wtorek, 30 kwietnia 2013

Koszyczek bestsellerów od L'Occitane, czyli zbiór mini recenzji :)

Witajcie :)

Zapewne pamiętacie śliczny mini koszyczek, który zagościł na wielu blogach oraz na "językach" wielu z nas :) Pojawił się tuż przed świętami wielkanocnymi, rozgrzał atmosferę ;)
Wstępnie zawartość koszyczka pokazywałam, dzisiaj nadszedł czas na to, aby napisać kilka słów odnośnie każdego z produktów.





Woda toaletowa Pivoine Flora 5ml
Tak naprawdę nie potrafię opisywać zapachów. Albo mi się podoba, albo nie, albo jest trwały, albo nie. Nie potrafię opisać z czym zapach może się kojarzyć, jakie emocje czy uczucia wywoływać. Podziwiam dziewczyny, które pięknie to robią :) Dlatego ograniczę się tylko do wyżej wymienionych aspektów. Zapach jest raczej kwiatowy, słodki, ale nie przytłacza. Niewielka ilość wystarcza, aby "pachnieć". Idealny na wiosnę. Niestety jest dość nietrwały, ale w końcu to woda toaletowa a nie perfuma.



Dla wtajemniczonych (ja się na tym nie znam :)):
Nuty zapachowe:
nuta głowy: bergamotka, grejpfrut
nuta serca: peonia, róża
nuta bazy: drzewo sandałowe, białe piżmo
Cana: ok170zł za 75ml.


Krem do rąk z Masłem Shea (20%) 10ml
Opakowanie miniaturki jest bardzo podobne do pełnowymiarowego. Miękka, srebrna tubka z czarną nakrętką kryje w sobie dość gęsty biały krem o intensywnym zapachu. Mimo gęstości dobrze się rozsmarowuje, bardzo szybko się wchłania. Niestety zbytnio nie spełnił moich oczekiwań - nawilżenie było średnie, być może gdybym stosowała go dłużej niż kilka dni na ile pozwoliła mi tubka, to moje wrażenia byłby inne. Po 10ml niestety nic konkretnego stwierdzić nie mogę. Skład jest dość interesujący - już na drugim miejscu znajduje się masło shea, dalej można znaleźć wiele ekstraktów i olei.
Tubka z 150ml produktu na stronie producenta kosztuje 90 zł. Heh... Raczej go nie zakupię.

 



Drogocenny krem na noc Immortelle Precious Night Cream 15ml
Krem jest przeznaczony dla cer powyżej 35 lat, jeszcze tego wieku nie osiągnęłam, kilka latek brakuje, jednak postanowiłam go wypróbować. Według producenta "odwraca proces wiotczenia skóry", odbudowuje, regeneruje, zmniejsza widoczność zmarszczek. Ponownie opakowanie miniaturki jest podobne do opakowania pełnowymiarowego produktu, jest ono eleganckie, z niebieskiego szkła, dość ciężkiego. Odkręcane, zabezpieczone sreberkiem przed osobami trzecimi.. Konsystencja kremu jest tłustawa, gęsta, biały krem wydaje się treściwy. Bardzo łatwo się rozsmarowuje na twarzy, szybko się wchłania, pozostawia przyjemne uczucie. Rano buzia jest miękka, wypoczęta, odżywiona i świetnie nawilżona. Świetnie sprawdza się jako nawilżenie pod oczami. Polubiłam się z tym kremem.   Cenowo już nie jest tak fajnie: 50ml kosztuje 250zł ;)



Żel pod prysznic Werbena 50ml
Kolejny produkt, który okazał się całkiem przyjemny. Opakowanie nie starcza na zbyt wiele użyć, jednak ja zawsze wszelkie żele "leję" na myjkę, więc do spienienia wystarcza naprawdę niewielka ilość. Opakowanie wizualnie ciekawe, buteleczka jest miękka. Konsystencja żelu jest dość lejąca, o lekkim żółtawym zabarwieniu. Świeżo pachnie, umila kąpiel. Dobrze się pieni, dobrze myje ;) Mógłby zagościć u mnie na stałe. Opakowanie sobie zostawiam, po napełnieniu innym żelem, świetnie sprawdzi się na kilkudniowe wyjazdy. Cena 59zł za 250ml.




Nawilżające mydło Shea - Mleko 50g
Mydełko u mnie świetnie sprawdziło się przy myciu rąk - polubiłam je ja oraz synek. Zapach jest bardzo świeży, podobny do żelu pod prysznic. Świetnie się pieni, myje. Pozostawia ciało nawilżone i gładkie. Mydełko opakowane jest w szary papier, aby jeszcze bardziej podkreślić naturalność produktu. Koloru białego, z racji zawartości mleka. Za dużą kostkę 250g należy zapłacić 32zł, czyli cenowo znośnie i na długo takie mydło starczy.




Mam nadzieję, że mniej więcej nakreśliłam Wam swoje odczucia odnośnie kosmetyków L'Occitane. Nie powaliły na kolana, cenowo także niezbyt fajnie, skład do końca nie jest naturalny, bo np w żelu pod prysznic występuje SLS. W sumie każdy produkt ma długi skład i chemia przeplatana jest z naturalnymi składnikami. Szkoda, bo zapowiadało się ciekawie.

A Wy co sądzicie na temat tych produktów ?

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Promienie słońca - makijaż krok po kroku

Cześć Dziewczyny :)

Mimo że przez ostatnie dni zbyt pogodnie nie było, jednak postanowiłam wykonać makijaż w słonecznych kolorach, czyli złoty, żółty, pomarańczowy oraz jasny ciepły brąz zagościł tym razem na powiekach.
Cały makijaż możecie obejrzeć na portalu http://www.glam-express.com/  (wersja po angielsku) KLIK



Do wykonania tego makijażu użyłam cieni z dwóch paletek Technic - może nie wszystkie kolory są zachwycające ale można znaleźć w nich perełki. Do tego w większości cieni aplikacja nie jest problematyczna, pigmentacja na wysokim poziomie - choć zdarzają się niestety wyjątki. O każdej z palet na pewno pojawi się osobny post.
Dawno też nie używałam sztucznych rzęs. Z poprzednim klejem strasznie się męczyłam (nie polecam kleju  firmy Donegal), natomiast z Inglot Duo przyklejanie rzęs jest dziecinnie proste. Żałuję, że tak długo wstrzymywałam się przed jego zakupem. Rzęsy które użyłam w tym makijażu są od sklepu KKcenterHK.com, o nich niedługo także pojawi się post, bo po prostu mnie zachwyciły bardzo naturalnym wyglądem na oczach.



TUTORIAL:
1. Nakładam na całą powiekę bazę pod cienie
2. Na środek powieki, pozostawiając niewielki obszar niezamalowany w kącikach, nakładam intensywną żółć wpadającą w odcień złoty.
3. W zewnętrznym kąciku w załamaniu powieki nakładam smugę czarnego cienia.
4. Rozcieram go za pomocą jasnego ciepłego brązu.
5. W zewnętrzny kącik nakładam jasny pomarańczowy cień, łączę go z inymi kolorami - delikatnie przechodzą jeden w drugi.
6. Żółty jasny cień aplikuję w wewnętrzny kącik. Dzięki temu spojrzenie będzie promienne.
7. Jasnym matowym beżem rozcieram górną granicę cieni. Podkreślam dolną powiekę czarnym i złoto - żółtym cieniem.
8. Wzdłuż górnej linii rzęs rysuję kreskę w kolorze grafitowo-granatowym. Podkreślam brwi.
9. Czas na wykończenie makijażu - doklejam sztuczne rzęsy oraz dodatkowo tuszuję je maskarą.


UŻYTE KOSMETYKI:

  • Podkład Estee Lauder Double Wear #Pale Almond
  • Korektor Maybelline Pure.Cover Mineral Concealer #02 Natural
  • Puder sypki Max Factor Loose Powder Translucent
  • Brozner Diorskin Nude Tan Sun Powder #003
  • Róż Astor SkinMatch Blush 002 Peachy Coral
  • Baza pod cienie Inglot Eye Makeup Base
  • Technic Electric Eyes Pallete 'Metalix': złoto-żółty, czarny, jasny ciepły brąz
  • Technic Electric Eyes Pallete 'Brights': jasny pomarańczowy, jasny żółty
  • Beżowy cień Mariza Selective Eyeshadow #2 śmietanka
  • Zoeva Liner #Moonless Night
  • Cień do brwi Inglot Brow Powder #567
  • Tusz do rzęs Max Factor Mascara Masterpiece Max #black
  • sztuczne rzęsy  Baby Queen #511
  • Błyszczyk Rouge Bunny Rouge Lipgloss #078




Mam nadzieję, że post jest przydatny i przede wszystkim zachęci Was do sięgnięcia po żółto-złote cienie :)


Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

niedziela, 28 kwietnia 2013

Lekki wiosenny makijaż kosmetykami Mariza - recenzja metalicznych cieni do powiek oraz tuszu do rzęs 3D

Cześć :)


Dzisiaj chciałabym Wam pokazać lekki makijaż wykonany metalicznymi cieniami do powiek #04 firmy Mariza. Przy okazji opiszę swoje odczucia na temat użytych produktów - paletki cieni oraz tuszu do rzęs. Gotowe? ;)



Użyte kosmetyki:
- podkład Mariza aksamitny fluid matująco - kryjący #12 jasny beż
- puder ryżowy Mariza
- bronzer Lancome
- baza pod cienie Paese
- Mariza metaliczne cienie do powiek #04
- Mariza Selective cień do powiek #02 Śmietanka
- wodoodporny pisak Mariza #fioletowy
- tusz do rzęs Mariza 3D
- Inglot cień do brwi #567
- błyszczyk Mariza Chic Lip Gloss kolor malinowy

flash z aparatu bardzo mi "rozbielił" cerę, ale to było najbardziej znośne zdjęcie ;)


Najpierw może napiszę parę słów o paletce cieni. Jak widzicie na zdjęciach makijaż jest delikatny, a teraz zobaczcie zdjęcie samej paletki i swatche....



Niestety pigmentacja cieni jest średnia, musiałam się bardzo namęczyć, aby uzyskać ten sam kolor co jest w pudełeczku, nawet na bazie pod cienie. Szkoda, bo kolory są dobrze skomponowane i można by było wykonać naprawdę mocny makijaż. Ale niestety ... Co więcej - dwa jaśniejsze kolory wręcz się zlewają w jeden odcień, a przecież w opakowaniu widoczna jest różnica. Mimo tej wady - cienie prezentują się ładnie na powiece, tworzą subtelny look. Kolory są bardzo metaliczne, na zdjęciach tego aż tak nie widać, ale jak ktoś nie lubi połyskujących cieni, to zadowolony nie będzie. Konsystencja jest jedwabista, kremowa, miękka, nie są to suche cienie, szybko przyklejają się do powieki. Przy aplikacji potrafią się osypywać, jednak jest to znośne. Trwałość zadowalająca, nie rolują się przez cały dzień, niestety po tych nastu godzinach kolory płowieją.


Opakowanie, dość bazarkowe, dołączony jest mały aplikator.
Podsumowując - mogłoby być lepiej - szkoda że są tak średnio napigmentowane. Cenowo nie jest źle: 8-10zł zależnie od promocji. Dostępność oczywiście u konsultantek, np u Pani Izy KLIK


Po tusz do rzęs Mariza 3D bardzo często  i chętnie sięgam. Opakowanie może nie jest zbyt ciekawe, napisy szybko się ścierają, jednak efekt na rzęsach jest bardzo ładny. Jedna warstwa tuszu nada rzęsom delikatny look, natomiast dzięki dwom warstwom uzyska się rzęsy podkręcone, wydłużone, pogrubione, tak jak obiecuje producent. Szczoteczka jest sylikonowa, zwężana na środku, dobrze dociera do każdej rzęsy, świetnie je rozdziela, nie skleja. Pod koniec dnia nie znika z rzęs, nie kruszy się. Jednak tak jak u większości tuszy jest, po kilku miesiącach potrafi się grudkować na rzęsach.




Tusz kosztuje ok 22 zł, jest w porządku, warto mu się przyjrzeć lepiej.





Jeżeli jesteście zainteresowane którymś z produktów, możecie je zamówić np u Pani Izy KLIK.

Używałyście paletkę albo tusz do rzęs firmy Mariza?


Pozdrawiam


Czytaj dalej »

piątek, 26 kwietnia 2013

Otwarcie Clareny w Pasażu pod Błękitnym Słońcem we Wrocławiu - mini relacja :)

Witajcie :)

Dwa dni temu we Wrocławiu miało miejsce otwarcie nowego punktu kosmetycznego firmy Clarena, który znajduje się w pasażu pod Błękitnym Słońcem we Wrocławiu. Na to wydarzenie zaproszono wielu gości, także blogerki modowe, urodowe. Razem z koleżankami "po fachu" ;) udałyśmy się na wyznaczone miejsce :)  Zapraszam Was na mały opis oraz fotorelację :)

Z lampką szampana jeszcze przed rozpoczęciem części oficjalnej:





Oprócz szampana, mogłyśmy spróbować znakomitości przyrządzonych przez mistrzów sushi z Fresh Corner - pychota! oraz słodkości przygotowanych przez Muffiniarnię.



Część oficjalną otworzyło przemówienie prezes Clareny Patricii Popławskiej oraz zaproszonych gości min.  Małgorzaty Pindur – kierowniczki działu wdrożeń w  firmie Clarena, dr Aleksandra Binsztoka. 

fot. Clarena
fot. Clarena

Pomiędzy przemówieniami odbył się mini pokaz mody, gdzie zaprezentowano kolekcje marek Victor Boutique, Marc Cain oraz Baldinini.

fot. Clarena
fot. Clarena


 Na zakończenie wieczoru odbył się konkurs z nagrodami - można było wygrać zestawy kosmetyków Clarena, zaproszenia na zabiegi, upominki od partnerów wieczoru, oraz toyotę na weekend ;) Mi się nie udało nic wygrać, ale naszej Kasi tak :D  

fot. Clarena


Po części oficjalnej można było skorzystać z usług kosmetologów firmy Clarena, które wykonywały komputerową analizę skóry. Ciekawa byłam, co tym razem wyjdzie. Pani była bardzo miła, najpierw był wywiad o mojej pielęgnacji, plusy, minusy, potem zdjęcia skóry i wnioski. Dodatkowo na maila otrzymałam dokładny opis mojej skóry i konkretne zalecenia  - na 8 stronach, w jednym miejscu mam cały opis. Przyznam, że to badanie dało mi wiele do myślenia. Całe badanie oraz wnioski zostały podzielone na 6  głównych punktów: Struktura, Natłuszczenie, Złuszczanie, Zmarszczki, Nawilżanie strefy T, Nawilżanie strefy U. Opisy naprawdę są bardzo szczegółowe - najpierw jak wygląda sytuacja u mnie, jakie są zalecenia w trybie życia, jaka jest zalecana codzienna pielęgnacja oraz co można jeszcze zrobić w gabinecie kosmetycznym czy medycyny estetycznej. 
Taki mały przykład:
Natłuszczenie
Alarmujące
Parametr natłuszczenia zależy przede wszystkim od codziennej pielęgnacji skóry.
Badany fragment skóry charakteryzuje się osłabionym płaszczem hydro-lipidowym
W tym miejscu skóra:
•szybciej ulega procesom starzenia,
•jest podatna na (przenikanie do niej szkodliwych substancji) podrażnienia i reakcje
alergiczne,
•nie może utrzymać właściwego pH 5,5,
•nie stanowi wystarczającej bariery dla środowiska zewnętrznego,
•w dłuższym czasie straci swoją elastyczność.
Konieczna jest intensywna pielęgnacja preparatami typu „woda w oleju” (tzw.
emolientami) w celu odtworzenia płaszcza hydrolipidowego skóry. Zwróć uwagę na
wynik nawilżenia skóry.
W okresie jesienno-zimowym intensywnie natłuszczaj skórę. Osoby ze skórą suchą
powinny stosować preparaty, które będą zatrzymywały wilgoć jak najdłużej w
naskórku poprzez natłuszczenie skóry.
Skóra może być bardzo wrażliwa na warunki atmosferyczne (wiatr, słońce, mróz)
oraz chlorowaną wodę i mydła. Nie należy używać kosmetyków na bazie alkoholu, by
nie naruszać bariery ochronnej.
Zalecana pielęgnacja domowa (najważniejsze jest właściwe mycie i demakijaż
skóry):
•Mycie twarzy/demakijaż – łagodny preparat o kwaśnym pH (mleczka, emulsje,
płyny i żele micelarne). Unikać alkoholu etylowego, substancji ściernych.
•Zwracaj uwagę, aby w stosowanych preparatach pielęgnacyjnych były NNKT (przede
wszystkim kwas gamma-linolenowy), skwalen, ceramidy, kwasy tłuszczowe,
glicerole, oleje.
•Przy takim poziomie natłuszczenia na dzień i na noc stosuj kremy półtłuste lub
tłuste. Nie stosuj beztłuszczowych żeli – te jeszcze bardziej wysuszają skórę.

 Konkrety, konkrety, konkrety. Podoba mi się, że w samych wnioskach i zaleceniach nie ma narzucanych produktów. Mogę po tym badaniu spokojnie szukać kosmetyków innych firm spełniających dane wymogi. Oczywiście pod koniec całego opisu są zaproponowane produkty Clareny, ale tak jak mówię, nie ma narzucania.
Z panią kosmetolog porozmawiałam jeszcze o produktach Clareny, przede wszystkim o  Kremie z Kwasem Pirogronowym i Azelainowym. Jak wiecie, ostatnio rozpoczęłam kurację La Roche Posay Effalcar Duo. Pani zaproponowała mi ten krem, w razie gdybym nie była zadowolona z Effaclar Duo. Zaciekawił mnie skład. Na drugim miejscu znajduje się kwas azelainowy (10procentowy).. Nie chcę na razie odstawiać Effeclar Duo, bo jeszcze zbyt dobrze nie zaczął działać (dopiero jestem w fazie oczyszczania, czyli mega wysyp :/) ale na pewno ten krem Clareny będę miała na uwadze przy następnych zakupach.Otrzymałam kilka próbek, które spokojnie wystarczą na tydzień kuracji, więc kiedyś spróbuję.


Na sam koniec, poszłyśmy jeszcze z dziewczynami na "małe piwko", aby wymienić się wrażeniami oraz poplotkować :) Miło spędziłam ten wieczór.



Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

niedziela, 21 kwietnia 2013

PAT & RUB EkoAmpułka 4 - serum do cery trądzikowej

Dzisiaj chciałabym opisać swoje wrażenia po stosowaniu EkoAmpułki 4 firmy PAT&RUB. Preparat nie należy do najtańszych, więc wymagałam od niego dość wiele, prawdopodobnie zbyt wiele... Mam cerę trądzikową z licznymi podskórnymi wypryskami, bliznami i plamami potrądzikowymi, chcę po prostu, aby to w końcu zniknęło, bo przecież nie mam 16 lat i moje hormony nie szaleją (tak, tak, myślę staroświecko i trądzik przypisuję młodym osobom w wieku dojrzewania). Mimo używania innych preparatów problemy trądzikowe nadal były, mniejsze, bo mniejsze, ale do ideału gładkiej "pupci niemowlęcia" to daleko.. Serum stosowałam codziennie rano i wieczorem, przez okres 2 miesięcy, bo na tyle starczyło opakowanie 30ml. Ciekawe recenzji?

Opakowanie: Szklany pojemniczek otrzymujemy w pudełku papierowym, wiodącym kolorem jest biel - wygląda to schludnie i elegancko. Na opakowaniu są wszelkie ważne informacje, od ogólnego opisu od producenta, sposób użycia a także skład. Niestety naklejka na szklanym pojemniku z czasem się zdziera - co jak widzicie na zdjęciach "apetycznie" nie wygląda.
 Po odkręceniu zakrętki w środku ukazuje się szklana pipetka, dzięki której wydobywamy produkt. Z jednej strony jest to ciekawe rozwiązanie, jednak pod koniec preparatu miałam problemy z nabraniem odpowiedniej ilości serum, zbytnio tą pipetką nie można operować w środku. Dodatkowo warto zwrócić uwagę, że jest to wszystko szklane - co za tym idzie duże jest prawdopodobieństwo, że w chwili nierozwagi opakowanie może się potłuc.



Zapach - lekki, świeży.

Konsystencja kremu jest dość lejąca, rzadka, w kolorze jasnej żółci.Szybko się wchłania, moim zdaniem za szybko, bo nawet nie można zdążyć dobrze rozsmarować serum na całej twarzy, co prowadzi do tego, że trzeba nałożyć więcej produktów - a wydajność spada. Na całą twarz potrzebowałam 3-4 krople z pipety.




Producent zapewnia, że serum "Koi, Regeneruje, Reguluje Wydzielanie Sebum, Bakteriostatyczna, Nawilża " Po dwóch miesiącach stosowania mogę określić, czy oby na pewno tak to serum działa. Zajmę się najpierw kwestią pojawiania się i leczenia wyprysków. Na pewno serum nie zaszkodziło, lekko pomogło - poradziłam sobie z większymi problemami, mniejsze niestety pozostały. Koiło podrażnienia.Regeneruje - jestem ciekawa co autor miał na myśli , bo ja szybszego gojenia zmian nie zauważyłam. Z wydzielaniem sebum nie miałam nigdy większego problemu, więc tego działania określić nie mogę. Nawilżanie - niestety to serum tego nie robi, na początku odłożyłam silny nawilżać na bok i musiałam do niego szybko wrócić, bo zaczęły mi się robić przesuszone plamki. Należy o tym pamiętać.

Skład:
Aqua, Rosa Damascena Flower Water, Arctium Majus Root Extract, Caprylic/Capric Triglyceride, Laminaria Ochroleuca Extract, Candida Bombicola (Glucose) Methyl Rapeseedate Ferment, Calophyllum Inophyllum Seed Oil, Lysolecithin, Sclerotium Gum, Xanthan Gum, Pullulan, Sodium Hyaluronate, Argania Spinosa Kernel Oil, Phenethyl Alcohol, Sodium Phytate, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene
 
 
Podsumowując - nie jest to jakiś zły i okropny produkt, niby coś robi, ale ja albo jestem już zbyt wymagająca, albo nie wiem sama czego chcę. Nie zaszkodził mi, ale także zbytnio nie pomógł. Lekko wyciszył cerę, która już po maści ze srebrem koloidalnym firmy Bioturm wyglądała nawet fajnie. Na pewno nie przyczynił się do pojawienia nowych wyprysków, jednak do rewelacji daleko, bo spokojnie ten produkt mogę zastąpić innym kremem, chociażby tą maścią ze srebrem koloidalnym, która jest o połowę tańsza. A serum cenowo odstrasza, bo jego cena regularna to 130zł - trochę dużo.

Teraz moja pielęgnacja się trochę zmieniła. Do mycia twarzy używam Eubiona żel do mycia z aloesem i granatem , co drugi dzień delikatny peeling Eubiona  z aloesem i granatem. Do tego la roche posay effaclar duo dwa razy dziennie, maść ze srebrem koloidalnym Bioturm od czasu do czasu, w momencie jak skóra potrzebuje silnego nawilżenia, krem na dzień to Altera do skóry bardzo wrażliwej. Przechodzę teraz mega wysyp dzięki effeclar duo, mam nadzieję, że to oczyszczanie mi pomoże. A jak nie... to zbieram kasę na przeszczep skóry hehehe ;) Czasami mam już ochotę się poddać i dać sobie spokój.

A jak Wy radzicie sobie z niepożądanymi kolegami na twarzy? 

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

piątek, 19 kwietnia 2013

Purple, Peach & Navy Blue - MAKEUP TUTORIAL

Dawno nie było żadnego makijażu, Udało mi się znaleźć chwilkę i przygotowałam tutorial dla portalu http://www.glam-express.com/  Użyłam ostatnich nowości, które pojawiły się u mnie. Oczy są pomalowane w całości cieniami z paletki Sleek Showstoppers. Często po nią sięgam - można nią wykonać dzienny, delikatny makijaż, ale także mocny wieczorowy. Dzisiaj pokażę Wam tą drugą opcję :) Przyznam się, że w fiolecie z tej paletki to się zakochałam, jest po prostu piękna i przy każdym makijażu staram się choć malutki akcent nią wykonać. Zapraszam :)



Użyte kosmetyki:
  • podkład Revlon Colorstay #150 Buff
  • korektor Maybelline Pure.Cover Mineral Concealer #02 Natural
  • puder Max Factor Loose Powder Translucent
  • bronzer Diorskin Nude Tan Sun Powder #003
  • baza pod cienie Inglot Eye Makeup Base
  • Sleek Eyeshadow Palette Showstoppers: #Au Natural, #Bohemian, #Storm, #Paraguaya, #Me, Myself & Eye, #Ultramattes V2
  • Inglot Duraline
  • cień do brwi Inglot Brow Powder #567
  • tusz do rzęs Max Factor Masterpiece Max #black
  • pomadka Inglot Lipstick #03

Krok po kroku:

1. Na całą powiekę nakładam bazę pod cienie Inglot
2. W zewnętrznym i wewnętrznym kąciku nakładam fiolet pochodzący z paletki Showstoppers -  #Au Natural
3. Na środek powieki nakładam brzoskwiniowy matowy cień pochądzący z paletki  Showstoppers - #Bohemian
4. Porządnie rozcieram granice pomiędzy cieniami. W załamaniu powieki zaczynam nakładać ciemny niebieski cień pochodzący z paletki  Showstoppers - #Storm.
5. Rozcieram niebieski cień w załamaniu powieki, aby uzyskać efekt mgiełki - jeżeli trzeba dokładam koloru.
6. Górną granicę cieni rozcieram za pomocą beżowego cienia pochodzącego z paletki Showstoppers - #Paraguaya. Pod łukiem brwiowym, ale także w wewnętrzne kąciki nakładam srebrny, iskrzący cień pochoadzący z paletki Showstoppers - #Me, Myself & Eye.
7. Podkreślam dolną powiekę. Od zewnętrznej strony aplikuję granat, fiolet oraz brzoskwinię - kolory pochodzą z paletki Showstoppers.
8. Wzdłuż linii rzęs maluję kreskę za pomocą czarnego cienia pochodzącego z paletki Showstoppers - #Ultramattes V2 zmieszanego z duraline. Podkreślam brwi odpowiednim cieniem (Inglot  #567). Na koniec maluję rzęsy maskarą Max Factor Masterpiece Max.




Efekt końcowy:

 


 Więcej zdjęć oczywiście możecie znaleźć TUTAJ.


I jak? i jak? :)
w ogóle po zdjęciach widać jak mizerne są moje brwi... już nie wiem co mogę z nimi zrobić... :/ Poza tym strasznie mnie wysypało, ale niby się oczyszczam.. mam nadzieję, że warto, bo przypominam teraz księżyc - pagórki i doliny, kratery itp :P Nooo... ! :)


Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »