piątek, 12 maja 2017

ESTEE LAUDER DOUBLE WEAR Stay-in-Place Makeup - jak to w końcu z nim jest?

Podkład, o którym dzisiaj chcę napisać, miliony kobiet kochają, a drugie tyle uważa, że nie ma nad czym się zachwycać, bo zna lepsze czy tańsze zamienniki itp. U mnie z kolorówką z wyższej półki jest tak, że zawsze się zastanawiam, czy tak naprawdę płaci się za produkt, czy za firmę. Zatem jak to jest? Podkład Estee Lauder Double Wear Stay-in-Place Makeup jest kultowy, tego nikt nie zaprzeczy, każda kobieta na pewno o nim słyszała, bądź miała możliwość jego wypróbowania. Miałam z nim już wcześniej do czynienia, ponieważ testowałam próbki oraz mini produkty. W sklepach stacjonarnych gama kolorystyczna była (być może nadal jest) uboga. To co miałam, nie do końca odpowiadało mi kolorystycznie, bo do formuły i działania nie miałam jakiś większych zastrzeżeń. Natomiast w sklepach internetowych jest większy wybór, choć istnieje obawa, że nie trafi się z kolorem. 

 


Przy ostatnich zakupach na ekobieca.pl, gdzie zaopatruje się w kosmetyki, które codziennie używam, tj. podkłady Revlon Colorstay, ulubione korektory czy tusze, trafiłam na promocję właśnie na EL DW. Postanowiłam zaryzykować, wybrałam kolor. I oto mam. Jesteście ciekawe, co o nim sądzę i jak wypada w porównaniu z Revlonem?

 

Opakowanie podkładu jest eleganckie - szklana, zmatowiona buteleczka ze złotą nakrętką. Niestety doskwiera mi brak pompki, choć powinnam już do jej braku być przyzwyczajona - od lat używam Revlon Colorstay i dopiero niedawno wprowadzono opakowanie z pompką. Da się przeżyć, jednak należy uważać przy aplikacji. Mam w zwyczaju najpierw nanosić podkład na wierzch dłoni, a następnie za pomocą pędzla lub gąbeczki nakładam go na twarz. Chwila nieuwagi może spowodować, że zbyt wiele produktu wyleje się na dłoń ... nie jest to zbyt fajne uczucie.


 
Konsystencja podkładu EL jest lejąca, bardziej śliska niż w RC, zapach łagodniejszy i ładniejszy. Oba podkłady charakteryzują się wysokim kryciem i trwałością, jednak na mojej cerze lepiej się sprawuje EL - wytrzymuje odrobinę dłużej w partiach w których najszybciej się ścierają kosmetyki - skrzydełka nosa oraz broda. Oba produkty dobrze zakrywają niedoskonałości i przebarwienia, choć bez kamuflaży u mnie się nie obędzie. Warto też zaznaczyć, że jest dość odporny na pot - ostatnio po godzinie w siłowni nadal prezentował się dobrze, natomiast nie odważyłabym się sprawdzać jego wodoodporność na basenie. Estee Lauder w moim odczuciu lepiej się prezentuje na twarzy: Revlon (wersja do tłustej cery) pozostawia ją mocno zmatowioną, natomiast przy Double Wear ten mat wydaje się zdrowszy i ten efekt bardzo mi się podoba. W kwestii stygnięcia wygrywa Revlon - czas jest u niego dłuższy, dzięki temu można na spokojnie rozetrzeć kosmetyk, przy Estee Lauder trzeba się śpieszyć, bo w łatwy sposób można zafundować sobie efekt maski. Oba podkłady nie utleniają się, kolor pozostaje niezmienny.


 

Estee Lauder Double Wear ma bogatą kolorystykę. Po kilkugodzinnym oglądaniu swatchy w internetach, zdecydowałam się na kolor 2N1 Desert Beige. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że świetnie trafiłam - jest to neutralny jasny beż, tak jak mówi oznaczenie. Natomiast w zestawieniu z Revlon Colorstay 180 Sand Beige wydaje się ... bardzo żółty. Na szczęście na twarzy aż tak mocno tego nie widać, na wypadek staram się go rozjaśniać za pomocą White Brightener Mix od Kobo Professional. Wtedy jest idealnie.


Gdybym miała wybierać, to moim zdaniem Estee Lauder Double Wear wypada lepiej od Revlon Colorstay, choć jest to przewaga minimalna. Oba kosmetyki są trwałe, dobrze się rozprowadzają, pozostawiają cerę zmatowioną. Jednak w moim odczuciu, lepiej się prezentuje na twarzy EL. Żałuję, że nie do końca sobie poradziłam z doborem koloru, wolę bardziej chłodne odcienie, choć idzie lato, dużo słońca i powinnam się choć odrobinę opalić. Na co dzień stosuję Revlona, na większe wyjścia Estee Lauder. Myślę, że ten podkład zostanie ze mną na dłużej.


Miałyście do czynienia z podkładem Estee Lauder Double Wear? Jakiego używacie koloru? Będę wdzięczna za pomoc w określeniu odcienia chłodniejszego od 2N1?

Pozdrawiam :)


3 komentarze:

  1. Nigdy nie miałam do czynienia z tym podkładem, ale kusi mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dostałam kiedyś próbkę tego podkładu i wiem,że jest jeszcze wersja light i wersja z tą gąbeczką przy opakowaniu ale sama nie wiem czemu nie sięgam po zakup tego podkładu. Może przez fakt,iż kiedyś wyczytałam,że owa marka testuje na zwierzętach - niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Planuję kupić go w okresie zimowym. Tyle się o nim naczytałam, że prędzej czy później i tak będzie mój :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...