wtorek, 28 lutego 2017

Kobo Professional Matte Blush Palette

Chyba nie muszę pisać o plusach używania różu do policzków. Dobrze dobrany odcień do kolorytu cery świetnie podkreśli policzki oraz ożywi twarz. Jednak często przebywając w sklepie i oglądając różne kolory róży sama mam problem z wyborem. Poza tym, wieczorowy makijaż kieruje się innymi zasadami i dobrze jest policzki podkreślić odrobinę mocniej. Dlatego dobrym rozwiązaniem są paletki, gdzie znajdziemy kilka odcieni. Jeżeli malujemy się same, to dobrze jest wybrać paletkę złożoną z kilku kolorów. Nie szalejcie z paletami 12, 18 czy 24 elementowymi, bo nigdy tego nie zużyjecie, a przecież termin mija. Wybierzcie coś mniejszego. Kobo Professional postanowił sprostać tym potrzebom i stworzył Matte Blush Palette. Zobaczcie jakie ma kolory.

 

 


Róże Kobo Professional bardzo lubię i nigdy się na nich nie zawiodłam. I tak też jest z tą paletką. Opakowanie jest bardzo proste aczkolwiek poręczne i wykonane z mocnego plastiku. Natomiast kolory są w 100% matowe, bardzo dobrze napigmentowane i trwałe. Nigdy mi się nie zdarzyło, że pod koniec dnia moje policzki wyglądały blado. Plusem takich paletek jest też to, że kolory można ze sobą dowolnie mieszać, bez robienia bałaganu na toaletce. Róże są dobrze zmielone i nie pylą się przy pobieraniu ich na pędzel. Paletka nie kosztuje zbyt wiele, bo ok 20zł i jest dostępna stacjonarnie w Drogeriach Natura, więc w każdym większym mieście możesz ją zobaczyć na żywo.



Kolory zostały bardzo dobrze dobrane, nie są krzykliwe, wręcz neutralne i pasujące do prawie każdej urody. Pierwszy z nich ma odcień brzoskwiniowy, a takie lubię używać na co dzień. Drugi kolor jest bardziej różowy, nie do końca mi podszedł, czasami mieszam go z pierwszym różem, aby wzmocnić kolor. Nadaje on świeżości całemu makijażowi. Po trzeci odcień sięgam przy makijażach wieczorowych. Nazwałabym go herbacianym kolorem. Dzięki niemu policzki są mocniej podkreślone i wyglądają świetnie.



Co sądzicie o tych kolorach? Używałybyście tej paletki?

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

niedziela, 26 lutego 2017

SHINYBOX LUTY WINTER SPA

Tym razem chciałabym pokazać Wam zawartość lutowego ShinyBox. W Winter SPA znalazłam wiele kosmetyków do pielęgnacji, które pozwolą mi przygotować się na wiosnę w relaksacyjnych zapachach. Mamy do dyspozycji pięć pełnowymiarowych produktów, relaksacyjną herbatę z ciasteczkiem oraz kilka próbek. Zapraszam Was do dalszego czytania.







1. VIS PLANTIS Peeling do ciała z filtratem ze śluzu ślimaka 

 


Po zimie moja skóra nie wygląda najlepiej, pogoda zbyt dobrze na nią nie wpływa. Po pierwszym użyciu peelingu widzę, że skóra jest dobrze oczyszczona, a przy tym gładka i świetnie nawilżona. Zapach jest raczej neutralny, lekko ziołowy. Na pewno trzeba zwrócić uwagę na interesujący skład, znajdziemy tutaj tytułowy filtrat ze śluzu ślimaka, ekstrakty z maliny moroszki i magnolii, olej macademia oraz masło shea. (produkt pełnowymiarowy, cena: 14.99/200 ml)

2. IL SALONE MILANO Maska do włosów farbowanych



Firmy nie znam, ale mam zamiar ją poznać bliżej, ponieważ dawno nie miałam tak miękkich włosów po odżywce. Nie są one spuszone i bardzo ładnie odbite od skóry. Maska ma za zadanie przede wszystkim utrzymać kolor włosów farbowanych jak najdłużej. Nie mam pojęcia czy to robi, zobaczymy z czasem. (produkt pełnowymiarowy, cena: 29,99zł/250ml)


3. DELIA COSMETICS Musujące kulki do kąpieli stóp Good Foot

 


O piękne stopy zadba Delia. Kulki mają świetny odświeżający miętowy zapach, a po kąpieli przygotowują stopy do dalszych zabiegów, ponieważ oczyszczają skórę, zmiękczają naskórek, działają odświeżająco i relaksująco na zmęczone stopy. W opakowaniu jest 12 kulek, więc starczy to na wiele użyć. (produkt pełnowymiarowy, cena 7,60zł/op.)


4. GREEN PHARMACY Żel po prysznic



Lubię kąpiele z aromatycznymi preparatami i taki jest ten żel. Zapach jest bardzo świeży, a kosmetyk ma nawilżać skórę nadając jej aksamitną miękkość i gładkość. W składzie znajdziemy masło shea, ekstrakt zielonej kawy, nie zawiera silikonów, parabenów i PEG. (produkt pełnowymiarowy, cena 8,99zł/500ml)


5. PIXIE COSMETICS Korektor po oczy

 


Piątym pełnowymiarowym kosmetykiem jest korektor pod oczy firmy Pixie. Miałam od nich kilka kosmetyków, które u mnie się bardzo dobrze sprawdzały. Niestety z tym kosmetykiem nie dane będzie mi się bliżej poznać, bo dostałam dość ciemny odcień: 03 Caramel Cream. Szkoda... (produkt pełnowymiarowy, cena 48,00zł)


6. MAMA'S Krem do pielęgnacji biustu

 


Firma swoją ofertę kieruję do kobiet w ciąży lub już po porodzie. Na chwilę obecną nie planuję powiększać rodziny, ale krem zużyję, bo na pewno ma łagodną formułę. Ma on za zadanie poprawić napięcie i gęstość skóry, ochronić ją przed wysuszenie i wiotczeniem. (próbka 50ml)


7. ALPHA-H Intensywny preparat odbudowujący Liquid Gold



W niektórych pudełkach można znaleźć kosmetyczną niespodziankę - u mnie padło na kosmetyk do twarzy Liquid Gold. Jest on w formie płynnej i ma za zadanie efektywnie zredukować zmarszczki, przebarwienia, uszkodzenia posłoneczne oraz rozszerzone pory. Czyli wszystko co chciałabym się pozbyć. Nie wiem, czy po próbce 5ml uda mi się zauważyć jakieś zmiany.


8. Zestaw próbek AA oraz Farmona



Nie przepadam za próbkami, bo zazwyczaj ich nie używam i potem leżą tracąc termin ważności. Jednak tutaj od AA otrzymałam dwie maski: węglową oraz nawilżającą. Je na pewno zużyję. Natomiast krem Farmony... hmmm... postaram się.


9. Herbata CUP AND YOU oraz CONSONNI Ciastko owsiane

 


Zawsze cieszą mnie takie dodatki do pudełek, pozwalają przy kubku dobrej herbaty się zrelaksować. 


10. MINCER PHARMA Daily Care Rozświetlająca maska w kremie do twarzy

 


Ambasadorki ShinyBox otrzymały dodatkowy prezent - maskę w kremie. Ma ona świetny skład: masło mango, olej chia, camu camu, lukrecja. Takie produkty lubię, więc postanowiłam jej użyć licząc na efekt wow. Jakie było moje zdziwienie, gdy ledwo po jej nałożeniu skóra zaczęła mnie palić. Szybko ją zmyłam. Niestety, coś jest w składzie, czego moja cera nie lubi. Szkoda.



Prezentów dla Ambasadorek ShinyBox jest więcej. Firma Elfa Pharm postanowiła sprawić nam niespodziankę. W drugim pudełku znalazłam:

O'HERBAL Orzeźwiający Balsam do ciała z ekstraktem z werbeny

 


Werbenę znam z serialu Pamiętniki Wampirów, więc teraz żaden wampir mnie nie zauroczy ;) A tak na serio balsam pachnie świeżo, wyczuć można cytrusy. Skład jest naturalny bez zbędnych ulepszaczy. 


O'HERBAL Maska wzmacniająca włosy

 


Kolejny produkt z naturalnym składem, tym razem do włosów.  Jestem ciekawa jego działania.


GREEN PHARMACY Krem do stóp kojący przeciw pęknięciom



Krem używam od kilku dni i na razie spisuje się w porządku. Nie ma jeszcze efektu WOW, może z czasem się pojawi.


VIS PLANTIS Serum odmładzające z filtratem ze śluzu ślimaka



Śluz ślimaka jest teraz w modzie i dobrze działa na cerę. Dodatkowo serum jest wzbogacone o olej arganowy, olej bawełniany i masło shea. Na razie krem musi poczekać w kolejce, ponieważ muszę zużyć swoje pootwierane zapasy.



Z lutowego pudełka jestem zadowolona. Większość kosmetyków z przyjemnością zużyję. Szkoda, że trafił mi się za ciemny korektor oraz maska, która mnie uczula. Jeżeli zawartość się Wam podoba, to pudełko Winter SPA możecie zamówić na stronie ShinyBox (cena 49zł).

Co sądzicie o tym pudełku? O którym kosmetyku chciałybyście przeczytać?

Pozdrawiam :)

 
Czytaj dalej »

czwartek, 23 lutego 2017

Zestaw 12 pędzli do makijażu LOVETO.PL

Mam ciągły niedosyt pędzli do makijażu. Oczywiście posiadam swoich ulubieńców, jednak nadal mi mało. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że wcale ich nie mam tak dużo, jakby można było przypuszczać po moich zainteresowaniach. Jednak kilka miesięcy temu moja kolekcja została uzupełniona o zestaw 12 pędzli do makijażu Loveto.pl. Zapraszam na recenzję.

 



Na pierwszy rzut oka pędzle prezentują się świetnie. Otrzymujemy je w czarnej kosmetyczce, która została wykonana z tworzywa imitującego skórę. W środku jest wyłożona czerwonym materiałem, znajduje się tam także mała kieszonka zapinana na zamek. Całość prezentuje się bardzo stylowo i elegancko. 



Trzonki pędzelków są drewniane, lakierowane na czarno. Na każdym z nich jest wytłoczona nazwa firmy oraz numer pędzelka. Napis nie ściera się ani nie zdrapuje. Natomiast skuwki są metalowe o tej same barwie. Mocno trzymają się trzonka. 7 pędzelków jest wykonanych z naturalnego włosia, natomiast 5 z syntetycznego. Można tam znaleźć tzw. puchacze o różnej wielkości, które mogą posłużyć do nakładania i rozcierania cieni, płaskie języczkowate pędzelki, skośny do kresek lub brwi oraz bardziej zbity do np. korektora. 



Na początek pokażę Wam pędzle puchacze do nakładania cieni, które są wykonane z włosia naturalnego. Pięć z nich jest w kolorze białym, natomiast jeden - największy w kolorze brązowym. Niestety już na zdjęciach widać, że te białe są kiepskiej jakości. Włosie jest rozczapierzone i wydaje się, że źle przycięte. To co miało być atutem całego zestawu okazało się gwoździem do trumny. Do tego przy kolistych ruchach lekko kłują i drapią powiekę. Można to przeżyć, jednak inne pędzle, które lubię i często używam, tego jakoś nie robią. A komfort malowania jest dla mnie ważny. Natomiast P43, czyli puchacz o ciemnym włosiu jest całkiem dobrej jakości, jest miękki, nie kłuje, dobrze blenduje kolory, choć dla mnie mógłby być troszkę mniejszy. Jest bardzo podobny do pędzelka Zoevy 228. 



Od góry są pędzle:

P40  Pędzel idealny do zaznaczenia załamania powieki, precyzyjnej aplikacji cieni, czy rozświetlania wewnętrznego kącika. Stworzony z włosia naturalnego. WYMIARY: długość rączki 15,6 cm, długość włosia 0,9 cm, rozpiętość włosia 0,5 cm, średnica włosia 0,5 cm.
P30 Pędzel do aplikacji cieni na całą powiekę. Stworzony z włosia naturalnego. WYMIARY: długość rączki 15,9 cm, długość włosia 1,5 cm, rozpiętość włosia 1,3 cm.
P41 Pędzel do nakładania cieni i zaznaczania załamania powieki oraz precyzyjnego blendowania.  Wykonany z włosia naturalnego. WYMIARY: długość rączki 16 cm, długość włosia 1,2 cm, rozpiętość włosia 0,7 cm, średnica włosia 0,7 cm.
P44 Pędzel do blendowania z włosia naturalnego. WYMIARY: długość rączki 15,7 cm, długość włosia 1,8 cm, rozpiętość włosia 1 cm, średnica włosia 0,9 cm.
P42 Pędzel służący do blendowania cieni z włosia naturalnego. WYMIARY: długość rączki 15,3 cm, długość włosia 1,7 cm, rozpiętość włosia 1,2 cm, średnica włosia 1,1 cm.
P43 Pędzel idealny do rozcierania, wykonany z włosia naturalnego. WYMIARY: długość rączki 15 cm, długość włosia 1,9 cm, rozpiętość włosia 1,2 cm, średnica włosia 1 cm.


Kolejne trzy pędzle są płaskie, dwa z nich wykonane z włosia syntetycznego, natomiast jeden z włosia naturalnego. Są one dobrej jakości, dobrze sobie radzą z nakładaniem cieni, można nim delikatnie rozcierać granice.


Od góry są pędzle:

B50 Pędzel do nakładania cieni, wykonany z włosia syntetycznego. WYMIARY: długość rączki 16 cm, długość włosia 0,7 cm, rozpiętość włosia 1,1 cm.
P32 Pędzel  do aplikacji cieni oraz rozcierania linii. Wykonany naturalnego włosia. WYMIARY: długość rączki 16,3 cm, długość włosia 1 cm, rozpiętość włosia 1 cm.
P31 Pędzel do nakładania cieni oraz aplikacji korektora na drobne niedoskonałości. Stworzony z włókniny syntetycznej. WYMIARY: długość rączki 16 cm, długość włosia 0,9 cm, rozpiętość włosia 0,9 cm.


Kolejne pędzelki służą do kresek. W ogóle nie korzystam z tego o białym włosiu, którym można także zaznaczać kontur ust. Według mnie jest za bardzo rozczapierzony i nieprecyzyjnie zaznacza linie. Natomiast drugi ścięty płaski pędzelek służy mi bardzo dobrze. Bezproblemowo podkreślam nim brwi lub rysuję kreski za pomocą cieni, które następnie rozcieram. 



E60 Pędzel do tworzenia kresek lub zaznaczania konturu ust. Wykonany z włosia syntetycznego. WYMIARY: długość rączki 16,5 cm, długość włosia 0,7 cm, rozpiętość włosia 0,2 cm, średnica włosia 0,2 cm.
E61 Pędzel do rysowania linii lub podkreślania brwi. Posiada ścięte włosie syntetyczne. WYMIARY: długość rączki 16,5 cm, długość włosia 0,5 - 0,7 cm, rozpiętość włosia 0,8 cm.

Na koniec zostawiłam pędzel T20, który używam do nakładania korektora. Włosie jest syntetyczne, dobrze przycięte, nie jest zbyt mocno zbite. WYMIARY: długość rączki 16 cm, długość włosia 1,5 cm, rozpiętość włosia 1,2 cm, średnica włosia 1,2 cm.

 
W stosunku do tego zestawu Loveto mam mieszane uczucia, tylko 6 pędzli spełnia moje oczekiwania, a reszta okazała się niewypałem. Dołączona jest także ładna kosmetyczka, która prezentuje się bardzo elegancko. Zestaw nie kosztuje zbyt wiele, bo tylko ok. 70zł (można go kupić w sklepie internetowym www.ladymakeup.pl [tutaj]). Osoby, które dopiero zaczynają swoją przygodę z makijażem będą zadowolone. Natomiast ja jestem zawiedziona, bo najbardziej mi zależało na tych białych puchaczach, które lubię używać przy makijażu. Za tę kwotę mogę mieć już dwa pędzle bardzo dobrej jakości.

Miałyście do czynienia z pędzlami firmy Loveto.pl? Co o nich myślicie?

Pozdrawiam :)


 
Czytaj dalej »

wtorek, 21 lutego 2017

Kobo Professional - Złota edycja pomadek Matte Lips

Pomadki do ust uwielbiam i chętniej po nie sięgam niż po błyszczyki (a jeszcze kilka lat temu było odwrotnie). Upodobałam sobie zgaszone kolory: róże, korale, typowe odcienie nude. Dlatego też ta kolekcja pięciu pomadek bardzo przypadła mi do gustu. Złota edycja pomadek Kobo Professional Matte Lips zachwyca nie tylko opakowaniem, ale także kolorami. 

 



Opakowanie pomadek jest oryginalne. Błyszczące złoto wygląda bardzo elegancko i myślę, że każda kobieta przystanie, aby na nie spojrzeć. Rozwiązanie z zamknięciem także jest nowatorskie: magnetyczny zatrzask ochroni kosmetyk przed otwarciem w torebce czy kosmetyczce. Z drugiej strony, magnes nie jest na tyle silny, aby nie móc ręcznie otworzyć kosmetyk. Nie przysparza to większych problemów.


Wykończenie kolorów na pierwszy rzut oka nie jest do końca matowe. Uzyskamy je w momencie, gdy odciśniemy nadmiar w chusteczkę, na ustach pozostaje wtedy tylko mat. Natomiast jeżeli tego nie zrobimy, uzyskamy satynowy błysk. Konsystencja pomadek jest kremowa, bez problemu rozprowadza się po ustach. Pigmentacja jest bardzo dobra, pełne krycie można osiągnąć już po jednej warstwie. Nie zauważyłam, aby kosmetyk wysuszał mi usta czy robiły się grudki lub zbierał się w kącikach, przez wiele godzin pomadki ładnie się prezentują. Warto tutaj wspomnieć o trwałości. Kolor utrzymuje się bardzo długo, nawet do 5-6godzin, schodzi równomiernie.



Pomadki ze złotej edycji Matte Lips mają świetne kolory. Zobaczcie jak się prezentują na ustach.

413 BURNED RUBY to piękna ciemny jagodowy fiolet, który od razu rzuca się w oczy. Mimo, że za tak charakterystycznymi kolorami nie przepadam, tą bardzo fajnie mi się nosi... po domu :) Odważne dziewczyny będą z niej zadowolone.



414 SMOKED WOOD to szaro brązowy kolor, dość ciemny. Obawiałam się, że będzie wyglądać dość trupio jednak tak nie jest. Nawet nie podejrzewałam, że tak ciekawie będzie się prezentować. 



415 YOUR FREEDOM to piękny przybrudzony odcień koralu, jest bardzo podobna do Golden Rose Velvet Matte 02. A ja takie kolory uwielbiam, więc u mnie sprawuje się świetnie jako dzienniak. Zdjęcie wyszło dość żółte, w rzeczywistości kolor jest bardziej chłodniejszy.



416 WALK OF FRAME to jaśniejsza wersja koralu, odcień jest zgaszony, świetnie się prezentuje przy ciemniejszym makijażu oczu.



417 ROSE DESERT odcień jest odrobinę jaśniejszy i bardziej zgaszony niż dwa poprzednie niudziaki. To mój drugi typ, bardzo lubię ten kolor.




Śmiało mogę Wam polecić tę kolekcję, jestem pewna, że jeżeli lubicie tak jak ja delikatne nudziakowe kolory, to znajdziecie dla siebie swój odcień. Pomadki możecie znaleźć w Drogeriach Natura i kosztują 16.99zł.

 


Który kolor najbardziej przypadł Wam do gustu?

Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

niedziela, 19 lutego 2017

ECOLORE - Bronzery i Rozświetlacze

Ciężko mi się wziąć za pisanie postów. Przez ostatni tydzień miałam wolne i bardzo się rozleniwiłam. Ogarniałam w domu to co najważniejsze i albo oglądałam seriale (polecacie coś ciekawego?) albo czytałam książki. I mimo moich postanowień, że ten czas spędzę aktywniej, to jednak nic się nie zmieniło. Pozostał mi jeszcze tydzień odpoczynku, myślę, że więcej zaplanowanych rzeczy zrobię. Dlatego też, aby ta niedziela nie była bezproduktywna, zapraszam Was na przegląd nowych broznerów i rozśwetlaczy mineralnych  Ecolore. 

 



Otrzymałam produkty w małych pojemniczkach, są to próbki, jednak ten fakt nie ma wpływu na moje odczucia, ponieważ najfajniejsze w kosmetykach mineralnych jest to, że są bardzo wydajne. I tak też jest tutaj, mimo ciągłego używania, nie widzę znaczącego ubytku. Wiadomo, że bronzera więcej schodzi przy jednorazowej aplikacji niż rozświetlacza, jednak nadal w opakowaniu jest go dużo.

 
 

Posiadam dwa odcienie broznerów: Diani No.284, czyli jaśniejszy chłodny odcień, który jest  dedykowany osobom o jasnych cerach oraz Balos No.285, czyli ciemny, moim zdaniem neutralny kolor, który idealnie sprawdzi się u osób ze śniadą cerą. Oba produkty są w 100% matowe, świetnie zmielone i napigmentowane. Wystarcza odrobina pyłku, aby podkreślić kości policzkowe, dlatego też są bardzo wydajne. Do dziennego makijażu używam Diani, która bardzo delikatnie przyciemnia odpowiednie partie twarzy, wygląda ona bardzo naturalnie. Natomiast ciemniejszego odcienia Balos używam zazwyczaj do makijaży wieczorowych, gdzie policzki muszą być mocniej podkreślone. Wystarcza wtedy odrobina pyłku, aby uzyskać wymarzony efekt. Oba produkty spisują się u mnie wyśmienicie.



Rozświetlacze to kosmetyki, które przez wiele lat nie były przeze mnie stosowane. Odkryłam je stosunkowo niedawno patrząc się na moją wieloletnią zabawą makijażem. Mam wiele egzemplarzy i do nich dołączyły dwa kolejne od Ecolore: piękny połyskujący beż Daylight No.251 oraz lekko różowy Nightlight No.250.  Są one bardzo delikatne i świetnie wyglądają na szczytach kości policzkowych. Dają subtelny i elegancki błysk.  Nie posiadają w sobie ani odrobiny brokatu czy innych dużych cząsteczek, które mogłyby wyglądać nieestetycznie. Wydajność, pigmentacja oraz trwałość jest bez zarzutu. Moim ulubieńcem jest Daylight, który nagminnie stosuję.



Ogólnie nie przepadam za kosmetykami sypkimi, ponieważ przy aplikacji zawsze jest z nimi więcej zabawy niż to wszystko jest warte, dlatego też podchodziłam do tych kosmetyków jak do jeża - dłuższą chwilę leżały nieużywane. Jednak gdy odkryłam, co tam się kryję, nie rezygnuję z nich przy codziennym makijażu. Broznery oraz rozświetlacze świetnie się prezentują na twarzy. Sami zobaczcie.




Używacie kosmetyków mineralnych? Jakie produkty są Waszymi ulubieńcami?

Pozdrawiam :)





Czytaj dalej »

poniedziałek, 13 lutego 2017

Makijaż na Walentynki: Sweet, Sweet Valentine

Ostatnio zastanawiałam się, jaki stworzyć makijaż na Walentynki, które są już jutro. Zazwyczaj na takie okazji wybieram klasykę. Nie szaleję z kolorami czy z technikami, jestem wtedy wierna temu, co do mnie pasuje. Jednak tym razem postanowiłam spróbować czegoś innego. Sięgnęłam po piękny brokatowy pigment, który mieni się na różowo i fioletowo. Delikatnie nałożyłam go na środek powieki. Cały makijaż prezentuje się zmysłowo i kobieco. Na żywo drobinki pięknie się mienią, niestety zdjęcia nie oddają w 100% tego, co tam się działo. Myślę, że taki makijaż świetnie się sprawdzi do klubu na nocne szaleństwo z partnerem. 

 
 


Lista kosmetyków:

//TWARZ (FACE)//
- Makeup Atelier Paris Anti-shine Moisturizing Base
- Foundation Revlon Colorstay  180 Sand Beige
- Catrice Liquid Camouflage 010 Porcelain
- Kryolan Fixing Powder P1
- Kobo Professional Face Strobing Palette
- Kobo Professional Matte Blush Palette
 
//BRWI (BROWS)//
- Inglot AMC Brow Liner Gel 12

//OCZY (EYES)//
- Zoeva Eyeshadow Fix Matte
- Urban Decay Smoked Eyeshadow Palette: Kinky, Freestyle, Blackdoor, Blackout,
- Kobo Professional Pure Pearl Pigment 512 Cherry Sparks
- MySecret Khol Kajal Eyeliner
- False Lashes Neicha 513
-  L'Oreal Volume Million Lashes Fatale Mascara

//USTA (LIPS)//
- Sensique Matte Fits Perfectly 404
- Kobo Professional Long Lasting Glass Shine 216 Apricot

 




Macie jakieś plany na jutrzejszy wieczór?

Pozdrawiam :)





Czytaj dalej »