piątek, 30 października 2015

Makijaż na codzień i na wieczór: Stylish Navy Blue Liner

Makijaż, który chcę Wam dzisiaj zaprezentować, jest dobrym wyborem na dzień i wieczór. Wykonuje się go bardzo łatwo i szybko. Podstawą jest granatowy liner, który pięknie podkreśli zielone tęczówki oka. Niebieskookie także będą wyglądać pięknie. Oczywiście, kolor linera, jaki wybierzesz, zależy od Twoich kolorystycznych upodobań. Na powiekę wystarczy nałożyć jeden, dwa kolory jasnych cieni.  Taki makijaż podkreśli to, co jest w Tobie najpiękniejsze i  tajemnicze: Twoje oczy! Natomiast dopełnieniem całego look'u są usta. Na dzień częściej wybieram błyszczyki i nierzucające się w oczy kolory pomadek. Natomiast na wieczór można mocniej podkreślić usta i sięgnąć po konkretny kolor. Same możecie się przekonać jak nasze usta mogą zmienić odbiór makijażu. Ukazałam to na poniższym kolażu. Dlatego też zmiana pomadki jest najszybszym i najprostszym sposobem przejścia z makijażu dziennego na wieczorowy.




Jak uzyskać taki makijaż?
Na całą powiekę nałożyłam jasny połyskujący szary cień, a następnie środek powieki rozświetliłam bielą. Dolną powiekę podkreśliłam metalicznym brązem. Granatowym linerem w pisaku precyzyjnie narysowałam kreskę pamiętając o tym, aby wyciągnąć ją do góry. Na koniec nie zapominam wytuszować rzęs oraz podkreślić brwi, które są ramą oka. Natomiast na usta można nanieść dowolny kolor, wedle upodobań. Jeżeli wybierasz dzienną wersję - nałóż błyszczyk, jeśli zależy Tobie na bardziej wieczorowym makijażu - wybierz pomadkę w kolorze koralowym czy czerwonym.

Lista użytych kosmetyków:
  • Foundation Revlon Colorstay #150 Buff mixed with  Revlon Colorstay #320 True Beige
  • L'Oreal True Match Concealer 01 Ivory
  • Kryolan Dermacolor Camouflage Rainbow  #2
  • Kryolan  Dermacolor Fixing Powder  #P1
  • Kobo Professional  Matte Blusher 202 Terra Cota
  • Urban Decay Eyeshadow Primer Potion Original
  • Makeup Geek Eyeshadows: Ice Queen, Rockstar
  • My Secret 'I Love My Style' Eyeshadow Stick: Shimmer Bronze
  • My Secret Waterproof Eyeliner Navy Blue
  • Deni Carte Beige Pencil
  • My Secret 'Designe Your Eyebrow' Grey
  • Kobo Professional Eyebrow Colour 302 Ash
  • L'Oreal Volume Million Lashes Feline
  • My Secret 'Kiss My Lips' Big Color Stick:  #12  Coral Lips  or Kobo Professional Long Lasting Glass Shine 216 Apricot



Co myślicie o takim makijażu? Która wersja bardziej Wam się podoba?

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

wtorek, 27 października 2015

Mój ulubieniec: Make-Up Atelier Paris BASE HYDRATANTE

Każda z nas ma w swoim życiu chwile, kiedy chce wyglądać idealnie i ostatnią rzeczą, którą chcemy zobaczyć w lustrze jest spływający podkład. Kiedy wychodzę z domu na dłużej i czeka mnie ważne spotkanie, chcę mieć pewność, że nic mnie nie zaskoczy. Dlatego też sięgam pod bazę pod podkład. Praktycznie każda firma w swojej ofercie posiada kilka wariantów tego kosmetyku i większość z nich jest dobra lub bardzo dobra. Jednak moją ulubioną jest baza nawilżająca Make-Up Atelier Paris BASE HYDRATANTE.


Makeup Atelier Paris jest profesjonalną francuską firmą, coraz bardziej znaną w naszym kraju. I bardzo dobrze, ponieważ z kosmetyków, z którymi miałam styczność, byłam bardzo zadowolona. Większość klientek chwali sobie podkłady oraz cienie. Na pewno na uwagę zasługują wodoodporne podkłady, które uwielbiam i swój kolor 2NB posiadam w swojej kosmetyczce i sięgam po niego przy ważniejszych spotkaniach. Moim zdaniem, warto także zapoznać się z bazami pod podkład. Zapraszam Was na moją opinię.



Kilka słów od producenta:
Produkt przeznaczony jest w szczególności do skóry wrażliwej i problematycznej (trądzikowej). Zawarte w składzie ekstrakt z rozmarynu wykazuje działanie antyseptyczne i zwężające pory. Baza zapewnia optymalny poziom nawilżenia, przedłuża trwałość wykonanego makijażu oraz chroni skórę przed jej wysuszeniem. Cena: 76zł. Pojemność: 30ml

Opakowanie bazy jest plastikowe. W łatwy sposób można wydobyć preparat za pomocą pompki, która nie zacina się i dozuje odpowiednią ilość kosmetyku.


Konsystencja jest lekka, lejąca, przypominająca rzadkie balsamy. Jednak nie rozlewa się na skórze. Dobrze się w nią wsmarowuje i bardzo szybko wchłania. Nie pozostawia przy tym uczucia lepkości, tłustości czy ściągania. Do tego jest bardzo wydajna, ponieważ wystarcza jedna pompka. Zapach jest bardzo przyjemny, określiłabym go jako słodko - kwiatowy. Dłuższą chwilę utrzymuje się na skórze, ale nie drażni, mnie wręcz uspokaja.

Aplikacja bazy jest bardzo szybka. Na wcześniej oczyszczoną i stonizowaną skórę, palcami delikatnie wcieram niewielką ilość. Po chwili mogę już nakładać podkład, ponieważ preparat szybko się wchłania.

Mam cerę problematyczną, więc muszę uważać ze wszelkimi mazidłami stosowanymi na twarzy. Baza MAP mnie nie uczuliła, ani nie sprawiła, że pojawiły się nowe stany zapalne. Jest bardzo łagodna dla mojej skóry. Co więcej, świetnie ją nawilża, przy czym tłustym partiom nie robi krzywdy. Na jego rzecz rezygnuję z kremu pod makijaż, które często nie współgrają z podkładami i potrafią się na twarzy zważyć. Po użyciu tej bazy ciężkie czy lekkie podkłady przez kilkanaście godzin wyglądają nieskazitelnie. Trwałość wtedy jest fenomenalna. Nie następuje wysuszenie skóry i pojawienie się suchych skórek, tłuste partie nie przetłuszczają się i podkład nie spływa. Po prostu baza Makeup Atelier Paris spełnia swoje zadanie. Używałam jej nie tylko na sobie, z każdą cerą współgrała i przedłużała trwałość podkładu. Moje koleżanki były zadowolone.


Niestety kosmetyki MAP są trudno dostępne. Stacjonarnie nie są do dostania, można je znaleźć w niektórych sklepach internetowych. Ja swoją zakupiłam w drogerii Ladymakeup, gdzie jest duży wybór kosmetyków tej firmy. Nie spodziewajcie się też jakiś promocji. Od kilku sezonów nie zauważyłam żadnych obniżek, raczej trzeba nastawić się na regularne ceny. Czy warto wydawać 76zł na bazę pod podkład? Myślę, że tak. Weźcie pod uwagę fakt, że MAP jest często wybierany przez profesjonalnych wizażystów, którzy stosują tylko kosmetyki wysokiej jakości. Ja nie żałuję zakupu, wszystkie bazy jakie miałam mi się pokończyły lub straciły swoją ważność i wybrałam po prostu coś profesjonalnego, co już znałam i lubiłam.


Macie w swojej kosmetyczce kosmetyki MAP? A może byłyście nimi malowane? Jakie były Wasze odczucia?

Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

sobota, 24 października 2015

Makeup Geek Duochrome Eyeshadow - zdjęcia, swatche

Ostatnio pokazałam Wam dwa makijaże wykonane nowymi cieniami Makeup Geek i obiecałam Wam, że pokażę jak wszystkie się prezentują na swatchach. Posiadam 12 kolorów i powiem Wam jedno: UWIELBIAM! Duochromy, nieważne z jakiej firmy, są  pięknymi cieniami, za pomocą jednego koloru można wykonać niepowtarzany makijaż. W swojej makijażowej kolekcji mam ich kilka i często do nich wracam, a teraz powiększyła się ona o 12 niesamowitych kolorów.



Jak to bywa w różnych firmach, niektóre egzemplarze są troszkę gorszej jakości. Zauważyłam, że te jaśniejsze są bardziej delikatne i nie tak dobrze napigmentowane jak te ciemne i wyraziste. Bardzo łatwo się nimi operuje. Na pewno intensywniejszą barwę uzyska się nakładając je palcem lub pacynką. Na mokro niepowtarzalnie się mienią a na kremowej bazie można wydobyć ich piękno w 200%. Dobrze się je rozciera puchatymi pędzlami, efekt jest wtedy delikatniejszy, ale nadal widać błyszczące barwy. Przy aplikacji dobrze przyklejają się powieki, nie osypują się, chyba że na pędzlu będzie nadmiar cieni. Od strony technicznej cienie są naprawdę na wysokim poziomie.


Tak jak wspominałam, w całej kolekcji jest 12 kolorów, można znaleźć tam zielenie, róże, brązy itp. Starałam się, aby na zdjęciach pokazać jak się mienią, nie na wszystkich widać to od razu, warto się przypatrzeć, ponieważ zależnie od intensywności światła co innego się prezentuje.





1. I'M PEACHLESS - To brzoskwiniowy cień z różowymi refleksami. Pięknie się mieni na oku. Lubię go łączyć z brązami, z którymi dobrze współgra.

2. VOLTAGE - beżowo-złoto- szampański cień. Pięknie rozświetla kąciki wewnętrzne. 

3. KARMA - to cień, którego bazowym kolorem jest jasny pomarańcz. Widoczne są jednak żółto-zielone refleksy, które uaktywniają się np na zielonej bazie.

4. MAI - TAI - to mocniejsza brzoskwinia z widoczną różowo - fioletową poświatą. Tak samo jak I'm Peachless, lubię ten cień łączyć z brązami lub ciemnymi fioletami.

5. ROCKSTAR - jest to taka szara biel. Jeśli dobrze się przypatrzycie, widać zgaszone purpurowe tony.


6. PHANTOM - to cień, którego bazowym kolorem jest biel, jednak ma w sobie wiele różowych refleksów. 

7. BLACKLIGHT - jeden z moich u lubionych kolorów. Róż z chłodnymi, niebieskimi refleksami, które są dość dobrze widoczne.  

8. SECRET GARDEN - kocham takie niepowtarzalne zielenie. Ciemna baza z turkusem po prostu jest fenomenalna.

9. TYPHOON - Kolejny piękny intensywny kolor - Dzięki zielonej bazie ze złotymi refleksami otrzymano piękny oliwkowy kolor.

10. HAVOC - połączenie ceglastego brązu z zielenią na powiece wygląda świetnie. Ten jeden kolor może robić za cały makijaż.

11. STEAMPUNK - kolejny niepowtarzalny kolor, zbudowany z ciemnej, wręcz czarnej bazy i miedzianych refelksów, które wybijają się na pierwszy plan.

12. RITZY - to miedziano - złoto  - oliwkowy cień, kolory są dobrze dobrane i skomponowane.




Do tej pory na blogu możecie znaleźć dwa makijaże wykonane tymi cieniami. Ale na tym na pewno nie zakończę zabawy.



Który kolor skradł Wam serce? 

Pozdrawiam :)
Czytaj dalej »

wtorek, 20 października 2015

Sweet Day :)

Po ostatnich ciemniejszych i stonowanych makijażach, sięgnęłam po kolor, który można u mnie spotkać bardzo rzadko. Nie przepadam za różem i wszystkimi jego odcieniami. Więc co mnie tknęło, że dzisiaj pokazuję Wam słodki makijaż? Nowe cienie MakeupGeek mnie tak oczarowały, że musiałam zobaczyć jak się prezentują na oku. 

 


Na całą powiekę nałożyłam piękny Blacklight, róż opalizujący na niebiesko. Już on sam w sobie robi za cały makijaż. Jednak lubię mieć przyciemnione kąciki, więc wzdłuż wewnętrznej linii rzęs namalowałam kredką ciemną kreskę, a następnie roztarłam ją pięknym foliowym cieniem Masquerade. Wewnętrzną część powieki rozjaśniłam białoróżowym duochromem Phantom, który idealnie połączył się z wcześniej nałożonym Blacklight. Podobnie podkreśliłam dolną powiekę. Na koniec wytuszowałam rzęsy. Niestety mam je przerzedzone i dwie warstwy tuszu zrobiły z nich masakrę. Mam nadzieję, że to  nie będzie Wam przeszkadzać w odbiorze makijażu.



Pełna lista kosmetyków:
  • Urban Decay Eyeshadow Primer Potion Original
  • Urban Decay Smoked Eyeshadow Palette: Kinky
  • Makeup Geek Duochrome Eyeshadows: Blacklight, Phantom,
  • Makeup Geek Foiled Eyeshadow: Masquerade
  • Makeup Geek Pressed Eyeshadow: Ice Queen
  • Deni Carte Black Pencil
  • Deni Carte Beige Pencil
  • Kobo Professional Eyebrow Colour 302 Ash
  • L'Oreal Volume Million Lashes So Couture



 Starałam się jak najlepiej ukazać niejednoznaczny efekt duochromów, można zauważyć jak się mienią, choć w rzeczywistości jest to bardziej widoczne. Niestety nie mam zdjęć całej buzi, ponieważ wyglądałam wtedy niezbyt korzystnie. Oszczędzę Wam tego widoku :)

A Wy lubicie różowe cienie?

Pozdrawiam :)






Czytaj dalej »

niedziela, 18 października 2015

Wieczorowo - randkowo :)

W piątek byłam na randce! Z małżonkiem :) Nasze wspólne wyjście nie mogło być zbyt długie, bo nasz mały szkrab się pochorował. Mimo wszystko postanowiłam się "odpicować".  W końcu świętowaliśmy 6 Rocznicę Ślubu!




Nie chciałam szaleć z kolorami, więc wybrałam bezpieczne brązy i szarości. Sięgnęłam po przyjemną paletkę do cieni My Secret Natural Beauty Smokey Nudes, którą Wam szczerze polecam. Jeżeli lubicie takie zestawienie kolorów, to będziecie zadowolone. Ja jestem i to bardzo. 


Paletka składa się z czterech kolorów: jasnego metalicznego chłodnego brązu, który znalazł się u mnie w wewnętrznej części powieki, ciepłego średniego brązu - dobrze się spisał w załamaniu powieki, lekko świetlistego brązowo-szarego cienia, dzięki któremu mogłam rozetrzeć kolory między sobą oraz smolistej matowej czerni, która ma świetną pigmentację. Cienie bardzo dobrze mi się nakładało i dobrze rozcierało. Bez zarzutu trzymały się powieki do końca dnia. Lekko się osypują, co może być minusem, ale mi to nie sprawia problemu. To już kolejna paletka z tej serii, z której jestem zadowolona. I chyba najbardziej jest taka moja. Uwielbiam ciemniejsze makijaże, a takie dymki wręcz ubóstwiam. Najlepiej się w nich czuję. Oczywiście za pomocą tych kolorów można wykonać jeszcze ciemniejszy makijaż - wystarczy użyć więcej czerni. Delikatne podkreślenie oczu także jest możliwe: pierwszy jasny cień na powiece pięknie wygląda solo. Jeżeli macie blisko do Drogerie Natura to przyjrzyjcie się jej. I co w tym wszystkim jest najlepsze - niewiele kosztuje: niecałe 14zł. 


Rozświetlenie kącików wewnętrznych oraz obszaru pod łukiem brwiowym zawdzięczam rozświetlaczowi w kredce  My Secret I love My Style Highlighter Natural. Jest ona przyjemnie miękka i łatwo jest ją dodatkowo rozetrzeć, aby uzyskać subtelniejszy efekt. Ma w sobie delikatne drobinki brokatu, przez co może być zbyt wyrazista na codzień ( przynajmniej pod brwiami), jednak miał to być makijaż wieczorowy, więc mogłam sobie na to pozwolić. Wzdłuż linii rzęs narysowałam kreskę za pomocą czarnego linera w mazaku My Secret Waterproof Eyeliner. Bardzo go lubię i jest to kolejny mój egzemplarz. Warto wspomnieć, że firma rozszerzyła ofertę kolorystyczną i w szafach My Secret można znaleźć także kolor brązowy i granatowy. Aby pogłębić spojrzenie sięgnęłam po kępki rzęs. Dla mnie łatwiej się je przykleja innym niż sobie. Chwilę się namęczyłam a i tak zbyt prosto nie wyszło. Użyłam kępek Deni Carte oraz Ardell. Mocowałam je oczywiście na klej Duo z Inglota. Dla mnie jest on niezawodny. Całość wytuszowałam maskarą Loreal Volume Million Lashes So Couture.



Na twarzy jest standardowy, niezawodny zestaw, czyli Revlon Colorstay 150 oraz 320; L'oreal True Match Concealer 01 Ivory, My Secret Matt Fixing Powder, Kobo Professional Matt Bronzing & Contouring Powder #311 Nubian Desert oraz róż Kobo Professional  Matte Blusher 201 Apricot. Brwi podkreśliłam Kobo Professional Eyebrow Colour 302 Ash, natomiast na ustach znajduje się Kobo Professional Fashion Color Shine & Care Lipstick 202 Natural.


 

Dobrze się czułam w tym makijażu i gdyby nie ograniczenia czasowe, to każdego ranka mogłabym się tak malować. A tak muszę się zadowolić tylko weekendami, choć też nie zawsze mam czas i przede wszystkim chęci. Zazwyczaj leniuchuję, nigdzie nie wychodzę, a do tego makijaż nie jest potrzebny.


Jestem ciekawa Waszego zdania na temat takiego makijażu :) Podoba się? A co sądzicie o paletkach My Secret? Która należy do Waszych ulubieńców?

Pozdrawiam :)




Czytaj dalej »