sobota, 9 marca 2019

SHINYBOX LUTY || LOVELINESS

4

Ostatnie dni były dla mnie trudne i mimo zaplanowanych zadań, musiałam je przenieść na później. W takich chwilach człowiek myśli, że ma wszystko pod kontrolą, jednak w walce z żywiołem, jakim jest ogień, jest bezsilny. Na szczęście nikomu nic się nie stało, choć strach jeszcze do tej pory trzyma. Po kilkudniowej nieobecności mogliśmy wrócić do domu, a ja staram się odnaleźć w codzienności. Dlatego też tak późno przychodzę z recenzją lutowego pudełka SHINYBOX - LOVELINESS. Zapewne zawartość dobrze jest Wam znana, więc nie będę zbytnio się rozpisywać nad każdym kosmetykiem i postaram pisać zwięźle i na temat.

 


 

BIOTANIQE Serum liftingujące wygląda ciekawie. Buteleczka ładnie się prezentuje. Eliksir przyjemnie pachnie i bardzo szybko się wchłania. Swoje odmładzające działanie zawdzięcza filtrowanemu śluzowi ślimaka, który wygładza, ujędrnia i rozświetla skórę. Fermentowane Zioła z Wyspy Jeju wspierają regenerację i odnowę komórkową skóry, woda priobotyczna pro.aQua wzmacnia naturalną odporność. 





Kolejnym ciekawym kosmetykiem jest BIOVAX Odżywka do włosów Złote Algi & Kawior. Bardzo podoba mi się, że jest w piance, dzięki temu użycie jej jest bardzo komfortowe. I jest to kosmetyk trafiony, przeznaczony do  włosów cienkich i pozbawionych objętości, czyli takich jak moje. Odżywka intensywnie nawilża suche włosy, ułatwia ich rozczesanie oraz nadaje im zdrowy wygląd i blask. Zapewnia pielęgnację włosów cienkich, pozbawionych objętości. Zawiera ekstrakt z kawioru, dogłębnie nawilżający włosy oraz algi morskie, które wzmacniają je i zapobiegają puszeniu się.


 



Byłam pozytywnie zaskoczona widząc aż osiem sztuk maseczek 7th Heaven Oczyszczająca Maska Błotna. Tak duży zapas pozwala na przeprowadzenie miesięcznego programu pielęgnacyjnego.Maseczki tej firmy uwielbiam, mają naturalne i ciekawe składy i świetnie działają na moją cerę. Błotna maska doskonale oczyszcza skórę twarzy i wysusza drobne niedoskonałości. Gwarantuje natychmiastowy efekt odświeżenia i zmatowienia skóry. Zawarty w niej aloes, wiesiołek i oczar wirginijski działa kojąco, nawilża i wyraźnie zwęża pory.



W pudełku nie zabrakło kosmetyków do makijażu. Otrzymałam REVERS COSMETICS Puder rozświetlający STROBE&GLOW w pięknym odcieniu 04 Harmony. Bardzo ładnie i delikatnie prezentuje się na szczytach kości policzkowych, można intensyfikować jego błysk poprzez nakładanie kolejnych warstw. Drugi kosmetyk to BELL HYPOALLERGENIC Bronze Powder. Taki produkt u mnie się nie zmarnuje, choć daje delikatny efekt - raczej będzie się nadawał do ocieplenia skóry niż do konturowania.




Standardowo, jak w każdym boxie znalazły się pojedyncze saszetki. MASMI Organic Feminine Hygiene Kit, czyli poręczny i dyskretny zestaw do higieny intymnej, który można wrzucić do torebki. Kolejna maseczka Multi BioMask Nutritive&Ultra Clean z aktywnym węglem i naturalną glinką Kaolin na pewno się przyda - lubię je. Poza tym trafiła mi się także pojedyncza próbka kremu Jowae oraz jednorazowy kupon rabatowy -10% do zakupów w internetowej drogerii Olmed. 





Jestem zadowolona z zawartości lutowego pudełka. Każdy kosmetyk będzie przeze mnie wykorzystany, co się nie często zdarza. Ulubieńcami na pewno są odżywka w piance oraz zestaw maseczek - to już wszystko poszło w ruch. Serum Korean Beauty też jest niczego sobie i chętnie z niego korzystam rano i wieczorem. Ciekawa jestem Waszego zdania na temat pudełka. Piszcie.

Pozdrawiam




Czytaj dalej »

wtorek, 5 lutego 2019

SHINYBOX STYCZEŃ || Time to Shine

6

Witam Was w lutym :) Po dość intensywnym weekendzie wracam do Was ze styczniowym pudełkiem Shinybox. Tym razem sloganem jest 'Time to Shine' - świetnie się wpisuje w początek roku, postanowienia noworoczne, czas szaleństw karnawału. A jak jest z zawartością? Czy jest ona spójna z hasłem? Zapraszam do dalszego czytania.




W pudełku znalazłam kosmetyki do pielęgnacji oraz do makijażu. 

Coś dla Ciała.... i chciało by się rzec, że także dla duszy. Bardzo jestem ciekawa Biodermic Masce w płacie. Można było trafić na jedną z czterech wersji, u mnie się pojawiła maska hialuronowa. Jej skład jest oparty na wyselekcjonowanych naturalnych składnikach aktywnych. Kwas hialuronowy łączy włókna kolagenu i elastyny w skórze właściwej i wiąże cząsteczki wody, zapewniając jej blask. Nawilża i napina skórę, wygładza drobne zmarszczki i nierówności. Minimalizuje stany zapalne i usuwa wolne rodniki. Pozostawia skórę jędrną, nawilżoną i aksamitnie gładką. 


Drugą maseczką do twarzy jest dobrze mi znana Dermaglin Maseczka regenerująca do twarzy. Jestem z nich zawsze bardzo zadowolona i często po nie sięgam. W swoim składzie zawiera zieloną glinkę kambryjską, wyciąg z miodu akacjowego, olejek pomarańczowy. Polecana jest w szczególności dla skóry zmęczonej, szorstkiej, wymagającej zdecydowanego działania i poprawy wyglądu. Pozostawia skórę gładką i przyjemną w dotyku.


Carlo Bossi Parfumes L'Amour Crystal Famme to 10mililitrowa perfumetka. Zapach trafił mi się nawet okej, pewnie wrzucę go do torebki, aby mieć go przy sobie.


 
Coś do włosów.... W boxie znalazłam aż trzy takie produkty. Szampony Schwarzkopf Gliss Kur lubię, więc pewnie nowy kosmetyk Purify&Protect przypadnie mi do gustu. Choć jestem bardziej ciekawa drugiego kosmetyku, a mianowicie...


..._Element Szampon do włosów z węglem aktywnym. Według producenta szampon dogłębnie oczyszcza skórę głowy, działa kojąco i nawilżająco, chroni włosy przed negatywnym wpływem środowiska i zmniejsza przetłuszczanie się włosów. Przeznaczony jest do pielęgnacji wszystkich typów włosów, przede wszystkim narażonych na częsty kontakt z różnego rodzaju zanieczyszczeniami. Opis brzmi ciekawie.


Trzeci produkt do włosów to Vis Plantis Maska do włosów z serii Basil Element. Także nim jestem zainteresowana, bo ostatnio namiętnie poszukuję czegoś fajnego, co poprawiłoby stan moich włosów.  Maska ma za zadanie zwiększyć miękkość i elastyczność włosów i skutecznie przeciwdziałać rozdwajaniu się końcówek. Dzięki naturalnemu, ekologicznemu ekstraktowi pozyskiwanemu z bazylii, dodatkowo wzmocni i odmłodzi strukturę skóry głowy, opóźni utratę włosów i zagęści je.




Coś do makijażu.... W pudełku znalazłam aż trzy takie produkty. Powinny być cztery, jednak z powodu braków w magazynie nie został on dołączony. I w sumie się z tego cieszę, bo za rekompensatę otrzymałam trzy produkty, które wcześniej Wam pokazałam, czyli maska wzmacniająca do włosów z serii Basil Element, perfumetkę Perfumes L'Amour Carlo Bossi oraz maskę w płacie Biodermic. A tak byłby to kolejny kosmetyk Bell. No właśnie, wszystkie kosmetyki kolorowe to Bell. Co znalazłam? Błyszczyk Lip Lacquer Liquid, Brow Modeller Gel oraz Kremową pomadkę do ust Secretale Nude. I chyba tylko ten ostatni kosmetyk trafił w moje gusta. Na razie spisuje się ok, kolor też jest dla mnie odpowiedni.





Podsumowując, zawartość mi się nawet podoba, udany start w nowym roku. Większość kosmetyków z miłą chęcią wypróbuję i zużyję. Maski do twarzy czy szampon z węglem aktywnym to moi ulubieńcy. Natomiast nie cieszy mnie zbytnio kolorówka. Ale to tylko dwa produkty, więc nie jest źle. A Wy co sądzicie o zawartości?


Pozdrawiam :)

Czytaj dalej »

środa, 30 stycznia 2019

MATOWE POMADKI KOBO PROFESSIONAL ULTRA MATTE LIPSTICK

2

Jakiś czas temu dotarły do mnie cztery kolory matowych pomadek w płynie Kobo Professional Ultra Matte Lipstick. Sięgałam po nie na co dzień, ale także na ważne wyjścia czy całonocne imprezy.  I nie było sytuacji, żeby mnie zawiodły. Jeżeli chcecie się dowiedzieć więcej, to zapraszam do dalszej lektury.



Długotrwała, matowa pomadka o kremowo-żelowej konsystencji, która sprawia, że aplikacja jest bardzo łatwa. Matowy efekt pojawia się po chwili od nałożenia nadając ustom welurowe wykończenie.

Opakowanie pomadek jest bardzo podobne do tych co z serii "Matte Lipstick". Aplikator jest płaski i podłużny, pobiera odpowiednią ilość produktu potrzebną do pokrycia całych ust. Pozwala też na precyzyjne naniesienie kosmetyku. 

Konsystencja, tak jak opisuje producent, jest kremowo-żelowa, przyjemnie się ją nakłada na usta.  Jest bardzo dobrze napigmentowana, wystarczy pojedyncze pociągnięcie aplikatorem. Na początku na ustach pozostawia efekt satynowy, jednak po dłuższym czasie zastyga i matowieje. I wtedy rozpoczynają się czary, ponieważ jest nie do zdarcia. Wcześniej przy innych tego typu kosmetykach, musiałam odciskać w chusteczkę nadmiar produktu, tutaj nie ma takiej potrzeby. Po zastygnięciu nie odbija się na szklankach, kieliszkach, ani na skórze. Nie rozciera się, ani nie wychodzi poza kontur ust. Picie, jedzenie jej nie straszne, a jak już schodzi, to bardzo równomiernie. Po kilku godzinach zawsze warto zerknąć w lusterko, aby nanieść ewentualne poprawki, jednak zazwyczaj jest to niepotrzebne.



Komfort noszenia pomadek jest bardzo dobry. Nie ściąga skóry ust, jednak potrafi je lekko wysuszyć. Po dłuższym czasie (ostatnio zauważyłam po około 10 godzinach jej noszenia) potrafi się tak jakby rolować. Warto wtedy ją zmyć i nałożyć ponownie. Aaaa... tyle że to zmywanie jest ciężkie. Nie sądziłam, że to nie będzie zbyt proste. Wodą nic się nie zdziała, najlepiej do tego używać kremowych kosmetyków do demakijażu. 



W całej kolekcji jest 6 kolorów, ja posiadam ich cztery. Na zdjęciach niestety nie widać matu. Robiąc zdjęcia nie odczekałam odpowiedniego czasu, poza tym, zdjęcia są robione z lampą, co także wpływa na odbiór. Najlepszy mat udało mi się złapać na swatchach na ręce. 


201 Love Addict to brąz, w którym widać pomarańczowe tony. Natomiast 202 Nude Vibes to idealny dla mnie brąz z domieszką przybrudzonego różu, uwielbiam ten kolor. 205 Crazy Love jest piękną soczystą fuksją. Zbyt długo się nią nie cieszyłam, bo została porwana przez moją siostrę, która jest zachwycona kolorem. A 206 Desire Code to klasyk, idealna czerwień, świeży, intensywny kolor.





Pomadki Ultra Matte Lipstick bardzo polubiłam. Oba brązy używam zamiennie, najlepiej się w takich kolorach czuję. Fuksję zwinęła mi siostra, natomiast po czerwień sięgnęłam kilkukrotnie i byłam zadowolona z efektu. Kosmetyk spełnia moje oczekiwania, na ustach jest matowa, a trwałość jest spektakularna. Nic więcej nie potrzebuję. Ktoś z Was używał już tych pomadek? Co o nich sądzicie?

Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

poniedziałek, 28 stycznia 2019

TURQUOISE STORM MAKEUP || MAKIJAŻ WIECZOROWY

7

Cześć. Długo mnie nie było, a kilka rzeczy mi się uzbierało, które chciałabym Wam pokazać. Na pierwszy rzut idzie makijaż, oczywiście wieczorowy, o dość wyrazistych kolorach. Róż oraz turkus rzadko kiedy ze sobą łączę, ale chciałam przetestować nowe paletki MySecret. 





Tym razem sięgnęłam po trzy paletki cieni Natural Beauty. Załamanie powieki podkreśliłam delikatnymi brązami z Path Through the Dunes. Kąciki zewnętrze podkreśliłam bordowym i różowym cieniem, które pochodzą od paletki Sweet'N'Spicy. Maty bardzo ładnie się rozcierają i łączą ze sobą. Natomiast metaliczny turkus pochodzi z Ocean Storm. Już wielokrotnie pewnie Wam pisałam, że paletki MySecret lubię. Cienie mają w większości świetną pigmentację, są trwałe, dobrze się blendują nie tracąc przy tym na intensywności koloru. Czasami mogą się odrobinę osypywać, ale można nad tym z łatwością zapanować strzepując nadmiar cieni z pędzelków.



Pozostałe kosmetyki, których użyłam to moi ulubieńcy. Brwi podkreśliłam pomadą w kolorze Taupe od Anastasia Beverly Hills, kreski wykonałam linerem Sigm Gel Eye Liner Wicked. Nie mogło zabraknąć sztucznych rzęs - Perheaps model 'Lady' oraz tuszu Create Your Style Volume Mascara with 2 Stage Brush.


Połączenie kolorów bardzo mi się podoba. Na codzień wolę bezpieczne i szybkie brązy, jednak od czasu do czasu lubię coś zmienić i dodać odrobinę koloru. Turkus świetnie podkreśla zieleń moich tęczówek, więc nie mogło go tutaj zabraknąć.

Pozdrawiam 


Czytaj dalej »

sobota, 5 stycznia 2019

SHINYBOX GRUDZIEŃ || SHINY CHRISTMAS

6

Witam w Nowym Roku. Mam nadzieję, że będzie on lepszy od poprzedniego, dla Was i dla mnie. U mnie koniec roku obfitował w nowości kosmetyczne, ale nie znalazłam wcześniej czasu na ich rozpakowanie a nawet użycie. Na spokojnie zajęłam się tym w tym tygodniu i na pierwszy rzut idzie przegląd grudniowego pudełka SHINYBOX Shiny Christmas. Czy zawartość powaliła mnie na kolana? Sami zobaczcie.

 



Kosmetyki otrzymałam w dwóch pudełkach. Patrząc się całościowo jest nawet całkiem całkiem. Ale część z tych kosmetyków to paczka ambasadorska, czyli kupując Shinyboxa tego nie otrzymacie. Dlatego też przegląd podzieliłam na 3 części. Najpierw zobaczcie co znalazłam w wersji podstawowej bez dodatków.



Co tutaj mamy? 
Dwa produkty Delia Cosmetics: Mgiełka tonizująca, którą zapewne zużyję, lubię takie wynalazki. Opis także jest zachęcający, kosmetyk ma za zadanie dać szybkie odświeżenie, przywrócić naturalne pH skóry i przygotować ją do przyjęcia składników aktywnych. Dodatkowo nie zawiera alkoholu, silikonów oraz parabenów. Drugi produkt to cień do powiek matowy w kolorze łososiowym (nr 15). Czy mi się wydaje, że cienie były też w listopadzie? Kolejny kosmetyk to MediqSkin Żel punktowy do cery trądzikowej, który ratuje mi teraz skórę. Nowy Rok przywitałam z bolącymi gulami na linii żuchwy oraz na szyi. Jak na razie żel dobrze sobie radzi i miejsca zmian się goją. Do pielęgnacji cery znalazłam też La Vie Claire Mydło marsylskie. Skład jest ok, na pewno go użyję, na przykład do mycia pędzli. Ostatni kosmetyk to Derrmaglin Maseczka do cery trądzikowej Zielona Glinka Kambryjska. Też się przyda, akurat glinki bardzo lubię i świetnie działają na moją skórę.

Hmmm.... Przeglądnęłam internet i zauważyłam, że podstawowe pudełka były bogatsze od mojego, ale i tak dziwnie mi tak patrzeć na pięć kosmetyków drogeryjnych, które można mieć na wyciągnięcie ręki. Jak na świąteczne pudełko nie jest najlepiej. 


Jako Ambasadorka ShinyBox otrzymałam dodatkowo kosmetyki, które w standardowych pudełkach ShinyBox wystąpiły w wersji wymiennej:

- olejek eteryczny marki Vera Nord 
- olejek eteryczny firmy Natura Receptura
- mydełko korzenne Allvernum 
- produkt do pielęgnacji jamy ustnej firmy Blanx




Olejków eterycznych nie używam, więc pewnie polecą gdzieś w świat. Mydełko zostaje u mnie, uwielbiam cynamon i mogłabym je ciągle wąchać. Pasta do zębów także się u mnie nie zmarnuje, jest to przecież kosmetyk codziennego użytku.



Druga część ambasadorskiej paczki to kosmetyki, które nie znalazły się w innych pudełkach: jeden z bestellerów marki Dr Grandel Krem Hyaluron Refill Cream oraz szampon do włosów przetłuszczających się koreańskiej marki Kerasys. Oba kosmetyki także zostaną ze mną. 10ml kremu szybko zużyję, a szampon bardzo ładnie pachnie.

Podsumowując, uważam, że zawartość pudełka jest ok, jednak nie powala na kolana. Większość kosmetyków jest po prostu użytkowa, po które z pewnością sięgnę. Brakuje mi tutaj tego efektu wow, na który liczyłam po świątecznym pudełku. Z drugiej strony nadal jest efekt zaskoczenia, za który lubię ShinyBox - znajduję tam kosmetyki, których nie znam i z chęcią je testuję. 

Pozdrawiam :)








Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia