Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olej z czarnuszki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olej z czarnuszki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 kwietnia 2017

Pielęgnacja włosów: Olej, maska i odżywka VATIKA

7


Włosy to u mnie temat, którego nie lubię poruszać. Już od wielu lat nie mam na nie pomysłu, zmiana koloru na blond, teraz ombre spowodowała, że niestety są one zniszczone przede wszystkim na końcach. Dodatkowo są cienkie i proste, nic z nimi nie można ciekawego zrobić. Nadal poszukuję odpowiedniej pielęgnacji, która mogłaby u mnie zostać na dłużej. Przez ostatnie 1,5miesiąca stosowałam kosmetyki Vatika Dabur. Jesteście ciekawe jak się u mnie sprawdziły i co polecam?



 Olej do pielęgnacji włosów z czarnuszki Vatika 200 ml Dabur (Black Seed Oil)



Głęboko odżywia, kondycjonuje , odbudowuje i nadaje piękny zapach. Czarnuszka wykorzystywana jest od blisko trzech tysięcy lat zarówno w dietetyce (ziarna i olejki) jak i w zastosowaniu kosmetycznym. Ma charakterystyczny dość silny zapach i specyficzny smak. Olejek VATIKA BLACK SEED przeznaczony jest przede wszystkim do włosów zniszczonych i osłabionych. Dogłębnie odżywia skórę głowy oraz cebulki włosów. Działa również na włosy na całej ich długości poprzez odbudowę porowatej struktury, wygładzenie i nadanie blasku oraz zdrowego wyglądu zniszczonym czy przesuszonym końcówkom. Dodatkowo pozostawia na włosach unikalny, piękny zapach, który poprawia samopoczucie.


Przygodę z olejami rozpoczynałam wielokrotnie, jednak ten sposób odżywiania i pielęgnacji włosów nie przypadł mi do gustu. Jednak po użyciu Black Seed zauważyłam zmianę na moich włosach i postanowiłam kontynuować. Olej stosuję przed myciem. Dobrze by było trzymać go przez całą noc, jednak mój tryb życia na to nie pozwala, więc staram się nakładać go na co najmniej dwie godziny. Oleistą ciecz z łatwością się aplikuje na włosy i skórę głowy, choć brakuje mi jakiegoś dozownika. Kilkukrotnie nadmiar wylewał mi się z ręki. Zapach bardzo mi się podoba - jest intensywny, jednak mnie nie drażni. Olej bez problemu zmywa najzwyklejszy szampon, już przy tej czynności czuć, że włosy są gładkie, nie splątane. Po wysuszeniu są sypkie i jednocześnie gładkie i lśniące. Olej nie powoduje szybszego przetłuszczania się włosów, są one odbite od skóry głowy. Jestem zachwycona tym, jak moje włosy wyglądają po umyciu, dlatego też sięgam po niego co dwa dni. Widać znaczącą różnicę w ich kondycji. Jedyne małe ale - nie odżywił moich przesuszonych końcówek i nie uchroni ich przed nożyczkami.



 Krem do Stylizacji Włosów z czarnuszką - odbudowujący 140 ml. Vatika Dabur

 

 

 Krem do stylizacji włosów - z czarnuszką i jeżyną. Odżywia,wygładza, nawilża i chroni włosy przed działaniem czynników zewnętrznych. Czarnuszka znana była już w starożytnych kulturach.  Roślina ta korzystnie działa na wzmocnienie struktury włosów, świetnie nawilża i chroni włosy przed niekorzystnym działaniem czynników zewnętrznych.  Zawarte w kremie ekstrakty z kokosa, jeżyny i migdałów wspomagają regenerację włosów nadając miękkość i blask włosom. Krem używany przed myciem na suche włosy odżywia i nawilża włosy, niewielka ilość użyta po myciu na mokre włosy chroni przed wpływem szkodliwych czynników zewnętrznych oraz pomaga w stylizacji.



 Krem jest dla mnie dopełnieniem oleju Black Seed. Można go stosować na dwa różne sposoby - albo przed myciem, albo po umyciu włosów. Ja preferuję ten pierwszy sposób. Po zmyciu oleju nakładam maskę na włosy i czekam tak z 15min, aby mogła zadziałać, albo nakładam ją jednocześnie z olejem i wtedy na włosach jest około 2godzin. Raz nałożyłam, ją po umyciu, jako krem do stylizacji i skończyło się to u mnie tłustymi włosami - musiałam maskę zmyć. Moje włosy z tego działania były bardzo zadowolone, ponieważ pięknie lśniły i były bardzo miękkie. Jednak liczył się wtedy dla mnie czas i ponowne mycie włosów i ich układanie nie było mi na rękę. Uwielbiam duet olej plus maska, włosy prezentują się świetnie. Zauważyłam też, że są wzmocnione.

 


Maska do włosów Dziki Kaktus Vatika 500ml Dabur - włosy wypadające i łamliwe



Maska - Odżywka Dziki Kaktus to doskonały produkt do pielęgnacji włosów.  Ta niezwykle szybko działająca maseczka w której skład wchodzi Kaktus, Czosnek oraz Olejek kokosowy, została stworzona dla osób z włosami bardzo słabymi, łamliwymi, ze skłonnością do ich wypadania. Składniki zawarte w masce dogłębnie odżywiają włosy i powodują, że włosy mniej się łamią, są jedwabiste i lśniące a do tego ładnie pachną.
- kaktus - zapobiega wypadaniu włosów i regeneruje włosy
- olejek kokosowy - wnika w strukturę włosa, wzmacnia go i podnosi u nasady- czosnek - wraz z innymi składnikami pomaga zredukować wypadanie włosówRegularne stosowanie maski, daje kompletną pielęgnacje i ochronę włosom zniszczonym i słabym.



Odżywka po umyciu włosów to najczęściej kolejny etap mojej pielęgnacji. Maska ma bardzo przyjemny zapach, konsystencja jest dość zbita, jednak ładnie rozsmarowuje się po mokrych włosach. Jest ona przeznaczona dla osób z włosami bardzo słabymi i łamliwymi, czyli jest idealna dla mnie. Niestety nie zauważyłam jakiś większych zmian po jej stosowaniu. Nie obciąża włosów ani ich nie skleja.


 


 Podsumowując, najczęściej stosuję trzy produkty na raz: olej i krem do stylizacji Black Seed na suche włosy przed myciem, natomiast na mokre po umyciu odżywkę z kaktusem. Po takiej kombinacji jestem zadowolona z kondycji moich włosów. Są miękkie, gładkie, sypkie. Ten zestaw mogę polecić wszystkim osobom, które mają włosy cienkie, zniszczone i potrzebują natychmiastowej pomocy. Te kosmetyki można znaleźć w wielu sklepach internetowych, min. magiczne-indie.pl. Cena za produkt to kilkanaście złotych.


Używałyście któregoś z opisywanych kosmetyków Vatika?

Pozdrawiam :)





 
 
Czytaj dalej »

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Długa historia o pryszczu. Moja walka!

13
Moja walka z trądzikiem trwa od kilkunastu lat. Pierwsze wypryski pojawiły się w LO i od tamtej chwili przegrywałam. Dwa lata temu rozpoczął się najgorszy okres. Dzień w dzień pojawiało się po kilka bolących czerwonych gul, które na moich oczach rosły i się rozwijały. Nie miałam na twarzy przestrzeni, która nie była zainfekowana. Niestety, pomagałam też w rozwijaniu się niedoskonałości. Ciągle dotykałam twarzy, rozdrapywałam, wyciskałam. Mogłabym nawet stwierdzić, że to był rodzaj nerwicy natręctw. Moje myśli i czyny krążyły przede wszystkim wokół pryszczy. Nie da się w kilku słowach opisać, co wtedy czułam. Wiedziałam, że robię źle, jednak nie mogłam przestać. Było to strasznie dołujące. Miałam prawie 30 na karku, rodzinę, dziecko, pracowałam. A nie potrafiłam sobie poradzić ze swoimi niedoskonałościami.  Próbowałam wielu sposobów, szukałam i czytałam wiele artykułów, które miały mi pomóc w tej nierównej walce. Jednak to moje myślenie i podejście musiało ewoluować na przestrzeni tych lat, aby w końcu móc powiedzieć, że wygrałam! 


Dzisiaj chciałam Wam opisać działanie pewnego mydełka, które w znacznym stopniu przyczyniło się ostatnio do poprawy mojej cery. Ale zanim to zrobię, chcę wyraźnie zaznaczyć, że na ten efekt, który teraz mam, pracowałam prawie dwa lata. Przewinęło się wiele kosmetyków, które miały znaczny wpływ na to, jak teraz wyglądam. Nie zrobiło to tylko to mydełko... Chcę żebyście to wiedziały, bo sama wiem, jak podchodziłam do wszelkich recenzji cudownych preparatów. Jeżeli borykasz się z trądzikiem, tak jak ja, to musisz sobie uświadomić, że jednym specyfikiem niczego nie zmienisz. Nie zmienisz też swojej cery w ciągu kilku miesięcy. To jest długa walka, często trzeba zasięgnąć rady dermatologa. Mi się udało bez leków, choć stan zapalny, jaki miałam, bym naprawdę poważny i rozległy.



Na początku chciałabym przypomnieć co stosowałam. Tak jak wcześniej napisałam, musiało się zmienić moje myślenie. Z tym było najgorzej. Musiałam się pilnować, aby nie dotykać twarzy. Uwierzcie, było ciężko, wyeliminowałam to po kilku miesiącach, choć nadal mi się zdarza, że np  oglądając film zaczynam szukać wszelkich uwypukleń, aby je rozdrapywać czy wyciskać. Kolejny ruch, który wykonałam, to odstawiłam wszystkie typowo drogeryjne specyfiki, które często kuszą na półkach sklepowych. A byłam ich fanką. Mleczka, toniki, kremy. Nie wierzę już w reklamy, dla mnie rekomendacją są składy. Na przestrzeni tych lat zauważyłam, że  moja cera nie lubi parabenów, parafiny oraz masła shea i tych substancji przede wszystkim unikam. Warto tutaj zaznaczyć, że nie zrezygnowałam z makijażu. Nadal się malowałam używając tych samych kosmetyków co wcześniej.  Jednak większą uwagę przywiązuję do odkażania wszelkich mazideł, dbam o nie, często myję pędzle.

Na początku stosowałam metodę OCM, która w znacznym stopniu wpłynęła na pozbycie się wszelkich niespodzianek. Sama kupowałam oleje, mieszałam je w odpowiadających mi proporcjach. Następnie powoli przeszłam na czarne mydło, które świetnie się rozprawiło z niechcianymi wypryskami. W połączeniu z elektryczną szczoteczką działała cuda. Oczywiście robiłam 'skoki w bok', ale nigdy nie wróciłam do drogeryjnych produktów. W uważny sposób wybierałam toniki, kremy, maski, jednak wciąż kręciłam się wokół naturalnych kosmetyków o krótkich i prostych składach.



Wiele miesięcy przemyślanej pielęgnacji opłaciło się. Od kilku miesięcy na mojej twarzy nie pojawiły się żadne bolące ropne wypryski. Co jakiś czas 'coś' wyskakuje, jednak jest małe i szybko znika. To, z czym nie mogłam sobie poradzić to małe podskórne krostki, przebarwienia potrądzikowe i blizny. Z tymi dwoma ostatnimi niedoskonałościami ciężko sobie poradzić za pomocą tylko kosmetyków, więc się skoncentrowałam na walce z krostkami. I tutaj spisało się wyśmienicie mydełko, które kupiłam całkowicie przypadkowo. Mydło Aleppo z olejem z czarnuszki Najel wykonało świetną robotę.  


Naturalne mydło przeznaczone jest do cery trądzikowej. Bazą mydła Aleppo jest oliwa z oliwek z domieszką oleju laurowego, które ma właściwości antyseptyczne. Natomiast olej z czarnuszki przyśpiesza proces regeneracji naskórka, przyśpiesza gojenie się ran,  wspomaga  leczenie schorzeń skórnych. Oprócz tego chroni skórę przed promieniami UV i łagodzi podrażnienia. Skórę jest nawilżona, gładka. Nic w tym dziwnego, bo 85% oleju to nasycone kwasy tłuszczowe takie jak kwas linolowy, oleinowy oraz alfa-linolenowy. Oprócz tego pełno jest witaminy E, beta karotyny, tymochinon, sterole, biotyna.


Dzięki tym trzem głównym składnikom mydła cera jest oczyszczona, świeża. Pozbyłam się wszelkich podskórnych krost oraz zaskórniaków. Łagodzi wszelkie podrażnienia, pozostawiając skóę miękką i gładką. Czuć także głębokie nawilżenie. Mydełko bardzo dobrze się pieni, można je stosować do golenia, szybciej radzi sobie podrażnieniami.

Mydełko używam od miesiąca, conajmiej dwa razy dziennie i bardzo szybko zauważyłam pozytywne zmiany. Nie mam zamiaru z niego już rezygnować. Będę go używać zamiennie z czarnym mydłem.


Jeszcze rok temu nie wierzyłam w to, że pozbędę się wyprysków i będę zadowolona z cery. A tak teraz jest. Wiele osób z mojego otoczenia zauważyło zmianę, częściej pojawiam się bez makijażu. Bo mimo że mam nadal zaczerwienienia, plamy potrądzikowe i blizny, to w końcu się siebie nie wstydzę.

Jeżeli ktoś z Was nadal walczy z trądzikiem, to mam nadzieję, że tym wpisem pomogłam i naprowadziłam na konkretne zmiany. I trzymam za Was kciuki!


Pozdrawiam :)







Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia