Ciężko mi się wziąć za pisanie postów. Przez ostatni tydzień miałam wolne i bardzo się rozleniwiłam. Ogarniałam w domu to co najważniejsze i albo oglądałam seriale (polecacie coś ciekawego?) albo czytałam książki. I mimo moich postanowień, że ten czas spędzę aktywniej, to jednak nic się nie zmieniło. Pozostał mi jeszcze tydzień odpoczynku, myślę, że więcej zaplanowanych rzeczy zrobię. Dlatego też, aby ta niedziela nie była bezproduktywna, zapraszam Was na przegląd nowych broznerów i rozśwetlaczy mineralnych Ecolore.
Otrzymałam produkty w małych pojemniczkach, są to próbki, jednak ten fakt nie ma wpływu na moje odczucia, ponieważ najfajniejsze w kosmetykach mineralnych jest to, że są bardzo wydajne. I tak też jest tutaj, mimo ciągłego używania, nie widzę znaczącego ubytku. Wiadomo, że bronzera więcej schodzi przy jednorazowej aplikacji niż rozświetlacza, jednak nadal w opakowaniu jest go dużo.
Posiadam dwa odcienie broznerów: Diani No.284, czyli jaśniejszy chłodny odcień, który jest dedykowany osobom o jasnych cerach oraz Balos No.285, czyli ciemny, moim zdaniem neutralny kolor, który idealnie sprawdzi się u osób ze śniadą cerą. Oba produkty są w 100% matowe, świetnie zmielone i napigmentowane. Wystarcza odrobina pyłku, aby podkreślić kości policzkowe, dlatego też są bardzo wydajne. Do dziennego makijażu używam Diani, która bardzo delikatnie przyciemnia odpowiednie partie twarzy, wygląda ona bardzo naturalnie. Natomiast ciemniejszego odcienia Balos używam zazwyczaj do makijaży wieczorowych, gdzie policzki muszą być mocniej podkreślone. Wystarcza wtedy odrobina pyłku, aby uzyskać wymarzony efekt. Oba produkty spisują się u mnie wyśmienicie.
Rozświetlacze to kosmetyki, które przez wiele lat nie były przeze mnie stosowane. Odkryłam je stosunkowo niedawno patrząc się na moją wieloletnią zabawą makijażem. Mam wiele egzemplarzy i do nich dołączyły dwa kolejne od Ecolore: piękny połyskujący beż Daylight No.251 oraz lekko różowy Nightlight No.250. Są one bardzo delikatne i świetnie wyglądają na szczytach kości policzkowych. Dają subtelny i elegancki błysk. Nie posiadają w sobie ani odrobiny brokatu czy innych dużych cząsteczek, które mogłyby wyglądać nieestetycznie. Wydajność, pigmentacja oraz trwałość jest bez zarzutu. Moim ulubieńcem jest Daylight, który nagminnie stosuję.
Ogólnie nie przepadam za kosmetykami sypkimi, ponieważ przy aplikacji zawsze jest z nimi więcej zabawy niż to wszystko jest warte, dlatego też podchodziłam do tych kosmetyków jak do jeża - dłuższą chwilę leżały nieużywane. Jednak gdy odkryłam, co tam się kryję, nie rezygnuję z nich przy codziennym makijażu. Broznery oraz rozświetlacze świetnie się prezentują na twarzy. Sami zobaczcie.
Używacie kosmetyków mineralnych? Jakie produkty są Waszymi ulubieńcami?
Pozdrawiam :)













































