Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mydło Alepia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mydło Alepia. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 czerwca 2012

ALEPIA Mydło Alep z Czerwoną Glinką 125gr - recenzja

24
W marcu  na blogu Moniki natknęłam się na recenzję mydła Alepia z Czerwoną Glinką. Od kilku miesięcy moja cera przechodziła jakiś bunt... to co na niej się działo przerażało mnie i całe otoczenie. I nie, nie przesadzam teraz... Codziennie wyskakiwało mi po 5-6 wielgachnych bolących bąbli, najlepsze w tym wszystkim jest to, że widziałam jak się to rozwija, rośnie,.. boli... Próbowałam wszelkich środków, "sprawdzonych" sposobów  i nic... jak było tak było... epicentra były na linii żuchwy, i wokół brody. Codziennie wpatrywałam się na siebie i się zastanawiałam.. WTF? Czemu? przecież nie mam 16 lat, aby mieć młodzieńczy trądzik, nie mam problemów z hormonami... więc o co chodzi? Jasne, że odkąd pamiętam z moją cerą miałam problemy, przeżyłam to, nie wspominam tego dobrze, ale ten okres był za mną. Doszłam do jakiegoś optimum pielęgnacji twarzy i cera uległa znacznemu poprawieniu, do naprawy zostały tylko te wszystkie plamy potrądzikowe, ale już tak bardzo nie bolały jak kratery 5milimetrowe. Jasne też, że były dni w miesiącu, że miałam wysyp, ale zazwyczaj to były jakieś mikropryszcze, szybko znikające. I gdy już myślałam, że takie doświadczenia za mną, nagle z dnia na dzień rozpoczął się koszmar... Koszmar z którym walczę od listopada...
Nie chcecie wiedzieć jak wygląda moja cera, mam jej zdjęcia w stanie wręcz agonalnym, ale hmm... chyba aż taka odważna nie jestem, aby pokazać co zakrywam pod grubą warstwą podkładów i korektorów. Oczywiście na zdjęciach makijażu cera wygląda  znośnie, ale światło z lampy robi swoje: ładnie wyrównuje koloryt i wszelkie pryszcze "znikają" ... A rzeczywistość jest koszmarna. W skrócie - pryszcz na pryszczu.. tak to wyglądało.. jeden wyrósł, drugi obok niego, do tego czerwone, wielgachne, bolące... od wszelakich mazideł cera mi się wysuszyła, pory stały się wilgachne... ehhhh....

I wtedy właśnie przeczytałam tą recenzję. Uwierzyłam w działanie tego mydełka. Po 3 miesiącach codziennego stosowania, po 3 miesiącach mojej walki, gdy z mydełka został tylko "kikut", jestem gotowa na napisanie swoich odczuć.

Opis produktu (ze strony biolander.com)



Mydło Alep z Aleppo z dodatkiem Czerwonej Glinki jest zalecane do codziennej pielęgnacji dla całej rodziny.
Do pielęgnacji skóry i włosów (szampon twardy, 100% naturalny).
Zaleca się stosowanie do skóry mieszanej, tłustej, wrażliwej i alergicznej, dotknietej świądem,  pryszczami, wągrami, łupieżem, do włosów tłustych ...
Jest stworzone do odkrywania radości i przyjemności mycia w tradycji z Aleppo.





Mydło z Aleppo z dodatkiem Czerwonej Glinki jest produktem 4 w 1.
1) Oczyszczanie: jest przede wszystkim doskonałym mydłem do codziennej toalety.
2) Maska na twarz: 1 minuta aplikacji wystarcza aby rozświetlić cerę, usunąć zanieczyszczenia i sebum.
3) Peeling twarzy: namydlić mydłem twarz i następnie opuszkami palców lekko masujemy skórę aż do uzyskania porządanych rezultatów.
4) Rytuał golenia: daje stabilną piankę i doskonały poślizg.  Nigdy więcej skaleczeń i podrażnien!

INCI: Sodium Olivate (oliwa z oliwek), Hektoryty (czerwona glinka), aqua (woda), sodium laurate (olej z jagod Laurie), sodium hydroxyde (soda kaustyczna, śladowe ilosci pochodzące z soli morskiej).

Cena: 14zł 

Można go zakupić w sklepie biolander.com KLIK


Moja opinia:

Opakowanie:





Mydełko otrzymałam w kartonowym opakowaniu z wyciętym kołem. Opis produktu jest chyba w języku francuskim, bądź pochodnym. Samo mydło jest prostopadłościanem, koloru brązowego, na środku są napisy prawdopodobnie po arabsku.





Aplikacja:
Mydło stosuję normalnie ... jak mydło ;), czyli moczę w wodzie, pocieram o ręce, aby wytworzyła się buro-żółtawa piana i myję nią twarz. Można mydełka używać jako maseczkę, np pozostawiając pianę na twarzy przez kilka minut,. Mydełko jest średnio pieniące się. Przyznam się szczerze, że początkowo strasznie mnie irytował taki sposób mycia twarzy, pocieranie, wcieranie itp. Lubię pieniące się preparaty, tutaj tej piany jest dość mało, poza tym, po myciu twarzy mamy mokre brudzące mydełko które "gdzieś" musi wyschnąć. Ale przyzwyczaiłam się już i teraz jest to normalny rytuał mycia twarzy ;)

Konsystencja:
Jak na mydło przystało, twarda ;) po zwilżeniu wodą i odpowiednio długo pocierając mydełko o dłonie wytwarza się piana, jak już wspominałam koloru buro- żółtawego. Mydełko jest brudzące - umywalkę, ciuchy itp.Po każdorazowym myciu muszę przetrzeć umywalkę, bo jest ona żółta, jakby z miesiąc nie myta :)

Zapach:
świeży, nienachalny, szybko znika

Skład:

Mydełko nie zawiera parabenów, konserwantów, sztucznych barwników, składników pochodzenia zwierzęcego, nie jest testowane na zwierzętach. Duży plus!


Działanie:
Przyznam się, że byłam bardzo pozytywnie nastawiona do działania tego mydełka. Nie mogłam się doczekać pierwszego użycia i pięknej buzi bez ani jednego pryszcza hahaa :D Marzenia :P Oczywiście przez kilka początkowych dni potrafiłam co chwilę biec do lusterka, aby sprawdzić, czy jest ich mniej, czy więcej... no niestety.. długo, długo było ich ciągle tyle samo. Oczekiwałam wręcz cudów, ale czy istnieje gdziekolwiek taki kosmetyk? no właśnie... Ale przejdę może do konkretów. ;)

Rzuciłam w kąt wszelkie drogeryjne żele, mleczka i dwa razy dziennie, rano i wieczorem myłam buzię mydełkiem Alep. Muszę przyznać, że cera była gładka, miękka, elastyczna, mam uczucie po każdorazowym myciu, że zostawia jakby taki ochronny woal, który w żaden sposób nie jest obciążeniem dla cery, nie towarzyszy ściągnięcie skóry. Świetnie radzi sobie ze zmywaniem makijażu, oczywiście myłam tylko twarz, makijaż oczu nadal zmywam mleczkiem; oczyszcza, odświeża. I nie mam już suchej skóry, świetnie radzi sobie z nawilżeniem.  Muszę przyznać, że codziennie naprawdę moja cera dziękuję za to mydełko. Ale co z tymi pryszczami? no są... nadal są.... ALE w mniejszej ilości JUPI :D  Dalej się męczę z nimi, ale nie jest to pryszcz koło pryszcza :) Niestety zauważyłam jedno działanie, które w ogóle mi się nie podoba... Małe podskórne pryszczyki...A czegoś takiego wcześniej nie miałam... policzki mam całe nimi wysypane, także czoło... No cóż, nie zawsze może być pięknie.


Plusy/Minusy:
+ naturalny skład
+ świetnie oczyszcza
+ efekt skóry po umyciu: jest ona gładka, elastyczna, nie ściągnięta
+ świetnie nawilża
+ wydajność
+ cena
- aplikacja
- brudzi
- nie do końca poradził sobie z wypryskami, pojawiły się nowe


Cudowne mydełko? Niestety nie.. ale DOBRE. Napewno lepsze od drogeryjnych żeli czy mleczek, do których nie mam zamiaru wracać. Szkoda, że przy okazji wyskoczyły te małe podskórne pryszczyki, bo teraz z nimi muszę się męczyć (plus oczywiście plamy potrądzikowe których jest dużo za dużo... :( ). 

Mydełko się kończy, zaczęłam się rozglądać za czymś innym. Wczoraj zostałam skuszona przez PannęJoannę i zamówiłam za 20zł 5 mydełek z mydlarni Tuli :) Wybrałam mydełka:  z glinką multani mitti, kokosowe, owsianka, węglowe, z jedwabiem. Najbardziej najbardziej jestem ciekawa efektu po węglowym, opis produktu na stronie po prostu mnie oczarował. No musi musi podziałać ;)

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia