poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Wieczorowy Smokey Eyes w jesiennych kolorach

Smokey Eyes jest ponadczasowym sposobem podkreślania oczu. Nigdy nie wyjdzie z mody. A nie jest on trudny do wykonania. Dzisiaj pokażę Wam makijaż, który idealnie wpasowuje się w nadchodzące trendy Jesień 2015.



Na całej powiece jest jest jeden cień - zgaszony fiolet. Nałożyłam go na wcześniej roztartą czarną kredkę, dzięki czemu kolor jest bardziej intensywny. Tym samym sposobem podkreśliłam dolną powiekę. Górną granicę cieni delikatnie roztarłam za pomocą brzoskwiniowego cienia. W takim ciemnym makijażu warto pamiętać o rozświetleniu wewnętrznych kącików. Połyskująca biel lub beż świetnie się do tego nadają. Kreska wzdłuż linii rzęs oraz dobrze wytuszowane rzęsy sprawią, że makijaż oczu będzie bardziej wyrazisty.

Przy tego typu makijażach warto pamiętać o ujednoliceniu kolorytu skóry. Wszelkie niedoskonałości powinny być ukryte. Wtedy można przejść do podkreślania policzków za pomocą bronzera oraz różu. Nie zapomniałam o rozśwetlaczu. Nałożyłam go na szczyty kości policzkowych, grzbiet nosa oraz łuk kupidyna. Natomiast z kolorem ust nie poszalałam. W jasnych kolorach na ustach czuję się najlepiej i myślę, że to był dobry wybór.


Lista użytych kosmetyków:
  • Make-Up Atelier Paris  BASE HYDRATANTE
  • Foundation Revlon Colorstay #150 Buff mixed with  Estee Lauder Double Wear 3C1 Pebble
  • L'Oreal True Match Concealer 01 Ivory
  • Kryolan  Dermacolor Fixing Powder  #P1
  • Kobo Professional Matt Bronzing & Contouring Powder #311 Nubian Desert
  • W7, Double Act Bronzer And Blusher
  • My Secret Face Illuminator Powder  #Princess Dream
  • My Secret 2in1 Big Eye Pencil #Black
  • Sensique Velvet Touch Eyeshadow: 155, 150, 101
  • L'Oreal Volume Million Lashes Feline
  • Inglot AMC Brow Gel # 18
  • Maybelline Lasting Drama Gel Liner Black
  • My Secret 'Kiss My Lips' Big Color Stick #11 Sweet Peach




Jak widzicie, w tym makijażu sięgnęłam po cienie Sensique, o których pisałam ostatnio. Można za ich pomocą wykonać porządny i przede wszystkim trwały makijaż. Jeżeli szukacie tańszych kosmetyków, to szczerze mogę je polecić. 


Co myślicie o takim makijażu? Zapraszam Was do komentowania.

Pozdrawiam :)





Czytaj dalej »

czwartek, 27 sierpnia 2015

Przegląd cieni Sensique: Velvet Touch oraz Diamond Shine

Przyznam szczerze - rzadko kiedy sięgam po pojedyncze cienie. I to tylko przez lenistwo. Mam tyle palet cieni, że wygodniej mi sięgnąć po jedną z nich i wyczarować makijaż, niż szukać, przekładać, otwierać, zamykać małe opakowania.  Przez to wiele ciekawych  i dobrych kosmetyków leży i się marnuje. Na moje własne życzenie. Wielokrotnie obiecywałam sobie, że w końcu powyciągam je z plastikowych opakowań i przełożę do palet, ale wychodziło tak jak zawsze - nadal jestem w posiadaniu średniego pudełka wypełnionego cieniami do powiek.  Ale w końcu to zrobię, na pewno. Żal mi, że tylko leżą i tracą ważność, więc co jakiś czas po nie sięgam. I jestem zadowolona. Na przykład tak jest z cieniami Sensique: Velvet Touch Eyeshadow oraz DIamond Shine Eyeshadow. Są one dobre jakościowo i tanie. Różnorodność kolorów pozwala na wykonanie różnych makijaży, choć raczej przeważają brązy. I wśród nich są perełki, które uwielbiam i często używam. Chciałabym dzisiaj Wam je pokazać i krótko opisać moje spostrzeżenia.



SENSIQUE VELVET TOUCH EYESHADOW


Posiadam 12 kolorów, które mają jedwabistą konsystencję. Większość z nich ma wykończenie metaliczne, choć kilka sztuk jest matowych. Te cienie są świetnie napigmentowane, szybko przyklejają się powieki, choć najlepiej moim zdaniem, wyglądają na białej kredce. Kolekcja ma raczej jasne kolory: odcienie beżu i brązu. Można nimi wykonać ładny, delikatny rozświetlający look. Jednak na trzy produkty warto zwrócić uwagę: ciemny błszczący brąz, piękny głęboki zgaszony fiolet oraz intensywną pomarańczę. Dwa pierwsze nakładam na całą powiekę lub zaznaczam nimi kąciki zewnętrzne, natomiast pomarańcz świetnie sprawdza się do zaznaczenie załamania powieki. Cienie kosztują niewiele, bo 6,99zł za sztukę. Warto się zaopatrzyć w niektóre kolory, którymi można wyczarować ładny makijaż.





SENSIQUE DIAMOND SHINE EYESHADOW



Połyskujące cienie to letnia nowość w szafie Sensique. Ponownie w kolekcji znajduje się 12 kolorów, które mają wykończenie satynowe. Tutaj różnorodność kolorystyczna jest już większa, jest więcej ciemniejszych i intesynwniejszych kolorów. Niestety w porównaniu z Velvet Touch wypadają słabo. Są mniej napigmentowane, niektóre kolory ciężko się nakłada. Choć warto zwrócić uwagę na kilka sztuk, które wychodzą przed szereg: ciemne brązy, jasny żółtek oraz metaliczny grafit. Lubię po nie sięgać i bardzo dobrze się zachowują na powiece. Reszta kolorów jest trochę gorszej jakości i muszę się odrobinę namachać, aby uzyskać odpowiedni kolor. Choć wszystko rozwiązuje biała kredka, na której cienie rozkwitają. Cienie kosztują 6,99zł, więc ponownie nie jest to wygórowana cena.



Obie linie mają takie same opakowania. Przezroczysty plastik jest dobrej jakości, samoistnie się nie otwierają, wyglądają ładnie. Warto im poświęcić uwagę przechadzając się po sklepie. Dostępne są w Drogeriach Natura.


Może jesteście posiadaczkami tych cieni? Co o nich sądzicie? Mam w planie pokazać kilka makijaży wykonanymi tymi kosmetykami. Mam nadzieję, że znajdę na to czas i nikt ani nic mi nie przeszkodzi. :)


Pozdrawiam :)  

 
Czytaj dalej »

niedziela, 23 sierpnia 2015

Urodzinowo-imieninowy prezent - ZAKUPY! Makeup Atelier Paris, Kryolan, Pierre Rene

Uwielbiam okres letni, bo w odstępie kilkunastu dni obchodzę urodziny i imieniny. I wtedy bez wyrzutów sumienia spełniam swoje zachcianki, także zakupowe. I tak też było w tym roku, postanowiłam sobie sprawić prezent. Nie mogłoby to być innego jak kosmetyki, od których hmmm... jestem uzależniona. Dokonałam skromnych zakupów w internetowym sklepie ladymakeup, wybrałam te produkty, które od jakiegoś czasu chciałam mieć. Przede wszystkim zwróciłam się w stronę profesjonalnych kosmetyków, ale znalazł się także produkt z niższej półki. 




1. Kryolan - Dermacolor - Puder Fixujący Makijaż - 20g - P1



Potrzebowałam dobrego pudru fiksującego. Kryolan'a jeszcze nie miałam, jednak w internetach zbiera dobre opinie. Nie mogąc zdecydować się na kolor, kliknęłam P1, czyli odcień transparentny. Puder jest w kolorze białym, jednak nie zauważyłam, aby bielił skórę. Po pierwszym użyciu trzyma w ryzach makijaż. Myślę, że będzie dobrze. Raczej nie będę go używała na codzień, tylko na większe wyjścia. Za 20g należy zapłacić 55zł, więc myślę, że nie jest to wygórowana cena.




2. Make-Up Atelier Paris - BASE HYDRATANTE - Baza nawilżająca - BASE - (30 ml)


Firmę MAP uwielbiam za podkłady. Zastanawiałam się, czy jednego nie wziąć, bo mój już się skończył, jednak po dłuższym zastanowieniu wybrałam bazę pod podkład. Jedną z tej firmy miałam, także nawilżającą ale białą, niestety musiałam ją wyrzucić, bo była po terminie ważności. Myślałam, że wybrałam tą samą, jednak ta ma inny zapach i kolor. Po pierwszej aplikacji jestem zadowolona, bardzo dobrze się rozsmarowuje, szybko się wchłania pozostawiając cerę nawilżoną. Myślę, że się pokochamy. Pojemność bazy to 30ml i kosztuje 76zł.




3. Pierre René - Skin Balance - Podkład kryjący - 20 - CHAMPAGNE


O tym podkładzie czytałam wiele. I były to bardzo pozytywne opinie. Od dłuższego czasu chciałam zobaczyć, co to za cudo, niestety u mnie w mieście nie znalazłam produktów tej firmy. Wybrałam najjaśniejszy odcień i raczej nie trafiłam z kolorem. Teraz jest dla mnie za jasny, być może zimą będzie idealny. Na pierwszy rzut oka wydaje się fajnym żółtkiem, jednak przy porównaniu z Revlon Colorstay 150 Buff widać, że ma w sobie różowe tony. Na razie zaaplikowałam go raz, komfort noszenia był dobry, ładnie wyglądał na buzi. Zobaczymy jak się będzie spisywał w zimie. Za 30ml zapłaciłam 22.99zł




Z zakupów jestem zadowolona. Szkoda, że w sklepie nie ma już Zoeva, bo więcej rzeczy bym kupiła :D  Ale jak coś, to następnym razem.


Używałyście któryś z tych produktów? Jakie macie spostrzeżenia?

Pozdrawiam :)









Czytaj dalej »

czwartek, 20 sierpnia 2015

Violet Summer - Makijaż krok po kroku

Miałam ochotę na odrobinę fioletu. Co mnie nie zaskoczyło, ponieważ uwielbiam te kolory. Świetnie podkreślają moją zieloną tęczówkę. Początkowo miał to być lekki makijaż, jednak koncepcja zmieniła się w trakcie malowania. O tak, nieskromnie powiem, że lubię siebie w takim wydaniu ;)



Makijaż krok po kroku:
1. Podkreślam brwi. Na ruchomą część powieki nakładam granatową kredkę.
2. W zewnętrznej części powieki aplikuję czarny cień, który delikatnie rozcieram wzdłuż załamania powieki.
3. Górną granicę cieni rozcieram za pomocą jasnobrązowego cienia.
4. Na środek powieki aplikuję fioletowy połyskujący cień.
5. Nakładam niebieski połyskujący cień w wewnętrznym kąciku oraz wzdłuż linii rzęs. Rozcieram przejścia między cieniami.
6. Podkreślam dolną powieki używając do tego fioletowego i niebieskiego cienia. Linię wody zaznaczam za pomocą niebieskiej kredki.
7. Za pomocą jasnego połyskującego cienia rozświetlam wewnętrzne kąciki.
8. Wzdłuż górnej linii rzęs rysuję kreskę za pomocą czarnego żelowego linera.
9. Tuszuję rzęsy.



Lista kosmetyków:
  • Foundation Revlon Colorstay #150 Buff mixed with  Estee Lauder Double Wear 3C1 Pebble
  • Kryolan Dermacolor Camouflage Rainbow Set #2
  • L'Oreal True Match Concealer 01 Ivory.
  • Kobo Professional Transparent Matt Powder
  • Kobo Professional Matt Bronzing & Contouring Powder #311 Nubian Desert
  • W7, Double Act Bronzer And Blusher
  • Urban Decay Smoked Eyeshadow Palette: Blackout
  • Makeup Geek Eyeshadows: #High Wire, #Masquerade, #Center Stage, #Taupe Notch
  • Sephor Crayon Jumbo 12H: 13 Marine
  • L'Oreal Volume Million Lashes Feline
  • Inglot AMC Brow Gel # 18
  • Maybelline Lasting Drama Gel Liner Black
  • Kobo Professional Fashion Color Shine & Care Lipstick2 201 Twist



Ten makijaż ukazał się także na portalu http://www.glam-express.com [klik]

Co sądzicie o takim mocnym makijażu?

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

środa, 19 sierpnia 2015

Przegląd pomadek Kobo Professional Fashion Color Shine & Care Lipstick

Rzadko kiedy noszę pomadki, wolę sięgnąć po bezpieczny błyszczyk. Jednak koło tych produktów obojętnie przejść nie mogłam. Wszystkie pięć kolorów skradło mi serce i zamiennie po nie sięgam. Najczęściej wybieram te jaśniejsze odcienie, jednak te konkretne czerwienie czy fuksje także goszczą u mnie na ustach. Myślę, że każdy znajdzie dla siebie odpowiedni kolor wśród Kobo Professional Fashion Color Shine & Care Lipstick. 

 
Pomadki są w formie kredki, dzięki temu aplikacja jest przyjemna, gładko sunie po ustach. Można zrezygnować z konturówki, ponieważ tą pomadką precyzyjnie wyznacza się kontur ust. Dzięki połączeniu zalet szminki i błyszczyka, ten kosmetyk nadaje ustom piękny trwały kolor z subtelnym połyskiem. Komfort noszenia jest bardzo wysoki, usta nie są przesuszone, kolor jest trwały. 



W kolekcji pomadek w kredce jest pięć kolorów: 
201 TWIST  to świetny neutralny beż z domieszką odrobiny różu. Nie jest przesłodzony i wygląda na ustach bardzo ładnie. Najczęściej sięgam po ten kolor. Bardzo ładnie komponuje się przede wszystkim z ciemnymi i wyrazistymi makijażami.

202 NATURAL jest odrobinę ciemniejszy od poprzednika, nadal jest to neutralny kolor, jednak można się dopatrzeć w nim odrobinę brązu. 

203 WATERMELON to już kolor z rodziny różowatych. Jasny, ale nie neonowy, troszkę wpadający w fuksję. Do czerwieni arbuza jednak mu trochę daleko.

204 FRESH PINK to piękny róż zmieszany z czerwienią, w rzeczywistości trochę bardziej wyrazisty niż na zdjęciach. Pasuje do klasycznych makijaży.

205 SENSUAL RED. Jeżeli poszukujecie ładnej czerwieni, to ta pomadka Wam się spodoba. Jest to piękny, intensywny kolor. Aż zaczynam się sobie podobać w czerwieni ;)


Pomadki są dostępne w Drogeriach Natura i kosztują 12,99zł. Można je kupić w sklepach stacjonarnych lub w niedawno otwartym sklepie internetowym.


Co sądzicie o tych pomadkach w kredce?

Pozdrawiam  :)

 
Czytaj dalej »

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Długa historia o pryszczu. Moja walka!

Moja walka z trądzikiem trwa od kilkunastu lat. Pierwsze wypryski pojawiły się w LO i od tamtej chwili przegrywałam. Dwa lata temu rozpoczął się najgorszy okres. Dzień w dzień pojawiało się po kilka bolących czerwonych gul, które na moich oczach rosły i się rozwijały. Nie miałam na twarzy przestrzeni, która nie była zainfekowana. Niestety, pomagałam też w rozwijaniu się niedoskonałości. Ciągle dotykałam twarzy, rozdrapywałam, wyciskałam. Mogłabym nawet stwierdzić, że to był rodzaj nerwicy natręctw. Moje myśli i czyny krążyły przede wszystkim wokół pryszczy. Nie da się w kilku słowach opisać, co wtedy czułam. Wiedziałam, że robię źle, jednak nie mogłam przestać. Było to strasznie dołujące. Miałam prawie 30 na karku, rodzinę, dziecko, pracowałam. A nie potrafiłam sobie poradzić ze swoimi niedoskonałościami.  Próbowałam wielu sposobów, szukałam i czytałam wiele artykułów, które miały mi pomóc w tej nierównej walce. Jednak to moje myślenie i podejście musiało ewoluować na przestrzeni tych lat, aby w końcu móc powiedzieć, że wygrałam! 


Dzisiaj chciałam Wam opisać działanie pewnego mydełka, które w znacznym stopniu przyczyniło się ostatnio do poprawy mojej cery. Ale zanim to zrobię, chcę wyraźnie zaznaczyć, że na ten efekt, który teraz mam, pracowałam prawie dwa lata. Przewinęło się wiele kosmetyków, które miały znaczny wpływ na to, jak teraz wyglądam. Nie zrobiło to tylko to mydełko... Chcę żebyście to wiedziały, bo sama wiem, jak podchodziłam do wszelkich recenzji cudownych preparatów. Jeżeli borykasz się z trądzikiem, tak jak ja, to musisz sobie uświadomić, że jednym specyfikiem niczego nie zmienisz. Nie zmienisz też swojej cery w ciągu kilku miesięcy. To jest długa walka, często trzeba zasięgnąć rady dermatologa. Mi się udało bez leków, choć stan zapalny, jaki miałam, bym naprawdę poważny i rozległy.



Na początku chciałabym przypomnieć co stosowałam. Tak jak wcześniej napisałam, musiało się zmienić moje myślenie. Z tym było najgorzej. Musiałam się pilnować, aby nie dotykać twarzy. Uwierzcie, było ciężko, wyeliminowałam to po kilku miesiącach, choć nadal mi się zdarza, że np  oglądając film zaczynam szukać wszelkich uwypukleń, aby je rozdrapywać czy wyciskać. Kolejny ruch, który wykonałam, to odstawiłam wszystkie typowo drogeryjne specyfiki, które często kuszą na półkach sklepowych. A byłam ich fanką. Mleczka, toniki, kremy. Nie wierzę już w reklamy, dla mnie rekomendacją są składy. Na przestrzeni tych lat zauważyłam, że  moja cera nie lubi parabenów, parafiny oraz masła shea i tych substancji przede wszystkim unikam. Warto tutaj zaznaczyć, że nie zrezygnowałam z makijażu. Nadal się malowałam używając tych samych kosmetyków co wcześniej.  Jednak większą uwagę przywiązuję do odkażania wszelkich mazideł, dbam o nie, często myję pędzle.

Na początku stosowałam metodę OCM, która w znacznym stopniu wpłynęła na pozbycie się wszelkich niespodzianek. Sama kupowałam oleje, mieszałam je w odpowiadających mi proporcjach. Następnie powoli przeszłam na czarne mydło, które świetnie się rozprawiło z niechcianymi wypryskami. W połączeniu z elektryczną szczoteczką działała cuda. Oczywiście robiłam 'skoki w bok', ale nigdy nie wróciłam do drogeryjnych produktów. W uważny sposób wybierałam toniki, kremy, maski, jednak wciąż kręciłam się wokół naturalnych kosmetyków o krótkich i prostych składach.



Wiele miesięcy przemyślanej pielęgnacji opłaciło się. Od kilku miesięcy na mojej twarzy nie pojawiły się żadne bolące ropne wypryski. Co jakiś czas 'coś' wyskakuje, jednak jest małe i szybko znika. To, z czym nie mogłam sobie poradzić to małe podskórne krostki, przebarwienia potrądzikowe i blizny. Z tymi dwoma ostatnimi niedoskonałościami ciężko sobie poradzić za pomocą tylko kosmetyków, więc się skoncentrowałam na walce z krostkami. I tutaj spisało się wyśmienicie mydełko, które kupiłam całkowicie przypadkowo. Mydło Aleppo z olejem z czarnuszki Najel wykonało świetną robotę.  


Naturalne mydło przeznaczone jest do cery trądzikowej. Bazą mydła Aleppo jest oliwa z oliwek z domieszką oleju laurowego, które ma właściwości antyseptyczne. Natomiast olej z czarnuszki przyśpiesza proces regeneracji naskórka, przyśpiesza gojenie się ran,  wspomaga  leczenie schorzeń skórnych. Oprócz tego chroni skórę przed promieniami UV i łagodzi podrażnienia. Skórę jest nawilżona, gładka. Nic w tym dziwnego, bo 85% oleju to nasycone kwasy tłuszczowe takie jak kwas linolowy, oleinowy oraz alfa-linolenowy. Oprócz tego pełno jest witaminy E, beta karotyny, tymochinon, sterole, biotyna.


Dzięki tym trzem głównym składnikom mydła cera jest oczyszczona, świeża. Pozbyłam się wszelkich podskórnych krost oraz zaskórniaków. Łagodzi wszelkie podrażnienia, pozostawiając skóę miękką i gładką. Czuć także głębokie nawilżenie. Mydełko bardzo dobrze się pieni, można je stosować do golenia, szybciej radzi sobie podrażnieniami.

Mydełko używam od miesiąca, conajmiej dwa razy dziennie i bardzo szybko zauważyłam pozytywne zmiany. Nie mam zamiaru z niego już rezygnować. Będę go używać zamiennie z czarnym mydłem.


Jeszcze rok temu nie wierzyłam w to, że pozbędę się wyprysków i będę zadowolona z cery. A tak teraz jest. Wiele osób z mojego otoczenia zauważyło zmianę, częściej pojawiam się bez makijażu. Bo mimo że mam nadal zaczerwienienia, plamy potrądzikowe i blizny, to w końcu się siebie nie wstydzę.

Jeżeli ktoś z Was nadal walczy z trądzikiem, to mam nadzieję, że tym wpisem pomogłam i naprowadziłam na konkretne zmiany. I trzymam za Was kciuki!


Pozdrawiam :)







Czytaj dalej »

czwartek, 13 sierpnia 2015

Klasyczny rozświetlający makijaż - mój sposób na lekki makijaż

Upały powodują, że nie mam ochoty się malować. Po kilku chwilach machania pędzlami jestem cała mokra. Nawet nie można się wtedy schłodzić wodą...  Dlatego też, w takie dni, makijaż noszę w ostateczności. I raczej wybieram wszystko co lekkie i rozświetlające. Taki też jest dzisiejszy look. 




Ten makijaż wykonałam w bardzo krótkim czasie. Brwi podkreśliłam niezawodną konturówką do brwi w żelu Inglot AMC Brow Gel o numerze 18. Obszar pod brwiami rozjaśniłam najpierw cielistą kredką Deni Carte a następnie połyskującym beżem. A na powiece są tylko dwa cienie. W zewnętrznym załamaniu nałożyłam jasny brąz, natomiast na resztę powieki zaaplikowałam jasny iskrzący beż. Oba cienie do powiek pochodzą z jednej z moich ulubionych paletek Makeup Revolution Iconic 2. Aby dodać odrobinę 'pazura' namalowałam kreskę czarnym linerem w żelu Maybelline Lasting Drama Gel Eyeliner. Natomiast biała kredka My Secret 2in1 Big Eye Pencil na linii wody otworzyła bardziej oko. Rzęsy wytuszowałam nową maskarą L'oreal Volume Million Lashes Feline. Zakochałam się w niej. Pięknie pachnie migdałami, bezproblemowo sunie po rzęsach, świetnie je rozdziela i jest mega trwała. Woda, czy zwykłe mleczko w ogóle jej nie rusza. Muszę sięgać po płyn dwufazowy. Jak tak dalej będzie się spisywała, to będzie mój hit!
 


Przez ostatni tydzień troszkę się opaliłam, mimo stosowania filtrów 50+. Dlatego też Revlon Colorstay 150 Buff okazał się odrobinę za jasny. Zmieszałam go z ciemniejszym odcieniem Estee Lauder Double Wear 3C1 Pebble. Dzięki temu wykończenie podkładu na buzi nie było matowe. Pod oczy nałożyłam korektor L'oreal True Match 01 Ivory. Wszystko lekko przypudrowałam Kobo Professional Transparent Matt Powder. Policzki podkreśliłam bronzerem Kobo Professional Matt Bronzing & Contouring Powder #311 Nubian Desert, różem Bobbi Brown Shimmer Brick Compact Rose. Rozśwetlenie w centralnej części twarzy uzyskałam dzięki Kobo Professional Highlighter Powder 310 Moonlight.

Tym razem postanowiłam poszaleć z z kolorem na ustach. Do takiego delikatnego makijażu oczu będzie pasował każdy odcień, jednak sięgnęłam po piękną czerwień Kobo Professional Fashiom Color Shine & Care Lipstick 205 Sensual Red . O tych pomadkach w kredce opowiem już niedługo. 



Taki makijaż idealnie sprawdzi się na codzień, na eleganckie wyjście, ślub. Myślę, że będzie każdemu pasował. Być może na upały może okazać się za ciężki, ale niestety, jeśli chcemy wyglądać perfekcyjnie, to kilka tych warstw musi się znaleźć na twarzy. A są w naszym życiu sytuacje, gdzie pokazać się bez niczego nie można ;) W takich ekstremalnych warunkach spryskuję gotowy makijaż  fixerem w sprayu Kryolan. Żaden upał nie jest wtedy straszny.

A Wy jak się malujecie w takie upały?

Pozdrawiam :)





Czytaj dalej »