środa, 30 kwietnia 2014

Wyniki konkursu z Gesha Beauty Collagen Drink

Przydałoby się ogłosić wyniki konkursu. Przyznam się, ze było mi bardzo trudno wybrać zwycięzcę. Wasze odpowiedzi były ciekawe, przejmujące, z wieloma z Was się zgadzałam i mogłabym się podpisać pod Waszym widzeniem piękna. Ale zasady konkursu są nieubłagane i musiałam wybrać tą jedną osobę.


Wybrałam następującą wypowiedź należącą do Amanda Z.:
Piękno jest siłą zawartą w oczach każdej z nas. Powstaje w umyśle tego, kto je ogląda i się nim zachwyca, jednak nie znajdziemy go u nikogo, jeśli nie odnajdziemy go w sobie. Jest to coś, czego nie chcemy zmieniać. Świadomość go sprawia, że chcemy z nim codziennie obcować, być lepsi i dążyć do perfekcji. Jest to po prostu rzecz, którą wybierzemy z dumą.
 
Serdecznie gratuluję i proszę o maila z adresem do wysyłki :)

Dziękuję wszystkim za udział i zapraszam na następne konkursy, które niebawem się pojawią :)

Pozdrawiam :)

Czytaj dalej »

wtorek, 29 kwietnia 2014

Zielony powiew wiosny - makijaż krok po kroku

Wiosną lubię sięgać po świeże kolory, w pierwszej kolejności po zielenie. Dzisiejszy makijaż jest bardzo prosty w wykonaniu, kilka kolorów, porządne roztarcie cieni, aby uzyskać dymek. Cienie, których użyłam to MIYO, potrójna paletka oraz biel zdobyte na wymiance podczas spotkania blogerek. Musiałam je wypróbować i zobaczyć, czy jest czym się zachwycać. Myślę, że są niezłe. Na pewno, gdy będę miała możliwość ich zdobycia, to kilka kolorów zakupię, jednak nie będę specjalnie za nimi się uganiać ;) Tyle cieni już mam, że nie wiem co użyć ;)))

Zapraszam na makijaż krok po kroku.



Makijaż krok po kroku:
1. Podkreślam brwi. Nakładam biały cień w wewnętrznym kąciku oraz pod brwiami.
2. Na całą powiekę aplikuję żółty cień.
3. Nakładam zielony cień w załamaniu powieki oraz w zewnętrznej części powieki.
4. Za pomocą pastelowej zieleni rozcieram górną granicę cieni oraz nakładam go w wewnętrzny kącik powieki.
5. Podkreślam dolną powieką zielonym i żółtym cieniem. Ponownie rozświetlam kaćik wewnętrzny bielą.
6. Tuszuję rzęsy.



Lista kosmetyków: 
  • podkład Revlon Colorstay 150 Buff
  • korektor Kryolan Dermacolor Camouflage Rainbow #2
  • korektor Dermablend Professional Cover Creme #Warm Beige
  • puder sypki Glazel Super Finishing Powder
  • bronzer Diorskin Nude Tan Sun Powder #003
  • cienie Miyo: biały, świeży zielony, pastelowy zielony, żołty
  • cień do brwi Inglot Brow Powder #567
  • tusz do rzęs Eveline Mascara Black
  • błyszczyk Rouge Bunny Rouge Glassy Gloss #078




Tutorial do tego makijażu możecie znaleźć także na portalu http://www.glam-express.com [klik]

Lubicie takie świeże makijaże?

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

piątek, 25 kwietnia 2014

Konkurs Gesha Beauty Collagen Drink - nie zapomnieliście?

Kochani, przypominam o trwającym konkursie. Kończy ono się już jutro o północy. Można wygrać 30 dniową kurację Gesha Beauty Collagen Drink o wartości ok 450zł!!! Myślę, że warto. Zadanie nie jest trudne, tak mi się wydaje, wystarczy odpowiedzieć na proste pytanie :) Skąd tak mało chętnych, to nie wiem ;)))

Więcej informacji znajdziecie w odpowiednim poście konkursowym [klik]

http://storybyferrou.blogspot.com/2014/04/piekno-z-gesha-beauty-wygraj-30-dniowa.html


Zapraszam!


Czytaj dalej »

czwartek, 24 kwietnia 2014

Only Red Lips





Na ustach pomadka Golden Rose Velvet Matte  #17  Mi się podoba, a Wam? ;)

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

środa, 23 kwietnia 2014

Czarna kredka Deni Carte

Myślę, że każda z nas ma w swoich zasobach kosmetycznych czarną kredkę. Jest to pewnego rodzaju niezbędnik. Oczywiście czarną kredkę można zastąpić innymi produktami np linerem, cieniem... ale kredka to kredka. Musi być! :)

Jeszcze paręnaście lat temu czarna kredka była moim ulubionym kosmetykiem. Używałam jej do podkreślania brwi (o zgrozo!), do rysowanie kreski wzdłuż górnej linii rzęs i dolnej, linii wody itp ;) Aż boję się siebie wyobrazić w takim makijażu. Na szczęście to się zmieniło, ale i tym samym po czarną kredkę nie sięgam zbyt często - brwi podkreślam cieniem, kreskę maluję zazwyczaj linerem, niekoniecznie czarnym. Mimo tego, kredka nadal jest w mojej kosmetyczce i nadal jest używana. Gdy mam ochotę na ciemny i mocny makijaż, czarna kredka ląduje na linii wody. Gdy chcę zrezygnować z wyraźnej i ostrej kreski biorę w obroty kredkę i albo pozostawiam ją wzdłuż linii rzęs taką jak namaluję, albo dodatkowo rozcieram. Ostatnio to wszystko robię Wodoodporną kredką do oczu Deni Carte. 



Kredka do oczu musi być miękka, aby ładnie sunęła po skórze. Ale też nie na tyle, aby rysik łamał się przy każdym nacisku. Czerń musi być głęboka i do uzyskania po jednym pociągnięciu. Trwałość - także jest cechą pożądaną, czyli żeby przy ewentualnym przetarciu oka  się nie rozmazywała, czy odbijała na górnej powiece. Z drugiej strony, powinna na tyle wolno zasychać, aby można było nanieść poprawki w trakcie malowania - często mi się zdarza, że ręka gdzieś poleci i zamiast prostej linii otrzymuję pagórki. I taka jest kredka Deni Carte.


 Niestety nie jest wodoodporna, jak to producent zapewnia. Może przy ostrym płaczu aż tak fest się nie rozmaże, jednak na linii wody zbyt długo nie wytrzymuje - już po godzinie kolor zanika w zewnętrznych kącikach. A szkoda, bo miałam nadzieję, że nie będzie z tym problemów.


Mimo tego, lubię tę kredkę. Malowanie kresek na pewno jest mniej czasochłonne niż linerem (przynajmniej u mnie). Nie jest wodoodporna, ale jest w miarę trwała i dobrze się nią operuję. Kredka kosztuje 7,40 zł i jest dostępna w 14 kolorach [klik]


A jak to jest u Was? Liner czy kredka? Czerń czy może inny kolor?

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

wtorek, 22 kwietnia 2014

Brązowy dymek z delikatnym złotym akcentem

Wczoraj miałam ochotę na zwykły brązowy dymek. Jednak  brakowało mi odrobinę błysku, ponieważ użyłam przede wszystkim matowych cieni. Aby nie było zbyt nudno, dodałam delikatny złoty akcent. Użyłam do tego linera Essence, który kupiłam za zawrotną cenę 3zł :)


Cienie, które użyłam są firmy Glazel. Ciągle przymierzam się do zrobienia 'słoczy', ale heh obróbka zdjęć dla 30 kolorów będzie dość czasochłonna. Ale w końcu siądę i popstrykam focie, bo są to cienie, po które w ostatnich miesiącach najczęściej sięgam.


Podoba się? ;)

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

niedziela, 20 kwietnia 2014

Bordo i Brąz - Makijaż krok po kroku

Czerwień i bordo  nie są łatwymi kolorami. Łatwo można sobie zrobić 'krzywdę', zazwyczaj przy takich kolorach oczy wyglądają na zmęczone.  

Przyznam się, że zawsze bałam się tych kolorów. Sięgałam po nie bardzo rzadko i raczej używałam ich jako akcent. Mimo tego, postanowiłam zobaczyć, jak się prezentują, gdy  nałożę je na całą powiekę. Początkowy efekt mi się nie podobał. Zmieniłam zdanie, gdy dodałam czarny liner i odrobinę brązowego cienia. Od razu makijaż inaczej się prezentuje. Zobaczcie same :)



Makijaż krok po kroku:
1. Na całą ruchomą powiekę nakładam bordowy cień.
2. Załamanie powieki podkreślam pomarańczowym cieniem, dobrze go rozcieram i łączę z bordowym kolorem.
3. Do roztarcia górnej granicy cieni używam beżowego cienia. Jasny perłowy beż nakładam w wewnętrznej części powieki.
4. Podkreślam dolną powiekę brązem oraz beżem. Białym cieniem rozświetlam wewnętrzne kąciki.
5. Podkreślam brwi. Wzdłuż górnej granicy cieni rysuję linerem kreskę.
6. Tuszuję rzęsy.


Lista kosmetyków:
  • podkład Revlon Colorstay 110 ivory
  • korektory Kryolan Dermacolor Camouflage Rainbow #2
  • puder w kamieniu Korres Compact Powder Brightering Flawless Finish #WRP1
  • brozner Diorskin Nude Tan Sun Powder #003
  • cienie Glazel: biel, pomarańcz, brąz, beż, bordo
  • cień do brwi Inglot Brow Powder #567
  • Maybelline Lasting Drama Gel Eyeliner #01 Black
  • tusz do rzęs Eveline
  • błyszczyk IsaDora Multi Vitamin Gloss #32 Rospberry
 
 


Tutorial do tego makijażu możecie także znaleźć na portalu http://www.glam-express.com [klik]


Co myślicie o tym makijażu? Może macie inne kolory, które sprawiają Wam problemy?


Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

Truskawka i Malina - błyszczyki Isadora Multi Vitamin Gloss

Dzisiaj chciałabym Wam pokazać dwa błyszczyki. Jeden mnie urzekł, drugi rozczarował. Mowa tutaj o błyszczykach multiwitaminowych IsaDora Multi Vitamin Gloss #34 Strawberry oraz #32 Raspberry. 


Tak, jestem blyszczykomaniaczką. Lubię je. Mam ich, moim zdaniem, za dużo - przez te kilkanaście lat od kiedy się maluję, zużyłam do końca dwa :) Dlatego tez bardzo się ucieszyłam widząc kolejne egzemplarze.. Od razu spodobał mi się jaśniejszy kolor, czyli Strawberry, bo po takie najczęściej sięgam. Czerwień dla mnie nie była kusząca, choć kolor w opakowaniu wygląda ciekawie. 


No właśnie. Opakowanie. Jest normalne jak na błyszczyki przystało. Choć do końca nie spodobał mi się aplikator. Jest on umieszczony na przezroczystej plastikowej rurce, która się nie brudzi. Szok! Ja zawsze mam je ubrudzone aż po nakrętkę :) Natomiast gąbeczka jest chyba dla mnie zbyt prosta, wolę je bardziej wygięte, co u mnie ułatwia malowanie ust. 



Konsystencja błyszczyków jest odpowiednia. Nie jest to gęścioch, który z trudnością się rozprowadza po ustach, ani rzadzioch, ktory wylewa się poza kontur. Świetnie się przykleja do ust. Nie obciąża ich, wargi nie są lepiące, jednak należy uważać na wiatr i włosy - ta kombinacja nie jest zbyt udana ;) Po aplikacji usta są miękkie, dłuższe stosowanie sprawia, że są świetnie nawilżone, miłe w dotyku.
Zapach obu błyszczyków jest nieuciążliwy, owocowy, słodki. Co bardzo uprzyjemnia ich stosowanie. Smaku nie posiadają ;)

#34 Strawberry, #32 Raspberry


Oba błyszczyki są transparentne, czyli nadają ustom lekki kolor z efektem tafli. Moim ulubieńcem kolorystycznym okazał się jaśniejszy okaz, czyli #34 Strawberry. Jest to idelany jasny róż, który delikatnie podbija naturalny kolor ust. Świetnie się prezentuje, idealny na codzień. Natomiast czerwień #32 Raspberry mnie rozczarowała. Nadaje ustom lekko czerwony odcień, jednak nie rozlewa się po ustach równomiernie. Na zdjęciach widać plamy koloru. A tego nie lubię. Oba błyszczyki oczywiście nie są jakoś super trwałe. 1-2 godziny wytrzymają, później należy nanieść poprawki. Mi to akurat nie przeszkadza, błyszczykami mogłabym się smarować non stop.
 
#34 Strawberry

#32 Raspberry


Który błyszczyk okazałby się Waszym ulubieńcem? 


Życzę Wam wszystkim Wesołych i Spokojnych Świąt!

Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

piątek, 18 kwietnia 2014

Intrygujący brzydal

Czerwień na paznokciach jest ponadczasowa. Lubię do niej wracać, pasuje do każdego stroju i sytuacji. W swojej małej kolekcji lakierów mam kilka odcieni. Jakiś czas temu trafiła do mnie czerwień z Paese Mini Me, ale nie taka typowa, a o wykończeniu piaskowym. 



Piaski lubię. Są mało problematyczne. Szybko schną, nie widać niedociągnięć, dają ciekawy efekt. Większość z nich jest brokatowa. Lakier Paese taki nie jest - daje matowe wykończenie bez odrobiny błysku. Na początku mi się w ogole nie podobał, jednak z czasem go polubiłam.


Niestety trwałość nie jest zbyt dobra, bo już po jednym dniu pojawiają się starte końcówki. I ma wadę, którą posiada większość piasków - brudzi się. Chropowata nawierzchnia powoduje, że pomiędzy wypustki wszystko wchodzi - podkład, korektor, jakieś mikro zabrudzenia, które nie chcą się zmyć. I przez to po 1-2 dniach mani jest do wymiany. Mimo wszystko, gdy mam mało czasu, to sięgam wlaśnie po ten lakier. Wysilać się przy malowaniu nie muszę, bo już jedna warstwa ładnie kryje, schnie błyskawicznie, a niedociągnięcia są niewidoczne :)


Co sądzicie o tym lakierze? 

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

czwartek, 17 kwietnia 2014

Stylowe Zakupy - Golden Rose

Tutaj, jak i na FB, pisałam, że będę korzystać z rabatów oferowanych przez Twój Styl na weekend Stylowe Zakupy. Chciałam zakupić kilka kosmetyków w Golden Rose i Inglocie. Z Inglota ostatecznie zrezygnowałam, naszły mnie myśli typu "po co ci kolejne cienie?" :P Jedynie pobuszowałam po stronie Golden Rose i wybrałam sobie kilka rzeczy :)



Jakiś czas temu bardzo zapragnęłam matowych pomadek. W sumie nie na codzień do noszenia (nadal mam opory, wolę nierzucające się w oczy błyszczyki), raczej wybierałam je z myślą o makijażach na blogu. W związku z tym trafiły do mnie pomadki o intensywnych kolorach. 02 - ciemna brzoskwinia, 04 - róż, 06 - pomarańcz, 13 - fuksja, 17 - czerwień. Niestety na zdjęciach tych kolorów nie widać, dzisiaj aparat odmówił mi posłuszeństwa, a następnie padł - baterie się ładują. Myślę, że za jakiś czas pokażę już normalniejsze foty, abyście mogły zobaczyć kolory.



Zakupu lakierów nie planowałam. W całym swoim życiu, jako małolata, miałam tylko jeden lakier GR, który był okropny. Od tamtej pory omijałam je szerokim łukiem. Co więcej - te długie buteleczki kompletnie wizualnie mi się nie podobają. Dla mnie są brzydkie. Jednak łażę po tych blogach, oglądam zdjęcia, opisy lakierów i napotykam na dobre opinie. Firma jest lubiana przez lakieromaniaczki ;) Zdecydowałam, że zaryzykuję. Sięgnęłam po 3 lakiery z serii Galaxy, które są brokatowymi piaskami: 14 - fioletowo niebieski, 15 - czerń z bordowym brokatem, 17 - złoto srebrny. Oprócz tego, oczywiście przypadkowo, zobaczyłam maty. Kolory kusiły, opis też - wybrałam 22 - piękny chaber ( czy tam kobalt ;)) Mam go teraz na pazurkach i nie żałuję :)) Świetnie będzie pasował do bluzki w tym samym kolorze ;) 



Myślę, że bardziej przyjrzę się lakierom GR. Są one dość dobrze dostępne u mnie na mieście.
A Wy na co się byście się skusiły z Golden Rose?


Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

środa, 16 kwietnia 2014

Maltanka

Do tej pory lakiery Color Alike oglądałam tylko na zdjęciach. Miałam okresy, że bardzo kusiły i chęć posiadania była nie do ogarnięcia, ale po dłuższej refleksji dochodziłam do wniosku, po co mi kolejne egzemplarze, jak i tak rzadko ich używam. W sumie to prawda - nie jestem lakieromaniaczką, mogłabym żyć na bezbarwnym lakierze, lub w ogóle nie malując paznokci. Jednak powoli się to zmienia - ostatnio trafiło mi się wiele lakierów, w weekend dokupiłam kolejne i mam ochotę je nosić. Oczywiście nadal nie chce mi się zmieniać koloru co 2 dni, więc najczęściej goszczą u mnie lakiery, które w miarę wytrzymują "od soboty do soboty" ;)
 

 Lakier, który chcę dzisiaj pokazać, zagościł u mnie po Spotkaniu Blogerek we Wrocławiu i idealnie wpasowuje się w moje wytyczne dotyczące lakierów. Zapewne go znacie, ja niedawno poznałam i bardzo polubiłam - Maltanka #495.



Maltanka ma piękny kolor - niebieski z zatopionymi drobinkami srebrnymi czy turkusowymi, które ślicznie się mienią w słońcu. Powierzchnia paznokcia po pomalowaniu jest gładka i lśniąca. Do pełnego krycia wystarcza już jedna warstwa, co mnie bardzo zaskoczyło - dzięki rzadkiej konsystencji lakier równomiernie rozlewa się po płytce paznokcia, nie są potrzebne poprawki. Z przyzwyczajenia jednak nakładam dwie warstwy i tak też jest na dzisiejszych "słoczach". Lakier bardzo szybko schnie, co dla osoby, nie mającej czasu nawet na jedzenie, jest bardzo ważne. Trwałość jak dla mnie świetna - dopiero po kilku dniach lekko ścierają się końcówki, nie odpryskuje.


 W moim posiadaniu są jeszcze dwa lakiery CA, więc za jakiś czas je pokażę. Jednak myślę, że moja kolekcja na nich się nie skończy ;)



Pozdrawiam :)




Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...