czwartek, 30 października 2014

Kobo Professional Nail Polish: 58 Radiant Orchid, 44 Fantasy, 56 Heather Valley

Kolekcja lakierów rośnie w zastraszającym tempie, a nic w sumie ostatnio z nich nie pokazywałam. Przyczyna prosta - musiałam skrócić paznokcie ;) Ale dzisiaj będzie bonusowo, bo pokażę aż trzy kolory, które ostatnio chętnie nosiłam solo lub mieszając je. Pokażę Wam lakiery Kobo Professional z jesiennej kolekcji.  



Nie będę się zbytnio rozpisywać o opakowaniu, pędzlu itp, bo powieliłabym to co napisałam tutaj. Chciałabym jednak poruszyć jedną kwestię. Lakiery schną dość długo, gdy nałoży się zbyt grube warstwy. Dlatego ważne jest, aby były one bardzo cienkie. Trwałość bez zarzutu. I podoba mi się wysoki połysk lakierów. Nie trzeba sięgać po nabłyszczacze.



58 Radiant Orchid to piękny żywy różowy kolor, troszkę neonowy. Na początku nawet nie chciałam po niego sięgać, bo za różem nie przepadam, jednak bardzo spodobał mi się efekt na paznokciach.  Wykończenie kremowe.
 



44 Fantasy w buteleczce wygląda na ciemny róż, jednak po nałożeniu dwóch warstw na paznokciach wybija się bardzo czerwony pigment i ma raczej kolor jasnego wina. Lubię go łączyć z Radiant Orchid, bo świetnie ze sobą współgrają. Wykończenie kremowe.




56 Heather Valley to klasyczny fiolet, który uwielbiam nosić jesienią. Pasuje do wszystkiego. Wykończenie kremowe.



Lakiery Kobo dostępne są wyłącznie w Drogerii Natura. Cena: 9,99 zł

A Wam który kolor najbardziej się podoba? :)


Pozdrawiam :)

 
Czytaj dalej »

środa, 29 października 2014

Cienie do dziennego makijażu, która nie zrobią krzywdy

Ostatnio nie mam w ogóle czasu na mocniejsze bądź kreatywniejsze makijaże. Na co dzień wybieram bezpieczne brązy, z których mogę wyczarować szybki dzienny makijaż. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać paletkę czterech cieni, którymi nie można zrobić sobie krzywdy, więc będzie idealna dla każdego. Mowa tutaj o My Secret Natural Beauty Eye Shadow Palette, czyli o paletce matowych cieni w odcieniach nude. 



Paletka jest dobrze wykonana, plastik jest mocny, zapięcie, mimo częstego otwierania, nie wyrobiło się. Cztery cienie są prostokątne, dodatkowo w zestawie jest mini pacynka. Na odwrocie są wszystkie potrzebne informacje - opis od producenta oraz skład.



Cienie są w neutralnych kolorach. Jest jasny beż, jasny zgaszony róż, bardzo jasny ciepły brąz oraz średni brąz. Nie jest możliwością wykonanie nią wieczorowego makijażu, raczej uzyskamy lekkie podkreślenie oczu. Wszystkie kolory są o matowym wykończeniu, pudrowym. Ich konsystencja jest zbita, dzięki temu nie pylą i można by się nawet pokusić o stwierdzenie, że się nie sypią. Aplikacja jest dobra, szybko przyczepiają się do skóry i świetnie się rozcierają i łączą między sobą.  Pigmentacja jest taka jaka jest widoczna na 'słoczach', czyli nic mocniejszego nie uzyskamy. Trwałość bardzo dobra, ponieważ cienie nie zbierają się w załamaniach, nie blakną przez długi czas.



Wykonałam makijaż tą paletą, jednak kolory są tak delikatne, że postanowiłam dodać fioletową kreskę wykonaną kredką My Secret Satin Touch Kohl  #23. Na rzęsach świetny tusz, który niestety już jest na wykończeniu: My Secret Create Your Lashes Mascara.



Myślę, że te cienie są skierowane do osób, które boją się podkreślać oczy, bądź robią to bardzo delikatnie. Można nimi bardzo łatwo wykonać bezpieczny makijaż, który będzie trwały.

Dostępność: Drogeria Natura, Cena: 11,99 zł

Co myślicie o tak delikatnych kolorach? Sprawdziłyby się u Was?

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

niedziela, 26 października 2014

'Love is all important' - Makijaż Krok po Kroku

Makijaż romantyczny, kobiecy. Subtelne kolory, mocna kreska dodająca drapieżności, czerwone, zmysłowe usta. Dobrze się czuję w takim looku.


W tym makijażu użyłam kilku nowości, które ostatnio trafiły do mojej kosmetyczki. Pokazywałam je Wam tutaj. Użyte cienie to W7 Eye Shadow Kit - Eyes Palette, muszę przyznać, że bardzo łatwo się nimi operuje. Są to kolory stonowane, metaliczne, jednak nie wygląda się w nich źle. Ta piękna, lekko przygaszona czerwień na ustach to W7 Kiss Matts #Damson. Bardzo lubię matowe pomadki, więc już na początek ona ma duży plus. Równomiernie się rozkłada na ustach, nie przesusza ich i długo trwa. Jadłam, piłam i nadal wyglądała bardzo dobrze. Do wykonturowania twarzy użyłam W7 Honolulu - ma bardzo ładny odcień, nie pomarańczowy. Natomiast  policzki podkreśliłam W7 Africa. Łatwo z nim przesadzić, bo musiałam redukować kolor. Myślę, że następnym razem pójdzie mi z nim o wiele lepiej.



Makijaż krok po kroku:
1. Podkreślam brwi. Na całą powiekę najpierw nakładam bazę pod cienie, a następnie złoty cień.
2. Metalicznym jasnym beżem rozświetlam kącik wewnętrzny. Na załamanie powieki nakładam szaro-chłodno brązowy cień.
3. Przyciemniam kąciki zewnętrzne na górnej i dolnej powiece za pomocą szarego cienia.
4. Na resztę dolnej powieki nakładam zloty cień. Górną granicę cieni rozcieram matowym beżem.
5. Czarnym linerem rysuję kreskę wzdłuż górnej linii rzęs oraz na linii wody.
6. Tuszuję rzęsy.



Lista kosmetyków:
  • podkład Revlon Colorstay #150 Buff
  • korektor Kobo Professional Modeling Illuminator #101
  • puder sypki Kobo Professional Translucent Loose Powder
  • W7 Honolulu Bronzing Powder
  • W7 Africa Multi Bronzzing Face Powder
  • baza pod cienie Kobo Professional Eyeshadow Base
  • cienie z palety W7 Eye Shadow Kit – Eyes Palette
  • beżowy cień Mariza
  • cień do brwi Inglot Brow Powder #567
  • Maybelline Lasting Drama Gel Eyeliner 01 Black
  • tusz do rzęs Loreal Volume Million Lashes Mascara
  • pomadka W7 Kiss Matts Lipstick #damson



Ten makijaż ukazał się także na portalu glam-express.com [klik]

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

piątek, 24 października 2014

Kredki do brwi od BPS

Jeszcze kilka lat temu nie zwracałam uwagi na brwi. Niby coś tam je podkreślałam, przejechałam kredką czy cieniem, ale było to robione niedbale i na szybko. Jednak od dłuższego czasu bardziej przykładam się do ich zaznaczenia. Nie zawsze wyglądają idealnie, czasem mają gorszy dzień. Jednak dobrze podkreślone świetnie uzupełniają makijaż, lepiej się wygląda. 


Próbując wielu specyfików przeznaczonych do brwi znalazłam swój ideał, jednak nie oznacza to, że nie kuszą mnie inne marki. Na stronie BornPrettyStore wpadły mi w oko kredki, chyba tylko dlatego, że były śmieszne. Innowacyjnością jest tutaj "struganie" ich. Nie potrzebne są temperówki, wystarczy tylko pociągnąć za sznureczek. Chciałam zobaczyć jak to wszystko się spisuje. I co tu dużo mówić, jest tragedia.

Po pierwsze rysik nigdy nie będzie ostry. I jak tu malować moje liche brwi...? Może przy grubszej ich linii lepiej by się spisały, jednak nie ma mowy o jakiejkolwiek precyzji. Na szczęście są one miękkie, wydawałoby się, że można by było coś zadziałać, przy pomocy jeszcze cienia i pędzelka. Skądże. Osadzają się na włoskach, a skóry ledwo co się przyczepiają. Nie ma mowy o jakimkolwiek wypełnieniu brwi. Natomiast sznureczek do "strugania" jest niefunkcjonalny. Nie okręca się on wokół rysika, jak początkowo myślałam. Przebiega wzdłuż kredki. Co skutkuje tym, że po pociągnięciu trzeba jakby zdjąć owinięty papier i ostatecznie można zostać z samym rysikiem.



Kredki są w czterech kolorach, ja posiadam trzy: dwa ciepłe brązy i grafit. Dostępne tutaj, cena: $2,95. Używając kodu BAIQ10 możecie zrobić zakupy w BPS z 10% rabatem.

Pozdrawiam :)

Czytaj dalej »

czwartek, 23 października 2014

Kosmetyki od Perfumerii Niebieskiej

Perfumeria Niebieska to internetowy sklep, który oferuje perfumy oraz kosmetyki w przystępnych cenach. Wpadły mi w oko produkty W7, o których już niejednokrotnie czytałyście, bądź posiadacie w swoich zbiorach. I na nich się przede wszystkim skupiłam. Oczywiście wybrałam jeszcze inne kosmetyki. Już niedługo będziecie mogły poczytać moje wrażenia na ich temat, dzisiaj tylko zaprezentuję co zasiliło moją kosmetyczkę.



Róży i bronzerów nigdy nie za wiele. Lubię te kosmetyki, bo świetnie ożywiają twarz. Dobrze dobrane potrafią czynić cuda. Te z W7 niegdyś zawojowały internety jako odpowiedniki marki Benefit. Jestem ich naprawdę ciekawa.



- W7 Africa - trójkolorowy puder brązujący z rozświetlającym różem - produkt pełnowymiarowy 
W7 Africa to trójkolorowy puder brązujący z dodatkiem rozświetlającego różu, który nada Twoim policzkom, skroniom i dekoltowi zdrowy blask afrykańskiego słońca. W ciągu jednej chwili Twoja skóra zyska delikatną, świeżą opaleniznę z odrobiną złocistego blasku. W7 Africa jest delikatny i lekki. Nie powoduje uczucia ciężkości. Doskonale stapia się z cerą a do tego jest bardzo wydajny. Puder może zostać zastosowany: dla nadania skórze naturalnego odcienia opalenizny;  jako bronzer i róż do policzków w celu uwydatnienia kości policzkowych i wymodelowania twarzy. Całość zamknięta została w eleganckim, tekturowym pudełeczku z dołączonym miękkim pędzelkiem ułatwiającym aplikację produktu. Gramatura: 8g Cena: 14,90 zł

- W7 Honolulu - Matujący Bronzer do Twarzy - tester. 
Wyjątkowy, matujący bronzer do twarzy, opakowany w tekturowe, estetyczne pudełeczko. Dołączony bardzo miękki pędzelek ułatwia precyzyjną aplikację kosmetyku.
Wiele możliwości zastosowania produktu. Gramatura: 8g Cena: 11,90 zł

- W7 Double Act - 2w1 Rozświetlający Róż i Bronzer - tester
Dwa kosmetyki w jednym: rozświetlający róż i bronzer, opakowane w tekturowe, estetyczne pudełeczko. Dołączony bardzo miękki pędzelek ułatwia precyzyjną aplikację kosmetyku. Wiele możliwości zastosowania produktu. Gramatura: 8g Cena: 14,90 zł


Bardzo lubię pomadki matowe, W7 ma ich dwie linie. Jestem ciekawa, jak się będą sprawować u mnie i przede wszystkim czy nie będą się ważyć i wysuszać ust.



- W7 Kiss Matts - pomadka do ust o matowym wykończeniu - kolory Naked, Damson
Niezwykle twarzowe pomadki W7 Kiss Matts w 6 odcieniach różu. Na co dzień, do biura, ale również coś intensywnego na wieczór. Pomadki gładko suną po ustach i nie wysuszają ich. Są trwałe, pozostają na swoim miejscu przez długi czas. Produkt zamknięty w szykownym, czarnym opakowaniu. Dzięki przezroczystemu spodowi można podejrzeć kolor pomadki bez jej otwierania. Na sztyfcie precyzyjnie wytłoczone logo producenta - W7. Gramatura: 3,5g Cena: 9,90 zł

- W7 Magic Matte - pomadka do ust o matowym wykończeniu - testery kolorów: In the Pink, Naughty, Darling, Cheeky, Red Dawn, Ruby
Niezwykle twarzowe pomadki W7 Magic Matte w 6 twarzowych odcieniach. Na co dzień, do biura, ale również coś intensywnego na wieczór. Pomadki gładko suną po ustach i nie wysuszają ich. Są trwałe, pozostają na swoim miejscu przez długi czas. Produkt zamknięty w szykownym, czarnym opakowaniu. Dzięki przezroczystemu spodowi można podejrzeć kolor pomadki bez jej otwierania. Na sztyfcie precyzyjnie wytłoczone logo producenta - W7. Gramatura: 3,5g Cena: 9,90 zł

Nie byłabym sobą, gdyby w zbiorze nie znalazły się cienie. Zdecydowałam się na



- W7 Eye Shadow Kit - Eyes Palette - paleta cieni do powiek
Paleta cieni do powiek, które powinny znaleźć się w każdej damskiej torebce. Komplet stanowi 5 cieni w delikatnych odcieniach szarości i brązu, idealnych do wykonania klasycznego makijażu o każdej porze dnia i roku. Cena: 14,90 zł

 Oprócz tego zdecydowałam się na suchy szampon, ponieważ nieraz mam podbramkowe sytuacje, gdzie włosy muszą wyglądać świeżo. Jestem ciekawa jak ten szampon będzie się u mnie spisywał i czy zastąpi na stałe szampony Batiste.


- Milton Lloyd Dry Shampoo - suchy szampon - 150ml spray
Rewelacyjny Suchy Szampon MILTON LLYOD wyróżnia formuła najwyższej jakości ze skrobią ryżową, dzięki czemu włosy nie są obciążone - pozostają lekkie i świeże. Działa odświeżająco i matująco dając perfekcyjne wykończenie i efekt puszystych włosów. Z łatwością zmieści się w każdej torebce. Jest niezastąpiony w sytuacjach awaryjnych, gdy potrzebne jest szybkie odświeżenie fryzury. Sprawdzi się w upalne dni, podczas podróży lub przed imprezą. Łatwy i wygodny w użyciu - wystarczy spryskać włosy, wmasować, rozczesać i gotowe! Pojemność: 150ml Cena: 7,90 zł


Oprócz tego, w paczce znalazłam króliko-kaczuszkę Playboya i dwie saszetki żelu pod prysznic. Żel się zawsze przyda, np gdzieś na kilkudniowe wyjazdy, natomiast kaczka trafiła do synka :) Nazwał ją Kalulu ;))) Jeżeli też chcecie mieć takiego przyjaciela, to wystarczy skorzystać z promocji ;)




Jestem ciekawa, czy posiadacie w swoim zbiorze któryś z tych kosmetyków. Co o nich myślicie?


Pozdrawiam :)




Czytaj dalej »

środa, 22 października 2014

Bronzer i rozświetlacze - nowości Kobo Professional


Jeżeli interesujecie się makijażem, to macie świadomość, jak ważne jest wykonturowanie twarzy. Nakładając podkład nasza twarz staje się płaska. Za pomocą bronzera jesteśmy w stanie nadać jej cienie i odpowiedni kształt, wyszczuplić, bądź pogrubić pewne elementy - w pewnym sensie optycznie oszukać. Ja bez broznera nie potrafię się obejść. Dlatego ważne jest, aby był on odpowiednio dobrany. Z założenia powinien być w neutralnym kolorze i przede wszystkim matowy. Natomiast wszelkie rozświetlacze mają za zadanie uwypuklić elementy naszej twarzy, sprawić, aby ona nie była matowa, bo przecież bez podkładu tak nie wyglądamy. Z założenia powinien on dawać lekki błysk i być bezdrobinkowy, dawać tylko rozświetlenie, nie kolor. Umiejętnie nałożony na kości policzkowe, środek czoła, wierzch nosa czy łuk kupidyna ust zmieni nasze oblicze. Oczywiście, nie każdemu będzie to pasować. Wszystko zależy od kondycji naszej cery oraz kształtu twarzy.  Ale co tak naprawdę chcę powiedzieć - mimo, że wiele firm oferuje te produkty, to trudne jest znalezienie odpowiednich produktów dopasowanych do nas. Kobo Professional wyszło ze swoją propozycją:



Matowy, brązujący puder w kamieniu nadaje skórze odcień naturalnej, zdrowej opalenizny. Idealny do kreowania „cienia” na twarzy.Polecany do konturowania, modelowania twarzy i ciała. cena: 19,99 zł
Puder zapewnia rozświetloną i pełną blasku cerę. Delikatnie połyskuje tworząc świetlisty, subtelny efekt na twarzy, szyi i dekolcie. Formuła zawierająca olej marula odżywia skórę i sprawia, że staje się delikatna. Trwały i bardzo wydajny. Cena: 19,99 zł

Nie będę pisała, że te produkty na pewno spełnią Wasze oczekiwania, powinniście same sprawdzić, czy taka konsynstencja, wykończenie i przede wszystkim kolor do Was pasuje. Ja postaram się jak najlepiej przybliżyć Wam te kosmetyki, abyście mogły spokojnie podjąć decyzję. 


Zacznę od bronzera, czyli od matowego pudru do konturowania. Jeżeli masz ciemną karnację, lubisz się opalać, chodzisz na solarium, to zapomnij o tym produkcie. Nic nim nie uzyskasz. Najlepiej on się sprawdzi na bardzo jasnych cerach. Oczywiście można budować kolor. Jednak nie uzyska się nic ciemniejszego niż to co widać w opakowaniu. A kolor to jasno chłodny brąz, taki ziemisty, na skórze wygląda bardzo naturalnie. Polubiłam go, jednak na pewno nie mogę nosić go solo, jak inne ciemniejsze bronzery. Myślę, że przydałby się w kolekcji ciemniejszy kolor, mam nadzieję, że firma o tym pomyśli i pojawi się on w kolekcji. Konsystencja samego broznera jest bardzo przyjemna, lekko się pyli, jednak jest to do opanowania. Nie tworzy plam na skórze, łatwo się go aplikuje i rozciera. 

308 SAHARA SAND
308 SAHARA SAND



Rozświetlacz jest dostępny w dwóch kolorach: Golden Light daje złoty, ciepły blask, natomiast Monnlight świetnie sprawdzi się u  chłodnych typów urody. Jest bardzo dobrze zmielony i sprasowany, nie posiada żadnych dużych drobinek, brokatów. Nałożony na policzki wygląda jak tafla, bardzo naturalnie odbija światło. Wystarczy lekko musnąć obszary, które chcemy rozświetlić, umiar jest tutaj wskazany. Konsystencja jest dość pylista, dlatego należy przed aplikacją strzepać nadmiar pyłku z pędzla. Moje serce skradł chłodny odcień rozświetlacza. Mimo, że przy trądzikowych cerach nie jest wskazane używanie takich produktów, to u mnie wygląda on świetnie, nie podkreśla mych niedoskonałości.

309 GOLDEN LIGHT
309 GOLDEN LIGHT
310 MOONLIGHT
310 MOONLIGHT


Opakowania tych trzech produktów są identyczne. Wykonane są z dobrego i mocnego plastiku. Ciężko je się otwiera, nieraz mam wrażenie, że połamię sobie na nim paznokcie.



Udało mi się w miarę uchwycić efekt jaki można uzyskać za pomocą tych produktów. Użyłam tutaj bronzera oraz rozświetlacza Moonlight.


Mam nadzieję, że udało mi się dobrze przedstawić Wam te produkty. Teraz decyzja należy do Was, czy są one dla Was, czy nie ;)

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

wtorek, 21 października 2014

Kwasem w twarz, czyli kuracja przeciwtrądzikowa Norel Dr Wilsz

Długo się zastanawiałam, czy opisywać działanie tej trójcy. Używałam tych kosmetyków przez prawie 1,5 miesiąca i przez ten czas na mej twarzy działy się cuda. Te mniej pozytywne. Ale zacznę od początku.


Kurację przeciwtrądzikową wygrałam w sierpniu na fanpage'u sklepu dystrybutor-sklep.pl . Ucieszyłam się bardzo, bo jak często piszę, moja cera jest bardzo problematyczna. A opis linii Mandelic Acid oparty na kwasie migdałowym był naprawdę kuszący.

 Preparaty z linii Mandelic Acid oparte są na kwasie migdałowym i polihydroksykwasach (PHA). Te unikalne substancje czynne w sposób szybki i widoczny poprawiają kondycję i wygląd skór młodych, tłustych ale również dojrzałych, ze zmarszczkami i przebarwieniami. Dodatkowo zawarte w preparatach wyciągi roślinne, alantoina, pantenol i kwas hialuronowy zapewniają działanie regenerujące, łagodzące i przeciwzapalne.
Preparaty delikatnie złuszczają naskórek, wyrównują jego powierzchnię (rozszerzone pory, bruzdy, zmarszczki) i rozjaśniają koloryt. Regularnie stosowane zapewniają skórze gładkość, „świetlistość” i młody wygląd.

W skład tej kuracji wchodzą Żel oczyszczający z kwasem migdałowym, Tonik żelowy z kwasem migdałowym oraz Krem rozjaśniająco - wygładzający z kwasem migdałowym i PHA.  Ahhh.... nawet nie wiecie jak pragnęłam, aby to wszystko zadziałało....


Opakowania kosmetyków wyglądają bardzo ładnie i schludnie. Są one w kolorze mlecznym. Krem ma lekką konsystencję. Szybko się wchłania, nie pozostawia lepiej cery.



Płyn oczyszczający i tonik mają być w formie żelu. Moim zdaniem mają konsystencję rzadką, jednak gęstszą niż woda. Płyn do mycia ma kolor jasno niebieski, natomiast tonik przezroczysty. Wszystkie produkty używałam codziennie wieczorem i jak widzicie najwięcej użyłam płynu - jest on najmniej wydajny. Trzeba jednak przyznać, że bardzo dobrze się pieni, takie specyfiki lubię. Zapach wszystkich produktów jest podobny - dość specyficzny, od razu wiadomo, że w składzie jest kwas.



No właśnie, kosmetyki Norel mają kwas migdałowy 4-6%. Dzięki niskiemu stężeniu produkty można używać w domowym zaciszu, bo działają dość łagodnie. Dopiero po tygodniu zauważyłam obumieranie starego naskórka, w pozbyciu go dobrze sobie radziła szczoteczka elektryczna. Skóra była lekko zaczerwieniona, jednak po chwili koloryt cery był w porządku, wyglądała ona zdrowo.  Pojawiały się wypryski - jednak przed rozpoczęciem kuracji także były, więc początkowo nie zwracałam na nie uwagi. Niestety się nie goiły, pojawiały się nowe, bolące. Myślałam, że po prostu twarz mi się oczyszcza lub coś w tym stylu. Trochę mnie to niepokoiło, jednak zaczęłam zauważać, że z czasem stare blizny i przebarwienia potrądzikowe powoli się rozjaśniały. Kuracja działała. ALE dalej pozostał nierozwiązany problem, bo przecież codziennie pojawiały się bolące wypryski na linii żuchwy i na brodzie. Główkowałam czemu tak jest, czemu nie jest to zahamowane. I powiązałam fakty... W tamtym roku zrobiłam podejście do kremów Pharmaceris z kwasem migdałowym 5% i miałam podobne przygody. Nie wiem, czy jest to możliwe, abym była uczulona na kwas migdałowy, czy na inne składniki występujące w tych kosmetykach, ale faktem jest, że mi one nie służą. Po odstawieniu cera zaczęła się goić, żaden nowy wyprysk się nie pojawił. Wróciłam do olejów, bo świetnie łagodzą u mnie wszelkie takie niespodzianki. Gdyby nie ten stan zapalny, to byłabym zadowolona, bo naprawdę kuracja działała. Przebarwienia były rozjaśnione, blizny spłycone, przetłuszczanie cery w strefie T zahamowane. I mimo używania kwasów, cera nadal była nawilżona, nie przesuszała się. Martwy naskórek pojawiał się gdzieniegdzie, jednak było to do opanowania.



Jeżeli lubicie kwas migdałowy w kosmetykach i Wasza cera go toleruje, to warto spojrzeć w stronę Norel Dr Wilsz. Ja niestety muszę ten składnik omijać łukiem. :(

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...