środa, 19 listopada 2014

SOS dla paznokci: skórki vs Sally Hansen Instant Cuticle Remover

Ostatnio na blogu pokazuję wiele lakierów. Wcześniej tego nie robiłam, z prostej przyczyny - moje paznokcie nie wyglądały zdrowo. Odkąd pamiętam, to je obgryzałam. Czasem z nudów, siedząc przed TV, częściej ze stresu. Wyglądało to koszmarnie. Ledwo cokolwiek odrosło, a ja już działałam zębami. Niejednokrotnie tak się zapędzałam, że lała się krew. To był mój nałóg, chwilowe odreagowanie, nad którym nie mogłam zapanować. Nie używałam żadnych odżywek, skórki wycinałam albo, o zgrozo, obgryzałam. Czasami pomalowałam paznokcie lakierem, ale nie trzymały się one u mnie zbyt długo. Te 10-15 lat temu, gdy mój budżet był naprawdę znikomy, miałam może dwa lakiery - czarny i granatowy. Raczej wątpliwej jakości. Schodziły bardzo szybko, ponieważ moja płytka była w strasznym stanie - z jednego powodu - nie używałam zmywaczy do paznokci, resztki lakierów zdzierałam. Brzmi masakrycznie, prawda? Tak też to wyglądało. 

Pewnego dnia powiedziałam, dość! Działałam destrukcyjnie i raczej należało z tym walczyć. Pierwsze bitwy były przegrane, ciągłe postanowienia - 'nigdy więcej' kończyły się po kilku dniach i ponownie masakrowałam paznokcie. Do pewnych rzeczy należy dorosnąć i w końcu udało mi się zmienić swoje nawyki. Przede wszystkim przestałam obgryzać paznokcie, co już bardzo dużo dało. Czasami mi tego brakuje, jednak nie wracam do tego. To już była połowa sukcesu. Jednakże, paznokcie nadal nie wyglądały zbyt dobrze, musiałam sięgnąć po preparaty, które miały mi pomóc. Borykałam się z przesuszonymi i brzydkimi skórkami, w ich 'opanowaniu pomogły oleje, ostatnio przede wszystkim olej arganowy (aktualnie używam tego), który dwa razy w tygodniu wmasowuję w paznokcie i pozostawiam do wchłonięcia/wyschnięcia. Drugim pomocnym preparatem okazał się żel do usuwania skórek  Sally Hansen Instant Cuticle Remover, na który skusiłam się po fali recenzji na blogach. Kosztował minie niecałe 10zł, bo kupowałam w promocji w jednym ze sklepów kosmetycznych i to były najlepiej wydane 10zł. 


Preparatu używam tak jak zaleca producent. Nakładam go na skórki na kilkadziesiąt sekund, przez ten czas żel zmiękcza je, tak jakby je rozpuszcza i bezproblemowo można je usunąć. Pozostawia skórę wokół paznokcia miękką, nawilżoną. Stosowany regularnie sprawa, że moje skórki wyglądają zdrowo, nie narastają tak, abym musiała je wycinać. Wystarcza tylko pielęgnacja tym żelem. Jeżeli widzę, że mam zrogowaciały bądź przesuszony naskórek wokół paznokcia, to także nakładam żel na kilka minut, a następnie zmywam ciepłą wodą. 

Opakowanie preparatu jest bardzo funkcjonalne. Buteleczka jest wykonana z miękkiego plastiku, natomiast 'dziubek' ułatwia precyzyjne nakładanie żelu. Dobre też jest to, że żel jest gęsty i nie spływa ze skóry. 


Sally Hansen Instant Cuticle Remover świetnie działa na moje skórki i dzięki temu paznokcie wyglądają zdrowo. Teraz już wiem, skąd taka jego popularność na blogach. Jeżeli jeszcze go nie macie, to warto za nim się rozejrzeć. Naprawdę czyni cuda. W połączeniu z olejem oraz odżywką do paznokci, mogę w końcu się cieszyć zadbanymi dłońmi.

A jakie są Wasze 'paznokciowe' historie? Jakich preparatów używanie do pielęgnacji dłoni i paznokci?

Pozdrawiam :)


13 komentarzy:

  1. Ten żel jest rewelacyjny :) bez niego ani tusz jeśli chodzi o manicure :)

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam ten produkt! a moja paznokciowa historia niestety ale jest bardzo podobna :<

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja kupiłam dopiero pierwsza buteleczke tego cudaka :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja się tyle mordowałam ze skórkami. Odkryłam go i nie wyobrażam sobie życia :D
    Idealny

    OdpowiedzUsuń
  5. kurde to coś dla mnie moje skórki wyglądają paskudnie

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama go używam od dawna i bardzo jestem z niego zadowolona :).

    OdpowiedzUsuń
  7. Też używam tego preparatu i to mój absolutny hit. Nic nie radzi sobie tak dobrze ze skórkami jak on. Później nakładam masełko do skórek Burt's Bees i mam piękne, zadbane paznokcie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam ten produkt. Wcześniej używałam płyn do skórek Eveline, ale porównując oba ten jest genialny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mnie zaciekawiłaś tym wpisem. Będę szukac tego produktu na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  10. Echh jak już prawie od roku próbuję się do niego przekonać, ale moje skórki są w tak opłakanym stanie, że sobie radzi dość słabo :-(

    OdpowiedzUsuń