piątek, 10 sierpnia 2012

Okularki ze sklepu firmoo.com plus makijaż dla krótkowidza :)

45
Witajcie :)
Jak już się zapewne domyśliłyście po ostatnim wpisie na blogu, stałam się posiadaczką okularków. Pochodzą one ze sklepu firmoo.com, którzy zaproponowali mi współpracę ;)



Do tej pory zbytnio nie nosiłam okularków, mimo postępującej wady wzroku. Pierwszy raz u okulisty byłam w liceum, ponieważ literki na tablicy mi się rozmazywały (siedziałam w ostatniej ławce ;) ) Pierwsza diagnoza: -0.5 :) wręcz prawie żadna wada. Ale uparłam się, że chcę okulary, z rodzicami poszłam do optyka, wybraliśmy i ........... i ich nie nosiłam bo mi się nie podobały :) przesiadłam się do pierwszej ławki (taaaa jasne :P kujon :P) i problem miałam z głowy. Niestety, na studiach nie było już zbyt ciekawie. Wada uległa pogorszeniu, sale wykładowe są wielgachne i przynajmniej u mnie miejsca z przodu były zawsze zajęte :) To mnie zmusiło do noszenia tych znienawidzonych okularów. Ale trwało to niezbyt długo, bo przerzuciłam się na soczewki :) Aktualnie moja wada na oba oczyska wynosi -3.0 czyli zbyt wiele nie widzę.
Po dostaniu propozycji od firmoo.com chwilkę się zastanawiałam, czy mi będą potrzebne i przede wszystkim, czy dany model mi podpasuje. Do wyboru miałam cały asortyment sklepu, przeglądnęłam wiele oprawek. I nagle natchnęłam się na właśnie TE :) Pomierzyłam się, pomierzyłam stare okulary, w optyku posprawdzałam mniej więcej jak przy takim kształcie bym wyglądała i stwierdziłam, a co mi tam :) Okulary zawsze się przydadzą, nawet do noszenia po domu, gdy zdejmuję soczewki.

Muszę stwierdzić, że kontakt ze sklepem http://www.firmoo.com/ był bardzo dobry. Odpowiadali na każdego maila, na każde moje pytanie, oczywiście przez wzglad na różne strefy czasowe, odpowiedzi nie były natychmiastowe, ale nie było zastoju. Przesyłka została nadana w piątek, we wtorek już miałam okularki w swoich rączkach :D
W sklepie jest naprawdę duży wybór: okulary korekcyjne, można wziąć okulary z "zerówkami", okulary przeciwsłoneczne. Dodatkowo, dla nowych klientów przewidziana jest promocja: wybierasz okulary i opłacasz tylko przesyłkę :) Więcej na ten temat można przeczytać TUTAJ (z tego co znalazłam, to przesyłka do Polski wynosi  USD18.75, więc w porównaniu z zakupionymi okularami plus szkłami tutaj w Polsce to jest to  może z 1/4 kosztów :)  )

Okularki były dobrze zapakowane. Oprócz nich samych otrzymałam pudełeczko na nie, materiałowy woreczek, chusteczkę do wycierania szkieł oraz na bryloczku mały śrubokręcik z dwiema śrubkami na zapas.

Zapraszam do obejrzenia zdjęć samych okularów:


 Muszę przyznać, że okularki bardzo mi się spodobały, soczewki poszły  w odstawkę ;) Tylko, że... na nowo musiałam nauczyć siebie malować. Minusy mają to do siebie, że pomniejszają oczy, więc malowanie ich polega przede wszystkim na ich maksymalnym powiększeniu.

Jest kilka zasad, które w tym pomagają, mianowicie:
- technika banana: zewnętrzny kącik zaznaczamy ciemniejszym cieniem, środek i wewnętrzny kącik jaśniejszym
- rezygnujemy z jakiejkolwiek wyrazistej kreski wzdłuż linii rzęs - lepiej narysować ją kredką i rozetrzeć, aby uzyskać dymek. Wyrazista kreska zamknie nam oko, co spowoduje jego pomniejszenie.
- rezygnujemy z czarnej kreski na linii wody, bo ona pomniejsza oko. Wybieramy białą lub beżową kredkę
- podkreślenie brwi oraz rozjaśnienie pod łukiem brwiowym jest wręcz wymagane
- dolnej powieki nie obrysowujemy, lepiej dobrze rozetrzeć tam cień
- kąciki zewnętrzne powinny być rozświetlone
- rzęsy muszą być porządnie wytuszowane i podkręcone aby "otworzyły" oko



Biorąc te wskazówki do serca, staram się tak teraz malować ;) Najgorsza była rezygnacja z kresek wzdłuż górnej linii rzęs, bo je wręcz uwielbiam, ale jakoś tak poradziłam sobie. Na początek wybrałam beże i brązy, czyli dość bezpieczne kolorki:

 
 



I jak Wam się podoba mój nowi "imiiidź" ? :) Bo mi bardzo... :) Mój małż stwierdził, że dostałam +3 do seksapilu haha (tylko tyle? :O :PPPP )
Jutro pokażę Wam inny makijaż do okularków, bardziej kolorowy i będzie to step ;)


Pozdrawiam :)

Czytaj dalej »

czwartek, 9 sierpnia 2012

A już niedługo... ;)

16
Hej :)

Dzisiaj taki szybki post zapowiadająco - przypominający :)

Już niedługo pojawi się post z moim nowym "imidżem" ;) A to za sprawą nowych okularów ;) więcej informacji pojawi się za jakiś czas ;)



Poza tym, chciałabym przypomnieć o dwóch konkursach trwających na moim blogu. Troszkę mała jakaś frekwencja :P

Pierwszy konkurs jest sponsorowany przez portal bonbonier.pl Do wygrania są 3 kody dające 100zł  w systemie bonbonier. (a do tej pory zgłosiły się 2 osoby ;)))) ) Więcej na ten temat możecie dowiedzieć się tutaj.

Drugi konkurs, to konkurs urodzinowy, zasponsorowany przeze mnie :P Miałam ostatnio urodzinki i chciałam się z wami podzielić dobrociami, podziękować. Więcej na temat tego konkursu możecie dowiedzieć się tutaj.


Serdecznie zapraszam do udziału :)

Pozdrawiam :)
Czytaj dalej »

Delia No.1 Szampon koloryzujący - recenzja

2
 Przy ostatniej paczce z Delii, oprócz czarnej farby do włosów, której recenzję możecie znaleźć tutaj, otrzymałam także Szampon koloryzujący w kolorze 1.0 czarny. Początkowo nie miałam pomysłu jak go użyć, no bo i tak włosy co miesiąc czy półtorej miesiąca muszę farbować, bo pojawiają się moje mysie odrosty, więc po co szamponetka? I tak leżała w łazience z innymi szamponetkami, które kiedyś tam, chyba w jakimś ferworze zakupowym nabyłam... I się pojawiła okazja.... Miałam dość pilne wyjście, farby żadnej w domu nie było, bo jeszcze był czas do farbowania, jednak pojawił się minimalny odrost, do tego po Palette, którą ostatnio sobie zaaplikowałam, włosy straciły połysk. Stwierdziłam, że odświeżę sobie kolor właśnie tym szamponem koloryzującym :)

Opis produktu:

Działanie
Delikatny produkt do koloryzacji włosów o trwałości do 6 - 8 myć. Pozwala nadać włosom wymarzony kolor, zmienić lub odświeżyć ich odcień. Nie zawiera amoniaku i utleniaczy. Chroni delikatną strukturę włosów, jest bezpieczny i łagodny dla skóry głowy.


Składniki aktywne

• formuła "Multiplant Complex", kompozycja roślinnych składników odżywczych z kory drzewa chinowego, nasturcji, rumianku, morszczynu i miodu pielęgnuje włosy i nawilża skórę głowy.

 cena: ok 4zł




Moja opinia:

Szampon koloryzujący otrzymujemy w formie saszetki. Konsystencja jest dość lejąca, trochę to utrudnia nakładanie na włosy. Pieni się raczej dobrze. Praktycznie bezzapachowa, nie "wwąchiwałam" się jakoś szczególnie, ale przy aplikacji nie czułam praktycznie nic. Włosy mam dość krótkie, więc nie miałam problemów z wydajnością, ale moim zdaniem, bezproblemowo szamponu wystarczy na  włosy o średniej długości.  Działanie nawet dobre. Odrosty zostały zafarbowane, nawet siwe włosy, kolor został odświeżony. Pierwszy problem pojawił się jednak przy zmywaniu farby, a mianowicie były sianowate i nie nadawały się do rozczesania, musiałam użyć odżywki (nie jest ona dołączona do opakowania). Kolejny problem pojawił się dzień później przy prysznicu, kiedy chciałam umyć głowę. Woda była czarna, a wcześniej spłukując farbę czekałam, aż będzie ona w miarę czysta. Ciurkiem farba spływała mi po policzkach. Aż się boję co by się stało, gdyby na mieście złapał mnie deszcz... Niby to szampon koloryzujący, który jest do iluś tam myć, ale nie powinien  w ten sposób się spierać. Ogólnie później już było wszystko w porządku, pod prysznicem nie miałam żadnych niespodzianek. kolor jest nadal świeży, mimo że już myłam włosy ok 8 razy. Czyli trzyma się dłużej niż zapewnienia producenta, ale zapewne na to także ma wpływ kondycja włosów.

Plusy/Minusy:
+ ładnie łapie kolor, pokrywa nawet siwe włosy
+ praktycznie bezzapachowa
+ cena
+ dostępność, można znaleźć w każdej drogerii
- troszkę problemowa aplikacja
- po zafarbowaniu włosy są sianowate
- bardzo obficie spływa z włosów


Pozdrawiam :)

Czytaj dalej »

wtorek, 7 sierpnia 2012

Neoviderm emulsja do skóry - recenzja

7
Neoviderm emulsja do skóry, którego producentem jest INSTITUTO GANASSINI, otrzymałam do testów pod koniec kwietnia. Krem przetestowałam w różnych warunkach i na różne partie ciała. Zapraszam do przeczytania recenzji.




Opis produktu:

Emulsja wskazana do stosowania w przypadku poparzeń słonecznych, lekkich oparzeń,
podrażnień i stanów zapalnych skóry pociągających za sobą zaczerwienienia (radioterapia,
peeling chemiczny, drobne otarcia). Dzięki swojemu działaniu nawilżającemu i ochronnemu
EMULSJA NEOVIDERM  koi i przynosi ulgę skórze, wspomagając fizjologiczne procesy prowadzące
do jej normalizacji.

EMULSJA NEOVIDERM nie zawiera filtrów słonecznych.
Wskazania:
• POPARZENIA SŁONECZNE
• OPARZENIA I STOPNIA
• OCHRONA PRZED I PO NAŚWIETLANIU
• PEELING CHEMICZNY

Składniki:
betaglukan - wspomaga gojenie skóry, łagodzi podrażnienia, niweluje negatywne efekty
promieniowania UV.
alginat - wzmacnia skórę, głęboko ją nawilża, redukuje zaczerwienienia i podrażnienia.
kwas hialuronowy - posiada wyjątkową zdolność zatrzymywania wody w naskórku, zapewnia
skórze właściwy poziom nawilżenia, zabezpiecza ją przed utratą elastyczności.

Sposób użycia:
Nanieść obficie emulsję na podrażnioną skórę i pozostawić ją do całkowitego wchłonięcia. Jeśli  to
konieczne nanieść emulsję ponownie. Nie wchłonięta warstwa produktu zapewni dłuższą ochronę.
Stosować nawet kilka razy w ciągu dnia, aż do całkowitego unormalizowania się stanu skóry lub
zgodnie z zaleceniami lekarza.

Ostrzeżenia:
Nie stosować na otwarte rany i uszkodzoną skórę. Należy unikać kontaktu z oczami. W razie dostania
się emulsji do oczu należy dokładnie przemyć je wodą. Przechowywać w miejscu niedostępnym i niewidocznym
dla dzieci. Przechowywać zamkniętą z dala od źródeł ciepła.

Do użytku zewnętrznego.
Emulsja testowana na obecność niklu, kobaltu, chromu, palladu i rtęci
Pojemność: 100 ml
Cena: ok 31zł


Moja opinia:


 Zacznę standardowo od opakowania. Krem zamknięty jest w metalowej tubce, nakrętka odkręcana, otwór zabezpieczony sreberkiem, więc jest pewność, że krem wcześniej nie był otwierany. 


 Konsystencja kremu dość gęsta, zapach - dla mnie dość drażniący, w sumie ciężko mi określić jak pachnie... Krem jest treściwy, przez to wydajny, niewielka ilość wystarcza do pokrycia dużej partii ciała. Wchłania się dość długo, ale to na plus z racji tego, że jest to krem leczniczy i ma za zadanie ukoić naszą "poparzoną" skórę. Po wchłonięciu nie zauważyłam, aby pozostawiał tłustą czy klejącą warstwę. 


O składzie nic nie mogę powiedzieć, bo tej informacji po prostu nie ma ani na kartoniku, ani na tubce, jest tylko napisane, że skład to "betaglukan, hialuronian sodu ora substancje pomocnicze".....

Jakiś czas temu moja cera było bardzo przesuszona, postanowiłam zastosować kilkakrotnie krem na całą twarz, pozostawiając ją do wchłonięcia na noc. Efektem była cera bardzo dobrze nawilżona, gładka.
Niestety nie poradził sobie ze stanami zapalnymi na mojej twarzy, nie goił ich jakoś szybciej, tak jak wypryski były tak były.. a szkoda, bo w sumie przede wszystkim liczyłam na to działanie. 
Na kostce miałam jakieś brzydkie przesuszenie, o średnicy 2 cm, skóra bardzo się łuszczyła. Krem stosowałam miejscowo. Już po pierwszym użyciu stan skóry się poprawił, z czasem przesuszenie zniknęło, nic tam już się nie łuszczy.
Stosowałam także ten krem po depilacji nóg. Ponownie poradził sobie z podrażnieniami i nawilżył skórę.
Na oparzeniach słonecznych także przetestowałam ten produkt. Ogólnie to się nie opalam, lubię się wygrzewać, ale bardziej gdzieś nad wodą, gdzie nie czuje się tego gorąca. Na tych wakacjach poszłam tylko raz na basen z dzieckiem. Jego oczywiście całego wysmarowałam filtrem, siebie nie, bo maluch już ciągnął do wody. Mimo że na tym basenie nie byliśmy zbyt długo, bo jakieś 2 godzinki, to wystarczyło, abym wieczorem poczuła pieczenie pleców. Skóra była zaczerwieniona. Nałożyłam tam dość grubą warstwę kremu i pozostawiłam do wchłonięcia. Ulga była natychmiastowa, skóra nawilżona, nie wystąpiło jej przesuszenie czy schodzenie, co u mnie po spieczeniu zawsze następowało.

Podsumowując, jest to bardzo dobry produkt, wydajny za przystępną cenę. Można go nabyć w aptekach. 


Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Walka o gładkie nogi, czyli krem do depilacji do skóry wrażliwej Aloes z firmy Bielenda - recenzja

41
Zapewne każda z nas się depiluję. Niby nie musimy, ale jednak musimy :D Na rynku jest dużo różnych sposobów, aby pozbyć się niechcianego owłosienia, od maszynek jednorazowych, elektrycznych, po woski na gorąco, zimno, plastry, kremy do depilacji itp. W lecie odkrywamy więcej tego naszego ciała, ku uciesze panów :P więc i częściej bawimy się w depilację. Głównym urządzeniem, które używam do depilacji to maszynki jednorazowe, jednakże działanie jest dość krótkotrwałe, włoski u mnie dość szybko odrastają, więc maszynka idzie w ruch wręcz codziennie. Posiadam także i depilator elektryczny, jednak to dość boląca i czasochłonna imprezka - mam dość wysoki próg bólu, można się przyzwyczaić, ale ten czas, który i tak gdzieś mi ucieka przez palce, nie chcę marnować na takie zabiegi. Plastry z woskiem także mam na sumieniu, jednak mnie nie przekonały. Dlatego też ostatnio sięgnęłam po krem do depilacji, dumając w drogerii, który wybrać, zdecydowałam się na Bielendę, a konkretniej Bielenda Vanity Krem do depilacji Aloes Skóra Wrażliwa. Pozytywnie nastawiona, myśląc że na dłuższy czas będę miała spokój z depilacją, zabrałam się do działania... :)

Opis produktu:


Aksamitny i delikatny krem przeznaczony do ekspresowej depilacji. Wyjątkowo łagodnie i bardzo dokładnie usuwa nawet najkrótsze włoski, czyni depilację szybką, skuteczną i bezbolesną.
Zawiera bogaty w składniki mineralne ekstrakt z aloesu, który koi i łagodzi podrażnienia, intensywnie nawilża i regeneruje skórę, zapobiega jej przesuszeniu.
Depilowane miejsca na długo pozostają gładkie i optymalnie wypielęgnowane.
Efekt: jedwabiście gładka i miękka skóra, ukojony i nawilżony naskórek.
Przeznaczony do depilacji ciała, twarzy, bikini.
pojemność: 100ml
cena: ok 7-9zł 



Moja opinia:

W  kartonowym opakowaniu znajduje się plastikowa tubka z kremem oraz różowa szpatułka.
Tubka jest odkręcana, otwór zabezpieczony sreberkiem, mamy pewność, że pierwsi otwieramy produkt. To na plus, bo wiele firm tego nie ma, a wiadomo jak to niektóre babeczki w supermarketach sprawdzają kosmetyki... :/
Szpatułka jest plastikowa, giętka, dobrze trzyma się w ręce. Krawędź, którą zbiera się preparat ze skóry, jest dość ostra, trzeba uważać, aby nie zrobić sobie krzywdy.

Krem jest w kolorze białym, średnio gęsty. Zapach - okropny... Jak dla mnie kombinacja moczu ze spalenizną... fuuuuj...

Działanie kremu trzeba podzielić na dwie części: na włoski jasne i cienkie oraz na włoski ciemne i grube.
W pierwszym przypadku, krem ładnie je usuwa, wystarcza te 5min, które napisane jest na opakowaniu. Natomiast w drugim przypadku, gdy do czynienia mamy z ciemnymi i grubymi włoskami to mamy ogólnie problem. Po 5 min włoski jak są, tak są. Po 10 min (wg producenta to jest maksymalny czas stosowania kremu) włoski nadal sterczą dumnie... Po 15 min... to samo... Na własną odpowiedzialność krem przetrzymałam do 20min i dopiero wtedy mocno dociskając szpatułką udało się zebrać większość włosków. Mimo, że skóra do depilacji była cała pokryta kremem, nie wszędzie zadziałał i niestety musiałam poprawiać maszynką. Z okolicami bikini to już w ogóle sobie nie poradził, strata czasu... Wydajność - mała. Prawie całą tubkę zużyłam na tylko łydki... a nie nakładałam jakoś dużo preparatu, cienką warstewkę. Na włoskach na udach nałożyłam go dość mało, bo się skończył, ale w miarę sobie poradził - mam tam cieniutkie włoski. Na twarzy nie stosowałam, bo strasznie odrzuca mnie zapach. Efekt gładkich nóg utrzymuje się niestety dość krótko... po 3 dniach musiałam ponownie sięgnąć po maszynkę do golenia. Plusem jest, że nie podrażnił mi skóry, mimo tak długiego trzymania preparatu. Po zabiegu skóra była gładka i nawilżona.

Skład:


Podsumowując. Produkt nie dla mnie... Z ciemnymi grubymi włoskami sobie nie poradził, straciłam tylko czas, i tak musiałam ostatecznie poprawić maszynką. W ogóle nie jest wydajny, prawie cała tubka poszła na tylko nogi do kolan? A reszta?  Niby produkt nie drogi, ale mimo wszystko, nie lubię wydawać jakichkolwiek pieniędzy na buble.

Plusy/Minusy
+ pielęgnuje skórę
+ nie podrażnia
- śmierdzi
- nie jest wydajny
- nie jest ekspresowy jak to określa producent
- działanie jego jest kontrowersyjne



Może znacie jakieś inne kremy do depilacji, które z czystym sercem możecie polecić? a może właśnie ktoś z Was lubi krem z Bielendy? Chętnie o tym podyskutuję :)


Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

sobota, 4 sierpnia 2012

Spotkanie blogerek Wrocław 4.08.2012

49
Cześć :)
Dzisiaj w Wrocławiu odbyło się spotkanie blogerek z Dolnego Śląska :) Imprezkę rozpoczęłyśmy już o 13, było nas 18 i się świetnie bawiłyśmy :D

Lista obecności :D
Patrycja   "Pieprz-i-Kokos"


Magda "Unappreciated"

 Monika "Fanglefashion"

Agata "Beauty Icon"

Blanka  "Red Lipstick"

Kornelia "Zoila"



Agata "LaNina"

Ania  "Anulaat"

Ola  "Kizia Mizia"

Marta  "Beauty and Mac"

Kasia  "Lets Talk Beauty"

Agnieszka  "White Praline"

Gosia  "SpookyNails"

Agata  "AgataMaNosa"

Gosia  "CandyKiller"


Trudno opisać w kilku słowach jak było :P Bo było super! Mogłam poznać osoby, których blogi podczytuję, mogłyśmy pogadać o tym co nas kręci :D Wiecie, że Spooky Nails ma ok 900 lakierów? :O :D

Nasze cudne organizatorki Agata i Gosia przygotowały dla nas wspaniałą niespodziankę :)   Na spotkanie zostały zaproszone konsultantki firmy Vichy oraz pani dermatolog. Każda z nas miała możliwość na osobności porozmawiać o kosmetykach Vichy, miałyśmy przebadaną cerę, dobraną pod nią pielęgnację, uzyskałyśmy odpowiedzi na nasze pytania.

Kolejną niespodzianką były prezenty  od firm, które zechciały nas obdarować swoimi produktami: Vichy, Tso Moriri, Organique, Matis, Pat &Rub oraz Hean :)

No to teraz zdjęcia :D Będzie ich mało, bo niestety aparat mi zwariował i nie wszystkie wyszły  :P Ale dziewczyny robiły dużo zdjęć więc pewnie niedługo wrzucą na bloga :)

Kolejno siedziały od lewej: Gosia z bloga SpookyNails, wolne miejsce Gosi z bloga CandyKiller; Marta z bloga Beauty and Mac; Monika z bloga fanglefashion; Asia z bloga AgathaRuedelaprada;  Patrycja z bloga Pieprz i Kokos, Agata z bloga LaNina; Magda z bloga Unaprreciated; Kornelia z bloga Zoila; Kasia z bloga Beauty Icon; Agata z bloga AgataMaNosa;
 
od lewej: Gosia z bloga SpookyNails,  Gosia z bloga CandyKiller; Marta z bloga Beauty and Mac; Monika z bloga fanglefashion; 

od lewej: Magda z bloga Unaprreciated; Kornelia z bloga Zoila; Kasia z bloga Beauty Icon; Agata z bloga AgataMaNosa;

Gosia z bloga SpookyNails

od lewej: Kornelia czyli Zoila; Kasia czyli

Ania, Agata, Patrycja, Agata

Ania, czyli Anulaat

Asia z bloga oraz Monika z bloga fanglefashion

To teraz mogę iść w końcu spać :)


Pozdrawiam :) 

Czytaj dalej »

piątek, 3 sierpnia 2012

Konkurs prezentowy z Bonbonier.pl - do wygrania bony o równowartości 100zł!!!

10
Witajcie :)

Kilka dni temu na swoim blogu zaprezentowałam swoje odczucia i wnioski na temat nowego portalu bonbonier.pl, które znajdziecie TUTAJ. Udało mi się dla Was zdobyć nagrody od firmy, dzięki którym możecie siebie lub swoich znajomych obdarować prezentami.



Do wygrania są aż 3 kody, które przekładają się na 100zł w systemie BonBonier - za tą wartość możecie wykupić bon prezentowy  dla siebie lub swoich znajomych będących na Facebooku. Do wyboru jest kilka ciekawych sklepów:  http://answear.com/; www.merlin.pl; musiccorner.pl; czy http://www.manufakturaczekolady.pl/ . Więcej sklepów, gdzie można wykorzystać taki bon znajdziecie na stronie http://bonbonier.pl


Zasady konkursu są bardzo proste. Przede wszystkim musisz być obserwatorem mojego bloga oraz polubić na Facebooku profil BonBonier (KLIK!) Następnie zarejestruj się na stronie bonbonier.pl (potrzebne jest konto na FB), przejrzyj dostępną tam ofertę sklepową, do której można zakupić bon, a następnie wybierz stamtąd swój jeden wymarzony prezent. Uzasadnij swój wybór.

Spośród wszystkich poprawnych zgłoszeń, wybiorę 3 osoby, które otrzymają kod przekładający się na 100zł do wykorzystania na bony prezentowe na portalu BonBonier. :)

Konkurs trwa do 18 sierpnia 2012 roku do godziny 23:59. W ciągu kilku dni od zakończenia na moim blogu ogłoszę zwycięzców!

Wzięcie udziału w konkursie jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu, który znajduje się poniżej.

Aby usprawnić później moją pracę, wszystkie osoby biorące udział w konkursie proszę o pozostawienie komentarza pod tą notatką według schematu:

OBSERWUJĘ BLOG JAKO: ..............
OBSERWUJĘ STRONĘ BONBONIER JAKO: ............. (podaj imię oraz pierwsze dwie litery swojego nazwiska)
ADRES MAILOWY: ............. (potrzebny do identyfikacji zgłaszających się osób)
ODPOWIEDŹ NA PYTANIE: ..................

Np:
OBSERWUJĘ BLOG JAKO: Ferrou
OBSERWUJĘ STRONĘ BONBONIER JAKO: .Joanna D-K
 ADRES MAILOWY: ferrou_22@yahoo.pl
ODPOWIEDŹ NA PYTANIE: Moim wymarzonym prezentem byłaby edycja kolekcjonerska płyty Sounds Of The Universe
Depeche Mode http://www.musiccorner.pl/depeche-mode-sounds-of-the-ltd-p-516978.html Jestem wierną fanką DM i w mojej kolekcji płyt brakuje mi tych wszystkich remiksów. Niestety, jak dla mnie cena jest zaporowa, więc na razie mogę tylko się zadowolić podstawową płytką albumu.






Życzę powodzenia i czekam na Wasze ciekawe propozycje prezentów :)






REGULAMIN KONKURSU

  • Konkurs trwa od 3 sierpnia 2012 do18 sierpnia 2012 godz. 23:59 czasu PL
  • Warunkiem koniecznym wzięcia udziału w konkursie jest wypełnienie zadania konkursowego

Zadanie konkursowe polega na:
- byciu obserwatorem bloga storybyferrou.blogspot.com

- polubienie strony BonBonier na Facebooku KLIK
- wypełnienie  zadania konkursowego: "
Zarejestruj się na stronie bonbonier.pl, przejrzyj dostępną tam ofertę sklepową, do której można zakupić bon, a następnie wybierz stamtąd swój jeden wymarzony prezent. Uzasadnij swój wybór."
- napisaniu komentarza pod tym postem, wg schematu:


OBSERWUJĘ BLOG JAKO: ..............
OBSERWUJĘ STRONĘ BONBONIER JAKO: ............. (podaj imię oraz pierwsze dwie litery swojego nazwiska)
ADRES MAILOWY: .............
(potrzebny do identyfikacji zgłaszających się osób)
ODPOWIEDŹ NA PYTANIE: ..................



  • Zgłoszenia niekompletne nie będą brane pod uwagę
  • Wśród osób, które wezmą udział w Konkursie w terminie od 3 sierpnia 2012 do 18 sierpnia 2012 komisja wyłoni trzy osoby, która otrzymają nagrodę - z laureatami skontaktuję się mailowo (na adresy podane w komentarzu). Na zwrotnego maila z danymi potrzebnymi do przekazania nagrody czekam 2 dni. Po dwóch dniach nagroda przepada i zostaje przekazana osobie, które jest na liście rezerwowej.
  • Osoby nagrodzone wyłania komisja konkursowa, w której skład wchodzi autor bloga storybyferrou.blogspot.com
  • Nick laureata zostanie opublikowany na blogu storybyferrou.blogspot.com w ciągu 5 dni od zakończenia konkursu
  • W ciągu 10dni od ogłoszenia wyników nagrody zostaną przekazane na dane konto na portalu bonbonier.pl.
  • Musisz mieć skończone 18 lat lub zgodę rodziców.
  • Po przekazaniu nagrody komentarze, w których będą zgłoszenia do konkursu, zostaną usunięte w celu ochrony waszych adresów mailowych.
  • Fundatorem nagrody jest portal bonbonier.pl
  • W przypadku wygranej, zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych w celach związanych z organizacją konkursu
  • Zgłoszenie do konkursu jest jednoznaczne z przyjęciem warunków niniejszego regulaminu
  • Prawo do składania reklamacji, w zakresie niezgodności przeprowadzenia Konkursu z Regulaminem, służy każdemu uczestnikowi w ciągu 7 dni od daty wyłonienia jego laureatów. Reklamacje składać można mailem na adres ferrou_22@yahoo.pl
  • Zastrzegam sobie prawo do dokonywania zmian w niniejszym regulaminie.
  • Konkurs  nie podlega pod ustawę o grach i zakładach /Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn/zm z dn. 29/07/1992

Powodzenia :)


Czytaj dalej »

czwartek, 2 sierpnia 2012

Recenzja bazy pod cienie Paese

24
Hej :)
Witam w sierpniu. Jest mega upalnie, w sam raz na wylegiwanie się nad wodą ;) Niestety lato ponownie spędzam w mieście, co przy upałach niezbyt dobrze znoszę, ale na szczęście rodzice mają ogródek, więc mogę gdzieś tam walnąć się w cieniu na trawce ;)
Lato też jest dobrym okresem na testowanie wszelkich utrwalaczy, czy to na całą twarz, czy to do oczu. Jakoś siebie nie lubię bez makijażu i nawet w takie upały choć odrobinę cienia musi być na powiekach. Stosowanie bazy pod cienie jest wtedy konieczne, aby makijaż nie spłynął wraz z pierwszą kroplą potu. Ostatnio zaopatrzyłam się w nowość firmy Paese - baza pod cienie sypkie i prasowane. Stosuję ją już dłuższy czas, więc z czystym sercem mogę napisać o niej recenzję.


Opis produktu:

pojemność: 5ml
cena: ok 20zł


Moja ocena:

Standardowo zacznę od strony wizualnej. Otrzymujemy czarny kartonik z nadrukowanymi "zawijasami", opakowanie jest schludne, przemyślane, na biało są napisy. Wygląda to naprawdę ładnie. W kartoniku w bardzo zabezpieczający sposób "ukryty" jest pojemniczek z bazą.

Sam pojemnik jest bardzo podobny do opakowania Artdeco, czarny, krawędzie są zaokrąglone, plastik jest mocny, śliski, odbijający światło. Wieczko jest odkręcane.


Sama baza ma kolor jasnoróżowy, dzięki temu ładnie wtapia się z kolorytem cery. Nie jest ani gęsta, ani rzadka, taka w sam raz, łatwo się ją aplikuje na powieki. Nie zauważyłam, aby się rolowała przy nakładaniu.
Sposób wyjmowania bazy jest hmm mało higieniczny - taki sam jak przy bazie Artdeco, co mi się nie podobało -  czyli trzeba ją nabierać palcem. Osoby z długimi paznokciami mogą mieć z tym problem, baza może zajść pod paznokieć.

Baza pod cienie utrwala i podbija kolor cieni, niezmiennie trwają one na powiekach do samego wieczora, nawet przy upałach 30 stopniowych. Jest bardzo wydajna, mimo codziennego używania, ubytek jest znikomy. Na szczęście po otwarciu, bazę trzeba zużyć w ciągu 24 miesięcy, powinnam spokojnie dać radę.

Skład:




Plusy/Minusy:
+ utrwala makijaż oczu
+ podbija kolor cieni
+ konsystencja
+ wydajność
+ długi okres ważności
- sposób wydobycia bazy z pojemniczka
- "dizajn" - zbyt duże podobieństwo do bazy Artdeco, mogli się pokusić o coś swojego
- dostępność - tylko u konsultantek, wysepkach w centrach handlowych, małych drogeriach osiedlowych


Ogólnie mało jest opinii w internecie na temat tej bazy, ciekawe czy któraś z Was ją ma i używa? Jakie są Wasze spostrzeżenia?

Pozdrawiam :)
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia