środa, 20 czerwca 2012

ALEPIA Mydło Alep z Czerwoną Glinką 125gr - recenzja

W marcu  na blogu Moniki natknęłam się na recenzję mydła Alepia z Czerwoną Glinką. Od kilku miesięcy moja cera przechodziła jakiś bunt... to co na niej się działo przerażało mnie i całe otoczenie. I nie, nie przesadzam teraz... Codziennie wyskakiwało mi po 5-6 wielgachnych bolących bąbli, najlepsze w tym wszystkim jest to, że widziałam jak się to rozwija, rośnie,.. boli... Próbowałam wszelkich środków, "sprawdzonych" sposobów  i nic... jak było tak było... epicentra były na linii żuchwy, i wokół brody. Codziennie wpatrywałam się na siebie i się zastanawiałam.. WTF? Czemu? przecież nie mam 16 lat, aby mieć młodzieńczy trądzik, nie mam problemów z hormonami... więc o co chodzi? Jasne, że odkąd pamiętam z moją cerą miałam problemy, przeżyłam to, nie wspominam tego dobrze, ale ten okres był za mną. Doszłam do jakiegoś optimum pielęgnacji twarzy i cera uległa znacznemu poprawieniu, do naprawy zostały tylko te wszystkie plamy potrądzikowe, ale już tak bardzo nie bolały jak kratery 5milimetrowe. Jasne też, że były dni w miesiącu, że miałam wysyp, ale zazwyczaj to były jakieś mikropryszcze, szybko znikające. I gdy już myślałam, że takie doświadczenia za mną, nagle z dnia na dzień rozpoczął się koszmar... Koszmar z którym walczę od listopada...
Nie chcecie wiedzieć jak wygląda moja cera, mam jej zdjęcia w stanie wręcz agonalnym, ale hmm... chyba aż taka odważna nie jestem, aby pokazać co zakrywam pod grubą warstwą podkładów i korektorów. Oczywiście na zdjęciach makijażu cera wygląda  znośnie, ale światło z lampy robi swoje: ładnie wyrównuje koloryt i wszelkie pryszcze "znikają" ... A rzeczywistość jest koszmarna. W skrócie - pryszcz na pryszczu.. tak to wyglądało.. jeden wyrósł, drugi obok niego, do tego czerwone, wielgachne, bolące... od wszelakich mazideł cera mi się wysuszyła, pory stały się wilgachne... ehhhh....

I wtedy właśnie przeczytałam tą recenzję. Uwierzyłam w działanie tego mydełka. Po 3 miesiącach codziennego stosowania, po 3 miesiącach mojej walki, gdy z mydełka został tylko "kikut", jestem gotowa na napisanie swoich odczuć.

Opis produktu (ze strony biolander.com)



Mydło Alep z Aleppo z dodatkiem Czerwonej Glinki jest zalecane do codziennej pielęgnacji dla całej rodziny.
Do pielęgnacji skóry i włosów (szampon twardy, 100% naturalny).
Zaleca się stosowanie do skóry mieszanej, tłustej, wrażliwej i alergicznej, dotknietej świądem,  pryszczami, wągrami, łupieżem, do włosów tłustych ...
Jest stworzone do odkrywania radości i przyjemności mycia w tradycji z Aleppo.





Mydło z Aleppo z dodatkiem Czerwonej Glinki jest produktem 4 w 1.
1) Oczyszczanie: jest przede wszystkim doskonałym mydłem do codziennej toalety.
2) Maska na twarz: 1 minuta aplikacji wystarcza aby rozświetlić cerę, usunąć zanieczyszczenia i sebum.
3) Peeling twarzy: namydlić mydłem twarz i następnie opuszkami palców lekko masujemy skórę aż do uzyskania porządanych rezultatów.
4) Rytuał golenia: daje stabilną piankę i doskonały poślizg.  Nigdy więcej skaleczeń i podrażnien!

INCI: Sodium Olivate (oliwa z oliwek), Hektoryty (czerwona glinka), aqua (woda), sodium laurate (olej z jagod Laurie), sodium hydroxyde (soda kaustyczna, śladowe ilosci pochodzące z soli morskiej).

Cena: 14zł 

Można go zakupić w sklepie biolander.com KLIK


Moja opinia:

Opakowanie:





Mydełko otrzymałam w kartonowym opakowaniu z wyciętym kołem. Opis produktu jest chyba w języku francuskim, bądź pochodnym. Samo mydło jest prostopadłościanem, koloru brązowego, na środku są napisy prawdopodobnie po arabsku.





Aplikacja:
Mydło stosuję normalnie ... jak mydło ;), czyli moczę w wodzie, pocieram o ręce, aby wytworzyła się buro-żółtawa piana i myję nią twarz. Można mydełka używać jako maseczkę, np pozostawiając pianę na twarzy przez kilka minut,. Mydełko jest średnio pieniące się. Przyznam się szczerze, że początkowo strasznie mnie irytował taki sposób mycia twarzy, pocieranie, wcieranie itp. Lubię pieniące się preparaty, tutaj tej piany jest dość mało, poza tym, po myciu twarzy mamy mokre brudzące mydełko które "gdzieś" musi wyschnąć. Ale przyzwyczaiłam się już i teraz jest to normalny rytuał mycia twarzy ;)

Konsystencja:
Jak na mydło przystało, twarda ;) po zwilżeniu wodą i odpowiednio długo pocierając mydełko o dłonie wytwarza się piana, jak już wspominałam koloru buro- żółtawego. Mydełko jest brudzące - umywalkę, ciuchy itp.Po każdorazowym myciu muszę przetrzeć umywalkę, bo jest ona żółta, jakby z miesiąc nie myta :)

Zapach:
świeży, nienachalny, szybko znika

Skład:

Mydełko nie zawiera parabenów, konserwantów, sztucznych barwników, składników pochodzenia zwierzęcego, nie jest testowane na zwierzętach. Duży plus!


Działanie:
Przyznam się, że byłam bardzo pozytywnie nastawiona do działania tego mydełka. Nie mogłam się doczekać pierwszego użycia i pięknej buzi bez ani jednego pryszcza hahaa :D Marzenia :P Oczywiście przez kilka początkowych dni potrafiłam co chwilę biec do lusterka, aby sprawdzić, czy jest ich mniej, czy więcej... no niestety.. długo, długo było ich ciągle tyle samo. Oczekiwałam wręcz cudów, ale czy istnieje gdziekolwiek taki kosmetyk? no właśnie... Ale przejdę może do konkretów. ;)

Rzuciłam w kąt wszelkie drogeryjne żele, mleczka i dwa razy dziennie, rano i wieczorem myłam buzię mydełkiem Alep. Muszę przyznać, że cera była gładka, miękka, elastyczna, mam uczucie po każdorazowym myciu, że zostawia jakby taki ochronny woal, który w żaden sposób nie jest obciążeniem dla cery, nie towarzyszy ściągnięcie skóry. Świetnie radzi sobie ze zmywaniem makijażu, oczywiście myłam tylko twarz, makijaż oczu nadal zmywam mleczkiem; oczyszcza, odświeża. I nie mam już suchej skóry, świetnie radzi sobie z nawilżeniem.  Muszę przyznać, że codziennie naprawdę moja cera dziękuję za to mydełko. Ale co z tymi pryszczami? no są... nadal są.... ALE w mniejszej ilości JUPI :D  Dalej się męczę z nimi, ale nie jest to pryszcz koło pryszcza :) Niestety zauważyłam jedno działanie, które w ogóle mi się nie podoba... Małe podskórne pryszczyki...A czegoś takiego wcześniej nie miałam... policzki mam całe nimi wysypane, także czoło... No cóż, nie zawsze może być pięknie.


Plusy/Minusy:
+ naturalny skład
+ świetnie oczyszcza
+ efekt skóry po umyciu: jest ona gładka, elastyczna, nie ściągnięta
+ świetnie nawilża
+ wydajność
+ cena
- aplikacja
- brudzi
- nie do końca poradził sobie z wypryskami, pojawiły się nowe


Cudowne mydełko? Niestety nie.. ale DOBRE. Napewno lepsze od drogeryjnych żeli czy mleczek, do których nie mam zamiaru wracać. Szkoda, że przy okazji wyskoczyły te małe podskórne pryszczyki, bo teraz z nimi muszę się męczyć (plus oczywiście plamy potrądzikowe których jest dużo za dużo... :( ). 

Mydełko się kończy, zaczęłam się rozglądać za czymś innym. Wczoraj zostałam skuszona przez PannęJoannę i zamówiłam za 20zł 5 mydełek z mydlarni Tuli :) Wybrałam mydełka:  z glinką multani mitti, kokosowe, owsianka, węglowe, z jedwabiem. Najbardziej najbardziej jestem ciekawa efektu po węglowym, opis produktu na stronie po prostu mnie oczarował. No musi musi podziałać ;)

Pozdrawiam :)


25 komentarzy:

  1. Brzmi ciekawie z opisu, tak samo wygląda.
    Bardzo rzeczowa recenzja:)

    (Może wypryski mają podłoże np. hormonalne, albo dietetyczne i dlatego mydełko powierzchniowo sobie z nim nie radzi? Mam nadzieję, że pójdą sobie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. starałam się jak najdokładniej opisać mydełko i jego działanie.
      z hormonami nie sądzę abym miała problemy, chyba bardziej chodzi o dietę... :/ jem dość "śmieciowo" ostatnio to zmieniam, choć przy małym dziecku to dość trudne. Ale staram się także o to zadbać.

      Usuń
  2. Fajnie wygląda to mydełko .
    Może wypróbuję :D

    OdpowiedzUsuń
  3. U nie sobie poradziło z wosennymi niedoskonałościami przy okazji kuracji odtruwającej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajnie że ci pomogło :) ja mam niedoskonałości całoroczne hihi ;)

      Usuń
  4. mam to mydło i uważam że nie leczy trądziku - dobre jest tylko do rąk bo nie wysusza skóry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie jakoś sobie poradził z trądzikiem :) a co polecasz?

      Usuń
  5. mam nadzieję, że mydełka Tuli przypadną Ci do gustu jeszcze bardziej niż ta Alepia :D a węglowe sama muszę sobie zamówić bo opis też mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. także mam nadzieję że zdziałają cuda :D:D:D Już mam status "wysłane" więc teraz czekam na paczuszkę :) węglowe pójdzie jako pierwsze w ruch, to już u mnie postanowione :D

      Usuń
  6. Dużo słyszałam o tym mydle... Fajnie, że Ci pomogło i czujesz się nim usatysfakcjonowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. troszkę pomogło, do końca nie jestem usatysfakcjonowana, jeszcze długa walka przede mną, popróbuję teraz inne mydełka :)

      Usuń
  7. ciekawe mydełko...warto mieć takiego cudaka w szafce...najlepiej na takie bolące pryszcze sięgać po witaminy,możliwe że masz niedobór cynku i krzemu.Zaopatrz się w suplementy no i oczywiście jedz dużo warzyw.Druga sprawa polecam Ci wizytę u dermatologa ,uważaj bo problem może się pogłębić...dobrze by było jakbyś miała taki robiony tonik z apteki z prostym składem który ureguluje pracę gruczołów łojowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmm a o tym nie pomyślałam... być może mam jakieś braki. W ziemie dostęp do warzyw był utrudniony, teraz to jem je codziennie, świeże, z ogródka ;) ale chyba pomyślę o jakiś witaminach :)

      co do dermatologa hmmm... u mnie w okolicy nie ma dobrych.. :( sami naciągacze, biorą kasę, coś przypisują, najlepiej jak najdroższe itp... które i tak nic nie działają. no i oczywiście płatna wizyta, bo na kasę chorych to terminy na następny rok są... dermatolog to będzie ostateczność.

      Usuń
  8. zastanawiałam sie intensywnie nad tym mydłem, ale kasa mi sie, rozeszła;/

    musze je kupic kiedyś!

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam klasyczne mydło Aleppo 20% używam do mycia twarzy i do higieny intymnej, mnie niestety nie poprawiło ono cery. Jest dobre ale bez rewelacji. Znam tańsze zamienniki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie używałam tych mydełek, ale wiele o nich słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to moje pierwsze mydełko ;) i powiem ci że wciąga taka pielęgnacja ;)

      Usuń
  11. od kilku dni stosuję mydło naturalne francuskie, czekam też na mydło Alep. Kuszą mnie mydełka Tuli już od dawna ale póki co muszę spokojnie zużyć te dwa

    OdpowiedzUsuń
  12. jasne, nie warto kupować coś na zapas :) ja też wczesniej miałam tylko te i za innymi się nie rozglądałam, ale jak się zaczął kończyć to już musiałam :) dzisiaj dostałam paczuszkę od Tuli i aaaaaaa :D mam ochotę co chwilę myć twarz :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  13. Swietna recenzja. :) Własnie dzisiaj zakupilam mydelko z glinka czerwona i jestem ciekawa jak moja twarz zaaraguje. W przeszlosci mialam na buzi spore przebarwienia na nosie i brodzie. Nawet fluid nie potrafil ich dobrze zamatowac i moja buzia poprostu wygladala jak "brudna". Przeszlam kwasy i mikrodermobrazje u dermatologa. Pomoglo. Teraz walcze z tradzikiem cos ciagle mi wyskakuje. Tak sobie myśle moze bys sprobowala zaczac uzywac Epiduo żel. Kupisz go spokojnie w aptece za okolo 40zl. Masc jest bardzo wydajna mimo malej tubki oraz mocne ma dzialanie. (trzeba naprawde cienko smarowac bo ma mocne dzialanie)Sama uzywam i po 4dniach widze ogromna roznice. Zero pryszczy a dla mnie to szok. Juz po paru dniach jest widoczna roznica. Sama polecam i wiem jak to jest miec problem z buzia. Polecam. Moze to nie na miejscu ten komentarz ale chcialabym w jakis sposob pomoc :) a jestem tutaj przypadkowo :) mydelkiem dzisiaj umyje buzie a potem Epiduo żel na noc :)

    Pozdrawiam Ew

    OdpowiedzUsuń