Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fryzjer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fryzjer. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 marca 2016

Wiosenne porządki: nowa fryzura i wiosenny makijaż

15

Jak Wam mijają przygotowania do Świąt? U mnie na spokojnie. Nie mam jakiegoś wielkiego parcia na hiper super sprzątanie, więc teraz leżę i odpoczywam. Ostatnie tygodnie to dla mnie latanina od rana do wieczora, więc tym bardziej zasłużyłam na to, aby poświęcić dla siebie odrobinę czasu i robić to, na co mam w danej chwili ochotę. Dlatego też rano wzięłam pędzelki w dłoń i się odpicowałam. Co tam, że siedzę w dresie i nie mam zamiaru z domu wychodzić. Pełny makijaż musi być :-)

Chciałam, aby makijaż był w wiosennych kolorach, jednak błękity i zielenie zostawiam sobie na następny raz. Sięgnęłam po fiolety, które lubię i bardzo ładnie pasują do moich zielonych tęczówek. Warto było, bo po dodaniu dość mocno wyciągniętej kreski oraz sztucznych rzęs, całość prezentuje się interesująco. Choć miałam chwilę zwątpienia,  mój małżonek stwierdził, że wyglądam jak Barbie, a syn to potwierdził.  Żartownisie ;-) 



 Tak, ścięłam włosy. Z tym zamiarem nosiłam się już od dłuższego czasu. Niestety końcówki były bardzo zniszczone,  rozdwajały się, łamały się, popaliłam je kiedyś lokówką... Miałam problemy z ich rozczesywaniem. Musiałam ściąć je na krótko. Jednak wyszło trochę za krótko, mogłam je jednak zostawić dłuższe, do ramion. Pocieszam się faktem, że u mnie włosy dość szybko rosną, trochę odżyją i może przestaną tak wypadać. Obiecałam sobie, że teraz będę o nie porządnie dbać. Muszę w końcu zacząć je olejować częściej niż raz na trzy miesiące. Co do fryzury, nosiłam kiedyś jeszcze krótsze włosy, więc teraz muszę jedynie się przyzwyczaić do długości. Oczywiście do zdjęć je pięknie ułożyłam. I tak jak zawsze ... wyszłam ulizana. Heh... Nie umiem robić sobie zdjęć, więc musicie mi uwierzyć na słowo,  że aż tak tragicznie nie wyglądam. 



W tym makijażu użyłam połyskujących cieni My Secret, o których niedługo napiszę więcej. Świetną mają konsystencję i pigmentację. Bardzo łatwo się nimi operuje, choć mogłyby się aż tak nie osypywać. Dostępnych kolorów jest 5, w tym makijażu użyłam aż czterech, nie miałam pomysłu na ostry róż. Na górnej powiece w zewnętrznym kąciku nałożyłam fiolet,  natomiast wewnętrzną cześć powieki rozświetliłam pięknym połyskującą błękitem, który wpada w lilię. Dolną powiekę podkreśliłam beżowy i brzoskwiniowym cieniem.


Z ustami nie chciałam szaleć i najbardziej pasował mi jakiś kolor nude. Tym razem podkreśliłam je lekko brzoskwiniową konturówką My Secret. Niestety ten produkt nie nadaje się do wypełniania całych ust, ponieważ bardzo szybko je wyrusza.  A szkoda, bo ten kolor przypadł mi do gustu. Więcej o konturówkach napiszę za jakiś czas.



Makijaż twarzy wykonałam kosmetykami, które zawsze u mnie się sprawdzają i raczej mnie nie zawodzą. Podkład to oczywiście Revlon Colorstay 180 Sand Beige. Wykonturowałam twarz za pomocą ostatnio opisywanej paletki korektorów Kobo Professional. Dodatkowo policzki podkreśliłam bronzerem i moim ulubionym różem. Szczyty kości policzkowych delikatnie musnęłam rozświetlaczem My Secret. 


//TWARZ (FACE)//
- Revlon Colorstay 180 Sand Beige
- Kobo Professional Face Contour Mix
- Kobo Professional Magic Corrector Mix
- L'oreal True Match Concealer 01 Ivory
- Rimmel Stay Matte Pressed Powder

- Kobo Professional Matt Bronzing & Contouring Powder Nubian Desert
- Kobo Professional  Matte Blusher 201  Apricot
- My Secret Face Illuminator Powder

//BRWI (BROWS)//
- My Secret Design You Eyebrow Gray
- Kobo Professional Eyebrow Colour 302 Ash
- Deni Carte Beige Pencil

//OCZY (EYES)//
- Urban Decay Eyeshadow Primer Potion 

- My Secret Glam & Shine Eyeshadows: Metal Violet, Snow Blue, Soft Harmony, Lighting Texture
- Kobo Professional Eyeshadow: Sandy Beach
- False Lashes Ardell Demi Wispies
- L'Oreal Volume Million Lashes So Couture Mascara

//USTA (LIPS)//
- My Secret I Love My Style Lipliner 02 Nude Lips




A u Was nastały jakieś zmiany? Co myślicie o dzisiejszym makijażu i mojej metamorfozie?
Pozdrawiam :-) 



Czytaj dalej »

środa, 30 września 2015

Moja radykalna metamorfoza włosów z Olaplex!

26

Jak byłam mała, miałam bardzo jasne blond włosy. Z czasem one zaczęły ciemnieć i z pięknego złotego koloru zmieniły się w tzw 'mysi', czyli ni to brąz, ni to blond. Aby czuć się dobrze, już w liceum zaczęłam swoją przygodę z koloryzacją. Zaczęło się od wody utlenionej, która pod wpływem słońca miała rozjaśnić moje włosy. Efektów zbytnio nie było, więc sięgnęłam po szamponetki. Tu już było radykalnie, bo zaczęłam eksperymentować z rudościami i ciemnymi brązami. Niestety kolor nie wypłukiwał się, tak jak obiecywał producent, więc długo chodziłam w 'spranych' włosach.  Postanowiłam zafarbować włosy na czarno, wybrałam trwałą farbą. Miałam wtedy 18 lat i decyzja została podjęta z różnych względów. Od tamtej pory, czyli przez prawie 15 lat co 1-1,5 miesiąca zamykałam się w łazience na kilka godzin, aby doprowadzić kolor na włosach do porządku. Wybierałam przede wszystkim farby trwałe, które nie cieszą się zbyt dobrą opinią w internetach. 

 


Przełom przyszedł kilka lat temu. Zaczęłam myśleć o zmianie koloru włosów. Miałam już dość czerni, okres młodzieńczego buntu dawno był za mną. Jednak czerni nie jest tak łatwo się pozbyć. Bałam się, że po rozjaśnianiu moje włosy będą bardzo zniszczone:  przesuszone, łamliwe, popalone. Bo w salonach fryzjerskich proponowano mi tylko taką metodę i najlepiej żeby było to powtórzone z trzy razy. A w swojej włosowej historii miałam już epizod z rozjaśniaczem i wiedziałam co się stanie. Pięć lat temu wymyśliłam sobie, że zafarbuję końcówki na czerwono. To co otrzymałam mnie przeraziło. Bardzo szybko w ruch poszły nożyczki, aby popalone włosy ściąć. Aby zejść z czerni także próbowałam zapuszczać włosy, nie farbować ich i w odpowiednim momencie ściąć na krótko. Kończyło się to zazwyczaj tak, że po wyhodowaniu 10cm odrostu żal mi było długości i żeby 'wyglądać', z powrotem farbowałam się na czarno. I tak w kółko...


Jednak tym razem było inaczej.  Odrost był już dość duży, ja się źle czułam i nie akceptowałam swojego 'dziwacznego' wyglądu.  Postanowiłam zapytać na Facebooku, co dalej robić z moimi włosami. Wtedy dziewczyny napisały, aby spróbowała zejść z koloru z pomocą Olaplex. O tym preparacie już słyszałam, coś tam czytałam, przewinęła mi się także metamorfoza Kim Kardashian. Zaczęłam zgłębiać temat. Początkowo odrzuciłam pomysł, bo jednak to co nowe zazwyczaj jest drogie. Taniej by mnie wyniosło kupienie czarnej farby i nic nie kombinowanie. Mimo wszystko przeglądałam ofertę różnych salonów fryzjerskich i znalazłam jedynego w moim mieście rodzynka, który oferował usługi z Olaplex. Następnego dnia po pracy byłam w salonie, aby porozmawiać z fryzjerką, która rekomendowała Olaplex swoimi włosami - zeszła z ciemnego brązu na jasny blond w ciągu kilku godzin bez zniszczonych włosów. Podjęłam decyzję - pozbywam się czerni.


Do umówionej wizyty miałam tydzień, więc mogłam jeszcze poszukać informacji o preparacie. 
System pielęgnacji włosów OLAPLEX stosuje w trakcie zabiegu koloryzacji w salonie.
Został on stworzony, aby replikować i regenerować mostki dwusiarczkowe włosów, które ulegają zniszczeniu lub zerwaniu w trakcie zabiegów chemicznych takich jak koloryzacja, rozjaśnianie, działanie wysokiej temperatury czy też poprzez uszkodzenia mechaniczne. Dzięki unikalnej, opatentowanej formule, Olaplex odbudowuje zerwane mostki dwusiarczkowe włosów sprawia, że są one zregenerowane, miękkie, gładkie i idealnie błyszczące już po jednym zabiegu. System Olaplex umożliwia radykalną zmianę koloru włosów pozostawiając je w idealnej kondycji. 
W skład Systemu Olaplex pielęgnującego włosy wchodzą:
OLAPLEX BOND MULTIPLIER – dodany do dowolnego produktu do koloryzacji włosów: farby, pudru czy kremu rozjaśniającego rekonstruuje uszkodzone lub zerwane wiązania włosów i zapobiega ich dalszym uszkodzeniom.
OLAPLEX BOND PERFECTOR No.2 – nie jest odżywką, aktywatorem ani neutralizatorem, ale utrwalaczem wiązań siarczkowych - wzmacnia działanie MULTIPLIERA. Wykorzystano w nim ten sam składnik aktywny, co w Bond Multiplier No.1 i jest on stosowany dla połączenia pozostałych mostków dwusiarczkowych przed i po zabiegach chemicznych. Przywraca włosom siłę, strukturę i integralność.
OLAPLEX No.3 HAIR PERFECTOR – jest to część systemu Olaplex przeznaczona do stosowania w domu. Zawiera ten sam składnik aktywny co Bond Multiplier No.1 i Bond Perfector. Umożliwia regenerację i utrzymanie silnych, zdrowych włosów między zabiegami, ponieważ kontynuuje utrzymywanie wiązań we włosach. [źródło: http://artofbeauty.com.pl]

Zdjęcie przed dekoloryzacją. Widać jak prezentowały się moje włosy. Odrost, brązowa farba i czeeeeerń.

Jak to wyglądało u mnie? O umówionej godzinie przyszłam do salonu. Uzgodniłyśmy z fryzjerką, że chcę zejść z koloru, więc nałożyła mi na czarne odrosty rozjaśniacz 9% wymieszany w  Olaplex No.1. Dzięki niemu podczas tak inwazyjnego zabiegu moje włosy nie uległy zniszczeniu, zostały zabezpieczone. Po około godzinie preparat został zmyty. Ukazał mi się rudawy kolor włosów.


Włosy nie wglądały na zniszczone. Były matowe, tępe w dotyku, ale nie szorstkie, natomiast ich kondycja wydawała się niezmieniona. Rozjaśniacz zmieszany z Olaplex No.1 został ponownie nałożony na odrosty, ponieważ czerń tak wniknęła w strukturę włosa, że nie chciała puścić. Po kilkudziesięciu minutach ten sam preparat został rozprowadzony na włosy u nasady. Z rozjaśniaczem na głowie siedziałam prawie dwie godziny. Strasznie się bałam, że nawet po tak długim czasie Olaplex ich nie ochroni. Jednak moje obawy były niepotrzebne, ponieważ włosy bardzo dobrze się prezentowały!

po lewej: włosy po pierwszym etapie rozjaśniania. Brak zniszczeń.  po prawej: nałożona farba.



Nadszedł czas na nałożenie farby. Miałam ochotę na jasny, chłodny blond, ponieważ mam chłodną karnację i w ciepłych kolorach nie czuję się najlepiej. Jednak nie do końca mogło to być osiągnięte. Niestety czarna farba  nie poddała się rozjaśniaczowi, przez co końcówki włosów były ciemniejsze. Musiałabym jeszcze posiedzieć z rozjaśniaczem, ale niestety nie miałam zbyt wiele na to czasu. Poza tym, takie bezczynne siedzenie strasznie mnie męczy. Farba (nie wiem jakiej konkretnie firmy, ale z tych profesjonalnych) została wymieszana z Olaplex No.1 aby nadal pozytywnie działać na moich włosach. Już wtedy widok w lustrze był dla mnie szokiem - nagle zrobiło się jaśniej ;) 

Po zmyciu farby fryzjerka nałożyła mi Olaplex No.2 aby pozamykać wszystkie łuski. Po dwudziestu minutach moje włosy były niesamowicie miękkie, gładkie, nie mogłam od nich oderwać rąk, ciągle się głaskałam, bo nie mogłam uwierzyć, że włos może być w tak perfekcyjnym stanie.

Zdjęcie włosów robione zaraz po przyjściu do domu. Było już późno, bo ok 18, więc odcień koloru odrobinę się różni. Ważna jest natomiast kondycja włosów. Prezentują się pięknie :)


Po podcięciu i wysuszeniu włosów zobaczyłam moje włosy w całej okazałości. U nasady włosów, czyli tam, gdzie nie było wcześniej czarnej farby, kolor jest jasny, chłodny. Niestety końcówki okazały się oporne i przyjęły ciemno-piaskowy kolor.Fryzjerka zaproponowała, że nałoży odrobinę ciemniejszy chłodny kolor, który złapie te ciemniejsze końcówki, jednak byłam głodna, zmęczona (od razu po pracy przyszłam do niej) i umówiłyśmy się za dwa dni. Przez ten czas zastanawiałam się, czy ochładzać kolor, jednak zrezygnowałam. Dążę do jaśniejszego blondu, więc w listopadzie przejdę kolejne rozjaśnianie ;)

weselna fryzurka :)
Kondycja włosów bardzo mnie zaskoczyła. Tak jak wcześniej pisałam, były one błyszczące, miękkie, gładkie, elastyczne. Świetnie się układały. Przed tymi całymi zabiegami nie wyglądały ładnie, raczej były poplątane, przesuszone. Teraz wyglądały pięknie.  I nadal tak jest!. Aby dłużej utrzymać ten efekt, można używać Olaplex No.3, który kupuje się u fryzjera. Ja z tego zrezygnowałam, bo i tak planuję kolejną wizytę. Zaleceniem po stosowaniu Olaplex jest używanie łagodnych szamponów i odżywek - bez chemii, SLS, parabenów itp. I tego się trzymam. Warto też wspomnieć że zabieg Olaplexem można stosować bez koloryzacji. Wtedy jest o wiele tańszy.

Przed i po :) Po lewej zdjęcie robione przed samym wyjściem do fryzjera. po prawej: zdjęcie wykonane tydzień po wizycie, dzień po myciu :) Nie wiem skąd się wziął ten lekki skręt włosów, mam je proste jak drut :) Włosy są podcięte na prosto, do zdjęcia przechyliłam głowę, stąd te nierówności.

No właśnie. Pewnie się zastanawiacie, ile kosztuje taka usługa. Ja zapłaciłam 280zł. W tej cenie miałam ściąganie koloru, nałożenie koloru, Olaplex, podcięcie końcówek, modelowanie i ewentualną poprawę koloru, na którą ostatecznie się nie zdecydowałam. Myślę, że cena jest niska w porównaniu z większymi miastami. Moja znajoma we Wrocławiu za dekoloryzację - zejście z czerni do ciemnego brązu, zapłaciła 400zł. Poza tym, gdybym się zdecydowała na zmianę koloru w standardowy sposób, to trzy spotkania po ok 150zł razem by mi dało 450zł plus w bonusie całkowicie zniszczone włosy. W ogóle nie żałuję swojego kroku i polecam zabiegi z Olaplexem wszystkim moim znajomym. 


Zdjęcia wykonywane tego samego dnia, po lewej z lampą, po prawej bez lampy.


Do nowego koloru nadal się przyzwyczajam. Tęsknię za moją czernią, w końcu nosiłam ją prawie 15 lat. Jednak dobrze się czuję w blondzie. Latka lecą, jestem już po trzydziestce, więc ten kolor mnie odmładza. A poza tym będę bogata! Wiele osób mnie nie poznaje;) I każda spotkana osoba twierdzi, że wyglądam lepiej. To oznacza, że zmiana koloru wyszła mi na plus.

Co dalej? Tak jak wcześniej pisałam planuję w listopadzie ponowne rozjaśnienie włosów. Wtedy powinnam uzyskać jaśniejszy kolor, przede wszystkim na końcówkach. Zastanawiam się nad platynowym bądź szampańskim blondem. Też ciągnie mnie do ombre, odrost będę miała ciemniejszy, więc wtedy by się zgubił. Jeszcze mam czas, aby przemyśleć tę sprawę. 

czerń czy lekko rudawy blond? :)

Jeżeli zastanawiacie się nad radykalną zmianą koloru, to polecam Wam Olaplex. Wiem, że opinie są różne, jednak większość z nich jest pozytywna. Poza tym, wszystko zależy także od kondycji włosów. Jeżeli ktoś ma je w dobrym stanie, to zbytniej różnicy nie zauważy, a przede wszystkim farbowaniem czy rozjaśnianiem ich nie zniszczy. Natomiast jeżeli macie bardzo zniszczone włosy, to jedna sesja może nie być wystarczająca. Ale na pewno przy radykalnych zabiegach ich stan się nie pogorszy.


Jak Wam się podobam w nowej odsłonie? ;) Macie jakieś rady dla blondynek?


Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia