niedziela, 10 lutego 2013

Recenzja: Delia Fluid nawilżająco korygujący oraz Baza redukująca zaczerwienienia

28
Hej :)



Dzisiaj będzie podwójna recenzja  - przyjrzę się  produktom: Fluidowi nawilżająco korygującemu  oraz  Bazie redukującej zaczerwienienia   -  są one firmy Delia z linii Free Skin Make Up.  Do końca nie jestem zadowolona z tego, co działo się na mojej twarzy. Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o tych dwóch kosmetykach, to zapraszam do dalszej lektury.






Opis producenta:                                                                                                                                     

Fluid nawilżająco korygujący
Działanie:
Specjalnie opracowany skład i lekka formuła Free Skin gwarantują swobodne oddychanie komórek, nie pozostawiając tłustego filmu na skórze i nie blokując porów.  
Składniki aktywne:
aktywny FUCOGEL nadaje natychmiastowe i długotrwałe nawilżenie,
kompozycja specjalnie dobranych pigmentów mineralnych gwarantuje perfekcyjną korektę niedoskonałości i przebarwień oraz wyrównany koloryt skóry,
"BIAŁY SZAFIR" - certyfikowany składnik organiczny pięknie rozświetla skórę.
Efekt:
Cera jest pięknie rozświetlona, intensywnie nawilżona, a niedoskonałości perfekcyjnie skorygowane.

 Pojemność: 55 ml
 Cena:  ok 20zł


Baza redukująca zaczerwienienia
Działanie:
Baza idealnie wygładza skórę, zmniejsza zaczerwienienia i niedoskonałości. Stanowi bardzo dobry podkład pod makijaż, przedłużający jego trwałość.
 
Składniki aktywne:
Kofeina – redukuje zaczerwienienia i stymuluje mikrokrążenie skórne,
Colour Balance – koryguje niedoskonałości i wyrównuje koloryt skóry,
Hydromanil™ – intensywnie nawilża,
Velvet Skin – absorbuje nadmiar sebum.
 Pojemność: 55ml
Cena: ok 23zł





Moja opinia:                                                                                                                                           

Zacznę od opakowania, które dotyczy podkładu i bazy, bo jak widzicie, są takie same. Nie jest ono tandetne, nawet ładnie się prezentuje. Duża plastikowa butelka, na której są informacje w języku polskim oraz angielskim - literki są dość małe, co sprawia wrażenie przesytu. Kosmetyk dozuje się za pomocą pompki, wyciskamy odpowiednią małą ilość produktu - to na plus. Niestety, przy otworze kosmetyk lubi zalegać, przez co zagęszcza się i dozując go np. kolejnego dnia,  mamy małego glutka, którego trzeba  po prostu wyrzucić.
 


Konsystencja: Podkład i baza mają dość podobną konsystencję, jest ona odpowiednio gęsta - czyli ani nie jest to produkt lejący, ani nie zbijający się i ciężki do rozsmarowania, porównałabym go do lekkiego kremu. Oba produkty dobrze się rozsmarowują na twarzy, nie robią smug.

Zapachy ponownie wręcz takie same - przyjemne, lekko słodkawe, szybko się ulatnia.

Działanie. Tutaj już osobno zajmę się każdym z poszczególnych kosmetyków. Zacznę od podkładu.
Pierwszą rzeczą, o której napiszę, to kolor - posiadam 01, więc wnioskuję, że jest on najjaśniejszy w oferowanej palecie. Niestety nie jest to jasny czysty beżyk...  W momencie nałożenia wydaje się, ze ładnie stapia się z kolorem cery, że jest jasny, ale po chwili, po zaledwie kilku minutach zaczyna ciemnieć i na twarzy ma się mieszankę różu i pomarańczy... Nie rozumiem tego zbytnio - jest to polski produkt, przecież producent kieruje swój kosmetyk przede wszystkim do Polek o jasnej karnacji.... - a otrzymujemy pomarańczkę....  No nic, zamknęłam oczy i kilkukrotnie miałam go na twarzy, raczej w zaciszu domowym, gdzie nikt nie musiał mnie oglądać "w masce". Producent obiecuje perfekcyjną korektę niedoskonałości i przebarwień - raczej jest średnio, bez użycia porządnego korektora nie ma szans na zakrycie owych niedoskonałości. O nawilżeniu trudno mi powiedzieć, jednak przyznaję, nie ma przesuszenia cery czy podkreślenia suchych skórek,  nie tworzą się placki itp. Rozświetlenie raczej też bardzo leciutkie. Trwałość średnia.


Podsumowując - byłby to nawet fajny produkt, gdyby nie ten pomarańczowy kolor. Jeżeli macie w miarę ciemną karnację, możecie spróbować tego podkładu. Bladolice nawet nie mają co zaprzątać sobie nim głowy.

Przejdźmy teraz do zielonej bazy, która ma za zadanie skorygować wszelkie zaczerwienienia. O tym produkcie już wiele osób pisało, ponieważ znalazł się w jednym z pudełek glossybox. Zdania na jego temat są podzielone. Przyznam się szczerze, że nigdy nie miałam zielonej bazy, więc też trudno mi powiedzieć, jak takowy produkt powinien się zachowywać na twarzy. Zaczerwień mam wiele niestety, cała twarz jest do skorygowania. Ładnie się rozsmarowuje na twarzy, jednak zaczerwienienia rozjaśnia może o jeden, dwa tony.  Nie zmienia koloru podkładu, to na plus i przede wszystkim przedłuża jego trwałość do kilkunastu godzin. Skóra jest wygładzona i w dobrej kondycji. Używałam go na większe wyjścia i z efektu byłam zadowolona


Podsumowując - jako baza przedłużająca trwałość podkładu spisuje się bardzo dobrze, jednak korygowanie zaczerwień i niedoskonałości jest lekkie, choć w połączeniu z podkładem krycie jest dobre.


Jak same widzicie, oba produkty są średnie, oczywiście mają plusy i minusy, jednak ja raczej do nich nie wrócę. Podkład na daną chwilę mieszam z bardzo jasnymi kolorami , aby w miarę nie odznaczał się od naturalnego koloru cery, natomiast baza ma tak dużą pojemność, że wystarczy mi naprawdę na długo.


Ciekawa jestem, jakie są Wasze wrażenia po tej recenzji :) Miałyście kontakt z podkładem lub tą bazą?


Pozdrawiam :)





Czytaj dalej »

sobota, 9 lutego 2013

MARIZA - paczka pełna kosmetyków :)

81
Witajcie :)

Z Marizą już kiedyś współpracowałam, wczoraj otrzymałam drugą paczuszkę z kosmetykami. I otwierając ją, oczom nie wierzyłam, że aż tyle tego jest. Dziękuję Pani Izie za taką niespodziankę. Spodziewajcie się makijaży, które wykonam kosmetykami Marizy oraz recenzji, postaram się przybliżyć Wam te kosmetyki, znaleźć te, które są godne uwagi.  :)


A teraz zapraszam do obejrzenia zdjęć :)



- matowy cień do powiek nr 2 "Śmietanka"
- matowy cień do powiek "Kwaśna cytryna"
- matowy cień do powiek "Limonka"
- matowy cień do powiek "Świeża Mięta"
- zestaw matowych cieni do powiek nr 5 



- metaliczne cienie do powiek  nr 05
- metaliczne cienie do powiek nr 04




- sypkie cienie do powiek z linii Brilliant Połyskujące Złoto
- sypkie cienie do powiek z linii Brilliant Iskrzący Granat




- puder ryżowy
- aksamitny fluid matująco - kryjący #12 jasny beż 




- wodoodporny eyeliner do oczu #fiolet
- maskara 3D wydłuża, rozdziela, pogrubia #czarny



- błyszczyk Chic Lip Gloss (brak numerku lub nazwy - kolor to albo brzoskwinia albo koral, z drobinkami)
- błyszczyk Chic Lip Gloss #34 (malinowy, bez drobinek)




- trzy lakiery z iskrzącymi drobinkami z serii Brilliant (brak numerków lub nazw na opakowaniu)



- cztery lakiery do paznokci mini od lewej: 27, 49, 51, 58



- nawilżające mydło w płynie do rąk


Najwięcej jest kosmetyków do oczu, co mnie bardzo cieszy - uwielbiam wszelkie cienie, kredki itp. Sypkie cienie pięknie się mienią :) Lakiery także mi się podobają - nie ma jakiegoś szaleństwa w kolorach, wszystkie są stonowane, ale to na plus. Zregeneruje swoje paznokcie i zacznę powoli pokazywać te cuda. Podkład ma jasny kolor, matowienia zbytnio nie potrzebuję, a jedynie porządne krycie, ciekawa jestem jak się sprawdzi. Puder ryzowy też jest kuszący - mam nadzieję, że będzie ładnie utrwalał makijaż. Błyszczyki mają interesujące kolory, są dobrze napigmentowane i bardzo kryjące  :) i do tego wszystkiego mydło w płynie o przyjemnym zapachu :)



Jak widzicie dużo tego jest, co chciałybyście na początek zobaczyć z bliska? A może macie w swojej kosmetyczce któryś z tych produktów - piszcie czy Was pozytywnie zaskoczyły czy może rozczarowały? Jestem ciekawa Waszych spostrzeżeń :)

Jeżeli chciałybyście skontaktować się z Panią Izą, w celach poznania bliżej kosmetyków Mariza, zapraszam na stronę http://www.mariza-polska.pl/. Także zapraszam na fanpage KLIK!

Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

środa, 6 lutego 2013

DIORSKIN NUDE Tan Sun Puder w Kompakcie nr 003

16
Cześć

Od kiedy zaczęłam poznawać techniki konturowania twarzy, bronzera używam praktycznie codziennie. Po nałożeniu podkładu i pudru twarz wygląda dość płasko i chcę nadać jej wyrazistości. Sam róż na policzkach tego nie uczyni, natomiast bronzer uwydatni te części, które powinien. Mój bronzer używany już dość długo jest praktycznie na wykończeniu, więc należało poszukać jakiegoś następcy. Dzięki sklepowi sklep.mybeauty.com.pl w moje łapki wpadł tester pudru w kompakcie DiorSkin Nude Tan Sun #003.


Ze względu na to, że mam tester, więc tylko wkład, nie mogę ocenić jego opakowania. Na zdjęciach wygląda kusząco.

źródło: http://sklep.mybeauty.com.pl/

Ale nie opakowanie jest ważne, a to co jest w środku.
Odcień który posiadam to 003, jest dość ciemny, z pomarańczowymi pigmentami. Wykończenie nie jest matowe, ma mikroskopijne drobinki, które dodają blasku, ale takiego naturalnego, zdrowego, nie rzucającego się w oczy, nie są one widoczne na skórze. Aplikacja nie sprawia problemów, nie pyli się, ale trzeba uważać z ilością nakładanego produktu - delikatne muśnięcie kosmetykiem sprawia, że wygląda on naturalnie na twarzy, natomiast zbyt duża ilość na pędzlu sprawi, że będzie się pomarańczowym ;) Trwałość jest bez zarzutu, wytrzymuje cały dzień, nie ściera się samoistnie, nie blaknie, nie robi plam.


Tutaj na zdjęciu nałożyłam bardzo dużą ilość kosmetyku, nakładałam placami, w związku z tym, kolor jest dość intensywny, normalnie aż tak pomarańczowo nie wygląda:


Dość często używam, więc efekt na policzkach jest widoczny na ostatnich moich makijażach. Nie jest przesadzony, a w sam raz :)

Cena: ok 200 zł.......... no ale to Dior przecież :)


Na pewno będę go używać, bo przypadł mi do gustu, może nie jest tak idealny jak mój Bambusek, ale nie jest zły.



Używacie bronzerów? czy jednak rezygnujecie z tego typu produktów?


Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

poniedziałek, 4 lutego 2013

Sleek MakeUp Paleta korektorów Concealer & Corrector Palette SPF15 #01

29
Hej :)

Dzisiaj pokażę Wam ostatni produkt, który został do zrecenzowania z paczki od sklepu kosmetykomania.pl A jest nim paleta korektorów Sleek #01. Zapraszam na recenzję :)



Opakowanie: małe czarne plastikowe pudełeczko, z lusterkiem. W środku znajdują się 2 korektory o bardzo dobrej pigmentacji - pierwszy jest jaśniejszy z różowymi tonami, drugi ciemniejszy z żółtymi tonami, oraz puder utrwalający, który ma żółte pigmenty.


Odcienie korektorów można ze sobą mieszać uzyskując kolor, który chcemy. Korektory można nakładać pędzlem lub opuszkiem palca w miejsce, które chcemy zakryć. Kolor ładnie stapia się z cerą, nie odznacza się zbytnio fakturą od podkładu. Następnie dołączonym pudrem można utrwalić korektor. Jednak raczej z tego nie korzystam, puder utrwalający jest dość żółty i on akurat bardzo odznacza się na mojej twarzy.


Korektory są dość trwałe, najjaśniejszy stosuję pod oczy, ładnie tuszuje moje ciemne cienie. Mimo, że jest dość gęsty, nie wchodzi w zmarszczki i ich nie podkreśla. Środkowy używam do tuszowania niedoskonałości. Trwałość jest do kilku godzin, później się ściera i trzeba poprawiać. Ale raczej to wina mojej cery, na której zbyt długo nic się nie utrzymuje.


Ogólnie, paletę korektorów Sleek oceniam pozytywnie. Spełnia swoje zadanie, tuszuje ładnie wszelkie zaczerwieniania i wypryski.

Waga: 4,2g
Cena: 39,99zł



Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

niedziela, 3 lutego 2013

Maestro - kilka słów o pędzlach do podkładu, pudru, różu i do eyelinera/brwi

30
Hej

Dzisiejsza notka będzie poświęcona trzem pędzelkom. Za ich pomocą można wykonać pełny makijaż, razem z konturowaniem, kreskami itp. Osoby które widziały najnowszy magazyn e-makeupownia dobrze wiedzą o czym mówię. Chodzi o pędzel do podkładu z serii 145 Duo Fibre, wielofunkcyjny pędzel z serii 155 przeznaczony do pudru iróżu oraz pędzel do eyelinera i brwi z serii 660. Wszystkie pędzelki są firmy Maestro i można je zakupić na stronie http://maestrobrush.pl/.  Jeżeli jesteście ciekawe mojego zdania na temat poszczególnych pędzelków i czy warto być w ich posiadaniu, to zapraszam do dalszego czytania :)



 1. Pędzel do podkładu z serii 145 Duo Fibre



 Muszę przyznać że pędzel jest niezły. Bardzo łatwo nim się nakłada podkład, z racji mniejszych rozmiarów dociera wszędzie. Jego włosie nie jest zbite, wręcz przerzedzone, wydawało mi się, że smugi będą gwarantowane - na szczęście nic takiego nie zauważyłam. Zbudowany jest z dwóch rodzai włosia: czarnego i białego - czarne włosie jest krótkie, prawdopodobnie syntetyczne, natomiast białe dłuższe o około centymetr. Polubiłabym go bardzo, gdyby nie jedna wkurzająca wada - włosie się łamie i wypada - przy malowaniu całą twarz mam w różnych rozmiarach czarnego włosia, które przykleja się razem z podkładem. I mam zabawę w usuwanie tego.... Także przy myciu pędzel linieje. Nie wiem, czy tak on po prostu ma, czy trafiłam na wadliwy produkt :/



Dane techniczne:
długość włosia: ok 3,5cm
średnica: ok 3 cm
prosto ścięty
wykonany z mieszanki włosia naturalnego i syntetycznego
drewniany lakierowany trzonek
niklowana skówka
cena: 47zł


2.   Wielofunkcyjny pędzel z serii 155 przeznaczony do pudru iróżu




Pierwsza myśl, jaka nasuwa się, to jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego... ALE, w przypadku tego wielofunkcyjnego pędzla to się nie sprawdza. Włosie jest miękkie, zbite, zakończone na szpic ale raczej na taki zaokrąglony. Jest dość mały i przez to przy aplikacji pudru troszkę trzeba się namachać. Raczej też nie naniesiemy pudru stemplując twarz - włosie się wygina, do takiego sposobu jest potrzebny pędzel prosto ścięty. Natomiast idealnie sprawdza się do nanoszenia bronzera, różu czy rozświetlacza. Nie robi plam, równomiernie nanosi kosmetyk. Dzięki szpicowi można nakładać pyłek na małe partie twarzy, np na skronie. Polubiłam go i często po niego sięgam.




Dane techniczne:
długość ok. 4cm
średnica  ok 3cm
kształt spiczasty
wykonany z miękkiego włosia koziego
drewniany lakierowany trzonek
skuwka niklowana okrągła
cena: 38zł   



3.  Pędzel do eyelinera i brwi z serii 660



Genialny pędzel. Posiadam go w rozmiarze 4, więc jest dość mały, ale idealnie sprawdza się i do kresek, które mogą być naprawdę cienkie oraz do rysunku brwi. Do tej pory do tych celów używałam pędzla ze Złotej Kolekcji, ale w momencie kontaktu z tym maleństwem od razu go odstawiłam. Co tu dużo pisać, warto go mieć w swojej kolekcji. Jedyne czego mogę się doczepić, to to, że napisy się z czasem wycierają i przez to że go codziennie używam, to ich praktycznie na trzonku już nie ma. Niestety to dotyczy wszystkich pędzli maestro - mam ich kilka w kolekcji, te których używam bardzo często, to napisów już nie mają. Trochę szkoda.


Dane techniczne:
długość ok. 5 mm
skośnie ścięty
włosie syntetyczne "SABLINSKY" - imitacja czerwonej kuny
trzonek drewniany lakierowany
skuwka niklowana spłaszczona
cena: 10zł za rozmiar2, 14zł za rozmiar 4, 17 zł za rozmiar 6



Jak Wam podobają się te pędzle? Może macie je w swojej kolekcji i podzielicie się swoim zdaniem na ich temat? Jestem ciekawa Waszych odczuć :)


Pozdrawiam :)




Czytaj dalej »

piątek, 1 lutego 2013

Maść z koloidalnym srebrem do skóry przesuszonej i podrażnionej BIOTURM

11
Hej :)




Na początku grudnia od sklepu http://www.biogreenhouse.pl/ otrzymałam Maść z koloidalnym srebrem do skóry przesuszonej i podrażnionej firmy BIOTURM. Jest to naturalny i ekologiczny kosmetyk, posiadający stosowne certyfikaty. Przeznaczony jest do skóry problematycznej, atopowej, przesuszonej. Jak wiecie, od dłuższego czasu borykam się z silnym nawrotem wyprysków, ktore pozostawiają po sobie brzydkie plamy potrądzikowe. Do tego skóra jest przesuszona (ok 45% nawilżenia) więc maść jest dla mnie dobrze dopasowana. Stosowałam ją jako zwykły krem do twarzy i szyi, conajmniej raz dziennie przez prawie 2 miesiące.





Głównym składnikiem maści jest srebro koloidalne, złożone z jonów srebra. Bardzo dobrze wpływa na ludzki orgaznizm, jest stosowany w medycynie, nawet są głosy, że może zastępować antybiotyki.
  • Wspomaga gojenie się zakażonych ran i walkę z infekcjami skórnymi.
  • Można je stosować w profilaktyce grzybic, a także w procesie walki z nimi.
  • Łagodzi oparzenia i zranienia.
  • Jest pomocne przy opryszczce.
  • Wspomaga walkę z łuszczycą.
  • Łagodzi zapalenie spojówek i zapalenie oczu.
  • Wykazuje działanie antybakteryjne, co ma znaczenie w zapobieganiu trądzikowi i w walce z infekcjami skóry.  (źródło: http://www.srebrokoloidalne.org.pl/ )


Dodatkowo, w kremie zawarty jest tlenek cynku, który także pozytywnie wpływa na stan skóry i jest zalecany w leczeniu min trądziku, łysienia, podrażnień itp.

Można dojść do wniosku, że maść jest idealna na wszelkie problemy skórne.  Nastawiłam się pozytywnie i dzień w dzień całą twarz i szyję, gdzie występowały wszelkie zmiany skórne, smarowałam tą maścią.


I stwierdzam - z moją cerą jest lepiej. Nie jest idealnie, bo do tego to jeszcze bardzo daleka droga, ale jest lepiej. Oczywiście, oprócz tej maści stosowałam także inne preparaty, byłam w tym czasie na peelingu chemicznym, który także spowodował poprawę kondycji cery. Ale ten kosmetyk także wiele dobrego zrobił. Przede wszystkim, zniknęło wiele podskórnych pryszczyków, którymi byłam obsypana.  Gojenie nowych, czerwonych gul, które nadal wyskakują, choć w mniejszej ilości niż wczesniej, trwa krócej. Wydaje się, że także zaczerwienienie się zmniejszyło. Maść w składzie ma kilka olejków, na początku listy, które mają odpowiadać za nawilżenie cery i to ma miejsce, w tym aspekcie jest duża poprawa.



Maść dość intensywnie stosowałam po peelingu chemicznym, kiedy to skóra była bardzo napięta i ściągnięta. Powodowała ukojenie w tym uczuciu, w momencie gdy mi najbardziej schodziła skóra, smarowałam się nim kilka razu dziennie. Kosmetyk także znalazł zastosowanie na wszelakie miejscowe podrażnienia - mój synek miał takie na brodzie od otarć pieluszką tetrową, maść załagodziła ten stan bardzo szybko.

 Konsystencja kremu jest dość gęsta, tłusta, dobrze się wchłania, pozostawia na skórze lekką warstwę ochronną, ale nie jest ona lepka, praktycznie jej nie czuć. Używałam go przede wszystkim na noc, raczej pod makijaż się nie nadaje.Maść ma lekki zapach, praktycznie niewyczuwalny. Kolor szarawy (z racji srebra w składzie). Tubka z kremem jest prosta, plastikowa, odkręcana. Dodatkowo zabezpieczona jest sreberkiem, co ma chronić przed nieporządanym otwieraniem przez osoby trzecie.



Skład:


Podsumowując, moim zdaniem jest to dobry produkt dla osób mających problemy z cerą, ma dobroczynny wpływ na nią. Do tego bez chemicznych konserwantów, parabenów, barwników i substancji zapachowych. Są dwie wersje 50ml (50zł) lub 150ml (135 zł). Maść można znaleźć w sklepie http://www.biogreenhouse.pl, gdzie także są inne ekologiczne i naturalne kąski :)



Jestem ciekawa, jak odbieracie tego typu produkty :)

EDIT: Na stronie FB wyczytałam, że firma biogreenhouse niedawno otworzyła sklep internetowy, bardziej rozbudowany niż jego poprzednik: www.pasazkosmetyczny.pl  Jest tam więcej produktów niż na poprzedniej stronie, można dokonywać tam zakupów, podane są ceny. Serdecznie zapraszam :)


Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

DM "Heaven"

3
 Hej

Dzisiaj niekosmetycznie :)

Okropny dzisiaj dzień miałam... i aby dojść jakoś do równowagi słucham nowego singla Depeche Mode :) Heaven :)
Chciałabym być teraz w niebie...

Nowa płyta będzie już do kupienia pod koniec marca :) Słitaśnie :D

Miłego słuchania :)


Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia