Od dłuższego czasu rano mam może 10 minut na wykonanie makijażu. Sięgam wtedy jedynie po podkład, bronzer, tusz do rzęs oraz cienie do brwi. W sumie bez tuszu do rzęs bym się obyła, bez bronzera też... Takim minimum dla mnie jest ujednolicenie kolorytu cery oraz podkreślenie brwi. No właśnie - BRWI. Długo były one u mnie pomijane. Często też czytałam w wiadomościach, że muszę coś z nimi zrobić, że wyglądam niekorzystnie. Ja o tym dobrze wiedziałam. Starałam się, jednak chyba musiałam do ich podkreślania dorosnąć. I uświadomić sobie kilka rzeczy. I myślę, że teraz jest lepiej niż rok, dwa czy tym bardziej 5-10 lat temu. Oczywiście mam świadomość, że nie jest idealnie. Ale to chyba maks co mogę z nich wycisnąć. Są one cienkie i przerzedzone, nie rosną. Ale kiedyś tak nie było. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać, jak one się zmieniały. Nie uważam się za 'brwiowe guru', chcę jedynie pokazać, że nawet przy mało okazałych brwiach można dobrze wyglądać.
Jestem naturalną blondynką, jednak z ciemną oprawą oczu. Jako dziecko miałam dość grube brwi i tak było prawie przez całą szkołę podstawową (niestety nie mam z tamtego okresu zbyt wiele zdjęć). W klasie 7 bądź 8 hiciorem na wszelkich szkolnych potańcówkach był utwór No Doubt 'Don't Speak'. Jeżeli dobrze kojarzycie, to Gwen Stefani miała wtedy bardzo cienkie brwi. I taka też nastąpiła moda. Wszystkie dziewczyny chciały upodobnić się do swojej idolki. No cóż, ja też. Nie zastanawiałam się zbyt długo i pęsetą powyrywałam sobie wiele włosków. Ależ byłam dumna. Potem przyszła moda na przerwy w brwiach. Też miałam. Nosiłam takie niteczki przez długi czas, raz na tydzień nieproszone włoski wyrywałam. O podkreślaniu ich czymkolwiek oczywiście nie myślałam, wtedy tego się nie robiło. Poniższe zdjęcie obrazuje jak wyglądałam. Miałam wtedy 17-18 lat.
 |
| po lewej 2001r, po prawej już 2002r :) Halo, halo, gdzie są brwi?? |
|
Na studiach poszłam chyba po rozum do głowy (bądź zmieniła się moda) i zdecydowałam, że muszę je zapuścić. Jakie było moje zdziwienie, jak okazało się, że moje brwi nie rosną! Pojawiały się pojedyncze włoski, jednak było ich tak niewiele, że nie potrafiły zagęścić, a tym bardziej pogrubić brwi. Ratowałam się wtedy olejkiem rycynowym, który miał wpłynąć na ich porost. Kilka miesięcy co wieczór przemywałam je olejkiem i nic się nie zmieniało. Brwi nadal były cienkie.
Już wtedy zaczęłam się bardziej interesować makijażem. Raczej wybierałam ciemne kolory. Smoky Eyes plus prawie niewidoczne brwi nie idą w parze. Zaczęłam sięgać po kredki, aby przyciemnić brwi i może troszkę pogrubić. Na początku były one brązowe, grafitowe, a nawet czarne. Nie ułożone, rozczochrane, niechlujne. Tak było w 2008 roku (miałam wtedy 24 lata).
 |
| 2008r - sięgałam wtedy tylko po jakąś kredkę... :O |
 |
| 2009r - brwi przejechane czarną kredką, ale nadal bez ładu i składu. |
Ten stan utrzymywał się bardzo długo. Nadal zapuszczałam brwi, czasami pociągnęłam po nich kredką, ale jak zapomniałam, to tragedii nie było. W 2011 roku założyłam blog i sytuacja moich brwi wcale się nie zmieniła. Nie ruszałam ich, rosły sobie jak chciały. Poniższe zdjęcie pokazuje jak wyglądały "niewydepilowane". Nie ma z czego nadać kształtu.
 |
| 2011r. - mały koszmarek... zapuszczałam, zapuszczałam a i tak zbytnio nic normalnie nie rosło. |
Jednak coraz częściej wzdychałam do zdjęć dziewczyn z pięknymi, grubymi brwiami. Jeszcze wtedy nie było aż tak wielu tutoriali, filmików na YT, w sumie nie było jakiejś wielkiej korby wokół brwi. Ja natomiast zaczęłam nadawać swoim brwiom jakiś logiczniejszy kształt. Nadal były niteczki, ale bardziej okiełznane.
 |
| 2012r. - jest lepiej... |
Jakoś rok temu rozpoczął się boom na brwi. Pojawiały się co chwilę tutoriale, które chętnie oglądałam. Pojawiały się też nowe akcesoria do poprawy wyglądu brwi. Przede wszystkim chętniej sięgałam po grzebyczek. Poza tym, kredki poszły w odstawkę, wyparły je cienie do brwi i skośnie ścięte pędzelki. Powoli udawało mi się uzyskać grubsze brwi, tak aby w miarę wyglądały naturalnie. Dzisiaj mogę powiedzieć, że jest naprawdę o wiele lepiej.
 |
| 2013r - jest lepiej, ale źle dobrany odcień cienia do brwi. |
 |
| 2014r. - kolor jest już odpowiedni, jednak nadal są niteczki. Od tamtej pory moja świadomość dotycząca ich podkreślania z dnia na dzień wzrasta. |
To najnowsze zdjęcia: przed i po ich makijażu.
 |
| 2015r. - przed i po. Mimo niewielkiej liczby włosków udaje mi się pogrubić brwi. |
Jak widzicie na przestrzeni tych wielu lat moja świadomość dotycząca brwi wzrosła. Mimo, że nadal one są przerzedzone potrafię je okiełzać i w miarę dobrze podkreślić. Tak myślę :)
 |
| 2015r. |
Przy okazji tych zdjęć możecie zobaczyć jaką przeszłam drogę także w makijażu. Widać różnicę!
Aktualnie do podkreślania brwi używam tylko trzech rzeczy. Najważniejszy jest cień do brwi, u mnie od dłuższego czasu sprawdza się Inglot Brow Powder #567. Na zdjęciu to ten, po prawej. Czasami mieszam go także z tym pierwszym chłodnym, popielatym cieniem #568 . [
zobacz tutaj]. Ważny jest pędzelek. Od lat najlepiej mi się współpracuje ze skośnym pędzelkiem Maestro ze Złotej kolekcji. [
zobacz tutaj]. Ostatnio także sięgam po jasno-beżową kredkę Deni Carte. Dzięki temu mogę nadać odpowiednią linię brwiom. Przy okazji rozjaśniony jest obszar pod brwiami [
zobacz tutaj].
Jestem ciekawa, jaką drogę przeszły Wasze brwi. A może macie dla mnie rady, co jeszcze można zmienić, na co zwrócić uwagę itp. Czekam na Wasze komentarze :)
Pozdrawiam :)