Zapach... od niego wiele zależy. Potrafi wprowadzić nas w dobry humor, ale także i w ten zły. Umila nam każdy dzień. Nasze nozdrza są wyczulone na każdą cząsteczkę zapachu. Niektóre chłoniemy wręcz całym ciałem, inne odrzucamy i powodują wręcz zawroty głowy. Zapach jest częścią naszego życia.
My, kobiety, uwielbiamy perfumy. Jeden flakonik to za mało, bo jesteśmy zmienne i tym samym chcemy się otulać inną wonią. Ja ostatnio sięgam po NewBrand Green Rose.
Flakon ma ciekawy kształt, przypomina zielone jabłko - jest to dla nas znak, że w środku jest świeży zapach. Wykonany z solidnego zielonego szkła - solidność sprawdzana,wielokrotnie spadał mi z półki, bo źle go stawiałam. I ani razu się nie rozbił ufff. Po zdjęciu srebrnej nakrętki ujawnia się atomizer, nie zacina się.
Zapach...mi się podoba. Jest świeży, energetyzujący, ale ma też odrobinę nuty orientalnej. Kojarzy mi się z letnimi porankami, kiedy intensywność zapachów jest największa. O dziwo nie jest płaski - rozwija się na skórze, w późniejszym etapie, po świeżej i słodkiej fascynacji, zaznacza się orientalna woń.
Z godziny na godzinę jest coraz mniej wyczuwalny. Ale jedynie przeze mnie. Mąż go czuje na mnie, po przytuleniu się do psa, kota, one pachnie mną ... Mogę rzec, że trwałość niezła.
Gdzie jest dostępny? Zapewne w mniejszych drogeriach. Ale także u dystrybutora, w firmie WIT.
Cena? znajdywałam w internecie różne propozycje; od 8$ w promocji do nawet 40$. Sądzę, że w Polsce kosztuje ok 40zł.
PS. Chciałam być choć odrobinę poetycka... Średnio mi to wyszło, ponieważ nie potrafię opisywać zapachów. Albo coś mi się podoba, albo nie.. co tu więcej można powiedzieć? ;)
Pozdrawiam :)
My, kobiety, uwielbiamy perfumy. Jeden flakonik to za mało, bo jesteśmy zmienne i tym samym chcemy się otulać inną wonią. Ja ostatnio sięgam po NewBrand Green Rose.
Flakon ma ciekawy kształt, przypomina zielone jabłko - jest to dla nas znak, że w środku jest świeży zapach. Wykonany z solidnego zielonego szkła - solidność sprawdzana,wielokrotnie spadał mi z półki, bo źle go stawiałam. I ani razu się nie rozbił ufff. Po zdjęciu srebrnej nakrętki ujawnia się atomizer, nie zacina się.
Zapach...mi się podoba. Jest świeży, energetyzujący, ale ma też odrobinę nuty orientalnej. Kojarzy mi się z letnimi porankami, kiedy intensywność zapachów jest największa. O dziwo nie jest płaski - rozwija się na skórze, w późniejszym etapie, po świeżej i słodkiej fascynacji, zaznacza się orientalna woń.
Z godziny na godzinę jest coraz mniej wyczuwalny. Ale jedynie przeze mnie. Mąż go czuje na mnie, po przytuleniu się do psa, kota, one pachnie mną ... Mogę rzec, że trwałość niezła.
Gdzie jest dostępny? Zapewne w mniejszych drogeriach. Ale także u dystrybutora, w firmie WIT.
Cena? znajdywałam w internecie różne propozycje; od 8$ w promocji do nawet 40$. Sądzę, że w Polsce kosztuje ok 40zł.
PS. Chciałam być choć odrobinę poetycka... Średnio mi to wyszło, ponieważ nie potrafię opisywać zapachów. Albo coś mi się podoba, albo nie.. co tu więcej można powiedzieć? ;)
Pozdrawiam :)



