środa, 15 października 2014

Jabłko od Balea

Jakiś czas temu trwała akcja "Jedz polskie jabłka" (a może i jeszcze trwa). Ja ich nie jadłam, bo nie lubię tych owoców, ale za to otaczałam się ich aromatem. I nie polskim, a niemieckim ;) Do mycia ciała używałam żelu pod prysznic Balea Jabłko + Melisa.


O firmie Balea jest dość głośno w blogosferze, o ich kosmetykach raczej są dobre opinie. Przy nadarzającej się okazji, poprosiłam osobę z rodziny, aby przywiozła mi ich kilka, na "spróbowanie". W paczce m.in. był ten żel. U mnie tego typu produkty znikają w ekspresowym tempie, w końcu staram się w maksymalnym stopniu dbać o higienę.;) 


 Przez ostatni czas sięgałam właśnie po ten kosmetyk, ponieważ urzekł mnie swoim zapachem. Skojarzył mi się on z zielonym jabłuszkiem, którego zapach przypomina mi dzieciństwo. Podczas kąpieli był on intensywny, ale nie przytłaczający. Umilał tą podstawą codzienną czynność. Choć nie zostawał zbyt długo na ciele - akurat z tego jestem zadowolona, bo nie lubię, jak wszelkie żele czy balsamy mieszają mi się z moimi ulubionymi perfumami. 


Jeżeli chodzi o działanie, to nic złego nie mogę powiedzieć o tym żelu - dobrze się pienił, oczyszczał ciało, które przez długi czas pozostawało świeże. Nie zauważyłam, aby przesuszał skórę, czy ją podrażniał. Zazwyczaj po wyjściu spod prysznica smaruję się balsamem, jednak gdy o tym zapominałam, to nie miałam problemów ze skórą. Widzę, że skład może nie jest przyjemny, SLS dość wysoko, jednak przy takich kosmetykach aż tak bardzo nie zwracam na to uwagi. A opakowanie, jak widzicie, jest klasyczne, nadruk jest bardzo kolorowy, wesoły, co mi bardzo odpowiada.


Ładnie pachnie, dobrze się pieni, nie przesusza - najważniejsze właściwości są spełnione. Na pewno, gdy będę miała możliwość, to zakupię go jeszcze raz. Choć obawiam się, że jest to edycja limitowana i mógł już zniknąć ze sklepów. Pocieszam się jednak faktem, że Balea produkuje wiele różnych żeli smakowicie pachnących. A jabłuszka poszukam na polskim rynku, jeżeli macie namiary na takie produkty, to proszę o informację w komentarzu :)


Pozdrawiam :)



17 komentarzy:

  1. tez zaczynam testowac balee ;) musiałam sprobowac poprostu hehe

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam jabłkowy szampon Balea i niestety zapach bardziej niż prawdziwe owoce przypominał mi "jabłkowe" choinki samochodowe. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uuuu .. na szczęście ten żel tak nie pachniał

      Usuń
  3. Oj u mnie sie nikt nie wybiera raczej a szkoda tez bym cos sprobowalqa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tego co wiem, to można te kosmetyki też zakupić w sklepach internetowych. Niektóre stacjonarne je sprowadzają z Niemiec :)

      Usuń
  4. Uwielbiam zapach jabłuszka :), fajnie że nie wysuszał.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam go, bardzo mi się posunął zapach, teraz mam Purple kisses:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam jeszcze żel dla dzieci, ale zapach już nie jest aż tak przyjemny :)

      Usuń
  6. Jabłko jabłko... limitowany peeling myjący z Isany ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wieki nie byłam w rossmannie :) będę musiała poszukać :)

      Usuń
  7. Świetny blog i wpis. Zapraszam do mnie: http://kaloriaspalona.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przepadam za takimi zapachami w żelach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja właśnie uwielbiam wszelkie żele czy szampony i świeżych, owocowych zapachach :)

      Usuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia