środa, 30 września 2015

Moja radykalna metamorfoza włosów z Olaplex!

Jak byłam mała, miałam bardzo jasne blond włosy. Z czasem one zaczęły ciemnieć i z pięknego złotego koloru zmieniły się w tzw 'mysi', czyli ni to brąz, ni to blond. Aby czuć się dobrze, już w liceum zaczęłam swoją przygodę z koloryzacją. Zaczęło się od wody utlenionej, która pod wpływem słońca miała rozjaśnić moje włosy. Efektów zbytnio nie było, więc sięgnęłam po szamponetki. Tu już było radykalnie, bo zaczęłam eksperymentować z rudościami i ciemnymi brązami. Niestety kolor nie wypłukiwał się, tak jak obiecywał producent, więc długo chodziłam w 'spranych' włosach.  Postanowiłam zafarbować włosy na czarno, wybrałam trwałą farbą. Miałam wtedy 18 lat i decyzja została podjęta z różnych względów. Od tamtej pory, czyli przez prawie 15 lat co 1-1,5 miesiąca zamykałam się w łazience na kilka godzin, aby doprowadzić kolor na włosach do porządku. Wybierałam przede wszystkim farby trwałe, które nie cieszą się zbyt dobrą opinią w internetach. 

 


Przełom przyszedł kilka lat temu. Zaczęłam myśleć o zmianie koloru włosów. Miałam już dość czerni, okres młodzieńczego buntu dawno był za mną. Jednak czerni nie jest tak łatwo się pozbyć. Bałam się, że po rozjaśnianiu moje włosy będą bardzo zniszczone:  przesuszone, łamliwe, popalone. Bo w salonach fryzjerskich proponowano mi tylko taką metodę i najlepiej żeby było to powtórzone z trzy razy. A w swojej włosowej historii miałam już epizod z rozjaśniaczem i wiedziałam co się stanie. Pięć lat temu wymyśliłam sobie, że zafarbuję końcówki na czerwono. To co otrzymałam mnie przeraziło. Bardzo szybko w ruch poszły nożyczki, aby popalone włosy ściąć. Aby zejść z czerni także próbowałam zapuszczać włosy, nie farbować ich i w odpowiednim momencie ściąć na krótko. Kończyło się to zazwyczaj tak, że po wyhodowaniu 10cm odrostu żal mi było długości i żeby 'wyglądać', z powrotem farbowałam się na czarno. I tak w kółko...


Jednak tym razem było inaczej.  Odrost był już dość duży, ja się źle czułam i nie akceptowałam swojego 'dziwacznego' wyglądu.  Postanowiłam zapytać na Facebooku, co dalej robić z moimi włosami. Wtedy dziewczyny napisały, aby spróbowała zejść z koloru z pomocą Olaplex. O tym preparacie już słyszałam, coś tam czytałam, przewinęła mi się także metamorfoza Kim Kardashian. Zaczęłam zgłębiać temat. Początkowo odrzuciłam pomysł, bo jednak to co nowe zazwyczaj jest drogie. Taniej by mnie wyniosło kupienie czarnej farby i nic nie kombinowanie. Mimo wszystko przeglądałam ofertę różnych salonów fryzjerskich i znalazłam jedynego w moim mieście rodzynka, który oferował usługi z Olaplex. Następnego dnia po pracy byłam w salonie, aby porozmawiać z fryzjerką, która rekomendowała Olaplex swoimi włosami - zeszła z ciemnego brązu na jasny blond w ciągu kilku godzin bez zniszczonych włosów. Podjęłam decyzję - pozbywam się czerni.


Do umówionej wizyty miałam tydzień, więc mogłam jeszcze poszukać informacji o preparacie. 
System pielęgnacji włosów OLAPLEX stosuje w trakcie zabiegu koloryzacji w salonie.
Został on stworzony, aby replikować i regenerować mostki dwusiarczkowe włosów, które ulegają zniszczeniu lub zerwaniu w trakcie zabiegów chemicznych takich jak koloryzacja, rozjaśnianie, działanie wysokiej temperatury czy też poprzez uszkodzenia mechaniczne. Dzięki unikalnej, opatentowanej formule, Olaplex odbudowuje zerwane mostki dwusiarczkowe włosów sprawia, że są one zregenerowane, miękkie, gładkie i idealnie błyszczące już po jednym zabiegu. System Olaplex umożliwia radykalną zmianę koloru włosów pozostawiając je w idealnej kondycji. 
W skład Systemu Olaplex pielęgnującego włosy wchodzą:
OLAPLEX BOND MULTIPLIER – dodany do dowolnego produktu do koloryzacji włosów: farby, pudru czy kremu rozjaśniającego rekonstruuje uszkodzone lub zerwane wiązania włosów i zapobiega ich dalszym uszkodzeniom.
OLAPLEX BOND PERFECTOR No.2 – nie jest odżywką, aktywatorem ani neutralizatorem, ale utrwalaczem wiązań siarczkowych - wzmacnia działanie MULTIPLIERA. Wykorzystano w nim ten sam składnik aktywny, co w Bond Multiplier No.1 i jest on stosowany dla połączenia pozostałych mostków dwusiarczkowych przed i po zabiegach chemicznych. Przywraca włosom siłę, strukturę i integralność.
OLAPLEX No.3 HAIR PERFECTOR – jest to część systemu Olaplex przeznaczona do stosowania w domu. Zawiera ten sam składnik aktywny co Bond Multiplier No.1 i Bond Perfector. Umożliwia regenerację i utrzymanie silnych, zdrowych włosów między zabiegami, ponieważ kontynuuje utrzymywanie wiązań we włosach. [źródło: http://artofbeauty.com.pl]

Zdjęcie przed dekoloryzacją. Widać jak prezentowały się moje włosy. Odrost, brązowa farba i czeeeeerń.

Jak to wyglądało u mnie? O umówionej godzinie przyszłam do salonu. Uzgodniłyśmy z fryzjerką, że chcę zejść z koloru, więc nałożyła mi na czarne odrosty rozjaśniacz 9% wymieszany w  Olaplex No.1. Dzięki niemu podczas tak inwazyjnego zabiegu moje włosy nie uległy zniszczeniu, zostały zabezpieczone. Po około godzinie preparat został zmyty. Ukazał mi się rudawy kolor włosów.


Włosy nie wglądały na zniszczone. Były matowe, tępe w dotyku, ale nie szorstkie, natomiast ich kondycja wydawała się niezmieniona. Rozjaśniacz zmieszany z Olaplex No.1 został ponownie nałożony na odrosty, ponieważ czerń tak wniknęła w strukturę włosa, że nie chciała puścić. Po kilkudziesięciu minutach ten sam preparat został rozprowadzony na włosy u nasady. Z rozjaśniaczem na głowie siedziałam prawie dwie godziny. Strasznie się bałam, że nawet po tak długim czasie Olaplex ich nie ochroni. Jednak moje obawy były niepotrzebne, ponieważ włosy bardzo dobrze się prezentowały!

po lewej: włosy po pierwszym etapie rozjaśniania. Brak zniszczeń.  po prawej: nałożona farba.



Nadszedł czas na nałożenie farby. Miałam ochotę na jasny, chłodny blond, ponieważ mam chłodną karnację i w ciepłych kolorach nie czuję się najlepiej. Jednak nie do końca mogło to być osiągnięte. Niestety czarna farba  nie poddała się rozjaśniaczowi, przez co końcówki włosów były ciemniejsze. Musiałabym jeszcze posiedzieć z rozjaśniaczem, ale niestety nie miałam zbyt wiele na to czasu. Poza tym, takie bezczynne siedzenie strasznie mnie męczy. Farba (nie wiem jakiej konkretnie firmy, ale z tych profesjonalnych) została wymieszana z Olaplex No.1 aby nadal pozytywnie działać na moich włosach. Już wtedy widok w lustrze był dla mnie szokiem - nagle zrobiło się jaśniej ;) 

Po zmyciu farby fryzjerka nałożyła mi Olaplex No.2 aby pozamykać wszystkie łuski. Po dwudziestu minutach moje włosy były niesamowicie miękkie, gładkie, nie mogłam od nich oderwać rąk, ciągle się głaskałam, bo nie mogłam uwierzyć, że włos może być w tak perfekcyjnym stanie.

Zdjęcie włosów robione zaraz po przyjściu do domu. Było już późno, bo ok 18, więc odcień koloru odrobinę się różni. Ważna jest natomiast kondycja włosów. Prezentują się pięknie :)


Po podcięciu i wysuszeniu włosów zobaczyłam moje włosy w całej okazałości. U nasady włosów, czyli tam, gdzie nie było wcześniej czarnej farby, kolor jest jasny, chłodny. Niestety końcówki okazały się oporne i przyjęły ciemno-piaskowy kolor.Fryzjerka zaproponowała, że nałoży odrobinę ciemniejszy chłodny kolor, który złapie te ciemniejsze końcówki, jednak byłam głodna, zmęczona (od razu po pracy przyszłam do niej) i umówiłyśmy się za dwa dni. Przez ten czas zastanawiałam się, czy ochładzać kolor, jednak zrezygnowałam. Dążę do jaśniejszego blondu, więc w listopadzie przejdę kolejne rozjaśnianie ;)

weselna fryzurka :)
Kondycja włosów bardzo mnie zaskoczyła. Tak jak wcześniej pisałam, były one błyszczące, miękkie, gładkie, elastyczne. Świetnie się układały. Przed tymi całymi zabiegami nie wyglądały ładnie, raczej były poplątane, przesuszone. Teraz wyglądały pięknie.  I nadal tak jest!. Aby dłużej utrzymać ten efekt, można używać Olaplex No.3, który kupuje się u fryzjera. Ja z tego zrezygnowałam, bo i tak planuję kolejną wizytę. Zaleceniem po stosowaniu Olaplex jest używanie łagodnych szamponów i odżywek - bez chemii, SLS, parabenów itp. I tego się trzymam. Warto też wspomnieć że zabieg Olaplexem można stosować bez koloryzacji. Wtedy jest o wiele tańszy.

Przed i po :) Po lewej zdjęcie robione przed samym wyjściem do fryzjera. po prawej: zdjęcie wykonane tydzień po wizycie, dzień po myciu :) Nie wiem skąd się wziął ten lekki skręt włosów, mam je proste jak drut :) Włosy są podcięte na prosto, do zdjęcia przechyliłam głowę, stąd te nierówności.

No właśnie. Pewnie się zastanawiacie, ile kosztuje taka usługa. Ja zapłaciłam 280zł. W tej cenie miałam ściąganie koloru, nałożenie koloru, Olaplex, podcięcie końcówek, modelowanie i ewentualną poprawę koloru, na którą ostatecznie się nie zdecydowałam. Myślę, że cena jest niska w porównaniu z większymi miastami. Moja znajoma we Wrocławiu za dekoloryzację - zejście z czerni do ciemnego brązu, zapłaciła 400zł. Poza tym, gdybym się zdecydowała na zmianę koloru w standardowy sposób, to trzy spotkania po ok 150zł razem by mi dało 450zł plus w bonusie całkowicie zniszczone włosy. W ogóle nie żałuję swojego kroku i polecam zabiegi z Olaplexem wszystkim moim znajomym. 


Zdjęcia wykonywane tego samego dnia, po lewej z lampą, po prawej bez lampy.


Do nowego koloru nadal się przyzwyczajam. Tęsknię za moją czernią, w końcu nosiłam ją prawie 15 lat. Jednak dobrze się czuję w blondzie. Latka lecą, jestem już po trzydziestce, więc ten kolor mnie odmładza. A poza tym będę bogata! Wiele osób mnie nie poznaje;) I każda spotkana osoba twierdzi, że wyglądam lepiej. To oznacza, że zmiana koloru wyszła mi na plus.

Co dalej? Tak jak wcześniej pisałam planuję w listopadzie ponowne rozjaśnienie włosów. Wtedy powinnam uzyskać jaśniejszy kolor, przede wszystkim na końcówkach. Zastanawiam się nad platynowym bądź szampańskim blondem. Też ciągnie mnie do ombre, odrost będę miała ciemniejszy, więc wtedy by się zgubił. Jeszcze mam czas, aby przemyśleć tę sprawę. 

czerń czy lekko rudawy blond? :)

Jeżeli zastanawiacie się nad radykalną zmianą koloru, to polecam Wam Olaplex. Wiem, że opinie są różne, jednak większość z nich jest pozytywna. Poza tym, wszystko zależy także od kondycji włosów. Jeżeli ktoś ma je w dobrym stanie, to zbytniej różnicy nie zauważy, a przede wszystkim farbowaniem czy rozjaśnianiem ich nie zniszczy. Natomiast jeżeli macie bardzo zniszczone włosy, to jedna sesja może nie być wystarczająca. Ale na pewno przy radykalnych zabiegach ich stan się nie pogorszy.


Jak Wam się podobam w nowej odsłonie? ;) Macie jakieś rady dla blondynek?


Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

poniedziałek, 28 września 2015

Jesienna klasyka!

Nie lubię weekendów, bo albo mam tyle rzeczy do zrobienia, że nie wiem od czego zacząć, albo się lenię i snuję się z kąta w kąt. Wczoraj właśnie niedziela była bardzo leniwaaaa. Nie chciało mi się robić nic nadprogramowego, więc zmusiłam się chociażby do pomalowania. Wybrałam szybką klasykę, nic przerysowanego. Jednak zapragnęłam mocniejszych ust, które ...hmmm... mi niestety nie pasują. Moje usta są bardzo małe, wąskie i żeby jako tako wyglądać, to musiałabym się uśmiechać od ucha do ucha, co widoczne jest na zdjęciach :D   Muszę się pogodzić z tym, że natura nie obdarzyła mnie pięknymi, pełnymi ustami. Za to mam świetne oczy :D 

 

Do makijażu ust użyłam dwóch produktów. Najpierw wypełniłam je konturówką Kobo Professional Long Lasting Lip Liner 108 Sensual Purple a następnie dodałam odrobinę błysku dzięki Kobo Professional Long Lasting Glass Shine 218 Forest Fruits. Kontur ust wyrównałam korektorem L'oreal True Match Concealer 01 Ivory, poraz pierwszy coś takiego robiłam. Mocne usta miały się wybić na pierwszy plan, zatem oczy tylko lekko podkreśliłam. Na całą powiekę nałożyłam cień do powiek Kobo Professional Fashion Eye Shadow 215 True Beige - dzięki niemu oko zostało rozświetlone. Kreski wykonałam Maybelline Lasting Drama Gel Liner Black Chrome - połyskująca czerń świetnie się tutaj nadała. Rzęsy wytuszowałam moim ulubieńcem, czyli L'oreal Volume Million Lashes Feline


Od kiedy zafarbowałam włosy na blond, miałam problem z podkreślaniem brwi. Mam ciemną oprawę oczu mimo, że jestem naturalną blondynką. Do póki moje włosy były czarne, mogłam sobie pozwolić na grafitowe brwi. Jednak teraz mi nie pasowały. Musiałam sięgnąć po inne odcienie. Przydały się do tego cienie do brwi Kobo Professional Eyebrow Colour. Do tej pory były dla mnie za jasne i za ciepłe, natomiast teraz pasują idealnie. Użyłam dwóch najjaśniejszych odcieni: 301 Light oraz 302 Ash. 

 

Do makijażu twarzy użyłam sprawdzonych kosmetyków, po które sięgam codziennie, czyli podkład Revlon Colorstay 150 oraz 320; L'oreal True Match Concealer 01 Ivory, My Secret Matt Fixing Powder, Kobo Professional Matt Bronzing & Contouring Powder #311 Nubian Desert oraz róż Kobo Professional  Matte Blusher 201 Apricot, którego standardowo na zdjęciach nie widać.




Mam nadzieję, że mój makijaż przypadł Wam do gustu. I teraz pytanie do Was :) Na jaki kolor malujecie usta jesienią?

Pozdrawiam :)




Czytaj dalej »

sobota, 26 września 2015

Ponowne wyniki konkursu Initiale

Niestety druga osoba, która wygrała maseczki Initiale nie zgłosiła się do mnie, zatem muszę wybrać kolejną osobą. Jest nią Aingeal Maith (blog). Gratuluję i czekam na adres do przesyłki. Mam nadzieję, że maseczki Źródło Młodości oraz Oczyszczanie i Regeneracja przypadną Tobie do gustu.
Pozdrawiam :)
Czytaj dalej »

piątek, 25 września 2015

'Green Liner' - Makijaż krok po kroku

Ostatnio mam mało czasu na makijaż, a jak już go wykonuję, to wybieram klasyczne połączenia. Jednak tym razem postanowiłam go urozmaicić. Jedynie dodałam kolorową kreskę.  Od razu odbiór makijażu się zmienił. Ta turkusowa zieleń świetnie podbiła kolor moich tęczówek.
Przy okazji pokazuję Wam mój nowy kolor włosów. Jeśli lubicie moją stronę na FB lub Instagramie, to już na pewno widziałyście. Po 15 latach farbowania włosów na czerń, zapragnęłam radykalnej zmiany. Nie jest jeszcze tak jak bym chciała, dążę do jaśniejszego chłodnego blondu, jednak jak za pierwszym razem nie jest źle. Mi się podoba :)



Makijaż krok po kroku:
1. Podkreślam brwi. Na całą powiekę nakładam bazę pod cienie.
2. Na ruchomą powiekę aplikuję jasno- brzoskwiniowy cień.
3. Załamanie powieki przyciemniam brązem.
4. Na środku powieki, aby ożywić look, nakładam błyszczący jasno-różowy cień. Wewnętrzny kącik oraz obszar pod brwiami rozświetlam białym i beżowym cieniem.
5. Dolną powiekę podkreślam brzoskwiniowym i brązowym cieniem.
6. W zewnętrznym kąciku nakładam czarny cień i go dobrze rozcieram do góry i na boki.
7. Wzdłuż górnej linii rzęs linerem maluję czarną kreskę.
8. Na środku czarnej kreski aplikuję zielony liner. Linię wody podkreślam turkusową kredką (która niestety bardzo szybko się starła :( )
9. Tuszuję rzęsy.


Lista kosmetyków:
  • Foundation Revlon Colorstay #150 Buff mixed with  Revlon Colorstay #320 True Beige
  •  L'Oreal True Match Concealer 01 Ivory.
  •  Kryolan  Dermacolor Fixing Powder  #P1
  • Kobo Professional Matt Bronzing & Contouring Powder #311 Nubian Desert
  • Kobo Professional  Matte Blusher 202 Terra Cota
  • Urban Decay Eyeshadow Primer Potion Original
  • Urban Decay Smoked Eyeshadow Palette: Blackout
  • Inglot Eyeshadows: peach 312, brown 326
  • Smashbox Click You're It Palette: 02, 05
  • Makeup Geek Eyeshadows: #High Wire,
  • L'Oreal Volume Million Lashes Feline
  • Inglot AMC Brow Gel # 18
  • Maybelline Lasting Drama Gel Liner Black
  • My Secret Glam Specialist Eyeliner #Malachite
  • My Secret Satin Touch Kohl
  • Kiko Velvet Mat - Satin Lipstick  602 Natural Rose


Ten makijaż także się ukazał na stronie http://www.glam-express.com [klik] 
 
 


Co sądzicie o takim kolorowym akcencie?

Pozdrawiam :) 


 
Czytaj dalej »

środa, 23 września 2015

Zatrzymać Lato! Konkurs! Do wygrania pianka VITA LIBERATA!

Kochani, przybywam z kolejnym konkursem. Postanowiłam, że zanim pojawi się recenzja (moim zdaniem fenomenalnego) samoopalacza Vita Liberata, ogłoszę konkurs, w którym będziecie mogły wygrać identyczny zestaw, który ja aktualnie testuję, czyli nówkę Vita Liberata  Fabolous Self Tan Mousse Medium plus Tanning Mitt Rękawica do aplikacji produktów do opalania. Standardowo konkurs będzie się odbywał jednocześnie na blogu oraz na stronie FB. 



Aby wziąć udział w konkursie należy:
Na blogu:
- bądź obserwatorem bloga http://storybyferrou.blogspot.com/
- odpowiedz w komentarzu na pytanie: Jaka innowacyjna technologia została zastosowana w produktach Vita Liberata? 
- podaj także swój adres e-mail, abym mogła się z Tobą skontaktować.
LUB 

Na FB:
- polub Fanpage na FB StorybyFerrou
- polub i udostępnij zdjęcie konkursowe klik
- w komentarzu pod zdjęciem konkursowym  odpowiedz na pytanie: Jaka innowacyjna technologia została zastosowana w produktach Vita Liberata?
Odpowiedź na pytanie znajdziecie na stronach z produktami Vita Liberata, a także na moim blogu ;)
 
Pośród wszystkich zgłoszeń wybiorę zwycięzcę. 
Pamiętaj, że przystępując do konkursu, akceptujesz regulamin, który znajduje się poniżej.
Konkurs trwa od 23.09.2015 do 8.10.2015 do godz. 23.59
Życzę wszystkim powodzenia!

REGULAMIN KONKURSU
  • Rozdanie trwa od  23.09.2015 r. do  08.10.2015 r. godz. 23.59
  • Warunkiem koniecznym wzięcia udziału w konkursie jest wypełnienie zadania konkursowego

Zadanie konkursowe polega na:

-  byciu obserwatorem mojego bloga; napisaniu w komentarzu pod tym postem odpowiedzi na pytanie: Jaka innowacyjna technologia została zastosowana w produktach Vita Liberata? ; podanie swojego adresu e-mail.
LUB:

- polubienie fanpage na FB
StoryByFerrou - udostępnienie publicznie konkursowe zdjęcie klik -
napisaniu w komentarzu pod tym postem odpowiedzi na pytanie: Jaka innowacyjna technologia została zastosowana w produktach Vita Liberata?

  • Zgłoszenia niekompletne nie będą brane pod uwagę.
  • Spośród osób, które wezmą udział w Konkursie w terminie od 23.09.2015 r. do  08.10.2015 r. i poprawnie wykonają zadanie konkursowe, zostanie wyłoniony zwycięzca, który otrzyma nagrodę. Na kontakt od zwycięzcy z danymi do wysyłki czekam 2 dni. (kontakt przez email lub wiadomość na FB) Po dwóch dniach nagroda przepada i zostaje przekazana osobie, która jest na liście rezerwowej. 
  • Osoby nagrodzone wyłania komisja konkursowa, w której skład wchodzi autor bloga storybyferrou.blogspot.com
  • Nick (nazwisko) laureata zostanie opublikowane na blogu storybyferrou.blogspot.com lub na stronie FB StoryByFerrou w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu.
  • Nagroda zostanie wysłana na wskazany adres przez firmę Vita Liberata.
  • Wysyłka tylko na polskie adresy.
  • Musisz mieć skończone 18 lat lub zgodę rodziców na udział w konkursie.
  • Fundatorem nagrody jest Vita Liberata
  • W przypadku wygranej, zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych w celach związanych z organizacją konkursu.
  • Zgłoszenie do konkursu jest jednoznaczne z przyjęciem warunków niniejszego regulaminu.
  • Prawo do składania reklamacji, w zakresie niezgodności przeprowadzenia Konkursu z Regulaminem, służy każdemu uczestnikowi w ciągu 7 dni od daty wyłonienia jego laureatów. Reklamacje składać można mailem na adres ferrou_22@yahoo.pl.
  • Zastrzegam sobie prawo do dokonywania zmian w niniejszym regulaminie.
  •  Rozdanie  nie podlega pod ustawę o grach i zakładach /Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn/zm z dn. 29/07/1992




Czytaj dalej »

wtorek, 22 września 2015

Czy warto zainwestować w Beautyblender?

Pewnie wiele z Was puka się w głowę, jak tak można wydać 70zł na kawałek gąbki. Kiedyś pewnie bym do tych osób dołączyła. Teraz to nie potrafię się bez niego obejść. Nawet gdybym mogła, nie zmieniłabym decyzji w sprawie zakupu. Swoje pierwsze różowe jajko Beautyblender wygrałam w konkursie i przepadłam. Wg producenta miał mi służyć około pół roku, mój ze mną wytrzymał ponad rok. Może nie sięgałam po niego codziennie, ale jednak dość często. W końcu nadszedł ten czas, że musiał ze starości wylądować w koszu. Musiałam wrócić z powrotem do flat topów. Nie było źle, jednak trochę tęskniłam do efektu, jaki mogłam osiągnąć przy pomocy BB. Niestety przez długi czas nie znajdywałam w domowym budżecie wolnych środków na własne zachcianki. Same wiecie jak to jest - zawsze znajdą się ważniejsze i pilniejsze sprawy. Kilka miesięcy temu udało mi się przeznaczyć część odłożonych pieniędzy i na stronie polskiego dystrybutora kliknęłam jajko, tym razem fioletowe, z limitowanej edycji.

Co jest takiego w tej gąbce, że tak podbija serca wizażystów czy użytkowniczek makijażu na całym świecie? Na pewno jej wielozadaniowość. Za pomocą beautyblendera można nałożyć podkład płynny, w kamieniu, mineralny, korektor, puder, róż czy rozśwetlacz. Oczywiście ja najczęściej używam go do podkładu. Po zmoczeniu gąbka zwiększa swoje wymiary, jest miękka, pory gąbki są drobne, ale widoczne. Technika nakładania jest bardzo prosta, po prostu stempluję twarz. Zajmuje to niewiele czasu, a efekt jaki się osiąga ciężko uzyskać pędzlami (choć to nie jest niemożliwe) Podkład bardzo dobrze stapia się z cerą, nie ma żadnych smug. Co więcej u mnie świetnie radzi sobie z rozszerzonymi porami - praktycznie ich nie widać. Dociera do każdego zakamarka twarzy dzięki wyprofilowanemu kształtowi. Podstawa jajka służy do nakładania produktu na większe partie, natomiast zaostrzonym szpicem docieram pod oczy, do skrzydełek nosa. Świetnie radzi sobie z rozcieraniem korektorów. Zauważyłam też, że kosmetyki nakładane BB są trwalsze, dłużej utrzymują się w nienagannym stanie.
Beautyblender przed zamoczeniem.

Beautyblender po zamoczeniu. Kolor po pierwszym "praniu" bardzo się wypłukał.


To czego nie lubię w BB to mycie. Używam podkładów o przedłużonej trwałości, wodoodpornych. Nie posiadam firmowego mydełka, które powinno wszystko zmyć. Niestety chwilę muszę się pomęczyć z wypłukaniem wszystkich kosmetyków. Próbowałam myć jajko zaraz po użyciu czy już po wyschnięciu. Niestety jest tak samo.


Beautyblender przed zamoczeniem.

Beautyblender po zamoczeniu.
Wiem, że po pojawieniu się beautyblednera na rynku pojawiło się wiele odpowiedników. Nigdy ich nie miałam i nie jestem w stanie ich porównać. Być może można dostać inne jajko, które zadowoliłoby mnie w równym stopniu co BB. Wtedy za cenę oryginału miałabym dwa czy nawet więcej odpowiedników. Pewnie z czasem wypróbuję jajka innych firm. Ale na chwilę obecną nakładanie podkładu za pomocą BB jest dziecinnie proste i nie mam zamiaru tego zmieniać. Koszt 70zł na rok jestem w stanie przełknąć. Czy warto zainwestować w jajeczko Beautyblender? Zdecydowanie TAK! :)

A Wy jakich akcesoriów używacie do nakładania podkładów? Macie beautyblender, czy używacie innych jajeczek? Czekam na Wasze komentarze :)

Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

poniedziałek, 21 września 2015

Wyniki konkursu INITIALE!

Przepraszam, że dopiero teraz ogłaszam wyniki konkursu, ale całkowicie o nim zapomniałam. Byłam tak zalatana i przepracowana, że blog zszedł na drugi plan. Ale teraz już będzie luźniej, muszę nadrobić wszelkie blogowe zaległości i w końcu zacząć pisać w miarę regularnie. Mam nadzieję, że pomysły same wpadną mi do głowy :P

Ale żeby nie przedłużać. Maseczki: Odbudowa i Rozświetlenie oraz Odmłodzenie i Rewitalizacja otrzymuje Pola Mola (FB)
Natomiast maseczki Źródło Młodości oraz Oczyszczanie i Regeneracja otrzymuje MsDomisiek (blog)

Bardzo proszę o kontakt na adres ferrou_22@yahoo.pl (jeżeli chodzi o zgłoszenie na blogu) lub na wiadomość prywatną (jeżeli chodzi o zgłoszenie na FB). Czekam dwa dni!


Nie uciekajcie, bo już za momencik kolejny konkurs. Myślę, że Wam się spodoba. Będziemy zatrzymywać lato! :)

Pozdrawiam :)
Czytaj dalej »

wtorek, 15 września 2015

Kolorowo na koniec lata - makijaż krok po kroku

Lato powoli się kończy i zapragnęłam kolorów. Nic w tym dziwnego, początek września nie należał do zbyt pogodnego okresu, było szaro i ponuro. Spontanicznie stworzyłam taki kolorowy makijaż. Tego mi było trzeba, bo przez ostatnie dni mój makijaż ograniczyłam do podkładu i tuszu do rzęs (dzięki temu śpię rano o te 10minut dłużej ;)) Nawet mi się podoba takie połączenie kolorów.




Makijaż krok po kroku:
1. Podkreślam brwi. Na całej powiece rozcieram białą kredkę. Nakładam niebieski cień w załamaniu oraz w zewnętrznym kąciku powieki.
2. Zewnętrzną część powieki przyciemniam zgaszonym fioletem.
3. Na środku powieki aplikuję turkus, natomiast w wewnętrznych kącikach nakładam oliwkowy cień. Łączę ze sobą kolory. 
4. Aby jeszcze bardziej wyeksponować kolory, w zewnętrznym kąciku nakładam jasny fiolet.
5. Oczyszczam skórę z drobinek, nakładam na twarz podkład, korektor, puder. Podkreślam dolną powiekę używając do tego fioletowego, turkusowego oraz cienia. Obszar pod brwiami oraz wewnętrzne kąciki rozświetlam białym cieniem.
6. Rysuję kreskę wzdłuż górnej linii rzęs: najpierw niebieskim linerem, a następnie przezroczystym z srebrnym brokatem. Linię wody podkreślam niebieską kredką oraz tuszuję rzęsy.



Lista kosmetyków:
  • L'Oreal True Match Concealer 01 Ivory.
  • Kryolan  Dermacolor Fixing Powder  #P1
  • Kobo Professional Matt Bronzing & Contouring Powder #311 Nubian Desert
  • Kobo Professional  Matte Blusher 202 Terra Cota
  • My Secret 2in1 Big Eye Pencil Milk
  • Makeup Geek Eyeshadows: #Masquerade, #Center Stage, #Drama Queen, #Ice Queen, #Jester
  • Inglot Eyeshadow #turquoise 57S
  • Zoeva Liquid Eyeliner Sky High
  • My Secret Glam Specialist Eyeliner - Silver Crystal
  • Sephor Crayon Jumbo 12H: 13 Marine
  • L'Oreal Volume Million Lashes Feline
  • Inglot AMC Brow Gel # 18
  • My Secret Kiss My Lips Big Color Stick  - 12 Coral

Ten makijaż ukazał się także na portalu www.glam-express.com [klik]


A Wy jak sobie radzicie z pochmurną pogodą? :)

Pozdrawiam :)




Czytaj dalej »

piątek, 11 września 2015

KIKO GEL LOOK - Ultra Glossy Effect Top Coat

Przy wykonywaniu manicure często sięgam po top coat. Zazwyczaj, dzięki niemu trwałość lakieru jest przedłużona. Używałam takich produktów już z wielu firm, ale tylko z Kiko Gel Look Ultra Glossy Effect Top Coat początek znajomości nie sugerował happy endu. A jak jest teraz?


Na początek poświęcę kilka linijek tekstu na to co wg producenta ten produkt powinien robić. 

Top coat w żelu, ultrabłyszczący, szybkoschnący. Profesjonalna formuła utrwala lakier i przedłuża jego trwałość, zapewniając specjalny efekt "akrylu" i bardzo błyszczące wykończenie. Dzięki płaskiemu profesjonalnemu pędzelkowi, nakładanie jest proste i szybkie. Gel Look to tzw. lakier 5-free: bez toluenu, kamfory, DBP, żywicy formaldehydowej i aldehydu mrówkowego. Hipoalergiczny - specjalnie opracowana formuła dla zminimalizowania ryzyka alergii. Dostępność: sklep internetowy lub stacjonarny. Cena w promocji: 14,90zł Skład: ETHYL ACETATE, BUTYL ACETATE, ACRYLATES COPOLYMER, NITROCELLULOSE, ACETYL TRIBUTYL CITRATE, SUCROSE BENZOATE, ISOPROPYL ALCOHOL, SUCROSE ACETATE ISOBUTYRATE, CYCLOPENTASILOXANE, BENZOPHENONE-3, POLYSILICONE-6, ALCOHOL DENAT., PERFLUORODECALIN, CI 60725 (VIOLET 2).


Potrzebowałam produktu, który będzie dobrze nabłyszczał lakiery, ponieważ niektóre ,niestety, po kilku dniach przede wszystkim prac domowych tracą błysk. Poza tym, ich utrwalenie było wskazane. Robiąc zakupy na stronie internetowej Kiko trafiłam na promocję tego top coat'u. Nie zastanawiając się zbyt długo trafił do koszyka, a po kilku dniach był już u mnie. 
Pierwsza aplikacja nie była zbyt przyjemna. Lakier jest dość gęsty, o czym wiedziałam przed zakupem, jednak nie myślałam, że aż tak będzie się ciągnął. W połączeniu z pędzelkiem, który ma dość sztywne włosie i wcale nie jest płaski, tylko raczej "rozczapierzony", na lakierze zobaczyłam smugi i ściąganie bazowego lakieru.  Top Coat rzuciłam w kąt, aby bardziej się nie denerwować. Po jakimś czasie ponownie do niego wróciłam z przyrzeczeniem, że dam mu drugą szansę. 


Tym razem bardziej skoncentrowałam się na aplikacji. Przede wszystkim lakier bazowy musi być dobrze wyschnięty. Drugą sprawą, na którą trzeba uważać, to nacisk pędzelka do paznokcia. Leciutko sunę nim po płytce, wszelkie ubytki same się naprawiają, ponieważ formuła glutka dobrze zespaja lakier. I niestety należy nakładać grubsze warstwy. Na szczęście szybko on schnie, więc po nastu minutach można wracać do swoich zajęć. Uważna aplikacja odwdzięcza się świetnym efektem. Lakier bazowy jest dobrze nabłyszczony i przede wszystkim trwały. Poradził sobie z produktami, które szybko odpryskiwały lub ścierały się końcówki. Lakiery przez długi czas wyglądają bardzo elegancko. 

Działanie top coatu jest bardzo dobre, jednak aplikacja wymaga poznania produktu i odrobiny wprawy. Teraz już nie mam z nim problemu i bardzo często po niego sięgam. Warto się nim zainteresować, jednak trzeba pamiętać o tym, że jest on wymagający.


Pozdrawiam :)







Czytaj dalej »

środa, 9 września 2015

Efekt miliona rzęs, czyli L'oreal Volume Million Lashes Feline

Od kiedy pamiętam, to zawsze miałam długie, czarne rzęsy. Rzadko kiedy na nie narzekałam. Pamiętam jak byłam dzieckiem, jak pewna pani była wielce niezadowolona, że moja mam pozwala mi używać maskary. A to były moje naturalne rzęsy! Nie potrzebne mi były nigdy żadne odżywki, czy nawet rzadko kiedy sięgam po sztuczne rzęsy. Wystarcza mi tylko porządny tusz do rzęs! Wiele z nich przetestowałam, wiele recenzji takich produktów tutaj się pojawiło, znalazłam swoje perełki. Jednak kosmetyk, o którym chcę Wam dzisiaj napisać staje się moim ulubieńcem, jest on moim odkryciem roku. 



Niedawno od firmy L'oreal otrzymałam przemiły prezent. W pięknym czarnym pudełeczku były zamknięte cztery tusze z linii Volume Milion Lashes. Podstawową wersję znałam i bardzo lubię, pozostałe były dla mnie nowością.



Volume Million Lashes - Ikoniczny Efekt Miliona Rzęs - Dla kobiet wykonujących wyrafinowany makijaż oka lub makijaż klubowy, ekstremalnie zwielokrotnione rzęsy. Efekt: Spojrzenie zapierające dech i olśniewające piękno miliona rzęs. Nowa generacja objętości - rzęsy są jak zwielokrotnione dzięki unikalnej formule tuszu i szczoteczce Millionizer. Rzęsy 3 razy grubsze* i rozdzielone, bez nadmiaru i bez grudek. [źródło: http://www.lorealparis.pl]


To właśnie mój dotychczasowy ulubieniec. Używałam go zamiennie z innymi tuszami, jednak co jakiś czas do niego wracam i nadal jestem zadowolona. Na blogu możecie znaleźć moją recenzję. Jest ona z 2012 roku, więc przy okazji zobaczycie jak przez ten czas zmienił się mój blog.


Volume Million Lashes So Couture - Elegancka Objętość Rzęs - Ultraprecyzyjna szczoteczka Couture definiuje i otula tuszem każdą rzęsę. Bogata formuła o zniewalającym zapachu, zawiera płynny jedwab i czarne pigmenty aby nadać rzęsom intensywną objętość bez grudek. Rzęsy jak zwielokrotnione. Szczoteczka Couture o wyjątkowo drobnych i miękkich włóknach, łączy w sobie delikatność i precyzję, aby dotrzeć do każdej rzęsy zapewniając równomierne rozdzielenie i elegancki efekt. L'Oréal Paris opracował specjalną formułę, która pozwala pokryć rzęsy intensywnie czarną zasłoną. Wysokiej jakości materiał – formuła „płynnego jedwabiu” – delikatnie pokrywa każdą rzęsę, by nadać objętość i intensywność barwy, podkreślając oczy jedwabistą czernią. Twoje oczy zyskają elegancką oprawę i szykowny rys w najdrobniejszym szczególe dzięki innowacyjnej formule Volume Million Lashes So Couture o zniewalającym zapachu. [źródło: http://www.lorealparis.pl]


Tego tuszu jeszcze nie używałam, nie chcę wszystkich od razu otwierać, bo potem schną i są do wyrzucenia. Czeka na swoją kolej. Przeszukałam internety za recenzjami i opinie o tym produkcie są bardzo pozytywne. Myślę, że mi także przypadnie do gustu.


Volume Million Lashes Excess - Spojrzenie bez umiaru. Odkryj nową maskarę Volume Million Lashes Excess, która łączy w sobie: • Doskonale czarne pokrycie każdej rzęsy; • Legendarny efekt miliona rzęs; • Wyjątkowe podkreślenie spojrzenia; • Objętość bez umiaru Cechy szczoteczki:
•wzbogacona o 50% więcej włosków typu excess niż w maskarze Volume Million Lashes, aby nadać każdej rzęsie objętości, pogrubienia i podkreślenia, • wyjątkowo gęsta szczoteczka zaprojektowana tak, by docierać do każdej rzęsy i umożliwić pokrycie całej jej powierzchni za jednym pociągnięciem. [źródło: http://www.lorealparis.pl]


Opis tuszu jest bardzo zachęcający. Troszkę przeraża mnie ta duża szczoteczka, jednak myślę, że sobie z nią poradzę. Ważne, żeby odpowiednio działała.


Volume Million Lashes Feline - Zmysłowe Kocie Spojrzenie - NOWOŚĆ! Wyprofilowana szczoteczka Millionizer.Objętość i podkręcenie. Wyprofilowana szczoteczka pogrubia i podkręca rzęsy od nasady aż po same końce. Błyszcząca formuła z drogocennymi olejkami: arganowym, kameliowym oraz z kwiatu lotosu, nadaje rzęsom zmysłową objętość. Optymalna doza tuszu bez nadmiaru, bez grudek. [źródło: http://www.lorealparis.pl]




Po Feline sięgnęłam w pierwszej kolejności. Byłam bardzo ciekawa tej nowości. Do tego zachęcała także ciekawa szczoteczka. Zastanawiałam się, jak zadziała na moich rzęsach. Okazało się, że bosko! Jestem zauroczona efektem. W bardzo szybki sposób rzęsy są pogrubione i maksymalnie podkręcone. Dwie warstwy nadają bardzo spektakularny efekt. Co więcej, jest bardzo trwała. Nie kruszy się, ani się nie rozmazuje. Demakijaż to wyzwanie. Mleczko czy płyn micelarny ma problemy z usunięciem całego tuszu. Jedynie płyn dwufazowy daje sobie z nim radę, choć muszę dłuższą chwilę przytrzymać wacik. 




Aplikacja tuszu nie sprawia większych problemów. Tak wygięta szczoteczka dobrze się dopasowuje do linii rzęs, natomiast gęsto rozmieszczone silikonowe wypustki ładnie rozdzielają rzęsy. Natomiast migdałowy zapach umila jego nakładanie.
Poniżej możecie zobaczyć, jaki efekt uzyskałam za pomocą tuszu Feline. Rzęsy są lekko skołtunione, ale to nie jest wina kosmetyku, tylko tego w jaki sposób rosną moje rzęsy. Efekt, jaki uzyskuję za jego pomocą, bardzo mi odpowiada. 


Tusz do rzęs Feline nie należy do najtańszych, bo średnio kosztuje 50zł. Ale warto go kupić, na częstych promocjach lub w sklepach internetowych jest o wiele tańszy. Myślę, że będziecie z niego zadowolone. 



Która z Was używała tusze L'oreal Volume Million Lashes? Jak wrażenia? 

Pozdrawiam :)








Czytaj dalej »