środa, 1 kwietnia 2015

Historia moich brwi

Od dłuższego czasu rano mam może 10 minut na wykonanie makijażu. Sięgam wtedy jedynie po podkład, bronzer, tusz do rzęs oraz cienie do brwi. W sumie bez tuszu do rzęs bym się obyła, bez bronzera też... Takim minimum dla mnie jest ujednolicenie kolorytu cery oraz podkreślenie brwi. No właśnie - BRWI. Długo były one u mnie pomijane. Często też czytałam w wiadomościach, że muszę coś z nimi zrobić, że wyglądam niekorzystnie. Ja o tym dobrze wiedziałam. Starałam się, jednak chyba musiałam do ich podkreślania dorosnąć. I uświadomić sobie kilka rzeczy. I myślę, że teraz jest lepiej niż rok, dwa czy tym bardziej 5-10 lat temu. Oczywiście mam świadomość, że nie jest idealnie. Ale to chyba maks co mogę z nich wycisnąć. Są one cienkie i przerzedzone, nie rosną. Ale kiedyś tak nie było. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać, jak one się zmieniały. Nie uważam się za 'brwiowe guru', chcę jedynie pokazać, że nawet przy mało okazałych brwiach można dobrze wyglądać.

Jestem naturalną blondynką, jednak z ciemną oprawą oczu. Jako dziecko miałam dość grube brwi i tak było prawie przez całą szkołę podstawową (niestety nie mam z tamtego okresu zbyt wiele zdjęć). W klasie 7 bądź 8 hiciorem na wszelkich szkolnych potańcówkach był utwór No Doubt 'Don't Speak'. Jeżeli dobrze kojarzycie, to Gwen Stefani miała wtedy bardzo cienkie brwi. I taka też nastąpiła moda. Wszystkie dziewczyny chciały upodobnić się do swojej idolki. No cóż, ja też. Nie zastanawiałam się zbyt długo i pęsetą powyrywałam sobie wiele włosków. Ależ byłam dumna. Potem przyszła moda na przerwy w brwiach. Też miałam. Nosiłam takie niteczki przez długi czas, raz na tydzień nieproszone włoski wyrywałam. O podkreślaniu ich czymkolwiek oczywiście nie myślałam, wtedy tego się nie robiło. Poniższe zdjęcie obrazuje jak wyglądałam. Miałam wtedy 17-18 lat.

po lewej 2001r, po prawej już 2002r :) Halo, halo, gdzie są brwi??


Na studiach poszłam chyba po rozum do głowy (bądź zmieniła się moda) i zdecydowałam, że muszę je zapuścić. Jakie było moje zdziwienie, jak okazało się, że moje brwi nie rosną! Pojawiały się pojedyncze włoski, jednak było ich tak niewiele, że nie potrafiły zagęścić, a tym bardziej pogrubić brwi. Ratowałam się wtedy olejkiem rycynowym, który miał wpłynąć na ich porost. Kilka miesięcy co wieczór przemywałam je olejkiem i nic się nie zmieniało. Brwi nadal były cienkie.

Już wtedy zaczęłam się bardziej interesować makijażem. Raczej wybierałam ciemne kolory. Smoky Eyes plus prawie niewidoczne brwi nie idą w parze. Zaczęłam sięgać po kredki, aby przyciemnić brwi i może troszkę pogrubić. Na początku były one brązowe, grafitowe, a nawet czarne. Nie ułożone, rozczochrane, niechlujne. Tak było w 2008 roku (miałam wtedy 24 lata).

2008r - sięgałam wtedy tylko po jakąś kredkę...  :O
2009r - brwi przejechane czarną kredką, ale nadal bez ładu i składu.

Ten stan utrzymywał się bardzo długo. Nadal zapuszczałam brwi, czasami pociągnęłam po nich kredką, ale jak zapomniałam, to tragedii nie było. W 2011 roku założyłam blog i sytuacja moich brwi wcale się nie zmieniła. Nie ruszałam ich, rosły sobie jak chciały. Poniższe zdjęcie pokazuje jak wyglądały "niewydepilowane". Nie ma z czego nadać kształtu.

2011r. - mały koszmarek... zapuszczałam, zapuszczałam a i tak zbytnio nic normalnie nie rosło.


Jednak coraz częściej wzdychałam do zdjęć dziewczyn z pięknymi, grubymi brwiami. Jeszcze wtedy nie było aż tak wielu tutoriali, filmików na YT, w sumie nie było jakiejś wielkiej korby wokół brwi. Ja natomiast zaczęłam nadawać swoim brwiom jakiś logiczniejszy kształt. Nadal były niteczki, ale bardziej okiełznane.

2012r. - jest lepiej...

Jakoś rok temu rozpoczął się boom na brwi. Pojawiały się co chwilę tutoriale, które chętnie oglądałam. Pojawiały się też nowe akcesoria do poprawy wyglądu brwi. Przede wszystkim chętniej sięgałam po grzebyczek. Poza tym, kredki poszły w odstawkę, wyparły je cienie do brwi i skośnie ścięte pędzelki. Powoli udawało mi się uzyskać grubsze brwi, tak aby w miarę wyglądały naturalnie. Dzisiaj mogę powiedzieć, że jest naprawdę o wiele lepiej.


2013r - jest lepiej, ale źle dobrany odcień cienia do brwi.

2014r. - kolor jest już odpowiedni, jednak nadal są niteczki. Od tamtej pory moja świadomość dotycząca ich podkreślania  z dnia na dzień wzrasta.


To najnowsze zdjęcia: przed i po ich makijażu.

2015r. - przed i po. Mimo niewielkiej liczby włosków udaje mi się pogrubić brwi.


Jak widzicie na przestrzeni tych wielu lat moja świadomość dotycząca brwi wzrosła. Mimo, że nadal one są przerzedzone potrafię je okiełzać i w miarę dobrze podkreślić. Tak myślę :)

2015r.


Przy okazji tych zdjęć możecie zobaczyć jaką przeszłam drogę także w makijażu. Widać różnicę!

Aktualnie do podkreślania brwi używam tylko trzech rzeczy. Najważniejszy jest cień do brwi, u mnie od dłuższego czasu sprawdza się Inglot Brow Powder #567. Na zdjęciu to ten, po prawej. Czasami mieszam go także z tym pierwszym chłodnym, popielatym cieniem #568 . [zobacz tutaj]. Ważny jest pędzelek. Od lat najlepiej mi się współpracuje ze skośnym pędzelkiem Maestro ze Złotej kolekcji. [zobacz tutaj]. Ostatnio także sięgam po jasno-beżową kredkę Deni Carte. Dzięki temu mogę nadać odpowiednią linię brwiom. Przy okazji rozjaśniony jest obszar pod brwiami [zobacz tutaj]. 


Jestem ciekawa, jaką drogę przeszły Wasze brwi. A może macie dla mnie rady, co jeszcze można zmienić, na co zwrócić uwagę itp. Czekam na Wasze komentarze :)

Pozdrawiam :)





41 komentarzy:

  1. Skąd ja to znam :D Może nie przechodziłam fazy "niteczek" ale...moje brwi też pozostawiały dużo do życzenia ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najważniejsze, że w końcu się z nimi uporałyśmy ;)

      Usuń
  2. Ja też kiedyś miałam bardzo cienkie brwi i myślałam, że są ładne, teraz staram się, żeby były grubsze, ale nie bardzo mi się podoba ich kształt. Muszę coś obmyślić w tym temacie. Najgorsze jest, że moje siostry cioteczne wciąż są wierne brwiom "od cyrkla".

    Bardzo fajny post. Jeden z lepszych jakie w tym tyg. czytałam.

    PS Z wiekiem jesteś coraz piękniejsza!

    OdpowiedzUsuń
  3. Woow niesamowita metamorfoza brwi :D Z moimi też miałam trochę zabawy. Głównie na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Najpierw były za grube i zaniedbane, później były za cienkie a teraz w końcu mają swój odpowiedni naturalny kształt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chciałabym aby moje były za grube... Ale nie chcą rosnąć :P Najważniejsze że mamy w końcu brwi takie, jakie nam się podobają :)

      Usuń
  4. Moje brwi są kompletnie nieokiełznane ;) każdy włosek odstaje w inną stronę. Włosi sa długie przez co wydaje się że jest ich więcej...choc jakieś super grubych nie mam. Powoli uczę się je "układać" by wyglądały jako tako, no ale...z czasem będzie na pewno lepiej ;)
    Za to moja mama brwi praktycznie nie posiada, z uporem zaznacza je czarna kredką a ostatnio gdzieś usłyszała aby je czernić tuszem do rzęs....Innych słucha ale córki nie chce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. długie włoski można przyciąć, może wtedy by się lepiej układały?

      Usuń
    2. Przycinam ;) Od hm jakieś pół roku. Ale one rosną mi w dół i jak chcę je tak ładnie jak niektóre dziewczyny zrobić, to one są uparte i nie chcą ;) No cóz może kiedyś zaczną mnie słuchać ;)

      Usuń
  5. Nigdy nie miałam fazy na depilowanie brwi - moje obecne są takie jak zawsze były - raczej grube, dość ciemne, a włoski gęste/długie. Naturalny kształt brwi układa się w proste kreski, więc nawet za dużo pola do popisu w ich modelowaniu nie mam (pogodziłam się z tym, że nie będę mieć łuków) - ewentualnie tylko wyrywam jakieś zabłąkane pojedyncze przypadki i wyczesuję i tyle. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje brwi to przeciwieństwo Twoich :)

      Usuń
  6. Moje były regulowane maszynką jak miałam 12 lat:D Potem dałam im spokój i kosmetyczka wyrywała mi własnie takie niteczki, a ja głupia wierzyłam że to ładnie wygląda. Teraz mam grubsze brwi, z reguły trochę nieogarnięte, ale wolę takie niż cienkie :) Pełniej, ładniej moja buzia tak wygląda:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hoho :D do maszynki to mnie nie ciągnęło :D ostro pojechałaś ;)

      grubsze brwi zawsze ładniej wyglądają :)

      Usuń
  7. ja mam rzadkie,jasne i asymetryczne :(
    jak już depiluję to kilka włosków i żyją sobie własnym życiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz to też tylko kilka włosków depiluję, nie szaleję z tym :)

      Usuń
  8. spora zmiana , na plus :) ja od zawsze miałam "krzaki" teraz reguluję ale zawsze mimo to mam geste brwi bo takie lubię i mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  9. och ja też miałam takie nitki... :D teraz już jest ok, ale i tak postanowiłam je zagęścić i jestem w trakcie zapuszczania. Już kilka razy próbowałam i nie udało mi się to, ale teraz jestem nieugięta i czekam :D do podkreślania uzywam cienia Maybelline Color Tattoo nr 40 i jestem mega zadowolona. Kolor, trwałość i ładny wygląd brwi w jednym kosmetyku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dużo czytałam o Maybelline, kiedyś będę musiała wypróbować :)

      Usuń
  10. Ferrou, nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo podniósł mnie Twój post na duchu... Moje brwi są bardzo liche, zarówno brwi i rzęsy są baaaardzo jasne (rzęs bez pomalowania w ogóle nie widać, a po pomalowaniu są super, jedna z niewielu rzeczy, które w sobie szczerze lubię :)), ale brwi mam liche jak zaraza, w dodatku prawie białe :D. Mnie moda na niteczki ominęła, bo jestem młodsza, ale i tak koszmarnie słabo rosną... Są strasznie przerzedzone, mimo że ich nie wyrywam (tylko trochę powyżej i poniżej). Mam taki problem, że jak się dorwę do pęsety, to zawsze poleci za dużo, więc ostatnio ograniczyłam depilację brwi do minimum :/ Mam nadzieję, że również z biegiem czasu złapię to doświadczenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz też już swoich nie wyrywam, zbytnio nie chcą rosnąć.
      A Tobie na pewno się uda je ujarzmić ;)

      Usuń
  11. Widzę, że byłaś fanką brwi w wersji minimalistycznej ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow, widać sporą różnicę :) Ja zawsze nosiłam "średniej" grubości brwi, a zaczynałam od zestawu z Essence do ich konturowania :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja mam bardo gęste ,grube brwi, ale takie jak masz Ty masz teraz mi się bardzo podobają ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie również pojawiła się faza "nitek, plemniczków" jednak w porę się opamiętałam i zostawiłam je w spokoju - dzięki Bogu odrosły, jeszcze nie do takiej formy jaką bym sobie życzyła ale i tak jest różnica niebo a ziemia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha plemniczów :D dobre określenie :P Niestety u mnie po fazie niteczek nic już nie chciało rosnąć :)

      Usuń
  15. U mnie nigdy nie było nitek zamiast brwi, choć wyrywam je gdzieś od gimbazy;) Swoim siostrom zaczęłam wyrywać jak jedna była 3 klasie, a druga w 6 podstawówki;) Piękne mają brwi, ładnie, acz naturalnie wyregulowane:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja wręcz odwrotnie... Zawsze miałam dość gęste, ale za to jasne brwi. Były ledwo widoczne... I tak sobie chodziłam, czasem (o zgrozo!) podkreślałam cieniem oczywiście ciemniejszym co wyglądało komicznie. Aż w końcu odwiedziłam kosmetyczkę kilka razy, która nadała im całkiem dobry kształt i kolor. Od tamtej pory nauczyłam się sama je podkreślać i regulować :P Każda chyba miała za sobą jakąś historię;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobra kosmetyczka może zdziałać cuda :)

      Usuń
  17. Kiedyś się zastanawiałam czy specjalnie te brwi są cienkie. :D A tu takie rzeczy się dowiaduję. Jest sporo lepiej niż w poprzednich latach. :) Różnica jest duża!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj nie nie :) specjalnie to było w szkole podstawowej, potem to była walka o każdy włosek ;)

      Usuń
  18. Ja chyba przez takie wyrywanie dorobilam się teraz jednej brwi niżej drugiej wyżej i za nic w świecie włoski nie chcą urosnąć tam gdzie wyrwalam, czyli na górze... nie wiem jak już się ratować i co z nimi robić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam, w sumie mam ten sam problem. Możesz spróbować odżywek, być może podziałają u Ciebie. Henna?

      Usuń
  19. no jest różnica, a przez tę modę dużo moich koleżanek miało takei brwi :D i te przerwy ala Bartosiewicz czy inny gangster z USA ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o właśnie, ala Bartosiewicz :P miałam, miałam :P

      Usuń
  20. Teraz pięknie się prezentują, różnice widać gołym okiem :D

    OdpowiedzUsuń
  21. A, ja jestem po drugiej stronie barykady - osób z mega grubymi brwiami. Co ja się nasłuchałam jak były w modzie "niteczki". Ale jak to moda, wciąż się zmienia. Teraz mam brwi, które mieszczą się w kanonie, choć niezbyt ingeruję w urodę. Ale nigdy bym nie przypuszczała, że wczesna regulacja spowoduje, że włoski przestaną rosnąć. W każdym razie makijażem udaje Ci zdziałać cuda. Zmiana bardzo na plus. I cóż, możesz się zawsze pocieszać, że nie grozi Ci monobrew! A mi grozi! Haha. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, jak brwi będziesz miała pod kontrolą to monobrew Ci nie grozi :)))
      Nie zawsze tak jest, że włoski przestają rosnąć. U moich koleżanek wszystko ładnie odrosło, jedynie u nielicznych jest ten problem.

      Usuń
  22. moje brwi też same z siebie są rzadkie, jasne i nijakie i różnymi kredkami, flamastrami (polecam mazaki Misslyn) i cieniami muszę je wspomagać, ale tak czy inaczej lubię kiedy są raczej cienkie i kanciaste i tak właśnie je rysuję, bo w grubych po prostu źle się czuję i uważam, że wyglądam jak Iwan Groźny...Zainteresowałaś mnie cieniami Inglota, na pewno się im przyjrzę :-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...