Pokazywanie postów oznaczonych etykietą l'oreal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą l'oreal. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 września 2017

L'oreal Infallible Total Cover Full Coverage Longwear Concealer Palette Paleta korektorów

5

Mam dużo do ukrycia. Zaczerwienia, wypryski, przebarwienia oraz ogromne ciemne cienie pod oczami. Nie zawsze podkład wszystko ładnie przykryje i muszę sięgać po korektory. Oczywiście na co dzień, przy szybkim makijażu nie zwracam na to większej uwagi. Jednak gdy zależy mi na tym, aby moja cera wyglądała nieskazitelnie, to muszę posiłkować się dodatkowymi kosmetykami. Ostatnio bardzo polubiłam paletę pięciu korektorów L'oreal Infallible Total Cover Full Coverage Longwear Concealer Palette, która ma prawie wszystko, co potrzebuję. 



Już od maja paletkę sprawdzałam w różnych sytuacjach. Przez ten czas miała styczność z różnorodną pogodą, różnymi oczekiwaniami oraz potrzebami skóry. Zdarzały się nieprzespane noce, kiedy to rano musiałam normalnie wyglądać; czy wkurzające niespodzianki spowodowane "tymi" dniami. I paletka korektorów L'oreal bardzo mi pomogła.



L'oreal Infallible Total Cover Full Coverage Longwear Concealer Palette to paletka pięciu korektorów: trzech beżowych odcieni, które raczej będą dla osób o jasnej i lekko opalonej cerze, dobrze ukryją niedoskonałości oraz rozświetlą spojrzenie; zielony kolor zakryje wszelkie zaczerwienia, natomiast fioletowy - przebarwienia i sińce. Opakowanie jest funkcjonalne i wykonane z solidnego plastiku, natomiast szata graficzna jest miła dla oka.

Konsystencja korektorów jest bardzo kremowa i aksamitna, pod wpływem ciepła palców jest bardzo plastyczna. Raczej bym stwierdziła, że jest ona tłusta niż sucha, choć nie przeszkadza to w aplikacji. Jednak zdarzało mi się, że z tego powodu miałam problem z jego zastygnięciem. Zawsze chwilę odczekuję, aby korektor dobrze się wtopił w cerę i dopiero wtedy delikatnie nakładam podkład, najczęściej ruchem stemplującym za pomocą gąbeczki. Aby uzyskać wymagany kolor korektora beże najczęściej ze sobą mieszam: pierwszy i drugi odcień. Dochodzi do tego bardzo łatwo, ponieważ kosmetyk jest bardzo plastyczny. 



Zieleń i fiolet są to już korektory do zadań specjalnych. Niewielka ilość beżowego koloru pozwala na zakrycie mało wymagających zaczerwień, tam gdzie jednak potrzebne jest lepsze krycie, wtedy sięgam po zieleń. Na policzku mam zaczerwienienie i pęknięte naczynko pod skórą, tam najpierw nakładam zieleń, aby zneutralizować kolor, a następnie według potrzeb beż lub od razu podkład. Natomiast fiolet stosuje pod oczy. Niestety jestem posiadaczką dość widocznych cieni pod oczami, dodatkowo często niedosypiam, zdarzają się bezsenne, ciężkie noce. Wtedy też ten korektor mnie ratuje. Najpierw wklepuję na obszar pod oczami. Korektor jest bardzo lekki, nie obciąża delikatnej skóry i jest komfortowy w noszeniu. Następnie nakładam bardzo cienką warstwę podkładu, a na koniec korektor. Całość nie jest ciężka i widoczna po przypudrowaniu, obszar pod oczami wygląda bardzo naturalnie.

Trwałość korektorów jest bardzo dobra. W upalne dni nie ważył się, ani się nie ścierał (oprócz strefy T, skąd praktycznie wszystko mi samoczynnie schodzi). Po przypudrowaniu nieznacznie wchodzi w zmarszczki, jednak daje naturalny efekt bez obciążenia skóry. Krycie jest średnie, jednak można je budować nakładając więcej produktu (choć tego nie polecam) albo zmieniając sposób aplikacji - u mnie najlepiej sprawdza się aplikacja palcami, natomiast nadmiar "zdejmuję" gąbeczką. Wydajność moim zdaniem jest wysoka, ponieważ korektory są bardzo dobrze napigmentowane i nie potrzebujemy zbyt wiele produktu. Zaletą tego produktu też jest to, że nie pogarsza stanu cery, nie zauważyłam, żeby mnie uczulił lub spowodował wysypu dodatkowych wyprysków.



Paletki nie używam na co dzień, bo nie mam takiej potrzeby. Podkład w miarę dobrze sobie radzi z zakryciem niedoskonałości, po za tym, rzadko kiedy mam czas na poświęcenie na poranny makijaż więcej niż 5 minut. Natomiast gdy mam więcej czasu i szykuję się na wyjście lub naprawdę potrzebuję mocniejszego krycia, to chętnie sięgam po te korektory. Dobrze sobie radzą z moimi niedoskonałościami i uważam że paletka L'oreal Infallible Total Cover Full Coverage Longwear Concealer Palette warta jest posiadania. Dostępna jest praktycznie w każdej drogerii, gdzie jest szafa L'oreal, jednak w drogeriach internetowych można ją znaleźć taniej.

Lubicie takie paletki korektorów, czy zaufałyście może innym kosmetykom: kamuflaże, korektory w płynie?

Pozdrawiam :)
Czytaj dalej »

niedziela, 23 lipca 2017

Długie i podkręcone rzęsy tylko z L'Oreal

6

Tusze do rzęs L'Oreal bardzo lubię i od kilku lat wypróbowałam ich wiele. Mam swoich faworytów, do których co rusz wracam, jednak zawsze z zaciekawieniem śledzę nowości. Kilka miesięcy temu firma wypuściła nową maskarę False Lash Superstar X-Fiber, która ma za zadanie pięknie wydłużyć i pogrubić rzęsy nadając im gwiazdorski efekt sztucznych rzęs. Wymagania co do tuszy mam duże, czy ta maskara je zaspokoiła? Zapraszam do lektury.





Może zaciekawi Ciebie:



Opakowanie Maskary False Lash Superstar X-Fiber jest poręczne, w tonacji fioletowej z białymi napisami. Tusz jest dwustronny i ma to pomóc nam w podkreśleniu rzęs. Cała filozofia polega na tym, że najpierw nakładamy jedną warstwę tuszu bazowego, aby podkręcić i wydłużyć rzęsy, natomiast kolejnym krokiem jest nałożenie tuszu z widocznymi włóknami, które mają za zadanie oblepić nimi rzęsy i je pogrubić. W związku z tym mamy tutaj dwie różne szczoteczki. 



Pierwsza ze szczoteczek, czyli "1", jest prosta, lekko zwężana w środku, włoski są gęste i krótkie. I to za jej pomocą nakładamy tą pierwszą warstwę. Tusz ma ładny zapach, L'Oreal przyzwyczaiło nas do tego, choć nie pobija zapachem Volume Million Lashes So Couture, to jest on lekki i nienachalny. Kolor tuszu jest oczywiście czarny, konsystencja nie jest zbyt gęsta, dzięki czemu ładnie przyczepia się rzęs i je rozdziela. Jednak potrzebuje dłuższej chwili, aby na nich wyschnąć.



Druga szczoteczka oznaczona numerem "2" ma już bardziej zaokrąglony kształt, jest grubsza i widoczne na niej są włókna, które oblepią się wokół rzęs. Konsystencja jest gęsta, wynika to z dużej ilości właśnie tych włókien. Zapach bardziej ostry niż u "1", jednak nadal on nie przeszkadza. Maskarę nakładam po zastosowaniu pierwszej szczoteczki. Dzięki temu, że on nie schnie zbyt szybko, włókna bezproblemowo przyczepiają się i zwiększają objętość rzęs. Podczas aplikacji nie osypują się. Jednak zawsze trzeba mieć na uwadze, że jeżeli nie będzie się precyzyjnym, to można uzyskać niepożądany efekt. Niestety w tym miejscu po nałożeniu zbyt dużej warstwy bardzo łatwo posklejać rzęsy, które nie będą wcale kojarzyć się ze spojrzeniem gwiazd z czerwonego dywanu.



Oczywiście, tusze nie muszą być używane w parze. Najczęściej sięgam tylko po "1", ponieważ wtedy uzyskuję ładny naturalny efekt. Rzęsy są podkręcone i wydłużone. Natomiast na wieczór, lub gdy mam ochotę na coś mocniejszego, sięgam także po "2". Tak jak powyżej zaznaczyłam trzeba uważać z warstwami. W zupełności wystarcza tylko jedna, przy drugiej sklejenie rzęs murowane. Osobiście, dla większego bezpieczeństwa, wolę jeszcze sięgnąć po silikonową czystą szczoteczkę i wyczesać nadmiar produktu. W trakcie noszenia, czy to samej "1", czy "1+2" nic się nie osypuje, czy rozmazuje. Po zaschnięciu tusz jest nie do zdarcia i bardzo trwały. Z drugiej strony bardzo łatwo się go zmywa - dobry micel lub mleczko do demakijażu usuwa produkt z rzęs. Sięgam po niego w ważnych dla mnie sytuacjach. Przykładowo, w piątek o 6 rano się malowałam, przeżył ze mną 7h podróż autobusem do Warszawy, koncert oraz powrót. W sobotę rano, po dotarciu do domu i spoglądnięciu w lustro nie miałam żadnych zarzutów co do makijażu oczu. Świetnie trzymał się przez 24h! (czego nie mogę powiedzieć o podkładzie)



Maskara L'Oreal False Lash Superstar X-Fiber jest jednym z moich ulubieńców i tak jak większość tuszy tej firmy spełniła moje oczekiwania i na niej się nie zawiodłam. W dni, kiedy go używałam, bardzo często znajomi pytali się, czy mam sztuczne rzęsy, albo gdzie robiłam przedłużanie rzęs. Byli w szoku, że taki spektakularny efekt uzyskałam tuszem dostępnym w każdej drogerii. Moim zdaniem, jest to bardzo udany kosmetyk i zostaje ze mną na dłużej.

A jakie są Wasze ulubione maskary?

Pozdrawiam :) 







Czytaj dalej »

wtorek, 16 maja 2017

RED LIPS - Makijaż wykonany kosmetykami L'oreal Paris

14

Każda kobieta wygląda bajecznie w klasycznym makijażu. I nie potrzeba do tego zbyt wielu kosmetyków. Wystarczy odrobina cieni do powiek w neutralnych kolorach, tusz do rzęs, dobry podkład i ulubiona czerwona pomadka. Taki makijaż można wykorzystać na różne okazje, idealnie się sprawdzi na co dzień np do pracy, na wieczór, na randkę, ślub czy sobotnią całonocną imprezę.




Najlepsze jest to, że cały makijaż został wykonany kosmetykami L'oreal Paris, które ostatnio pokazywałam Wam na Instagramie oraz na stronie na FB. Miałam ograniczone możliwości, ponieważ musiałam zapomnieć o swoich ulubionych kosmetykach, ale myślę, że końcowy efekt jest zadowalający.



Przed nałożeniem podkładu sięgnęłam po paletkę korektorów Infallible Total Cover Full Coverage Longwear Concealer Palette. Są one kremowe, dzięki czemu ładnie rozsmarowują się na twarzy i z niej nie schodzą w ciągu dnia. Są dobrze napigmentowane, dzięki temu ładnie wszystko zakrywają. Nadają się też pod oczy. Do wyboru jest pięć kolorów: trzy beże, fiolet oraz zieleń. Najpierw na przebarwienia oraz wypryski nałożyłam zielony korektor, a na niego beż. Dopiero wtedy za pomocą zwilżonej gąbeczki nałożyłam podkład Infallible 24H Matte 12 Natural Rose. Obawiałam się, że będzie zbyt różowy, jednak ładnie dopasował się do kolorytu cery. Cienie pod oczami zakamuflowałam za pomocą beżowego korektora wcześniej wspomnianej paletki oraz utrwaliłam cały makijaż za pomocą pudru Infallible 24h Matte Powder 160 Sand Beige. Uzyskałam dzięki temu ujednolicony koloryt cery, bez widocznych przebarwień, twarz była dobrze zmatowiona. 

 


Pierwszym problemem, jaki napotkałam, to jak wykonturować twarz. W zestawie nie miałam bronzera, więc musiałam posłużyć się jedynym kosmetykiem do policzków, czyli Blush Sculpt Trio Contouring Blush 102 Nude Beige. Róż jest podzielony na trzy części, można kolory zmieszać ze sobą lub używać oddzielnie. Ja wybrałam drugą opcję. Najciemniejszym kolorem podkreśliłam obszar pod kośćmi policzkowymi, potem na same policzki nałożyłam średni kolor, aby na sam koniec na szczyty kości dać rozświetlacz, który w paletce stanowi najjaśniejszy kolor. Niestety nie do końca mi się efekt podobał, ponieważ ten produkt ma dość dużo widocznych brokatowych drobinek, które niekontrolowanie migrują po całej twarzy.



Podkreślenie brwi wcale nie okazało się łatwym zadaniem, mimo dostępu aż do czterech kosmetyków im dedykowanym. Uparłam się, że będę korzystać z pędzelka dostępnego w Brow Artist Genius Kit Palette Medium to Dark, którym ciężko mi było się obsługiwać: nie jestem przyzwyczajona do tak krótkich trzonków. Najpierw nałożyłam wosk, zdefiniowałam nim kształt brwi, a następnie całość wypełniłam cieniem z tego samego zestawu. Na koniec przejechałam po nich kredką Brow Artist Maker Powder Finish Crayon 04 Dark Brunette i je przeczesałam. 



Drugi problem, z którym musiałam się zmierzyć, to wymyślić jak pomalować powieki. Sięgnęłam po produkty do brwi Brow Artist. Najpierw narysowałam kreskę wzdłuż linii rzęs za pomocą Brow Artist Maker Powder Finish Crayon 04 Dark Brunette, a następnie ją roztarłam dostępnym pędzelkiem. Cienie do brwi spisały się też jako cienie do powiek: ciemniejszy odcień z paletki Medium to Dark nałożyłam na zewnętrzną część powieki, natomiast jaśniejszy brąz z paletki Light to Medium wypełnił resztę powieki. W wewnętrzne kąciki nałożyłam rozświetlacz z paletki róży Blush Sculpt. Na koniec pozostało tylko wytuszowanie rzęs. Tutaj już nie było problemów, ponieważ maskara False Lash Superstar XFiber Mascara jest fenomenalna. Za pomocą dwóch szczoteczek można świetnie podkreślić rzęsy.

 
 

Przy takim makijażu nie mogło zapragnąć czerwonych ust. Pomadka Color Riche Matte w kolorze 347 Haute Rouge o matowym wykończeniu tutaj pasowała wyśmienicie. Komfort nakładania i jej noszenia jest bardzo wysoki. 

 

Do tego makijażu świetnie pasowały duże kolczyki z kryształkami. Moje pochodzą ze sklepu Happiness Boutique. Oferują oni darmową wysyłkę do Polski oraz posiadają program lojalnościowy dla swoich klientów. Mój model to Winter Wonderland Chandelier Earrings, zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia. Wyglądają bardzo elegancko i nie czuć ich praktycznie na uszach, są bardzo lekkie.

 


Co sądzicie o takim makijażu? Lubicie klasykę?

Pozdrawiam :)




Czytaj dalej »

czwartek, 5 maja 2016

L'Oreal Infallible Sculpt Contouring Palette - konturowanie krok po kroku

12

Jakiś czas temu otrzymałam do sprawdzenia najnowsze dziecko firmy L'Oreal:  Infallible Sculpt Contouring Palette. Konturowanie twarzy nie jest mi obce, wykonuję je praktycznie codziennie. Najcześciej stosuję technikę konturowania na sucho - jest mniej 'brudzące', szybsze, można mniej uwagi na to poświęcić. Natomiast konturowanie na mokro wybieram wtedy, gdy zależy mi na bardziej wyrazistym makijażu i oczywiście mam więcej czasu. W swoich zbiorach mam kilka ciekawych perełek, które ułatwiają tę czynność. Czy produkt L'Oreal znalazł się wśród nich?

 




L'Oreal Infallible Sculpt otrzymałam w świetnie zaprojektowanym pudełku, który jest podświetlany. Oczywiście od razu był efekt wow. Spersonalizowany liścik od firmy także sprawił, że buzia sama się uśmiechnęła. Sam kosmetyk także ma ciekawe opakowanie: przypomina i wielkością, i kształtem, smartfon. W środku znajduje się dwukolorowy kosmetyk oraz przegródka na np mały pędzel. Ale zamiast tego znajduje się ulotka z grafikami przedstawiającymi w jaki sposób podkreślić konkretne części twarzy. Myślę, że jest to bardzo pomocne dla osób, które są na początku odkrywania zalet konturowania. Osobiście, z miłą chęcią ją przeglądnęłam, jest warta uwagi. Do opakowania oczywiście jest także dołączone lusterko.


Posiadam kolor 03 Medium/Dark. Do dyspozycji mam jeden jasny oraz ciemniejszy kolor. Niestety oba odcienie nie do końca mi pasują. Jasny beż dla mojej karnacji jest zbyt ciemny, nie jest zbytnio widoczny po nałożeniu. Jednak wolę do modelowania owalu twarzy używać jaśniejszych odcieni. Natomiast ciemny brąz ma zbyt wiele pomarańczowego pigmentu, wolę bardziej zimne odcienie.  Oba produkty mają bardzo plastyczną konsystencję, miękką, troszkę tłustą. Bardzo dobrze przylega do skóry i ładnie się rozciera. Kolory łączą się ze sobą, więc można je mieszać. Nie odznaczają się na skórze. Aplikacja, dzięki konsystencji, jest bardzo łatwa. Na trwałość także nie mogę narzekać. Po przypudrowaniu korektory nie ścierają się oraz nie ważą się.


Tak jak wspomniałam wcześniej, kolory nie do końca są moje. Wolę inne odcienie. Jednak już wielokrotnie sięgałam po tę paletkę i tragedii nie ma. Nawet mogę powiedzieć, że daje raczej delikatny efekt po roztarciu, co jest na plus. Dodatkowo ten pomarańcz gdzieś się gubi i praktycznie jest niewidoczny na twarzy.

Przygotowałam dla Was etapy powstawania makijażu twarzy właśnie przy pomocy paletki do konturowania L'Oreal Infallible Sculpt. Jest to raczej klasyczne konturowanie, choć musicie pamiętać, że wszystko zależy od kształtu waszej twarzy i od tego co chcecie ukryć lub uwypuklić. Konturowanie to nic innego jak zabawa światłem - za pomocą jasnych i ciemnych kolorów możemy wyszczuplić lub poszerzyć twarz, wydłużyć lub skrócić, uwydatnić kości policzkowe czy wyszczuplić nos. Myślę, że warto znać kilka tricków, które będą pomocne przy wykonywaniu makijażu.





1. Przygotowuję twarz do makijażu. W tym celu nakładam nawilżający krem do twarzy i odczekuję chwilę, aż się wchłonie. Jak widzicie mam widoczne zaczerwienie twarzy, przebarwienia po wypryskach oraz dość ciemne cienie pod oczami. To wszystko muszę ukryć. Na kształt twarzy nie narzekam, podkreślenia wymagają policzki. przydałoby się także coś zrobić z linią żuchwy, aby lekko wydłużyć twarz. Zwróćcie uwagę też na nos, wygląda trochę jak kartofel, postaram się go troszkę wyszczuplić.

2. Czas zacząć zabawę. Na całą buzię nakładam podkład.  Za pomocą korektora zakrywam widoczne przebarwienia. Na zdjęciach podkład wydaje się odrobinę za jasny, jednak to wina oświetlenia. Zobaczycie później że wszystko jest ok.



3. Sięgam po paletkę do konturowania. Najpierw nakładam jaśniejszy korektor na środek czoła, grzbiet nosa, cienie pod oczami, łuk kupidyna, noski, oraz środek brody. Ciemny korektor aplikuję przy nasadzie włosów na czole, na skroniach, na bokach nosa, oczywiście pod kośćmi policzkowymi oraz na linii żuchwy (co na zdjęciu jest mało widoczne).

4. Za pomocą gąbeczki BeautyBlender rozcieram korektory tak, aby wtopiły się w podkład. Jeżeli jest taka potrzeba to dokładam produktu. Po roztarciu widać już ładnie wymodelowaną twarz.



5. Czas na ostatnie machanie pędzlami. Oprószam twarz pudrem, aby jednak zmotowić odrobinę cerę i podkreślam policzki różem.

6. Teraz wystarczy tylko podkreślić oczy i usta i makijaż zakończony. Widać zmianę?




Mam nadzieję, że polubicie tak jak ja modelowanie twarzy. Nie wyobrażam sobie makijażu bez tego. Gdy nie mam zbyt wiele czasu, to działam bronzerem, natomiast kiedy zależy mi na mocniejszym zaznaczeniu policzków - to sięgam po korektory. Paletka L'Oreal Infallible Sculpt Contouring Palette jest dobrym produktem i ten odcień sprawdzi się u osób z ciemniejszą karnacją. Niestety cena jest dość wysoka, jednak pocieszający jest fakt, że w drogeriach internetowych można znaleźć produkty L'Oreal nawet o połowę tańszą.


Kto ma w swoich zbiorach tę paletkę? Lubicie ją?

Pozdrawiam :)




Czytaj dalej »

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Wyniki Konkursu :)

14
Hej Dziewczyny :)

Przejrzałam Wasze zgłoszenia w konkursie, gdzie do wygrania było L'oreal Serum Revitalift Laser x3.

Wszystkie z Was poprawnie odpowiedziały na pytania zamknięte. Przy pytaniach otwartych większość z Was wybrała opcję pierwszą.  Wasze odpowiedzi były ciekawe, przemyślane, trudno było mi wybrać piątkę zwycięzców. Ale musiałam.

Zatem ogłaszam, że Serum trafi do:

1. Picola, za wypowiedź: "Skóra twarzy to taka typowa kobieta i należy o nią dbać z należytą delikatnością. Dlatego też przy każdym zabiegu staram się być dla niej nie tylko delikatna, ale też starać się ją dopieścić w całości. Niezależnie czy jest to nakładanie kremu, czy demakijaż - każdemu dotykowi towarzyszy delikatny masaż. To sprawia, że nie tylko skóra odwdzięcza mi się promiennym wyglądem, ale tez ja czuje się odprężona :)"

2. Ilena: "Prekursor idealnej pielęgnacji."

3. Alieneczka: "Ponadczasowa technologia odmładzająca"

4. mentoska: "Bądź 3 razy piękniejsza - bezbolesne usuwanie zmarszczek z nową gamą Revitalift Laser X3!"

5. deedee_1: "Zatrważająco skuteczna technologia"


Dziewczyny, bardzo Wam dziękuję za udział i przede wszystkim GRATULUJĘ!!! Teraz czekam na Wasze maile z adresem do wysyłki.


Pozdrawiam :)




Czytaj dalej »

piątek, 2 sierpnia 2013

Przypomnienie o konkursie - L'oreal Serum Rivitalift Laser x3

0
Cześć

Przypominam Wam, Moi Drodzy, że dzisiaj kończy się termin do zgłaszania się do konkursu, gdzie można wygrać jeden z pięciu kosmetyków L'oreal Serum Revitalift Laser x3. Kto zapomniał wziąć udział, to teraz jest odpowiednia do tego pora :)

Wszystko jest wyjaśnione w TYM poście :)

Zapraszam i powodzenia :)


Czytaj dalej »

środa, 24 lipca 2013

Wyzwanie dla lasera Redukcja zmarszczek - gościnna recenzja L'oreal Revitalift Laser x3 krem + serum

9
hej :)

Dzisiaj na blogu po raz pierwszy recenzja gościnna - w roli recenzentki wystąpi moja siostra Agnieszka (l.34). Przez kilka tygodni używała ona kremu oraz serum z serii L'oreal Revitalift Laser x3. Jeżeli jesteście ciekawi jej odczuć, to zapraszam do dalszej lektury.



Opinię producenta o danych produktach mogłyście przeczytać w TYM poście, zatem przejdę od razu do recenzji.




KREM REVITALIFT LASER X3 GŁĘBOKA REGENERACJA ANTI-AGE NA DZIEŃ 


Szklany słoiczek jest zapakowany w kartonowe pudełeczko, podwójne Ważne jest, aby tutaj zaznaczyć, że w języku polskim jest tzw.  nakładka. Jak to Agnieszka stwierdziła - marnotrawstwo papieru, pieniędzy, bo na pewno wartość kosmetyku przez to wzrosła. Dodatkowo jest rozbieżność oznaczeń: na francuskim opakowanie produkt jest przeznaczony od 35 lat, natomiast na polskim opakowaniu że od 40 lat. Co więcej, na polskiej stronie L'oreal produkt jest skierowany dla osób po 40 roku życia.



Sam słoiczek prezentuje się bardzo elegancko, wykonany z czerwonego szkła, znajduje się tam tylko nazwa produktu. Reszta informacji jest zawarta na kartoniku. Warto wspomnieć, że sam krem chroni białe, plastikowe zabezpieczenie, co sądzę pozwala na dłuższe zachowanie właściwości kremu.



Konsystencja typowo kremowa, nie jest zbyt rzadka ani gęsta, nie spływa. Ładnie się rozprowadza, szybko się wchłania. Kolor jest raczej waniliowy.


Krem ma delikatny zapach, świeży, długo jest wyczuwalny, ale w żaden sposób nie drażni, ani nie przytłacza.

Po pierwszym kontakcie z kremem Agnieszka odczuła mega nawilżenie cery. Była ona świeża, wygładzona, miła w dotyku. Kosmetyk był używany w dzień.


Cena: ok 45 zł
Pojemność: 50ml




SERUM ANTI-AGE REVITALIFT LASER X3 REGENERACJA I SZYBKA WCHŁANIALNOŚĆ


Opakowanie tak jak w przypadku kremu, jest podwójne. w środku opis na kartoniku jest po francusku, natomiast nakładka w języku polskim. Poprzez pompkę wydobywa się produkt - nie zacina się, jeden "psik" starcza na rozsmarowanie serum na całą twarz.


Konsystencja, dość lekka, troszkę tłustawa, dobrze się rozprowadza, pozostawia początkowo kleiste uczucie, jednak po szybkim wchłonięciu zanika.


Kolor preparatu jest jasno różowy, z dorbinkami rozświetlającymi.

Zapach bardzo podobny do tego z kremu. Świeży, nie przytłaczający, nie duszący.

Po pierwszym stosowaniu Agnieszka zauważyła dobre nawilżenie. Cera była gładka, elastyczna, napięta,  odżywiona. Drobinki zawarte w serum nie są rozświetlające.

Cena: ok 45 zł
Pojemność: 30ml



Głównym działaniem kremu i serum z serii  REVITALIFT LASER X3 jest przede wszystkim redukcja zmarszczek. Agnieszka zauważyła, że zmarszczki się spłyciły, są mniej widoczne ! Nawilżenie jest ciągłe, przyjemne. Nie zauważyła zwężenia porów, jak to jest w opisie serum. Krem oraz serum nie zapchało cery Agnieszki, ani nie spowodowało reakcji alergicznej, a jest ona dość wybredna. Cera, po tych kilku tygodniach, była naprawdę w dobrym stanie - nawilżenie, gładkość, elastyczność, spłycenie zmarszczek.WOW. Na pewno spektakularne efekty byłyby zauważalne u dojrzalszych pań z bardziej widocznymi zmarszczkami.

Krem i serum działa. Stan cery się polepsza i przede wszystkim to widać. Może nie wszystkie obietnice producenta są spełnione (modelowaie konturu twarzy - raczej wpływu na grawitację nie mamy czy zwężenie porów) ale ten najważniejszy to tak: redukcja zmarszczek. Jeżeli chcecie się ich szybko pozbyć, to warto się zaopatrzyć w wyżej wymienione produkty. Już po kilku dniach widać efekty, natomiast po kilku tygodniach zmarszczki są zredukowane.


* * * KONKURS   KONKURS   KONKURS * * *

Jeżeli chciałybyście wypróbować serum L'oreal Revitalift Laser x3 lub sprawić prezent swoim mamom, to mam dla Was niespodziankę - biorąc udział w konkursie KLIK macie możliwość wygrania jednego z pięciu kosmetyków. Zadanie konkursowe jest prościutkie, każdy znajdzie dla siebie interesujące pytanie. Zachęcam do udziału.




Pozdrawiam :)

Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia