wtorek, 23 maja 2017

Makijaż: Na spontanie || Pierwsze wrażenia na temat paletek My Secret Natural Beauty Eyeshadow Palette, My Secret Design Your Eyebrow Color Wax i innych.

Dzisiejszy makijaż powstał dość spontanicznie. Ostatnio otrzymałam nową paczkę od Drogerii Natura, poprzedniej też zbytnio się dobrze nie przypatrzyłam, więc postanowiłam przetestować kosmetyki, które wpadły mi w oko. Najbardziej mi zależało na użyciu najnowszych paletek od My Secret, o których jest głośno w  Internetach. Nie mogłam się zdecydować na jedną, więc w tym makijażu użyłam ich wszystkich trzech. Wyszła w sumie ciekawa kombinacja chłodno-ciepła, którą rzadko stosuję, a przecież łącząc takie kolory wychodzi coś ciekawego. Okazało się też, że z kilkoma kosmetykami się nie pokocham, ponieważ kompletnie się u mnie nie sprawdziły. W dalszej części posta wyjaśnię dlaczego.

 





Lista użytych kosmetyków:

//TWARZ (FACE)//
-  Kobo Professional Smoothing Makeup Foundation  507 Pastel Beige
- My Secret Cream Camouflage 01
- Catrice Liquid Camouflage 020
- Kobo Professional Brightener Matt Powder 313 Banana Cream
- My Secret Face'N'Body Bronzing Powder
- Kobo Professional Matte Blush Palette
- My Secret Face Illuminator Powder Sparkling Beige
//BRWI (BROWS)//
- My Secret Design Your Eyebrow Color Wax 01 Warm Taupe
//OCZY (EYES)//
-  Zoeva Eyeshadow Fix Matte
- My Secret Natural Beauty Eyeshadow Palettes: beige, light brown, dark brown from Naked Beauty Palette; gold and frost duochrome white from Magical Girl Palette; turquoise from Tropical Romance Palette.
- Kobo Professional Liquid Liner Waterproof
-   L'Oreal Volume Million Lashes Mascara Noir Feline
//USTA (LIPS)//
- Kobo Professional Lipstick 422 Raspberry Kiss


Zacznę najpierw od produktów, które mnie zachwyciły. Na pewno paletki My Secret Natural Beauty Eyeshadow Palette są godne uwagi. Jest ich aż trzy: 



Naked Beauty - są to stonowane matowe kolory, dobre do codziennego makijażu. Znajdziemy tam beż, jasny i ciemny brąz. Kolory są świetnie napigmentowane, wystarczy lekko dotknąć ich pędzlem, aby ładnie pokryły bez prześwitów skórę.



Magical Girl - Jest to chyba najciekawsza paletka z tych trzech. Kolory są piękne, świetnie się mienią i nie są jednoznaczne. Mamy tutaj piękny brzoskwiniowo-różowy odcień, złoto oraz tajemniczą duochromową biel, która posiada w sobie liliowe i błękitne pigmenty. Wszystkie trzy cienie nieziemsko wyglądają na powiekach. Oczywiście pigmentacja jest świetna, są trwałe i nie osypują się przy aplikacji.


Tropical Romance - to kolorowa paletka z neonowymi cieniami. Raczej nie używam takich odcieni na co dzień, jeżeli mam ochotę na odrobinę szaleństwa, to używam ich jako akcent. W tym makijażu tez tak zrobiłam - na dolnej powiece nałożyłam odrobinę turkusu. Pigmentacja i trwałość cieni nie odbiega od dwóch pozostałych palet. Jest moc!


Jeżeli macie ochoty na te paletki, to pamiętajcie, że jest to edycja limitowana. Niedługo mogą zniknąć ze sklepów.


Dobrze u mnie się także spisał wosk do brwi My Secret Design Your Eyebrow Color Wax. Jest to ulepszona wersja pomad, które pojawiły się w drogeriach kilka miesięcy temu i okazały się wtedy niewypałem. Były one suche, nie dało się z nimi naprawdę nic zrobić, o czym pisałam na blogu. Od razu wylądowały w koszu. Na szczęście twórcy marki słuchają swoich klientek i popracowali nad formułą. Nowy produkt jest zaprzeczeniem tego pierwszego: wosk jest mięciutki, jednak nie na tyle aby się rozlewał, świetnie się nim definiuje kształt brwi i się je wypełnia. Mógłby trochę szybciej zastygać, jednak jak już to zrobi, to trwałość jest bardzo dobra. Niestety pędzelek dla mnie jest niefunkcjonalny, nie lubię operować takimi maleństwami. I przydałoby się więcej jaśniejszych kolorów. Te, które otrzymałam, to 01 Warm Taupe oraz 02 Dark Brown i raczej są to ciemniejsze ciepłe brązy.




Z marki My Secret użyłam tutaj także kamuflaży Cream Camuflage. Dostały ode mnie kolejną szansę i niestety podtrzymuję o nich zdanie: nie nadają się do mojej cery. Kolory być może ładne, jednak szybko się ścierają, ciężko nimi cokolwiek zakryć. Poza tym w strefie T wyglądają okropnie. Ważą się natychmiastowo. Być może lepiej będą się prezentować na bardziej suchych skórach, natomiast na tych tłuściejszych to już niekoniecznie.



Przy tym makijażu sięgnęłam także po trzy nowe kosmetyki Kobo Professional. Pierwszy z nich, który kompletnie się u mnie nie spisał, to podkład Smoothing Makeup with Hyaluronic Elixir SPF 10. Już po pół godzinie się świeciłam. Cała. Jak bombka. Albo jakby ktoś mnie wysmarował smalcem. Widać to już na zdjęciu całej twarzy, że strefa T zaczyna się świecić. Nie pamiętam, kiedy podkład zrobił mi aż taką krzywdę. Przynajmniej jest w miarę kryjący. Kosmetyk jest dedykowany cerom dojrzałym, być może tam się sprawdzi, choć bym nie ryzykowała. Osobom, które mają mieszaną cerę, stanowczo odradzam. 



Kolejny kosmetyk, po który po raz pierwszy sięgnęłam to Liquid Liner Waterproof. Z nim będę musiała się jeszcze trochę pobawić, aby wyrazić jednoznacznie swoje zdanie. Już dawno nie używałam linerów z długim pędzelkiem i z kałamarzem i chyba wyszłam z wprawy, bo malowanie kresek w ogóle mi nie szło. Dopiero, gdy sięgnęłam po skośny pędzelek, który używam przy linerach w żelu, udało mi się jako tako narysować kreski. Ostatecznie byłam zadowolona z efektu, bo czerń jest ładna i głęboka, a liner trwały, nie kruszył się, ani nie robiły się prześwity.
 





Na koniec zostawiłam cukiereczka, czyli najnowsze pomadki Kobo Professional Matte Lips z kolekcji wiosna/lato 2017, a konkretnie kolor 422 Rospberry Kiss. Kolor jest bardzo ładny, taki zgaszony róż lub dojrzewająca malina. Raczej nie powiem, że jest to matowe wykończenie, dla mnie bardziej satynowe, choć nie zmienia to faktu, że ładnie się prezentuje na ustach. Trochę gorzej jest z trwałością, szybko schodzi podczas jedzenia i picia.




Podsumowując, makijaż jak najbardziej mi się podoba, jednak po zrobieniu zdjęć musiałam nanieść poprawki, aby móc wyjść z domu. Niestety podkład Kobo Professional nie jest dla mnie, wyglądałam koszmarnie, więc od początku musiałam wykonać makijaż twarzy, bo nic nie dało się uratować. Natomiast paletki cieni czy pomady do brwi My Secret oraz pomadki Kobo są dobrej jakości i na nich się nie zawiedziecie. 




Wszystkie kosmetyki Kobo Professional oraz My Secret dostępne są w Drogeriach Natura. Z tego co mi się obiło o uszy, to trwa teraz promocja. Więcej szczegółów na pewno znajdziecie na Facebooku poszczególnych firm.

Pozdrawiam :)



 

4 komentarze:

  1. Paletki cieni My Secret uwielbiam :D Wosk jeszcze testuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Paletka Magical Girl mi sie najbardziej podoba ;) makijaz piekny! pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. pigmentacja cieni mega, lubię za to My Secret :) a makijaż piękny :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...