Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oczyszczanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oczyszczanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 września 2016

Azjatycka czarna maska? Hit czy kit?

15

Jakiś czas temu na zagranicznych portalach widziałam filmiki, na których dziewczyny pokazywały w jaki sposób działa azjatycka czarna maseczka peel-off. Może zbyt przyjemnych rzeczy tam się nie oglądało, jednak efekt był wow. Naniesiona w strategicznych miejscach wyciągała z porów wszystkie brudy. Jako, że moja cera niestety nie należy do idealnych i na nosie oraz na brodzie widoczne mam pory, które muszę często oczyszczać, postanowiłam, że co mi tam - spróbuję. Jak nie zadziała, to wyląduje w koszu na śmieci, a jak będzie jak na filmikach, to zostanie moim ulubieńcem. Zgadnijcie, co się stało z czarną maseczką?

 



 Kosmetyk zakupiłam na eBayu, widziałam też na Alliexpress. Otrzymałam go dość szybko, bo chyba po dwóch tygodniach, kosztował niewiele, bo 2-3 dolary. Czarna tubka zapakowana jest w czarny kartonik. Opis kosmetyku jest w "krzaczkach", więc nie wiem co tam jest napisane. 



Konsystencja kosmetyku jest bardzo lejąca, zapach nie przeszkadzający, raczej przyjemny. Kolor oczywiście czarny. Maskę można nakładać na nos, ale także na całą twarz - na to jednak się nie zdecydowałam. Nie mogłam znaleźć składu, więc wolę nie ryzykować, że nagle coś się złego zadzieje z cerą. Dobrze jest też przed aplikacją zrobić sobie tzw "parówkę", czyli otworzenie porów za pomocą pary z gorącej wody. Dzięki temu maseczka lepiej powyciąga te wszystkie brudy. Trzeba też pamiętać o umiarze. Zauważyłam, że trzeba wyczuć odpowiednią grubość warstwy: jeżeli będzie za cienka, to mogą się pojawić trudności z jej ściąganiem, a jak za gruba, to nawet w godzinę nie wyschnie.


A jak działanie? Przyznam się, że średnie. Po tych licznych filmikach oczekiwałam spektakularnych efektów. Jasne, coś tam wyciągało z tych porów, jednak nie na tyle, aby wszystkie były oczyszczone. Tej maski używał też mój mąż i u niego praktycznie w ogóle nie zadziałała. Napaliłam się, a i zbytnio nic z tego nie wyszło. Szkoda, bo mogło być pięknie. 

Używałyście takiej maski? A może macie inne sposoby na oczyszczanie twarzy?

Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

środa, 13 sierpnia 2014

Pięlęgnacja z Etre Belle - moje wrażenia

12
Przez ostatnie tygodnie  głośno jest w mediach o Ilonie Felicjańskiej. Podpisała ona kontrakt z firmą Etre Belle i jest twarzą ich kilku produktów. Padają pytania, czy to dobrze dla firmy, czy nie. Jednak myślę, że te pytania są nieodpowiednie. Firma podjęła taką decyzję, zatem dobrze to przemyślała, modelka się zgodziła. Musi z tego się zrodzić coś ciekawego. 



Wiem też, że wiele osób "nie znosi" Ilony. Dlaczego? Ja jej nie znam, o jej przeszłości wiem tylko tyle, co wyczytałam z plotkarskich gazet. Nie wiem jaką jest osobą, jaki ma charakter, temperament. Nie rozmawiałam z nią. Więc nie mam podstaw, aby darzyć ją negatywnymi emocjami. Wiem jedynie tyle, że jest piękną, dojrzałą kobietą. I myślę, że dzięki temu jest nam bliższa, przynajmniej mi. Ostatnio stuknęło mi 30 wiosen i chciałabym wyglądać tak pięknie jak ona. A różnica między nami to ponad 10 lat. Może pomogą mi w tym kosmetyki, które promuje? O tym właśnie będzie dzisiejsza notka, o działaniu kosmetyków do pielęgnacji twarzy Etre Belle.



Kilka miesięcy temu obrażona na wszystkie drogeryjne specyfiki, sięgnęłam po naturalną pielęgnację. OCM, kręcenie samorobionych kremów, naturalne peelingi, glinki, algi itp. I to pomagało, moja cera się wyciszyła, raczej już walczyłam z przebarwieniami potrądzikowymi, niż ropnymi wypryskami. Jednak nadal miałam problem z porami i podskórnymi małymi grudkami, którym oleje nie dawały rady. Zdecydowałam się podjąć wyzwanie od Etre Belle i sprawdzić, czy po 14 dniach, tak jak producent obiecuje, skóra będzie w lepszym stanie. Produkty stosowałam ponad 3 tygodnie, jednak większość opisywanych niżej rzeczy, zaobserwowałam już wcześniej.

Otrzymane produkty wplotłam w swoją pielęgnację, a są to: zestaw do oczyszczania twarzy Cleaning Set, w którego skład wchodzi pianka do mycia, tonik oraz elektryczna szczotka;  krem na dzień i na noc Golden Skin z kawiorem i złotem. Wstępną prezentację kosmetyków mogłyście zobaczyć w tej notce. Dzisiaj będę chciała opisać całościowe działanie produktów, przy stosowaniu ich kilku jednocześnie trudno stwierdzić, co i jak działało oraz który produkt bardziej pomógł, a który mniej.  Ale zanim to zrobię, opiszę najpierw jak każdy z kosmetyków stosowałam. 

Rano przemywałam twarz rękoma pianką  Hyaluronic Cleansing Mousse, a następnie przemywałam twarz wodą i tonizowałam skórę za pomocą Hyaluronic Tonic Mousse, który nakładałam na płatek kosmetyczny. Po tym oczyszczaniu sięgałam po krem Caviar Day Cream Golden Skin. W ten sposób cera była przygotowana na makijaż. Wieczorem rozpoczynałam demakijaż od zastosowania własnej mieszanki olejów. Następnie na lekko zwilżoną skórę nanosiłam piankę hialuronową i sięgałam po elektryczną szczotkę. Masowałam nią twarz około minuty pilnując, aby robić to dokładnie. Po takim dogłębnym oczyszczeniu nanosiłam tonik hialuronowy i wklepywałam krem na noc Caviar Night Cream Golden Skin. Natomiast w czasie tygodniowego wypadu nad morze nie stosowałam szczoteczki oraz olejów i moje wieczorne oczyszczanie wyglądało jak te rano, czyli demakijaż wykonywałam tylko kosmetykami Etre Belle.




Teraz mogę stwierdzić, że nie wyobrażam sobie już pielęgnacji bez szczotki elektrycznej. Dzięki dość szybkim ruchom, świetnie radzi sobie z każdym brudem w porach zgromadzonych przez cały dzień. Bardzo szybko zauważyłam  coraz mniej "kropek", nie miałam żadnych problemów z suchymi skórkami, nie musiałam sięgać po dodatkowe peelingi, ponieważ szczotka świetnie się z nimi rozprawiała. Co więcej, po tygodniu zauważyłam mniej podskórnych grudek na policzkach. Po prostu znikały. W tygodniu, gdy nie stosowałam szczoteczki czułam, że mi jej brakuje, choć stosowanie jej codziennie na podrażnioną skórę słońcem mogło skończyć się niezbyt ciekawie.



Szczotka ma dwa tryby prędkości, ja włączam tryb high, szybciej się porusza. Włosie szczotki nie jest twarde, nie zniekształciło się, oczywiście po pierwszym zastosowaniu czułam lekkie podrażnienie, ponieważ moja cera nie była przyzwyczajona do takiego oczyszczania. Szczoteczka jest gratisem do zestawu pianka i tonik, dołączone są baterie, dzięki którym jest ona gotowa do użycia zaraz po zakupie. Nasadka z włosiem jest wymienialna, po każdym zużyciu płuczę ją pod bieżącą wodą. Nie wiem tylko gdzie można ewentualnie zakupić do niej wkłady. I jednak brakuje mi czegoś - opakowania na szczotkę lub jakiegoś stojaka, aby w higieniczny sposób móc przechowywać i transportować produkt. 



Płyny do mycia twarzy w formie pianki bardzo lubię. Na rynku jest mało dostępnych takich form, zazwyczaj są to żele. Pianka hialuronowa długo utrzymuje swoją konsystencję, wystarcza jedna pompka na umycie twarzy, dzięki temu kosmetyk jest bardzo wydajny. Dobrze ją się nanosi, pieni się dodatkowo przy zastosowaniu szczotki. Zapach, tak jak i tonik, ma bardzo delikatny, świeży, przyjemny dla nosa. Pianka nawet bez zastosowania szczotki dobrze radzi sobie z demakijażem i oczyszczaniem twarzy. Skóra jest odświeżona, miła w dotyku.





Tonik hialuronowy też jest w formie pianki, co było dla mnie zaskoczeniem. Nanoszę go najpierw na płatek kosmetyczny, a następnie przemywam nim twarz. Myślę, że można by było bezpośrednio nałożyć go na twarz i wmasować w skórę. Pianka po kontakcie z ciepłem skóry zmienia swą konsystencję na bardziej płynną. Na zdjęciu poniżej widać to bardzo dobrze. Tak jak w przypadku pianki myjącej, wystarcza jedna pompka, więc ponownie jest to kosmetyk wydajny. To co w tonikach jest ważne, zastosowane jest w tym kosmetyku. Czuć odświeżenie cery, nie ściąga skóra, nie pozostawia jej kleistej, nie wyczuwalny jest żaden tłusty film. 



Myślę, że zestaw Cleansing Set wart jest zainteresowania. Kosztuje on 279 zł. Niby drogo, ale tak patrząc się na to, że dostaje się dwa wydajne kosmetyki oraz szczotkę elektryczną, to aż tak źle nie jest. 



W kremach Golden Skin się zakochałam. Najpierw zauroczyłam się w opakowaniach. Jest ono utrzymane w złotej tonacji, pokaźnych rozmiarów, w końcu jest tam aż 100ml kremu, a wieczko przyozdobione dziesiątkami cyrkonii. Ekskluzywny wygląd. 



Zauroczenie przeistoczyło się w miłość po zastosowaniu kremów. Konsystencje obu kremów są dość lekkie, choć ten noc jest bardziej gęsty. Mimo tego nakładają się bezproblemowo. Na pewno ułatwia to w tym szpatułka dołączona do każdego opakowania.



Kremy są koloru białego, jednak widoczne są żółte grudki - to płatki złota. W kontakcie z cerą się roztapiają, nie czuć ich pod palcami. Zapach obu kremów jest identyczny - delikatny, świeży.  Kremy szybko się wchłaniają i nie pozostawiają tłustego filmu. 




Po dobrym oczyszczeniu wszystkie aktywne składniki mogą zacząć działać. Przez ostatnie tygodnie nie miałam problemu z suchością skóry, czułam, że jest dobrze nawilżona, gładka. Wydaje mi się, że nawet mogę powiedzieć, że była promienna. Krem na dzień można stosować pod makijaż, wystarczy chwilkę poczekać na wchłonięcie. Wydajność też jest niezła. Po dwóch tygodniach praktycznie nie widać w pojemniczkach zużycia. Wystarcza niewielka ilość, aby rozsmarować krem po całej twarzy, szyi i dekolcie. 

Skład kremu na dzień Golden Skin:


Skład kremu na noc Golden Skin:


Jeden krem kosztuje 199 zł za 100ml. Cena jest w granicach rozsądku, bo za 50ml, czyli standardową pojemność kremów, płaci się 100 zł. A opakowanie jest bezcenne :)

Wszystkie kosmetyki można zakupić na oficjalnej stronie Etre Belle [klik]



Nie mam zamiaru rezygnować z kosmetyków Etre Belle. Nadal po nie sięgam, moja cera jest zadowolona. Podskórne grudki znikają, czuję oczyszczenie, nawilżenie, widzę ładniejszy wygląd skóry. Oczywiście naturalnych kosmetyków nie odstawiam. Myślę, że dobrze skomponowana pielęgnacja może tylko polepszyć stan mojej cery.


Jestem ciekawa Waszej opinii na temat tych kosmetyków. Zauroczyły Was?


Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

niedziela, 20 lipca 2014

Wyzwanie - 14 dni do oczyszczonej cery z marką Etre Belle

6
Od kilkunastu lat borykam się z dużymi zmianami skórnymi. Dążę do cery bez wyprysków, czarnych 'kropek', odstających skórek itp. Przez te lata wypróbowałam wiele różnych produktów, które nie zawsze mi pomagały. Ostatnio przeszłam na oczyszczanie metodą OCM. Jest lepiej, jednak nadal mam masę podskórnych mini wyprysków, które powstawały przez zatkane pory. Maluję się codziennie, więc po całym dniu potrzebuję konkretnego oczyszczenia. Moja 'rutyna' została zrewolucjonizowana przez Etre Belle.



Po pierwsze - OCZYSZCZAJ. 
Przy tym zadaniu idealnie pomoże zestaw złożony z mleczka i toniku w musie oraz elektrycznej szczoteczki do mycia. 




CLEANSING SET
Innowacyjny zestaw do oczyszczania twarzy zawierający:
1. Hyaluronic Cleansing Mousse - Piankę Hyaluronową
2. Hyaluronic Tonic Mousse - Tonik Hyaluronowy
3. Elektryczną szczotkę do oczyszczania twarzy

Jak wygląda u mnie oczyszczanie?
Nakładam HYALURONIC CLEANSING MOUSSE na twarz a następnie wybierając jedną z dwóch prędkości elektrycznej szczoteczki około minuty masuję twarz. Wszystkie zanieczyszczenia z całego dnia zostają usunięte. Przemywam twarz wodą i tonizuję skórę za pomocą HYALURONIC TONIC MOUSSE, który nakładam na płatek kosmetyczny. Po raz pierwszy spotkałam się z tonikiem w formie musu, bałam się, że taka forma mi nie będzie odpowiadać. Jednak tonizowanie przebiega bezproblemowo, ponieważ pianka bardzo szybko zmienia konsystencję na płynną.


Po drugie - PIELĘGNUJ. 
To zadanie należy do kremów na dzień i noc z linii GOLDEN SKIN. 


Delikatna struktura kremu podnosi jego ekskluzywność.Kawior i miód pomagają uelastycznić tkankę. Witamina E i immucell wspomagają system odpornościowy skóry i chronią przed szkodliwymi warunkami atmosferycznymi. Drobinki złota pozostawiają cerę promienną.


Efekt:
ochrona skóry na dzień i na noc i przeciwdziałanie zmarszczkom
wzmocnienie systemu odpornościowego skóry
lekka ochrona przeciwsłoneczna dzięki odbiciu złotego pigmentu
cera jest świeża i zregenerowana

Opakowania są z serii limitowanej i wyglądają bardzo eksluzywnie. W dużych 100ml pojemnikach, które dodatkowo mają kartonowe opakowanie znajduje się biały krem z zatopionymi złotymi drobinkami. Wieczko jest ozdobione kilkudziesięcioma cyrkoniami, które pięknie się mienią w świetle. Oba kremy ślicznie wyglądają na toaletce.




 Wyzwanie podjęte! Na chwilę obecną jestem po dwóch użyciach i jest bardzo dobrze. Ciekawa jestem jakie będą efekty po 14 dniach. Kosmetyki nie należą do tanich produktów, więc powinny działać i czynić cuda. Za dwa tygodnie się wszystko okaże i na pewno swoje wrażenia opiszę na blogu.

 Kosmetyki można zakupić na oficjalnej stronie Etre Belle [klik]


Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia