wtorek, 5 lutego 2019

SHINYBOX STYCZEŃ || Time to Shine

Witam Was w lutym :) Po dość intensywnym weekendzie wracam do Was ze styczniowym pudełkiem Shinybox. Tym razem sloganem jest 'Time to Shine' - świetnie się wpisuje w początek roku, postanowienia noworoczne, czas szaleństw karnawału. A jak jest z zawartością? Czy jest ona spójna z hasłem? Zapraszam do dalszego czytania.




W pudełku znalazłam kosmetyki do pielęgnacji oraz do makijażu. 

Coś dla Ciała.... i chciało by się rzec, że także dla duszy. Bardzo jestem ciekawa Biodermic Masce w płacie. Można było trafić na jedną z czterech wersji, u mnie się pojawiła maska hialuronowa. Jej skład jest oparty na wyselekcjonowanych naturalnych składnikach aktywnych. Kwas hialuronowy łączy włókna kolagenu i elastyny w skórze właściwej i wiąże cząsteczki wody, zapewniając jej blask. Nawilża i napina skórę, wygładza drobne zmarszczki i nierówności. Minimalizuje stany zapalne i usuwa wolne rodniki. Pozostawia skórę jędrną, nawilżoną i aksamitnie gładką. 


Drugą maseczką do twarzy jest dobrze mi znana Dermaglin Maseczka regenerująca do twarzy. Jestem z nich zawsze bardzo zadowolona i często po nie sięgam. W swoim składzie zawiera zieloną glinkę kambryjską, wyciąg z miodu akacjowego, olejek pomarańczowy. Polecana jest w szczególności dla skóry zmęczonej, szorstkiej, wymagającej zdecydowanego działania i poprawy wyglądu. Pozostawia skórę gładką i przyjemną w dotyku.


Carlo Bossi Parfumes L'Amour Crystal Famme to 10mililitrowa perfumetka. Zapach trafił mi się nawet okej, pewnie wrzucę go do torebki, aby mieć go przy sobie.


 
Coś do włosów.... W boxie znalazłam aż trzy takie produkty. Szampony Schwarzkopf Gliss Kur lubię, więc pewnie nowy kosmetyk Purify&Protect przypadnie mi do gustu. Choć jestem bardziej ciekawa drugiego kosmetyku, a mianowicie...


..._Element Szampon do włosów z węglem aktywnym. Według producenta szampon dogłębnie oczyszcza skórę głowy, działa kojąco i nawilżająco, chroni włosy przed negatywnym wpływem środowiska i zmniejsza przetłuszczanie się włosów. Przeznaczony jest do pielęgnacji wszystkich typów włosów, przede wszystkim narażonych na częsty kontakt z różnego rodzaju zanieczyszczeniami. Opis brzmi ciekawie.


Trzeci produkt do włosów to Vis Plantis Maska do włosów z serii Basil Element. Także nim jestem zainteresowana, bo ostatnio namiętnie poszukuję czegoś fajnego, co poprawiłoby stan moich włosów.  Maska ma za zadanie zwiększyć miękkość i elastyczność włosów i skutecznie przeciwdziałać rozdwajaniu się końcówek. Dzięki naturalnemu, ekologicznemu ekstraktowi pozyskiwanemu z bazylii, dodatkowo wzmocni i odmłodzi strukturę skóry głowy, opóźni utratę włosów i zagęści je.




Coś do makijażu.... W pudełku znalazłam aż trzy takie produkty. Powinny być cztery, jednak z powodu braków w magazynie nie został on dołączony. I w sumie się z tego cieszę, bo za rekompensatę otrzymałam trzy produkty, które wcześniej Wam pokazałam, czyli maska wzmacniająca do włosów z serii Basil Element, perfumetkę Perfumes L'Amour Carlo Bossi oraz maskę w płacie Biodermic. A tak byłby to kolejny kosmetyk Bell. No właśnie, wszystkie kosmetyki kolorowe to Bell. Co znalazłam? Błyszczyk Lip Lacquer Liquid, Brow Modeller Gel oraz Kremową pomadkę do ust Secretale Nude. I chyba tylko ten ostatni kosmetyk trafił w moje gusta. Na razie spisuje się ok, kolor też jest dla mnie odpowiedni.





Podsumowując, zawartość mi się nawet podoba, udany start w nowym roku. Większość kosmetyków z miłą chęcią wypróbuję i zużyję. Maski do twarzy czy szampon z węglem aktywnym to moi ulubieńcy. Natomiast nie cieszy mnie zbytnio kolorówka. Ale to tylko dwa produkty, więc nie jest źle. A Wy co sądzicie o zawartości?


Pozdrawiam :)

6 Czytaj dalej »

środa, 30 stycznia 2019

MATOWE POMADKI KOBO PROFESSIONAL ULTRA MATTE LIPSTICK

2

Jakiś czas temu dotarły do mnie cztery kolory matowych pomadek w płynie Kobo Professional Ultra Matte Lipstick. Sięgałam po nie na co dzień, ale także na ważne wyjścia czy całonocne imprezy.  I nie było sytuacji, żeby mnie zawiodły. Jeżeli chcecie się dowiedzieć więcej, to zapraszam do dalszej lektury.



Długotrwała, matowa pomadka o kremowo-żelowej konsystencji, która sprawia, że aplikacja jest bardzo łatwa. Matowy efekt pojawia się po chwili od nałożenia nadając ustom welurowe wykończenie.

Opakowanie pomadek jest bardzo podobne do tych co z serii "Matte Lipstick". Aplikator jest płaski i podłużny, pobiera odpowiednią ilość produktu potrzebną do pokrycia całych ust. Pozwala też na precyzyjne naniesienie kosmetyku. 

Konsystencja, tak jak opisuje producent, jest kremowo-żelowa, przyjemnie się ją nakłada na usta.  Jest bardzo dobrze napigmentowana, wystarczy pojedyncze pociągnięcie aplikatorem. Na początku na ustach pozostawia efekt satynowy, jednak po dłuższym czasie zastyga i matowieje. I wtedy rozpoczynają się czary, ponieważ jest nie do zdarcia. Wcześniej przy innych tego typu kosmetykach, musiałam odciskać w chusteczkę nadmiar produktu, tutaj nie ma takiej potrzeby. Po zastygnięciu nie odbija się na szklankach, kieliszkach, ani na skórze. Nie rozciera się, ani nie wychodzi poza kontur ust. Picie, jedzenie jej nie straszne, a jak już schodzi, to bardzo równomiernie. Po kilku godzinach zawsze warto zerknąć w lusterko, aby nanieść ewentualne poprawki, jednak zazwyczaj jest to niepotrzebne.



Komfort noszenia pomadek jest bardzo dobry. Nie ściąga skóry ust, jednak potrafi je lekko wysuszyć. Po dłuższym czasie (ostatnio zauważyłam po około 10 godzinach jej noszenia) potrafi się tak jakby rolować. Warto wtedy ją zmyć i nałożyć ponownie. Aaaa... tyle że to zmywanie jest ciężkie. Nie sądziłam, że to nie będzie zbyt proste. Wodą nic się nie zdziała, najlepiej do tego używać kremowych kosmetyków do demakijażu. 



W całej kolekcji jest 6 kolorów, ja posiadam ich cztery. Na zdjęciach niestety nie widać matu. Robiąc zdjęcia nie odczekałam odpowiedniego czasu, poza tym, zdjęcia są robione z lampą, co także wpływa na odbiór. Najlepszy mat udało mi się złapać na swatchach na ręce. 


201 Love Addict to brąz, w którym widać pomarańczowe tony. Natomiast 202 Nude Vibes to idealny dla mnie brąz z domieszką przybrudzonego różu, uwielbiam ten kolor. 205 Crazy Love jest piękną soczystą fuksją. Zbyt długo się nią nie cieszyłam, bo została porwana przez moją siostrę, która jest zachwycona kolorem. A 206 Desire Code to klasyk, idealna czerwień, świeży, intensywny kolor.





Pomadki Ultra Matte Lipstick bardzo polubiłam. Oba brązy używam zamiennie, najlepiej się w takich kolorach czuję. Fuksję zwinęła mi siostra, natomiast po czerwień sięgnęłam kilkukrotnie i byłam zadowolona z efektu. Kosmetyk spełnia moje oczekiwania, na ustach jest matowa, a trwałość jest spektakularna. Nic więcej nie potrzebuję. Ktoś z Was używał już tych pomadek? Co o nich sądzicie?

Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

poniedziałek, 28 stycznia 2019

TURQUOISE STORM MAKEUP || MAKIJAŻ WIECZOROWY

6

Cześć. Długo mnie nie było, a kilka rzeczy mi się uzbierało, które chciałabym Wam pokazać. Na pierwszy rzut idzie makijaż, oczywiście wieczorowy, o dość wyrazistych kolorach. Róż oraz turkus rzadko kiedy ze sobą łączę, ale chciałam przetestować nowe paletki MySecret. 





Tym razem sięgnęłam po trzy paletki cieni Natural Beauty. Załamanie powieki podkreśliłam delikatnymi brązami z Path Through the Dunes. Kąciki zewnętrze podkreśliłam bordowym i różowym cieniem, które pochodzą od paletki Sweet'N'Spicy. Maty bardzo ładnie się rozcierają i łączą ze sobą. Natomiast metaliczny turkus pochodzi z Ocean Storm. Już wielokrotnie pewnie Wam pisałam, że paletki MySecret lubię. Cienie mają w większości świetną pigmentację, są trwałe, dobrze się blendują nie tracąc przy tym na intensywności koloru. Czasami mogą się odrobinę osypywać, ale można nad tym z łatwością zapanować strzepując nadmiar cieni z pędzelków.



Pozostałe kosmetyki, których użyłam to moi ulubieńcy. Brwi podkreśliłam pomadą w kolorze Taupe od Anastasia Beverly Hills, kreski wykonałam linerem Sigm Gel Eye Liner Wicked. Nie mogło zabraknąć sztucznych rzęs - Perheaps model 'Lady' oraz tuszu Create Your Style Volume Mascara with 2 Stage Brush.


Połączenie kolorów bardzo mi się podoba. Na codzień wolę bezpieczne i szybkie brązy, jednak od czasu do czasu lubię coś zmienić i dodać odrobinę koloru. Turkus świetnie podkreśla zieleń moich tęczówek, więc nie mogło go tutaj zabraknąć.

Pozdrawiam 


Czytaj dalej »

sobota, 5 stycznia 2019

SHINYBOX GRUDZIEŃ || SHINY CHRISTMAS

6

Witam w Nowym Roku. Mam nadzieję, że będzie on lepszy od poprzedniego, dla Was i dla mnie. U mnie koniec roku obfitował w nowości kosmetyczne, ale nie znalazłam wcześniej czasu na ich rozpakowanie a nawet użycie. Na spokojnie zajęłam się tym w tym tygodniu i na pierwszy rzut idzie przegląd grudniowego pudełka SHINYBOX Shiny Christmas. Czy zawartość powaliła mnie na kolana? Sami zobaczcie.

 



Kosmetyki otrzymałam w dwóch pudełkach. Patrząc się całościowo jest nawet całkiem całkiem. Ale część z tych kosmetyków to paczka ambasadorska, czyli kupując Shinyboxa tego nie otrzymacie. Dlatego też przegląd podzieliłam na 3 części. Najpierw zobaczcie co znalazłam w wersji podstawowej bez dodatków.



Co tutaj mamy? 
Dwa produkty Delia Cosmetics: Mgiełka tonizująca, którą zapewne zużyję, lubię takie wynalazki. Opis także jest zachęcający, kosmetyk ma za zadanie dać szybkie odświeżenie, przywrócić naturalne pH skóry i przygotować ją do przyjęcia składników aktywnych. Dodatkowo nie zawiera alkoholu, silikonów oraz parabenów. Drugi produkt to cień do powiek matowy w kolorze łososiowym (nr 15). Czy mi się wydaje, że cienie były też w listopadzie? Kolejny kosmetyk to MediqSkin Żel punktowy do cery trądzikowej, który ratuje mi teraz skórę. Nowy Rok przywitałam z bolącymi gulami na linii żuchwy oraz na szyi. Jak na razie żel dobrze sobie radzi i miejsca zmian się goją. Do pielęgnacji cery znalazłam też La Vie Claire Mydło marsylskie. Skład jest ok, na pewno go użyję, na przykład do mycia pędzli. Ostatni kosmetyk to Derrmaglin Maseczka do cery trądzikowej Zielona Glinka Kambryjska. Też się przyda, akurat glinki bardzo lubię i świetnie działają na moją skórę.

Hmmm.... Przeglądnęłam internet i zauważyłam, że podstawowe pudełka były bogatsze od mojego, ale i tak dziwnie mi tak patrzeć na pięć kosmetyków drogeryjnych, które można mieć na wyciągnięcie ręki. Jak na świąteczne pudełko nie jest najlepiej. 


Jako Ambasadorka ShinyBox otrzymałam dodatkowo kosmetyki, które w standardowych pudełkach ShinyBox wystąpiły w wersji wymiennej:

- olejek eteryczny marki Vera Nord 
- olejek eteryczny firmy Natura Receptura
- mydełko korzenne Allvernum 
- produkt do pielęgnacji jamy ustnej firmy Blanx




Olejków eterycznych nie używam, więc pewnie polecą gdzieś w świat. Mydełko zostaje u mnie, uwielbiam cynamon i mogłabym je ciągle wąchać. Pasta do zębów także się u mnie nie zmarnuje, jest to przecież kosmetyk codziennego użytku.



Druga część ambasadorskiej paczki to kosmetyki, które nie znalazły się w innych pudełkach: jeden z bestellerów marki Dr Grandel Krem Hyaluron Refill Cream oraz szampon do włosów przetłuszczających się koreańskiej marki Kerasys. Oba kosmetyki także zostaną ze mną. 10ml kremu szybko zużyję, a szampon bardzo ładnie pachnie.

Podsumowując, uważam, że zawartość pudełka jest ok, jednak nie powala na kolana. Większość kosmetyków jest po prostu użytkowa, po które z pewnością sięgnę. Brakuje mi tutaj tego efektu wow, na który liczyłam po świątecznym pudełku. Z drugiej strony nadal jest efekt zaskoczenia, za który lubię ShinyBox - znajduję tam kosmetyki, których nie znam i z chęcią je testuję. 

Pozdrawiam :)








Czytaj dalej »

środa, 12 grudnia 2018

SHINYBOX LISTOPAD || THE POWER OF BEAUTY

1

Listopadowe pudełko otrzymałam dość późno i chwilę mi zajęło zapoznanie się z jego zawartością. Muszę przyznać, że tym razem Shinybox był wypchany po brzegi. Dawno nie było aż takiej różnorodności. Oczywiście nie wszystko przypadło mi do gustu, jednak przy końcowym rozrachunku jest dobrze. The Power of Beauty trzyma poziom.

 



Nie chcę Was zamęczać tym razem opisami poszczególnych kosmetyków, tylko krótko o nich napomknę.

Na pierwszy ogień idą kosmetyki Delia: zielony korektor do twarzy oraz (dobrany kolorystycznie) cień do powiek. Nie wiem, czy po te produkty sięgnę, nie przepadam za zielonymi korektorami. A cieni turkusowych mam od groma a i tak rzadko maluję się w takich kolorach. Na pewno komuś je sprezentuję.


Kolejne dwa produkty przeznaczone są do pielęgnacji włosów. Hegron Gel Spray Extra Volume z ekstraktem z bambusa, który ma dobrze utrwalić fryzurę oraz nadać maksymalną objętość już od nasady. Drugi produkt to Trico Botanica Oczyszczający krem do skóry głowy. Nie mam jakiś dużych podrażnień skóry, ale chętnie wypróbuję.



Znalazły się także suplementy: Singularis Calcium Citro Max, który uzupełni dietę w wapń oraz witaminę C oraz kapsułki Włosy Skóra Paznokcie, które został dodany do pudełka jako specjalny produkt dla Ambasadorek ShinyBox.


W tym pudełku można było znaleźć także kosmetyki do pielęgnacji skóry. Od Naturativ otrzymałam masło do ciała - szkoda, że jest to mini produkt, a nie pełnowymiarowy oraz Selfie Project Krem CC. Firmy nie znam, ale z chęcią poznam. Wiecie, że jeszcze nigdy nie stosowałam żadnego kremu CC? 



Od Selfie Poject jest także płyn micelarny. Cóż za zbieg okoliczności, bo właśnie mi się skończył. Bardzo ładni usuwa makijaż, nie ściąga skóry. A po demakijażu chętnie sięgam po Kwas hialuronowy od BioOleo. Duet idealny.



W boxie pojawiły się także próbki. Liq CG Serum Peeling na noc oraz czarna maska peel-off One&Only Cosmetics. Dzięki Masmi można poznać organiczne produkty do higieny intymnej i napić się herbaty w saszetce Moyo Matcha.


Ambasadorki ShinyBox otrzymały dodatkowe trzy produkty: Żel pod prysznic bananowo-truskawkowy Dushka, Serun Synchrovit C oraz zdrowe wkładki higieniczne Śnieżny Lotos.




Podsumowując, w pudełku jest bardzo dużo kosmetyków i myślę, że każdy może znaleźć coś dla siebie. Są produkty, które mi się nie przydadzą i je oddam, ale część zachowam dla siebie.

A Wy co myślicie o zawartości?

Pozdrawiam :)

 
Czytaj dalej »

niedziela, 25 listopada 2018

RED LIPS MAKEUP || MAKIJAŻ WIECZOROWY

6

Przychodzę do Was dzisiaj z kolejnym klasycznym makijażem. Tym razem postawiłam na przyciemnienie oka wzdłuż linii rzęs, sztuczne rzęsy i czerwień na ustach. Jest to świetny makijaż na wieczór ale także i na co dzień. Myślę, że będzie też idealny na imprezę andrzejkową.

 



Początkowo usta miały pozostać neutralne, bardzo często wybieram nudziakowe bezpieczne kolory. Tym razem chciałam to zmienić. Czerwieni nie noszę zbyt często, moje usta są wąskie i małe i w moim odczuciu nie wygląda to zbyt dobrze. Poza tym, zawsze mam wrażenie, że zaraz mi się coś rozmaże i usta będę nieestetycznie się prezentować. Ale tym razem wyszłam ze swojej strefy komfortu. Czerwień na ustach to jest coś, co dodaje całemu makijażowi pazura. Udało mi się odrobinę powiększyć makijażem usta, a pomadka którą wybrałam po wyschnięciu jest wręcz niezniszczalna.




LISTA KOSMETYKÓW:

- MAC Prep+Prime
- MAC Studio Fix Fluid
- MAC Prolongwear Concealer
- SHISEIDO Translucent Loose Powder
- KOBO PROFESSIONAL Matte Blush Palette
- THE BALM Bahama Mama
- KOBO PROFESSIONAL Highlighter Palette Angel Wings
- URBAN DECAY Smoked Palette
- RIMMEL Colour Precise Eyeliner
- MY SECRET Create Your Style Mascara
- PERHAEPS False Lashes Queen
- ANASTASIA BEVERLY HILLS Dipbrow Pomade Taupe
- KOBO PROFESSIONAL Ultra Matte Lipstick 206 Desire Code   


Co sądzicie o wyrazistych kolorach na ustach? Lubicie je, czy jednak tak jak ja wybieracie neutralne kolory?

Pozdrawiam



Czytaj dalej »

piątek, 16 listopada 2018

JESIENNE NOWOŚCI W DROGERIACH NATURA || KOBO PROFESSIONAL, MY SECRET, SENSIQUE

2

Uwielbiam marki makijażowe Kobo Professional, My Secret oraz Sensique, które można znaleźć w Drogeriach Natura. Ostatnio dotarły do mnie nowości, którymi dzisiaj się pochwalę. Większość z nich już zmacałam i myślę, że w wolnym czasie postaram się coś ciekawego nimi zmalować. Patrzcie jakie cudności.

 


Zacznę od Kobo Professional. Nowe korektory, czyli Creamy Camouflage Correcting & Contouring towarzyszą mi ostatnio na co dzień. Świetnie tuszują wszelkie niedoskonałości oraz neutralizują cienie pod oczami. Nie zauważyłam, aby korektor się ścierał czy wysuszał mi skórę. I oczywiście, nie podkreśla zmarszczek. Dostępne są trzy kolory: 401 FAIR, 402 LIGHT BEIGE, 403 NATURAL BEIGE. Ponoć są dobre też do konturowania, ja tylko próbowałam najjaśniejszym rozjaśniać czoło czy brodę i ładnie się trzyma podkładu. Aby przyciemnić kości policzkowe, to nie ma czym, ponieważ jasne odcienie na to nie pozwalają. W składzie korektorów można znaleźć masło shea i olejek z pestek moreli, więc kosmetyk przy okazji dba o skórę. 



Kolejne nowe korektory są od Sensique: Sensitive Skin High Coverage Liquid Concealer. Przyznam się, że tylko sprawdziłam kolorki na dłoni, nie wiem jak się zachowuje na cerze. Na razie jestem zafascynowana korektorami Kobo, więc te ładnie czekają w kolejce. Ale z tego co zauważyłam, to są dość mocno kryjące i matujące. Myślę, że dobrze poradzą sobie z niedoskonałościami. Tutaj także są dostępne trzy kolory: 1 PORCELAIN, 2 LIGHT BEIGE, 3 SAND BEIGE.



My Secret także poszalał. Po pierwsze pojawił się nowy tusz do rzęs: Create Your Style Volume Mascara with 2 Stage Brush. Sięgnęłam po niego od razu, aby sprawdzić jak się zachowa na moich rzęsach. I jest moc. Tusz dzięki swojej dwustopniowej silikonowej szczoteczce pogrubia rzęsy od nasady, ładnie je rozdziela i podkręca. Czerń jest bardzo głęboka. Tusz nie kruszy się, ani nie rozmazuje, co ostatnio u mnie zrobiło się nagminne. Jak na razie używam go codziennie i jestem zadowolona.



My Secret uwielbiam za ich paletki cieni Natural Beauty. Tym razem mamy trzy nowe kompozycje kolorystyczne. Ocean Storm to dwie głębokie zielenie oraz tak jakby stare złoto. Wykończenie jest połyskujące, więc świetnie się nadadzą do makijaży wieczorowych. Dwie pozostałe paletki to maty. Sweet'N'Spicy utrzymane są w kolorystyce różowo - bordowej, natomiast Path Through the Dunes to brązy. Cienie bardzo dobrze się nakładają na powiekę, przyklejają się do niej. Ładnie się blendują nie tracąc przy tym na intensywności koloru.



Mam nadzieję, że uda mi się pobawić tymi kosmetykami i pokazać Wam je w akcji. Mam już pomysł na makijaż paletkami cieni, teraz tylko muszę znaleźć odrobinę czasu i zapewne coś stworzę.

Jak Wam się podobają nowości w Drogeriach Natura? Ładne, co nie? 

Pozdrawiam :)




Czytaj dalej »

środa, 14 listopada 2018

SZAROŚCI W TE POCHMURNE DNI || MAKIJAŻ

6

Wiele czasu upłynęło, odkąd ostatni raz przygotowałam makijaż specjalnie na blog. Jeżeli się nie mylę, było to w czerwcu, czyli ponad 4 miesiące temu. Przez ten czas nawet na co dzień zbytnio się nie malowałam, podkład, rzęsy, czasami jeden cień do powiek - nic szczególnego. I przez ten czas można wyjść z wprawy. Mimo, że makijaż nie należy do szczególnie trudnych, trzy kolory, kreska i rzęsy, to ręka się trzęsła. Ale starałam się :)




Jako, że przez tak długi czas nie eksperymentowałam z makijażem, wybrałam kolory neutralne, którymi krzywdy sobie zrobić nie można. Sięgnęłam po paletkę Morphe Brushes Jaclyn Hill. Jasny brąz, ciemny brąz, czerń oraz rozświetlający beż - to wszystko co użyłam. Kolejny krok to kreska, tutaj już nie było łatwo. Liner w żelu Maybelline na pewno ułatwił mi pracę, choć uważam, że bywało lepiej. Rzęsy podkreśliłam nowym tuszem My Secret Create Your Style Volume Mascara with 2 Stage Brush. Mimo dziwnej szczoteczki, nawet dobrze mi się z nim pracuje. I to co mnie do niego przekonuje, to to, że nie rozmazuje mi się w trakcie dnia, ładnie trzyma się rzęs, ani się nie kruszy. Natomiast brwi podkreśliłam pomadą Anastasia Beverly Hills w kolorze Taupe, musiałam wspomóc się duraline od Inglota, bo przez nieużywanie dość mocno zastygła. 



Ostatnio moja cera się buntuje (ach te dni...), więc potrzebowałam porządnego krycia. Dlatego też sięgnęłam po Mac Studio Fix Fluid, posiadam kolor NW13. Wszelkie niedoskonałości i przede wszystkim cienie pod oczami ukryłam za pomocą najnowszego korektora Kobo Professional Creamy Camouflage Correcting & Contouring - zmieszałam dwa odcienie 401 i 402.  Muszę przyznać, że zapowiadają się wyśmienicie. Korektor nie podkreślił jakoś znacząco moich zmarczszek, przykrył wszystkie sińce, a po przyprószeniu pudrem Shiseido Translucent Loose Powder trzymał się bez zarzutu aż do demakijażu. Kontur twarzy wykonałam pudrem brązującym Bell, a na policzkach wylądował niezastąpiony róż z paletki Kobo Professional. Jak makijaż na bloga, to nie mogło zabraknąć rozświetlacza - My Secret Disco Ball jest dla mnie niezastąpiony.

Długo zastanawiałam się nad ustami. Myślałam coś o czerwieniach, ale skończyło się na moich ukochanych nudziakach - użyłam konturówki do ust Kobo Professional Long Lasting Lip Liner w kolorze 111 Rosewood. Picie i jedzenie jej nie straszne, przez kilka godzin nie musiałam nanosić żadnych poprawek. Na koniec całą twarz spryskałam fixerem Mac Prep+Prime, świetnie scala cały makijaż i przede wszystkim utrzymuje go w jednym miejscu i przedłuża trwałość.



Ogólnie wyszło ok, bez jakiś szaleństw kolorystycznych. Takie mocniejsze makijaże zawsze lubię i czuję się w nich dobrze. Gdybym miała rano przed pracą więcej czasu, to pewnie na co dzień tak bym chodziła, a że wolę pospać te 20minut dłużej, to musi mi wystarczyć sam tusz do rzęs.


Jeżeli podoba Wam się makijaż, to dajcie znać w komentarzach. Może macie jakieś pomysły co mogłabym w wolnym czasie jeszcze zmalować?

Pozdrawiam 




Czytaj dalej »

niedziela, 11 listopada 2018

SNINYBOX PAŹDZIERNIK - THINK PINK

4

Kolejny miesiąc i kolejne pudełko ShinyBox. Październik jest miesiącem walki z rakiem piersi i ShinyBox ponownie dołącza do akcji. THINK PINK, czyli myśl pozytywnie i dbaj o siebie, to pudełko pełne kosmetyków pielęgnacyjnych, które pozwolą zadbać nam o ciało oraz o nasze zmysły. Zaglądnijcie ze mną do środka i zobaczmy co można tam znaleźć.




Markę IL SALONE MILANO znam i cieszy mnie fakt, że mogę poznać kolejny ich produkt. Tym razem jest to Odżywka bez spłukiwania do włosów farbowanych, czyli takich jak moje. Polecana jest ona do codziennej pielęgnacji włosów, zwłaszcza tych suchych i łamliwych, tracących blask. Odżywka zapewnia niesamowitą intensywność koloru oraz nadaje włosom piękny blask. Tworzy warstwę ochronną przed promieniowaniem UV, wzmacnia strukturę włosów oraz ułatwia ich modelowanie. Dzięki atomizerowi, aplikacja odżywki jest niezwykle łatwa i wygodna. Myślę, że ją polubię.

Bardzo lubię bezbarwne pomadki do ust, stąd ucieszyłam się na widok produktu BEE NATURAL. 100 % naturalny balsam do ust o zapachu granatu z woskiem pszczelim, regeneruje usta, natłuszcza, wygładza. Po takie kosmetyki bardzo często sięgam jesienią i zimą, gdzie usta szybko się wysuszają i odpowiednią pielęgnacją mogę o nie zadbać.


Krem do rąk to moje "must have" tego sezonu. Mam je wszędzie: w każdej torebce, w szafce w pracy, przy łóżku, w łazience. I tylko chodzę i się smaruję. Do mojej kolekcji dołącza Delia Cosmetics Extra Hand Care. Ma on doskonale nawilżać skórę rąk i zapewniać im potrzebne odżywienie. Formuła wzbogacona masłem shea i alantoiną sprawia, że skóra staje się aksamitna i gładka w dotyku. D-pantenol doskonale koi i łagodzi podrażnienia.

W poprzednim pudełku można było znaleźć naturalny krem odżywczy od Biotanique, którego nie zdążyłam jeszcze użyć. I teraz też go widzę, tym razem w większej pojemności. Dziwny zabieg. Obawiam się, że tego też nie zdążę otworzyć, ponieważ ma bardzo krótki termin ważności. Może którąś moją koleżankę z pracy zainteresuje i się nie zmarnuje.


W październikowym pudełku nie zabrakło kolorówki. Mi się trafiła KONTIGO Pomadka MOOV Liquid LipsMatter Show-off w kolorze różowym. Jest to płynna pomadka matowa o kremowej konsystencji zapewniająca komfortowe, matowe wykończenie ust bez uczucia przesuszenia i lepkości. Dzięki niezwykle trwałej formulacji długo utrzymuje się na ustach nie rozmazując się, zapewnia długotrwały efekt, bez przesuszania.


Kolejny produkt, to moim skromnym zdaniem, niewypał. Strasznie czegoś takiego nie lubię. Do pudełka dołączony został Suplement diety Apecontrol, który ma zmniejszyć apetyt i dodać energii podczas diety. I co ja mam z tym zrobić?



 Oprócz tego w pudełku znalazłam voucher DR Barbara, tym razem rabat 50% na kurs on-line na doradcę dietetycznego oraz Voucher CEWE FOTOJOKER na 25 odbitek w formacie 10.


Miłą niespodzianką były prezenty dla Ambasadorek ShinyBox. Pierwszym z nich jest Naturativ Krem do twarzy AOX 360°. Zawiera on kompozycję trzech tłoczonych na zimno olejów: wiesiołkowego, winogronowego i z lnianki siewnej, które są bogate w kwasy omega-3, omega-6 i omega-9 o właściwościach przeciwutleniających i opóźniających procesy starzenia oraz regenerujących, łagodzących, nawilżających. Oprócz tego w składzie znajdziemy ekstrakty z miłorzębu japońskiego, kwiatów kocanki i cytryny. Krem przede wszystkim przeznaczony jest do cer narażonych na miejski stres i klimatyzowane pomieszczeni. Wskazany jest dla każdego rodzaju cery w każdym wieku, ale szczególnie dla cery wrażliwej, poszarzałej i naczynkowej.

Ciekawym kosmetykiem jest też LIQ CC SERUM, czyli przeciwzmarszczkowy koncentrat rozświetlający 15% witamina C + tokoferol + magnez. Serum dzięki wysokim stężeniom aktywnych składników redukuje proces starzenia się skóry oraz chroni przed działaniem niekorzystnych czynników środowiskowych. 15% witamina C zapewnia szybkie pobudzenie syntezy kolagenu, skutecznie neutralizuje wpływ wolnych rodników i wyrównuje koloryt skóry. Natomiast tokoferol oraz magnez działają ochronnie, regenerująco i odżywczo. 

Ostatnim prezentem jest Kryształowe bursztynowe mydełko od firmy HORFES. Jest ono wytwarzane ręcznie wyłącznie z naturalnych składników. Aktywny wyciąg z bursztynu pielęgnuje ciało, odżywiając je i nawilżając. Zawarte w mydle aminokwasy i składniki mineralne działają odżywczo, spowalniają procesy starzenia się skóry. A naturalny zapach bursztynu działa kojąco i relaksująco. 


Co sądzę o tym pudełku? Jest takie sobie. Nie jestem zadowolona z suplementu diety oraz kolejnego kremu Biotaniqe. Natomiast chętnie sięgnę po odżywkę Il Salone Milano oraz pomadkę Bee Natural. Perełką na pewno są kosmetyki dla Ambasadorek, które trafiły w mój gust idealnie. 

A Wam jak się podoba zawartość październikowego ShinyBox?

Pozdrawiam 


Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia