Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do rąk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do rąk. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 marca 2017

Pielęgnacja z Joanna: Oleje Świata i linia Sensual - HITY i KITY

6

Lubię polskie produkty, bo na naszym rodzimym podwórku można znaleźć naprawdę ciekawe kosmetyki o dobrych składach i niskich cenach.  I takie perełki ma też Joanna. Kilka z nich dzisiaj pokażę, choć pojawiają się także przeciętniaki, które mnie nie zachwyciły. Zapraszam do czytania.

 



Najpierw zacznę od serii Oleje Świata, którą bardzo polubiłam. W jej skład wchodzą trzy olejki do ciała i twarzy oraz trzy balsamy na suche miejsca.



Wśród olejków do ciała i twarzy mamy do wyboru kosmetyk z olejem arganowym, olejem makadamia lub olejem migdałowym. Pojemność jednej plastikowej buteleczki to 100ml, natomiast cena to ok. 8zł. Pierwsze co zrobiłam, to spojrzałam na skład, ponieważ z doświadczenia wiem, że za tak niską cenę ciężko otrzymać produkt dobry i naturalny. W każdym egzemplarzu na pierwszych miejscach są czyste oleje, natomiast później pojawia się kilka konserwantów. Zatem skład w moim odczuciu jest całkiem niezły. Warto tutaj też odnieść się do zapachów. Ja bardzo lubię olej makadamia, natomiast mój syn przypodobał sobie olej migdałowy, bo jak to stwierdził: "chce pachnieć jak cukierki krówki". 



Olejki można stosować na wiele sposobów.  Przede wszystkim używam ich do ciała, ponieważ świetnie nawilżają skórę, a aktywne składniki ją odżywiają i uelastyczniają. Wszelkie olejki zawsze wmasowuję w wilgotną skórę, a następnie osuszam ręcznikiem. Jeżeli nie lubicie tego uczucia lepkości po zastosowaniu olejków, możecie je z powodzeniem stosować do wszelkich kąpieli relaksacyjnych. Wystarczy dodać kilka kropel do wody w wannie, aby cieszyć się miękką i gładką skórą. Także kilkukrotnie nałożyłam oleje na włosy - arganowy i migdałowy ładnie je nabłyszczył, stały się one gładkie, natomiast moje końcówki nie są aż tak przesuszone, łatwiej się rozczesywały i przede wszystkim wyglądały zdrowo. Oleje stosuję także do mycia pędzli. Zawsze miałam problem z domyciem pędzli po podkładach i kiedyś wyczytałam, że do ich czyszczenia można używać wszelkich rodzai olei. I tak też robię. Moczę pędzel, aby był wilgotny, a następnie delikatnie wmasowuję w niego płyn, który świetnie rozpuszcza podkład. Wadą tej metody jest to, że zawsze mam strasznie ubrudzoną umywalkę, ale przecież to nie problem ją umyć. 



Balsamy na suche miejsca także są w trzech wariantach: z masłem oliwkowym, kokosowym lub pomarańczowym. Moim i mojego syna ulubieńcem jest ten pomarańczowy, pachnie obłędnie świeżo. Pojemniczki są dość małe, bo zawierają po 10g produktu, dodatkowo opakowanie jest zabezpieczone kartonikiem, na którym są najważniejsze informacje. Cena to około 6zł. 



W składzie można znaleźć wiele cennych i naturalnych składników i niestety kilka mniej ciekawych dodatków. Jedynie w balsamie z masłem kokosowym nie ma parafiny i tam też jest najkrótszy skład. 

masło kokosowe:  Butyrospermum Parkii Butter, Petrolatum, Cera Alba, Lanolin, Cocos Nucufera Oil, Aroma, Tocopheryl Acetate, BHT
masło pomarańczowe:  Lanolin, Petrolatum, Butyrospermum Parkii Butter, Caprylic/Capric Triglyceride, Paraffinum Liquidum, Aroma, Cera Alba, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil, Citrus Aurantium Dulcis Peel Wax, Hydrogenated Vegetable Oil, Tocopheryl Acetate, Bht, Amyl Cinnamal, Citral, Linalool, Limonene, CI: 40800.
masło oliwkowe:  Lanolin, Petrolatum, Butyrospermum Parkii ButterCaprylic/Capric Triglyceride, Paraffinum Liquidum, Aroma, Cera Alba, Olea Europea Fruit Oil, Olea Europea Oil, Unsapoifiables, Camellia, Sinensis Leaf Extract, Tocopheryl Acetate, BHT, Cinnamyl Alcohol, Benzyl Benzoate, Limonene, Geraniol, Linalool. 


Głównym składnikiem we wszystkich wersjach jest masło shea. Ponadto można znaleźć witaminę E, tytułowe olej kokosowy, pomarańczowe lub oliwę z oliwek. Wersja pomarańczowa wzbogacona została o olej ze słodkich migdałów i olej roślinny. Natomiast w wersji oliwkowej znajdziemy ekstrakt z zielonej herbaty.




Masełka przeznaczone są do intensywnego nawilżenia suchych miejsc takich jak łokcie, kolana, pięty. Efekt widać praktycznie od razu. Dodatkowo często krem wmasowuję w skórki paznokci, które stają coraz miększe. Z powodzeniem masełka służą mi także jako balsamy do ust: bardzo dobrze nawilżają spierzchnięte usta pozostawiając je gładkie.

Mimo małych rozmiarów balsamy są bardzo wydajne. Nie używam ich na duże obszary, więc wystarcza niewielka ilość aby natłuścić usta, łokcie czy dłonie. Po kontakcie z ciepłą skórą rozpuszczają się, co bardzo ułatwia aplikacje.

W serii Sensual można znaleźć typowe kosmetyki do podstawowej pielęgnacji: żele pod prysznic, balsamy, peelingi, kremy do rąk i stóp. Ja posiadam cztery kosmetyki, które nie spowodowały jakiegoś szybszego bicia mojego serca.



Kremowy żel pod prysznic Kolagen morski jest przyjemny w obsłudze, dobrze się pieni i oczyszcza ciało. Nie zauważyłam, aby wysuszał skórę. Zapach także ok, przyjemny. Na pewno ten produkt zużyję do końca, ponieważ od takich kosmetyków nie mam większych wymagań: ma ładnie pachnieć i oczyszczać skórę pozostawiając ją świeżą. I tak się tutaj dzieje. W domu jest nas pięcioro, więc żele pod prysznic szybko u nas znikają. 


Balsam do ciała proteiny jedwabne mnie nie zachwycił. Gliceryna i parafina dostatecznie mnie odstrasza. Dla mnie to taki przeciętniak.



Krem do rąk i paznokci olejek arganowy jest wart bliższemu zapoznaniu się. Po jego użyciu dłonie są gładkie i miękkie. W składzie można znaleźć masło shea (już na drugim miejscu), olej arganowy oraz olej migdałowy, które bardzo dobrze nawilżają naskórek. Krem szybko likwiduje suchość rąk oraz nieprzyjemne ściągnięcie skóry.Lekka i nietłusta konsystencja dobrze się rozsmarowuje, bardzo szybko się wchłania.


Odżywczy krem do stóp kozie mleko nie sprawił, że skóra stóp stała się gładka i miękka. Niestety nie zauważyłam większych i długotrwałych efektów. Oczywiście, po wsmarowaniu kremu widoczna jest poprawa, ale jest to tylko chwilowe. Plusem jest to, że delikatnie pachnie, ma lekką konsystencję i szybko się wchłania.



Podsumowując, kosmetyki z serii Oleje Świata mnie zachwyciły i są to kosmetyki godne polecenia. Mają wielorakie zastosowania, w miarę dobre składy i cudowne zapachy. Natomiast linia Sesnual jest hmm... zwyczajna. Jedynie krem do rąk wybija się przed szereg i wart jest uwagi. Plusem tych kosmetyków jest to, że są dostępne niemal w każdej stacjonarnej drogerii i kosztują niewiele.

Co sądzicie o prezentowanych kosmetykach? Macie na coś ochotę?

Pozdrawiam :)






Czytaj dalej »

piątek, 12 grudnia 2014

Nawilżamy się!

6
Zima nie służy mojej skórze. Staje się ona przesuszona, w sezonie grzewczym potrafi nawet pękać i muszę z dwojoną siłą o nią dbać. To dotyczy całego ciała oraz rąk. Na kosmetyki Evree trafiłam przypadkowo i jak na razie nie mam zamiaru z nimi się rozstawać. Zapraszam na recenzję regenerującego balsamu oraz kremu do rąk. 


Opakowanie balsamu oraz kremu do rąk jest plastikowe i poręczne. Nakrętki są standardowe, nie ma tutaj nic odkrywczego. Zapach obu produktów jest taki sam - świeży, jednak szybko się ulatnia.


Jednak nie opakowanie i zapach są najważniejsze, a działanie kosmetyków. Balsam do ciała to mieszanka różnych olei, natomiast podstawą kremu do rąk jest mocznik. Produkty są bardzo naturalne, nie znajdziemy tam niepotrzebnej chemii. A działanie obu produktów jest wyśmienite. Oba mają konsystencję raczej gęstszą i wystarcza niewielka ilość. Balsam do ciała dobrze się rozsmarowuje i szybko wchłania nie pozostawiając na skórze nieprzyjemnej lepkiej warstwy, co jest dla mnie cechą dość ważną. Skóra po takich zabiegach jest gładka, miękka, dobrze nawilżona. Nie podrażnia jej, wręcz przeciwnie - łagodzi i wycisza skórę np po depilacji. Ten efekt utrzymuje się bardzo długo. Sięgam ostatnio po niego codziennie i moja skóra jest wdzięczna. Tak naprawdę, to używa go cała moja rodzina. 


Z kremem do rąk się nie rozstaję. Praca, potem obowiązki w domu sprawiają, że muszę dbać o dłonie. Krem stosuję w ciągu dnia kilkukrotnie, bardzo szybko się wchłania i wyśmienicie nawilża. To uczucie jest długotrwałe. 



Kosmetyki Evree można znaleźć w większych drogeriach typu Rossmann czy Drogeria Natura. Balsam kosztuje 17zł/400ml, natomiast krem do rąk ok 9zł/100ml. 


Po jakie kosmetyki sięgacie zimą?

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

niedziela, 29 grudnia 2013

Pachnący balsam do rąk PAT&RUB

18
Kremy do rąk to u mnie podstawa, często po nie sięgam. Moja skóra jest sucha, szorstka i narażona na niekorzystne czynniki, więc muszę jej pomóc w "wyglądaniu". Raczej celuję w produkty szybko nawilżające i wchłaniające się. Otulający balsam do rąk firmy Pat & Rub podbija serce wielu dziewczyn, a czy podbił i moje?


Jak na krem do rąk opakowanie jest nietypowe, nie ma plastikowej tubki do wyciskania, a pojemnik typu airless z pompką, więc wydobywanie kosmetyku nie jest problematyczne, nie ma zabawy w zakręcanie tubek itp.


 Kosmetyk jest raczej wydajny, bo jedna pompka wydobywa tyle kremu, aby z łatwością pokryć obie dłonie. Wchłanianie moim zdaniem jest średnie, niestety przez dłuższy czas mam uczucie "czegoś" na dłoniach. Wydają mi się one lepkie, wilgotne. Trochę mnie to denerwuje. Konsystencja kremu jest lekka, od początku kojarzyła mi się z pianką. A zapach - mhhhh boski. Mój syn tylko chodzi i mówi "ale pięknie pachnie" ;) Przede wszystkim wybija się nuta cytryny, później można wyczuć mieszankę słodkiego karmelu i wanilii. Całość tworzy naprawdę świeży i orzeźwiający zapach.


Mimo tego, że średnio się wchłania, lubię ten balsam do rąk. Świetnie nawilża dłonie, są one gładkie, nawilżone przez dłuższy czas. Efekt nawet się utrzymuje po umyciu rąk. Długotrwałe stosowanie sprawiło, że teraz rzadziej muszę po niego sięgać, aż tak szybko dłonie mi się nie przesuszają. Przyjemny produkt o naturalnym składzie.


Gdyby wchłanianie było lepsze, to  produkt byłby na 'szóstkę' i mimo dość wysokiej ceny (45 zł za 100ml) mógłby na dłużej u mnie zagościć.

Pozdrawiam :)




Czytaj dalej »

niedziela, 30 czerwca 2013

Love Me Green Organiczny Rewitalizujący Krem Do Rąk - recenzja

22
Witajcie :)

Przyszedł czas na recenzję kolejnego produktu Love Me Green, a mianowicie Organicznego Rewitalizującego Kremu Do Rąk. Każda z nas zapewne używa  kremu oczekując od niego przede wszystkim nawilżenia i ukojenia dla rąk. Moje dłonie są dość przesuszone i poszukuję dobrego nawilżacza, który by także dbał o paznokcie i skórki. Nie wszystkie produkty do tej pory mnie zadowoliły. Jeżeli jesteście ciekawe, jakie są moje odczucia w stosunku do tego kremu do rąk, to zapraszam do dalszej lektury.



Opis producenta:                                                                                                                                     

Dzięki specjalnie skomponowanej formule ten organiczny krem do rak skutecznie regeneruje i chroni dłonie. Unikalna receptura sprawia, że szybko się wchłania nie pozostawiając uczucia tłustego filmu na skórze dłoni. Efekt działania kremu utrzymuje się jeszcze długo po jego zastosowaniu, pozostawiając skórę przyjemnie gładką i aksamitną. Łagodnie rozjaśnia przebarwienia.

Aktywne składniki: Aloes, Gliceryna, Ekstrakt z Frangipani, Olej sezamowy

Produkt nie zawiera: parabenów, fenoksyetanolu, silikon, EDTA, Oleje mineralne pochodzące z parafiny petrochemicznego, Etoksylowane produkty.
Naturalny zapach. Konserwanty zaakceptowane przez Ecorcert

Pojemność: 75 ml
Cena: 49.90 zł



Moja opinia:                                                                                                                                              

Krem do rąk mieści się w poręcznej, miękkiej, nieprzezroczystej tubce, która ma przyjemny design. Zamknięcie jest na tzw klik, wykonane z solidnego plastiku.


Konsystencja jest odpowiednia, nie jest zbyt gęsta, dzięki temu krem bardzo łatwo rozprowadza się po dłoniach.


Zapach - fenomenalny, bardzo świeży, ale nie słodki, odpowiada za to kwiat Frangipani. Utrzymuje się dość długo.

Do nakremowania rąk wystarcza niewielka ilość produktu, przez co jest wydajny. Dzięki lekkiej konsystencji łatwo się rozsmarowuje. Wchłania się w skórę dość szybko, nie klei się, nie pozostawia po sobie niepożądanej tłustej warstwy. Dłonie są jedwabiste i miękkie w dotyku. Efekt, moim zdaniem utrzymuje się bardzo długo. Tak jak wcześniej wspominałam, jako posiadaczka przesuszonej skóry dłoni, od kremu oczekuję przede wszystkim nawilżenia. I krem Love Me Green to mi daje. Dodatkowo zadbał o moje wieczne przesuszone skórki, już one nie pękają, są miękkie.


Skład: w 98% naturalny. Jest bardzo bogaty, na drugim miejscu jest olej sezamowy, potem masło Shea, Aloes także występuje wysoko.




Krem spełnił moje oczekiwania. Jedynym jego minusem jest cena. 50zł... Jeżeli jesteście w stanie sobie na niego pozwolić, to polecam.



Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

wtorek, 30 kwietnia 2013

Koszyczek bestsellerów od L'Occitane, czyli zbiór mini recenzji :)

12
Witajcie :)

Zapewne pamiętacie śliczny mini koszyczek, który zagościł na wielu blogach oraz na "językach" wielu z nas :) Pojawił się tuż przed świętami wielkanocnymi, rozgrzał atmosferę ;)
Wstępnie zawartość koszyczka pokazywałam, dzisiaj nadszedł czas na to, aby napisać kilka słów odnośnie każdego z produktów.





Woda toaletowa Pivoine Flora 5ml
Tak naprawdę nie potrafię opisywać zapachów. Albo mi się podoba, albo nie, albo jest trwały, albo nie. Nie potrafię opisać z czym zapach może się kojarzyć, jakie emocje czy uczucia wywoływać. Podziwiam dziewczyny, które pięknie to robią :) Dlatego ograniczę się tylko do wyżej wymienionych aspektów. Zapach jest raczej kwiatowy, słodki, ale nie przytłacza. Niewielka ilość wystarcza, aby "pachnieć". Idealny na wiosnę. Niestety jest dość nietrwały, ale w końcu to woda toaletowa a nie perfuma.



Dla wtajemniczonych (ja się na tym nie znam :)):
Nuty zapachowe:
nuta głowy: bergamotka, grejpfrut
nuta serca: peonia, róża
nuta bazy: drzewo sandałowe, białe piżmo
Cana: ok170zł za 75ml.


Krem do rąk z Masłem Shea (20%) 10ml
Opakowanie miniaturki jest bardzo podobne do pełnowymiarowego. Miękka, srebrna tubka z czarną nakrętką kryje w sobie dość gęsty biały krem o intensywnym zapachu. Mimo gęstości dobrze się rozsmarowuje, bardzo szybko się wchłania. Niestety zbytnio nie spełnił moich oczekiwań - nawilżenie było średnie, być może gdybym stosowała go dłużej niż kilka dni na ile pozwoliła mi tubka, to moje wrażenia byłby inne. Po 10ml niestety nic konkretnego stwierdzić nie mogę. Skład jest dość interesujący - już na drugim miejscu znajduje się masło shea, dalej można znaleźć wiele ekstraktów i olei.
Tubka z 150ml produktu na stronie producenta kosztuje 90 zł. Heh... Raczej go nie zakupię.

 



Drogocenny krem na noc Immortelle Precious Night Cream 15ml
Krem jest przeznaczony dla cer powyżej 35 lat, jeszcze tego wieku nie osiągnęłam, kilka latek brakuje, jednak postanowiłam go wypróbować. Według producenta "odwraca proces wiotczenia skóry", odbudowuje, regeneruje, zmniejsza widoczność zmarszczek. Ponownie opakowanie miniaturki jest podobne do opakowania pełnowymiarowego produktu, jest ono eleganckie, z niebieskiego szkła, dość ciężkiego. Odkręcane, zabezpieczone sreberkiem przed osobami trzecimi.. Konsystencja kremu jest tłustawa, gęsta, biały krem wydaje się treściwy. Bardzo łatwo się rozsmarowuje na twarzy, szybko się wchłania, pozostawia przyjemne uczucie. Rano buzia jest miękka, wypoczęta, odżywiona i świetnie nawilżona. Świetnie sprawdza się jako nawilżenie pod oczami. Polubiłam się z tym kremem.   Cenowo już nie jest tak fajnie: 50ml kosztuje 250zł ;)



Żel pod prysznic Werbena 50ml
Kolejny produkt, który okazał się całkiem przyjemny. Opakowanie nie starcza na zbyt wiele użyć, jednak ja zawsze wszelkie żele "leję" na myjkę, więc do spienienia wystarcza naprawdę niewielka ilość. Opakowanie wizualnie ciekawe, buteleczka jest miękka. Konsystencja żelu jest dość lejąca, o lekkim żółtawym zabarwieniu. Świeżo pachnie, umila kąpiel. Dobrze się pieni, dobrze myje ;) Mógłby zagościć u mnie na stałe. Opakowanie sobie zostawiam, po napełnieniu innym żelem, świetnie sprawdzi się na kilkudniowe wyjazdy. Cena 59zł za 250ml.




Nawilżające mydło Shea - Mleko 50g
Mydełko u mnie świetnie sprawdziło się przy myciu rąk - polubiłam je ja oraz synek. Zapach jest bardzo świeży, podobny do żelu pod prysznic. Świetnie się pieni, myje. Pozostawia ciało nawilżone i gładkie. Mydełko opakowane jest w szary papier, aby jeszcze bardziej podkreślić naturalność produktu. Koloru białego, z racji zawartości mleka. Za dużą kostkę 250g należy zapłacić 32zł, czyli cenowo znośnie i na długo takie mydło starczy.




Mam nadzieję, że mniej więcej nakreśliłam Wam swoje odczucia odnośnie kosmetyków L'Occitane. Nie powaliły na kolana, cenowo także niezbyt fajnie, skład do końca nie jest naturalny, bo np w żelu pod prysznic występuje SLS. W sumie każdy produkt ma długi skład i chemia przeplatana jest z naturalnymi składnikami. Szkoda, bo zapowiadało się ciekawie.

A Wy co sądzicie na temat tych produktów ?

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia