Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maska. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 lipca 2017

Nowości z ostatnich tygodni + ROZDANIE

13

W ciągu ostatnich dwóch tygodni przybyło mi wiele ciekawych produktów, które przysłały mi firmy PRowskie. Przede wszystkim dostałam kosmetyki do pielęgnacji twarzy i ciała. Część z nich już używam i widzę dobroczynne efekty, natomiast część z nich musi poczekać na lepsze czasy. Jednakże jest tego tak dużo, a ja nie lubię jak fajne produkty mi się marnują, więc część z tego będzie dla Was. Na samym końcu posta zobaczycie co dla Was przeznaczyłam i jak to zdobyć.





Zacznę od kosmetyków do włosów. Bionigree swoją ofertę rozszerzyło o oczyszczające serum do skóry głowy z olejkiem z czarnej porzeczki. Szklana buteleczka jest wyposażona w pipetkę, która ułatwia aplikację. Zapach olejku jest bardzo świeży. Dzięki zawartości mydła kastylijskiego, kwasów AHA i estrów oleju z czarnej porzeczki, wiesiołka, ogórecznika i lnu serum skutecznie usuwa nadmiar zrogowaciałego naskórka, rozpuszcza łój zalegający w mieszkach włosowych, reguluje pracę gruczołów łojowych i łagodzi podrażnienia skóry. Już po pierwszych użyciach widzę zachodzące zmiany. Po pierwsze włosy są lekko uniesione do góry i nie przetłuszczają się tak szybko. Jestem pozytywnie nastawiona do tego kosmetyku, na pewno recenzja pojawi się  po dłuższym jego stosowaniu.




Laboratorium Joanna rozszerzyła swoją ofertę kosmetyków hypoalergicznych o nowe kosmetyki. Otrzymałam żel pod prysznic oraz szampon z prowitaminą B5 i balsam z masłem shea i witaminą E. Produkty przyjemnie pachną i na pewno umilą codzienną higienę. Przeznaczone są do skóry wrażliwej, nie zawierają parabenów, barwników, alergenów i silikonów, więc nie obawiam się, że przesuszą moją, czy mojej rodziny skórę. 




Kolejne trzy kosmetyki chorwackiej firmy Nikel są już w użyciu od tygodnia. Mleczko do demakijażu z pomarańczą nie dość, że pięknie i świeżo pachnie, to bardzo łagodnie i szybko usuwa makijaż. Radzi sobie także z cieniami, kreskami i tuszem do rzęs. Tonik różany do skóry normalnej i suchej świetnie odświeża skórę. Potrafię kilka razy na dzień przemywać nim twarz. Natomiast Krem na przebarwienia ze stokrotką mimo gęstej konsystencji świetnie się rozprowadza. Na razie nie zauważyłam, aby moje przebarwienia trądzikowe czy piegi się rozjaśniły, mam nadzieję, że to w końcu nastąpi, bo na tym mi najbardziej zależy. Poza tym, krem szybko się wchłania i pozostawia cerę nawilżoną i gładką. Wszystkie kosmetyki Nikel to 100% natury, bogate składy. Uwielbiam je.




Lato jest w pełni, więc ważna jest ochrona przeciwsłoneczna. Dax Cosmetics zadba o moją opaleniznę. Balsam do opalania z masłem kakaowym oraz olejem arganowym SPF 20 zapewni bezpieczeństwo skórze. Dla mnie jest to za niski filtr, zawsze sięgam po minimum 30, a bardzo często i po 50. Myślę, że zużyję go tak na co dzień, przy codziennych wyjściach z domu. Interesujący jest dla mnie Przyspieszacz opalania, który pozwala uzyskać piękną opaleniznę w krótszym czasie. Mam bardzo jasną karnację i od zawsze opalałam się na czerwono. Ta opalenizna także była słabiutka, nawet gdy używałam niższych filtrów i leżałam plackiem na słońcu kilka godzin. Taka już moja natura. Dlatego jestem ciekawa tego produktu i na pewno po niego będę sięgać na plaży. Aby jak najdłużej zachować piękną opaleniznę oraz schłodzić skórę warto sięgnąć po Żel po opalaniu, który zawiera między innymi D-Pantenol, aby nawilżyć i przynieść ulgę skórze. Latem zawsze sięgam po takie preparaty, nawet po krótkiej ekspozycji na słońce, zatem żel jedzie ze mną nad morze. 




Znam czarne maski, używam ich, natomiast z czarnym kremem do twarzy  do tej pory nie miałam do czynienia. Firma Yoskine ma w swojej ofercie czarny, przeciwzmarszczkowy krem na dzień i noc do dojrzałej cery normalnej i mieszanej z oryginalnym węglem z bambusa. Byłam ciekawa, jak wygląda na skórze. W opakowaniu jest czarny, jednak po rozsmarowaniu jest niewidoczny, nie barwi skóry. Daje ładne nawilżenie i zapewnia cerze pudrowo-matowe wykończenie. Ma za zadanie wypełnić zmarszczki i maskować ich widoczność oraz minimalizować pory. 




Zestaw kosmetyków Perfecta do pielęgnacji twarzy jest dość spory. Trzy kosmetyki  z linii Hydro Magnetic to mega dawka nawilżenia. Jest ona oparta na unikalnej technologii utrzymywania wody w naskórku - Aqua Lock Technology, która łączy najskuteczniejsze mechanizmy intensywnego nawilżenia skóry. Synergiczne działanie czterech metod daje efekt głębokiego nawilżenia od razu po aplikacji oraz potęguje jego odczucie w czasie. W skład linii Hydro Magnetic wchodzą: Skoncentrowana Esencja, Krem na dzień i na noc oraz maska Memory Shape. Cały zestaw ładnie się prezentuje i myślę, że spodoba się każdej kobiecie. 




Perfecta w swojej ofercie ma maski, które pełnią także funkcję PEELINGU. Pierwsza z nich to Pore Minimizer + Detox, czyli maska węglowo - glinkowa, którą stosuje się także jak peeling, dzięki drobinkom z łupin migdałów. Już go używałam  i moja cera świetnie zniosła ten zabieg. Aktywny węgiel i zielona glinka wygładziła skórę, zmatowiła ją i zredukowała rozszerzone pory. Druga maska to Nawilżenie + Oczyszczenie, czyli maska glicerynowa z peelingiem. Aktywne składniki to Green Tea Detox, który oczyszcza skórę, Vit. E Hydra silnie nawilży i poprawi elastyczność oraz miękkość skóry, a także naturalne drobinki peelingujące z łupin orzecha włoskiego. Jak dla mnie bomba!




O ciało wolne od cellulitu ma zadbać Express Slim, czyli Tarcza Antycellulitowa, która ma działanie silnie ujędrniające oraz zmniejsza widoczność cellulitu już po 7 dniach. Hmmm... szczerze to ja w takie preparaty nie wierzę, nie sądzę, aby jakimś cudem cellulit się zmniejszył, być może tymczasowo pod wpływem masażu dwa razy dziennie, bo taka jest propozycja stosowania. A spróbuję, nic nie stracę. 




Na koniec kosmetyk, który mnie zaskoczył. Początkowo myślałam, że są to balsamy do ust, a okazało się, że Perfecta w takich jajeczkach umieściła Antyperspirant w sztyfcie. Produkt pochodzi z Japonii oraz daje 24h intensywną ochronę, czego dla Was nie sprawdzę, bo w taką pogodę to i dwa razy dziennie biorę prysznic. Tak czy siak, kulki wyglądają świetnie, ładnie i długo pachną i chronią przed brzydkim zapachem. Są na tyle poręczne, że żółtą kulkę noszę w torebce i jak mam potrzebę, to się odświeżam. Świetny pomysł i realizacja.



ROZDANIE!!!


Jak widzicie, dużo tego, sama nie jestem w stanie tego zużyć. Kosmetyków do pielęgnacji mam bardzo dużo, drugie tyle sama kupuję lub dostaję od rodziny. A ja strasznie nie lubię, jak kosmetyki się u mnie marnują, tylko leżą i tracą ważność. Dlatego też postanowiłam z Wami się nimi podzielić. Stwierdziłam, że na pewno ucieszycie się z zestawu Hydro Magnetic od Perfecty. Kosmetyki nie były przeze mnie otwierane, więc mają zachowaną 100% świeżość, jedynie odfoliowałam pudełeczko i wyjęłam opakowania z kartoników do zdjęcia. Konkurs przeprowadzę na Instagramie i myślę, że do maksymalnie  jutra rana takowy post się pojawi, choć postaram się to zrobić jeszcze dziś wieczorem. Podam Wam oczywiście link do konkursu, abyście mogły wziąć w nim udział. Serdecznie zapraszam!

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

wtorek, 11 lipca 2017

Odrobina luksusu z marką minus417

4

Markę minus417 odkryłam dzięki ShinyBox.  Wcześniej słyszałam o niej, jednak dostępność w Polsce jest niewielka, jedynie widziałam je w Sephora. Choć z drugiej strony, nie wiem, czy skusiłabym się na zakup, ponieważ kosmetyki tej firmy nie należą do tanich. Tak czy siak, muszę to przyznać, jestem nimi zafascynowana! Świetnie zadziałały na moją cerę i żałuję, że się skończyły. Pieniący się żel do mycia twarzy z luffą oraz Recovery Mud Mask Regenerująca Maseczka z błotem świetnie się u mnie spisywały. Opowiem Wam dlaczego. 




Minus417 to linia ekskluzywnych izraelskich kosmetyków do pielęgnacji skóry oparta na Vitamin Mineral Complex, będącym połączeniem bogatych minerałów z  Morza Martwego i naturalnych składników aktywnych - witamin i unikalnych ekstraktów roślinnych. Stworzona by silnie regenerować komórki i opóźniać proces starzenia skóry. Nazwa pochodzi od miejsca pozyskiwania składników: Morza Martwego, znajdującego się 417m p.p.m. Bez parabenów i olei mineralnych. [źródło: sephora.pl]

 

 minus417 Pieniący się żel do mycia twarzy z luffą

 

 

Czysta, świeża i promienna skóra już po pierwszym zastosowaniu. Dokładne usuwanie zanieczyszczeń skóry, dzięki zawartości mikrocząsteczek naturalnej luffy. Zawartość minerałów z Morza Martwego wraz z odżywczymi ekstraktami roślinnymi zapewnia skórze dogłębne odżywienie i nawilżenie. Średnia cena: 116 zł / 200 ml

Opakowanie żelu do mycia jest bardzo proste: zwykła, miękka tubka, na której są zapisane najważniejsze informacje. Konsystencja jest lejąca, natomiast zapach bardzo przyjemny, lekko cytrusowy, orzeźwiający i pobudzający. Mikrocząsteczki luffy (jest to roślina zwana popularnie gąbczakiem, która ulega naturalnemu wysuszeniu) są wyczuwalne w żelu, delikatnie masują skórę, lekko ją peelingując. Żel dobrze się pieni, świetnie oczyszcza twarz z makijażu oraz różnych zanieczyszczeń, pozostawia ją świeżą, nie ściągniętą, nawilżoną, gotową do dalszych zabiegów kosmetycznych. 

 
 
Kosmetyk starczył mi na dwa miesiące codziennego stosowania. Jestem naprawdę zadowolona z jego działania, ponieważ moja cera jest dość kapryśna i nie wszystko jej służy. Natomiast żel minus417 świetnie sobie z nią poradził i z miłą chęcią bym na niego jeszcze się skusiła. Cenowo nie jest tak aż źle, bo w Sephora widziałam go w promocji za 75zł, więc być może jeszcze do mnie zawita. 



Skład żelu jest ciekawy i bogaty w odżywcze składniki. Żel zawiera minerały z Morza Martwego, witaminy A,B,E,F oraz olejki z awokado i winogron. 

INCI: aqua(water), sodium coceth sulfate, cocamide dea, cocamidopropylbetaine, glycerin, luffa cylindrica , polyethylene , prunusamygdalus dulcis (sweetalmond) oil , maris sal (dead seasalt), aloe barbadensis (aloe vera) leaf juice, carbomer, polysorbate 20, parfum (amyl cinnamal, geraniol, hexyl cinnamal, limonene, linalool, cinnamal), vitis vinifera (grape) seed oil, perseagratissima(avocado) oil, propylen glycol, aesculus hippocastanum (horse chestnut) seed extract, calcium pantothenate (vit.b), menthapiperita(peppermint) oil, linoleic acid (vit.f), phenoxyethanol, retinyl palmitate (vit.a), tocopherylacetate (vit.e), benzoic acid, methylchloroisothiazolinone, methylisothiazolinone.


 

minus417 Recovery Mud Mask - Regenerująca Maseczka z Błotem

 

Wyjątkowa maseczka nadająca twarzy promienny, rozświetlony wygląd. Wzbogacona minerałami i błotem z Morza Martwego, połączonymi z miodem, masłem kakaowym, olejkami eterycznymi – z rumianku, pestek ogórecznika lekarskiego, wiesiołka i migdałów oraz witaminami E i B5. Zmiękcza i wygładza skórę. Zawartość naturalnego błota gwarantuje błyskawiczny efekt: czystszą, bardziej miękką i promienną skórę. Średnia cena: 399zł / 50ml
Żel do mycia wyglądał dość zwyczajnie, natomiast regenerująca maska to już produkt luksusowy. Szklane opakowanie, które od razu kojarzy się z kremem, otrzymałam w kartonowym pudełeczku. Wieczko jest w kolorze złota, gdzie wygrawerowana jest nazwa firmy. Całość prezentuje się przepięknie. Oprócz tego w kartoniku można znaleźć szpatułkę, którą wykorzystywałam do nakładania maski oraz magnes.



Maseczka jest wzbogacona błotem z Morza Martwego, więc jej kolor jest ciemnobrązowy, a zapach ziemisty. Jednak jej konsystencja jest dość zaskakująca. Wydawałoby się, że powinna być klejąca i plastyczna, jednak według mnie jest dość sypka. Dlatego ciężko jest ją nałożyć za pomocą palców. Najłatwiej maskę jest pobrać za pomocą dostępnej szpatułki i rozsmarować ją na twarzy. Trzeba przy tym uważać, ponieważ może się kruszyć i osypywać. Po jej nałożeniu dobrze jest ją zmyć po 5 minutach, jednak zazwyczaj trzymałam ją dłużej, nawet do 30minut. Na początku na policzkach odczuwalne było lekkie szczypanie oraz ciepło, które po krótkim czasie mijało.



Po raz pierwszy spotkałam się z maseczką błotną, której nie zmywa się za pomocą wody. Próbowałam ją zmyć z ręki i się tylko namęczyłam. Do jej ściągnięcia służy załączony magnes. Owijam go w chusteczkę lub papier i delikatnie przykładam do twarzy - maseczka przykleja się do magnesu i praktycznie cała schodzi z twarzy. Na koniec wystarczy twarz przemyć ciepłą wodą. Maseczka pozostawia na cerze lekki film, który szybko się wchłania. Od razu czuć mega nawilżenie, skóra jest gładka i miękka, miła w dotyku. Cera realnie wygląda na świeżą i zdrową.



Maska Recovery Mud Mask to przede wszystkim błoto z Morza Martwego, które zawiera masę minerałów dobrze wpływających na cerę. Ich działanie wzbogacone jest miodem, masłem kakaowym, olejkami eterycznymi z rumianku, pestek ogórecznika lekarskiego, wiesiołka i migdałów oraz witaminą E i B5. Taka kompozycja działa na cerę oczyszczająco, nawilżająco oraz rozjaśniająco.




Maseczka błotka minus417 to produkt luksusowy i świetnie się spisuje na mojej cerze. Jednak posiada dwie wady, które sprawiają, że nigdy jej nie kupię. Pierwsza to cena - 400zł za 50ml to dla mnie zbyt dużo. Myślę, że można znaleźć maski o podobnych właściwościach w bardziej przystępnych cenach. Druga wada to wydajność. Niestety, ale wystarczy ona na maksymalnie 10 użyć. U mnie za każdym razem nakładała się dość gruba warstwa mimo, że starałam się, aby jak najmniej jej użyć, by wystarczyło jej jak najdłużej. Niestety konsystencja na to nie pozwalała.


Podsumowując, kosmetyki minus417 spełniły swoje zadanie i jestem z nich bardzo zadowolona. Jest to marka luksusowa, więc nie każdy będzie mógł sobie na nie pozwolić. Jestem w stanie kupić żel do mycia z luffą, bo 75zł to nie jest jeszcze tragedia, jednak za maskę Recovery Mud Mask ja podziękuję - jest dla mnie za droga oraz nie wydajna. Jednak cieszy mnie fakt, że mogłam je znaleźć w pudełkach ShinyBox, które są w przystępnych cenach. A mojej cerze zaoferowałam odrobinę luksusu.


Znacie kosmetyki minus417? Jakie macie zdanie na temat tych dwóch produktów? 

Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

wtorek, 18 kwietnia 2017

Pielęgnacja włosów: Olej, maska i odżywka VATIKA

7


Włosy to u mnie temat, którego nie lubię poruszać. Już od wielu lat nie mam na nie pomysłu, zmiana koloru na blond, teraz ombre spowodowała, że niestety są one zniszczone przede wszystkim na końcach. Dodatkowo są cienkie i proste, nic z nimi nie można ciekawego zrobić. Nadal poszukuję odpowiedniej pielęgnacji, która mogłaby u mnie zostać na dłużej. Przez ostatnie 1,5miesiąca stosowałam kosmetyki Vatika Dabur. Jesteście ciekawe jak się u mnie sprawdziły i co polecam?



 Olej do pielęgnacji włosów z czarnuszki Vatika 200 ml Dabur (Black Seed Oil)



Głęboko odżywia, kondycjonuje , odbudowuje i nadaje piękny zapach. Czarnuszka wykorzystywana jest od blisko trzech tysięcy lat zarówno w dietetyce (ziarna i olejki) jak i w zastosowaniu kosmetycznym. Ma charakterystyczny dość silny zapach i specyficzny smak. Olejek VATIKA BLACK SEED przeznaczony jest przede wszystkim do włosów zniszczonych i osłabionych. Dogłębnie odżywia skórę głowy oraz cebulki włosów. Działa również na włosy na całej ich długości poprzez odbudowę porowatej struktury, wygładzenie i nadanie blasku oraz zdrowego wyglądu zniszczonym czy przesuszonym końcówkom. Dodatkowo pozostawia na włosach unikalny, piękny zapach, który poprawia samopoczucie.


Przygodę z olejami rozpoczynałam wielokrotnie, jednak ten sposób odżywiania i pielęgnacji włosów nie przypadł mi do gustu. Jednak po użyciu Black Seed zauważyłam zmianę na moich włosach i postanowiłam kontynuować. Olej stosuję przed myciem. Dobrze by było trzymać go przez całą noc, jednak mój tryb życia na to nie pozwala, więc staram się nakładać go na co najmniej dwie godziny. Oleistą ciecz z łatwością się aplikuje na włosy i skórę głowy, choć brakuje mi jakiegoś dozownika. Kilkukrotnie nadmiar wylewał mi się z ręki. Zapach bardzo mi się podoba - jest intensywny, jednak mnie nie drażni. Olej bez problemu zmywa najzwyklejszy szampon, już przy tej czynności czuć, że włosy są gładkie, nie splątane. Po wysuszeniu są sypkie i jednocześnie gładkie i lśniące. Olej nie powoduje szybszego przetłuszczania się włosów, są one odbite od skóry głowy. Jestem zachwycona tym, jak moje włosy wyglądają po umyciu, dlatego też sięgam po niego co dwa dni. Widać znaczącą różnicę w ich kondycji. Jedyne małe ale - nie odżywił moich przesuszonych końcówek i nie uchroni ich przed nożyczkami.



 Krem do Stylizacji Włosów z czarnuszką - odbudowujący 140 ml. Vatika Dabur

 

 

 Krem do stylizacji włosów - z czarnuszką i jeżyną. Odżywia,wygładza, nawilża i chroni włosy przed działaniem czynników zewnętrznych. Czarnuszka znana była już w starożytnych kulturach.  Roślina ta korzystnie działa na wzmocnienie struktury włosów, świetnie nawilża i chroni włosy przed niekorzystnym działaniem czynników zewnętrznych.  Zawarte w kremie ekstrakty z kokosa, jeżyny i migdałów wspomagają regenerację włosów nadając miękkość i blask włosom. Krem używany przed myciem na suche włosy odżywia i nawilża włosy, niewielka ilość użyta po myciu na mokre włosy chroni przed wpływem szkodliwych czynników zewnętrznych oraz pomaga w stylizacji.



 Krem jest dla mnie dopełnieniem oleju Black Seed. Można go stosować na dwa różne sposoby - albo przed myciem, albo po umyciu włosów. Ja preferuję ten pierwszy sposób. Po zmyciu oleju nakładam maskę na włosy i czekam tak z 15min, aby mogła zadziałać, albo nakładam ją jednocześnie z olejem i wtedy na włosach jest około 2godzin. Raz nałożyłam, ją po umyciu, jako krem do stylizacji i skończyło się to u mnie tłustymi włosami - musiałam maskę zmyć. Moje włosy z tego działania były bardzo zadowolone, ponieważ pięknie lśniły i były bardzo miękkie. Jednak liczył się wtedy dla mnie czas i ponowne mycie włosów i ich układanie nie było mi na rękę. Uwielbiam duet olej plus maska, włosy prezentują się świetnie. Zauważyłam też, że są wzmocnione.

 


Maska do włosów Dziki Kaktus Vatika 500ml Dabur - włosy wypadające i łamliwe



Maska - Odżywka Dziki Kaktus to doskonały produkt do pielęgnacji włosów.  Ta niezwykle szybko działająca maseczka w której skład wchodzi Kaktus, Czosnek oraz Olejek kokosowy, została stworzona dla osób z włosami bardzo słabymi, łamliwymi, ze skłonnością do ich wypadania. Składniki zawarte w masce dogłębnie odżywiają włosy i powodują, że włosy mniej się łamią, są jedwabiste i lśniące a do tego ładnie pachną.
- kaktus - zapobiega wypadaniu włosów i regeneruje włosy
- olejek kokosowy - wnika w strukturę włosa, wzmacnia go i podnosi u nasady- czosnek - wraz z innymi składnikami pomaga zredukować wypadanie włosówRegularne stosowanie maski, daje kompletną pielęgnacje i ochronę włosom zniszczonym i słabym.



Odżywka po umyciu włosów to najczęściej kolejny etap mojej pielęgnacji. Maska ma bardzo przyjemny zapach, konsystencja jest dość zbita, jednak ładnie rozsmarowuje się po mokrych włosach. Jest ona przeznaczona dla osób z włosami bardzo słabymi i łamliwymi, czyli jest idealna dla mnie. Niestety nie zauważyłam jakiś większych zmian po jej stosowaniu. Nie obciąża włosów ani ich nie skleja.


 


 Podsumowując, najczęściej stosuję trzy produkty na raz: olej i krem do stylizacji Black Seed na suche włosy przed myciem, natomiast na mokre po umyciu odżywkę z kaktusem. Po takiej kombinacji jestem zadowolona z kondycji moich włosów. Są miękkie, gładkie, sypkie. Ten zestaw mogę polecić wszystkim osobom, które mają włosy cienkie, zniszczone i potrzebują natychmiastowej pomocy. Te kosmetyki można znaleźć w wielu sklepach internetowych, min. magiczne-indie.pl. Cena za produkt to kilkanaście złotych.


Używałyście któregoś z opisywanych kosmetyków Vatika?

Pozdrawiam :)





 
 
Czytaj dalej »

piątek, 23 września 2016

Azjatycka czarna maska? Hit czy kit?

15

Jakiś czas temu na zagranicznych portalach widziałam filmiki, na których dziewczyny pokazywały w jaki sposób działa azjatycka czarna maseczka peel-off. Może zbyt przyjemnych rzeczy tam się nie oglądało, jednak efekt był wow. Naniesiona w strategicznych miejscach wyciągała z porów wszystkie brudy. Jako, że moja cera niestety nie należy do idealnych i na nosie oraz na brodzie widoczne mam pory, które muszę często oczyszczać, postanowiłam, że co mi tam - spróbuję. Jak nie zadziała, to wyląduje w koszu na śmieci, a jak będzie jak na filmikach, to zostanie moim ulubieńcem. Zgadnijcie, co się stało z czarną maseczką?

 



 Kosmetyk zakupiłam na eBayu, widziałam też na Alliexpress. Otrzymałam go dość szybko, bo chyba po dwóch tygodniach, kosztował niewiele, bo 2-3 dolary. Czarna tubka zapakowana jest w czarny kartonik. Opis kosmetyku jest w "krzaczkach", więc nie wiem co tam jest napisane. 



Konsystencja kosmetyku jest bardzo lejąca, zapach nie przeszkadzający, raczej przyjemny. Kolor oczywiście czarny. Maskę można nakładać na nos, ale także na całą twarz - na to jednak się nie zdecydowałam. Nie mogłam znaleźć składu, więc wolę nie ryzykować, że nagle coś się złego zadzieje z cerą. Dobrze jest też przed aplikacją zrobić sobie tzw "parówkę", czyli otworzenie porów za pomocą pary z gorącej wody. Dzięki temu maseczka lepiej powyciąga te wszystkie brudy. Trzeba też pamiętać o umiarze. Zauważyłam, że trzeba wyczuć odpowiednią grubość warstwy: jeżeli będzie za cienka, to mogą się pojawić trudności z jej ściąganiem, a jak za gruba, to nawet w godzinę nie wyschnie.


A jak działanie? Przyznam się, że średnie. Po tych licznych filmikach oczekiwałam spektakularnych efektów. Jasne, coś tam wyciągało z tych porów, jednak nie na tyle, aby wszystkie były oczyszczone. Tej maski używał też mój mąż i u niego praktycznie w ogóle nie zadziałała. Napaliłam się, a i zbytnio nic z tego nie wyszło. Szkoda, bo mogło być pięknie. 

Używałyście takiej maski? A może macie inne sposoby na oczyszczanie twarzy?

Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Vita Liberata Self Tanning Night Moisture Mask HyH2O - Samoopalająca maska nawilżająca na noc

5

Zima w pełni, jednak pogoda za oknem wskazuje raczej na wczesną wiosnę. To też jest dobry czas na wszelkie wyjazdy zagraniczne do ciepłych krajów, aby złapać trochę słońca i odświeżyć swoją wakacyjną opaleniznę. Jednak nie każdy ma możliwości na taki wyjazd ze względu na koszty czy brak urlopu w pracy. Dlatego też warto rozejrzeć się za samoopalaczami.  Jakiś czas temu pokazywałam Wam świetną piankę do ciała nadającą piękną opaleniznę [klik]. Wtedy też zastanawiałam się, czy można ją także nakładać na twarz, aby na całym ciele opalenizna była jednolita. Jednak rozwiązaniem jest Self Tanning Night Moisture Mask HyH2O samoopalająca maska nawilżająca na noc Vita Liberata, która nie dość, że nada naszej cerze koloru to jeszcze świetnie ją nawilży.

 



Opakowanie nie wskazuje na to, że w środku kryje się bardzo dobry krem. Mamy do czynienia z miękką dużą tubką i ładnie skomponowaną grafiką.  W środku znajduje się 65 ml średnio gęstego kremu o niesamowitym cytrusowym zapachu, odbiegającym od typowych samoopalających śmierdziuchów. Jest to osiągnięte dzięki technologii Odour Remove. 



Jednak to co najważniejsze to skład, jest fenomenalny. Większość składników jest pochodzenia organicznego, naturalnego lub posiada certyfikat Ecocert. Już od drugiego miejsca znajduje się olej z nasion słonecznika, masło shea, masło kakaowe, wosk pszczeli, glicerynę, oliwę z oliwek, olej z lnu zwyczajnego, proszek z soku aloesowego, olej kokosowy, witamina E, kwas mlekowy, ekstrakt z bylicy, olej z pestek jabłka, ekstrakt z kiwi, proteiny chlorelli, ekstrakt z lnu alpejskiego, ekstrakt z malwy, ekstrakt z kwiatu rumianu rzymskiego, olejek eteryczny z neroli. Oprócz tego w składzie znajdują się preparaty odpowiadające za barwienie skóry, które posiadają certyfikat Ecocert lub są naturalne. Tak bogaty skład jest naprawdę zadziwiający jak na produkt samoopalający. Wskazuje raczej na dobrze nawilżający krem, który sprawia, że cera jest gładka i sprężysta. Drobne zmarszczki są spłycone, przy okazji zapobiega powstawaniu wolnych rodników i wpływa na odmłodzenie cery. Natomiast zastosowana w kremie technologia HyH2O zapewnia rozświetlenie.


Maskę należy stosować na noc. Po pierwszym użyciu byłam bardzo mile zaskoczona efektem, jaki uzyskałam na mojej twarzy. Tak jak przeczuwałam, skóra była bardzo nawilżona, gładka. Jednak nie zauważyłam spektakularnego przyciemnienia cery. Może o jeden ton, nadal wyglądałam bardzo naturalnie. Aby uzyskać wyraźniejszy kolor, należy czynność powtórzyć z trzy razy pod rząd. Jednak ja aż takiego efektu nie potrzebuję, maskę stosuję raz na tydzień, aby podtrzymać delikatny kolor i przede wszystkim by rozkoszować się nawilżoną i rozświetloną cerą. Po aplikacji nie zauważyłam też żadnych plam czy zacieków, o co zazwyczaj się boję przy tego typu produktach. 


Maska nie należy do tych najtańszych, można ją zakupić tylko w sklepie Sephora i kosztuje 149zł. Ale naprawdę warto ją mieć, jeżeli lubicie być lekko opalone bez pomarańczowej maski przez cały rok. Jeżeli marzycie o zdrowej opaleniźnie na Sylwestra, to z tego co mi wiadomo, w Sephora teraz są promocje. Nie sądzę, abyście się zawiedli.
 
Pozdrawiam :)






Czytaj dalej »

środa, 14 października 2015

Odżywczy szampon i odżywcza maska do włosów cienkich i zniszczonych z wyciągiem z owsa BJOBJ

2

Targają mną skrajne emocje. W ostatnim czasie dużo się działo u mnie na głowie. Radykalnie zmieniłam kolor włosów i wciąż o nie dbam. Nakładam różne odżywki, maski, oleje, aby po zabiegu Olaplex jeszcze bardziej je wzmocnić i odżywić. Jednakże zauważyłam, że końcówki mi się zaczęły rozdwajać i niektóre włoski się łamią, co wcześniej nie miało miejsca. Poza tym, podcinałam je miesiąc temu. Niestety moje włosy są tak delikatne, że nawet Olaplex nie uchronił ich przed wyniszczającym działaniem rozjaśniacza. A co by było, gdybym nie zdecydowała się na tę kurację? Pewnie byłabym łysa!

 


Pewnie zastanawiacie się po co taki wstęp. Mam zamiar przedstawić Wam opinię na temat zestawu Bjobj: odżywczy szampon i odżywcza maska do włosów cienkich i zniszczonych z wyciągiem z owsa, ale musicie być świadome jakie kuracje przechodziłam i jakie są moje włosy. Bo na to jak one teraz wyglądają ma wpływ wiele czynników i wiele preparatów, które do tej pory trafiły na moją głowę. Długo się zastanawiałam, czy zdecydować się na ten opis, czy nie będzie on przekłamany. Jednak zdecydowałam się na to, ponieważ owe kosmetyki są na wykończeniu, więc jest to ostatni dzwonek, aby to zrobić. Proszę, weźcie pod uwagę fakt, że dużo dobrego zrobił Olaplex i wygląd moich włosów zawdzięczam przede wszystkim temu preparatowi (choć nie ochronił tych nieszczęsnych końcówek włosów). Oczywiście duet stosowałam także przed dekoloryzacja, więc mogłam zauważyć ewentualne zmiany.

Produkty Bjobj mają naturalne składy, posiadają odpowiednie certyfikaty gwarantujące, że składniki pochodzą z ekologicznych upraw. A takie produkty moje włosy bardzo lubią. W szamponie i masce można znaleźć: ekstrakt z owsa, który nawilża i koi skórę głowy, łagodzi podrażnienia, odżywia, wzmacnia strukturę włosów i powoduje, że stają się bardziej elastyczne i lśniące; ekstrakt z pokrzywy  bogaty w sole mineralne, witaminy (C, B2, B5), flawonoidy, kwas linolowy i kwas alfa-linolenowy; wpływa na prawidłowy stan skóry, włosów i paznokci; polecana przy łojotokowym zapaleniu skóry głowy, łupieżu, zapobiega łysieniu, regeneruje naskórek. Olejek Jojoba  jest jedną z najcenniejszych substancji w kosmetyce.  Suchym z natury i przesuszonym zbyt dużą ilością zabiegów chemicznych włosom nadaje sprężystość, miękkość i blask, włosom przetłuszczającym się – zapewnia właściwe oczyszczenie, działa także bakteriostatyczne i łagodzi podrażnienia skóry głowy. Olejek ze słodkich migdałów  jako składnik maski pomaga zregenerować suche, zniszczone i łamliwe włosy. Odżywia, nawilża, dodaje im blasku i witalności. Zawiera szereg naturalnych substancji odżywczych, takich jak proteiny, sole mineralne oraz witaminy A, E, D i z grupy B. Witaminy A i E zaliczane są do „witamin młodości”. Olejek z nasion makadamia jest doskonały do włosów zniszczonych, doskonale je nawilża i wzmacnia, w porównaniu z innymi olejami w niewielkim stopniu przetłuszcza włosy i skórę głowy.  Zawiera magnez, wapń, fosfor, i selen oraz witaminy E, B1, B5, B6 oraz niacyny i kwasu foliowego. Inulina jest roślinnym polisacharydem posiadającym właściwości prebiotyczne. Skutecznie wzmacnia florę bakteryjną skóry przy jednoczesnym zahamowaniu wzrostu patogenów. Inulina uzyskiwana jest przez ekstrakcję gorącą wodą korzeni cykorii podróżnika (Cichorium intybus L.). Jest to innowacyjny składnik, bardzo przyjazny skórze, działa łagodząco i nawilżająco. Nadaje włosom puszystość i blask.


Opakowanie szamponu jest bardzo poręczne, nie zajmuje dużo miejsca w łazience, nie wyślizguje się z mokrych rąk. Kosmetyk ma konsystencję dość rzadką, co akurat mi nie pasuje, ponieważ nie zachowując ostrożności może się wylać z dłoni. Jest za to bardzo wydajny i wystarczy na wiele aplikacji. Bardzo dobrze się pieni, co jest nie często spotykane w naturalnych szamponach. Zapach ma specyficzny, ziołowy, mi się podoba, natomiast mój małżonek nie potrafił go znieść. Najwidoczniej jest bardziej wyczulony na takie zapachy. Natomiast włosy po umyciu są dobrze oczyszczone, puszyste i odbite od skóry. I co najważniejsze widoczna jest poprawa kondycji włosa. 


W poście o Olaplex pokazywałam Wam zdjęcie włosów przed dekoloryzacją, które wcale zbyt ładnie nie wyglądały, a wtedy już używałam duetu Bjobj. Uwierzcie, ale przed sięgnięciem po te kosmetyki moje włosy prezentowały się jeszcze gorzej. Mam duży zapas szamponów drogeryjnych i niestety wpadłam na pomysł, aby je zużywać. Strasznie to wyniszczyło moje i tak słabe włosy. Szampon Bjobj zaczął je regenerować, w ciągu kilku tygodni wykonał naprawdę dobrą robotę. Co więcej sprawił, że nie przetłuszczały się tak bardzo jak wcześniej i się nie puszyły. Pojedyncze włoski nie odstawały, były przygładzone, nie podrażnił skóry głowy.  Po zmianie koloru włosów utrzymał efekt uzyskany kuracją, stan ich się nie pogorszył.


Maska do włosów jest w plastikowej tubce. Ma identyczny zapach jak szampon. Substancja jest bardzo gęsta, mi przypomina masę do ciast. Początkowo byłam strasznie niezadowolona z tej odżywki. Moje włosy wcale dobrze się nie prezentowały. Były bardzo splątane, skołtunione, nie mogłam ich rozczesać. Jasne jest, że naturalny skład w dużej mierze wspomógł działanie szamponu, bo cały zestaw dobrze wpłynął na kondycję moich włosów, jednak nie sięgałam po niego zbyt często. Myślałam, że wystawię mu złą opinię, ale coś mnie tknęło i przeczytałam instrukcje na stronie sklepu. Powinnam zrobić to już na samym początku, ponieważ po prostu tę maskę źle stosowałam. Należy ją nakładać na suche włosy przed myciem szamponem, natomiast ja ją stosowałam na już mokre po szamponie. Po zmianie w aplikacji dostrzegłam znaczącą różnicę - moje włosy już się nie plątały, były dobrze wygładzone. I mogłam także sięgać po moją ulubioną nawilżającą odżywkę (o której kiedyś Wam napiszę).  


Podsumowując, zestaw Bjobj dobrze wpłynął na moje włosy, uratował mnie przed zniszczeniami spowodowanymi drogeryjnymi szamponami... Pewnie gdyby mógł dłużej sam podziałać, to efekt byłby bardziej widoczny, jednak Olaplex fenomenalnie poprawił kondycję włosów, co raczej po krótkim czasie nie osiągnęłabym po zastosowaniu produktów Bjobj. Jednak szampon i odżywkę polecam do zniszczonych włosów, bo dobrze je odżywia i oczyszcza. Kosmetyki Bjobj można zakupić min w sklepie http://www.biobeauty.pl


Pozdrawiam :)
 



Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia