niedziela, 6 września 2015

Sierpniowe nowości: Vita Liberata, Bjobj, Sensique, Kobo Professional

13
Końcówka sierpnia była obfita w nowości. Część z tych rzeczy od razu przypadła mi do gustu, kilka niekoniecznie. Są też produkty, które muszą chwilę poczekać na pierwsze użycie, jednak nastąpi to niedługo. Dzisiaj tak krótko chcę je Wam przedstawić, na obszerniejszą relację z używania przyjdzie jeszcze pora.


Vita Liberata to  marka która jest ekspertem w dziedzinie  organicznych ekskluzywnych kosmetyków samoopalających. W tym momencie dzięki wysokiej jakości produktów oraz łatwości w użyciu firma działa już w 22 krajach oraz ma wielu fanów wśród zagranicznych gwiazd. Kosmetyki Vita Liberata pozbawione są zapachu, parabenów , alkoholu i są  szybkie oraz łatwe w użyciu. 80 % składników jest pochodzenia organicznego! Idealnie zanikające bez smug i zacieków, z technologią Moisture Lock - 72 godzinne nawilżanie oraz bezzapachowe, co w produktach samoopalających jest ogromnym atutem. Marka posiada szeroki wybór preparatów  o trwałości 5-7 dni jak i utrzymujących się nawet  do 3 tygodni. Fabolous Self Tan Mousse Medium to lekka formuła musu nadającą naturalną złotą opaleniznę. Moisture Locking System intensywnie nawilża skórę zaś technologia Odour Remove sprawia, że preparat pozbawiony jest przykrego zapachu. Organiczne składniki powodują, że kolor zanika w równomierny sposób, zupełnie jak naturalna opalenizna. Tanning Mitt Rękawica do aplikacji produktów do opalania pomaga w równomiernej aplikacji samoopalaczy. 


Przyznam się, że się nie opalam. Stosuję wysokie filtry, ponieważ u mnie bardzo szybko następuje silna reakcja oparzeniowa - w skrócie: opalam się na buraka. NIe korzystam także z solarium, więc jedynym sposobem na uzyskanie zdrowej opalenizny, to sięganie po samoopalacze. Niestety, te, z którymi do tej pory miałam do czynienia, pozostawiały zacieki albo dawały średnio przyjemny pomarańczawo kolor. Dlatego też od wielu lat moja cera jest jasna, latem czuję się jak "córka młynarza". Dlatego też pokładam duże nadzieje w piance Vita Liberata. Na pewno pokażę Wam efekty oraz napiszę o swoich odczuciach.


Moje włosy bardzo lubią szampony i odżywki o naturalnym składzie. Widzę jak się męczą, gdy wracam do typowych drogeryjnych produktów napakowanych samą chemią. Dlatego też od sklepu http://www.biobeauty.pl przywędrował do mnie zestaw Bjobj odżywczy szampon i odżywcza maska do włosów cienkich i zniszczonych z wyciągiem z owsa. Ekstrakt z owsa stosowany w kosmetykach Bjobj jest otrzymywany za pomocą specjalnej obróbki na zimno.  Proces ekstrakcji odbywa się pod ciśnieniem atmosferycznym, w temperaturze pokojowej i pod ścisłą kontrolą, w celu uniknięcia zmian składników aktywnych wrażliwych na wysoką temperaturę i zachowania specyficznych właściwości fizycznych.



Wzbogacony cennymi substancjami pochodzenia roślinnego: olejami,  ekstraktami  roślinnymi  i olejkami  eterycznymi pochodzącymi z roślin z upraw organicznych lub roślin dziko rosnących jest wspaniałym składnikiem w produktach kosmetycznych.  Szampon i maska polecane są do włosów cienkich, zniszczonych, łamliwych.  Głęboko odżywczy wyciąg z organicznego owsa odżywia, wzmacnia włosy i skórę głowy.  Formuła skomponowana z wyciągu z organicznej pokrzywy oraz kwasu pantotenowego (witamina B5) odżywia włosy,  przywraca włosom zdrowy wygląd i blask. Mam nadzieję, że moje włosy pokochają ten duet. 


Nowością marki Sensique jest seria trwałych lakierów do paznokci Sensique French przeznaczonych do tworzenia klasycznego francuskiego manicure. Nowoczesna formuła Tefpoly® przedłuża trwałość lakieru oraz zapewnia efekt szklanego połysku. Produkt jest pozbawiony szkodliwych substancji tj. formaldehyd i toulen. Sensique French dostępny jest w 6 wariantach kolorystycznych.
 

Nie byłabym sobą, gdybym nie sięgnęłam po jeden z kolorów. Jestem mile zaskoczona trwałością i tym, jak paznokcie się prezentują. Zwróćcie na nie uwagę będąc w drogerii. 

Sensique wypuściła także serię atłasowych pomadek do ust Sensique Satin Touch Lipstick z odżywczym kompleksem ceramidowym, witaminami E i C oraz filtrami UV. Pomadka ma właściwości regenerujące i nawilżające oraz nadaje ustom piękny kolor. Wykonana na bazie najwyższej jakości naturalnych wosków oraz olejku rącznikowego bogatego w cenne kwasy tłuszczowe, została wzbogacona o liczne składniki odżywcze. Pielęgnuje i chroni usta, pozostawiając je intensywnie odżywione. Produkt dostępny w 10 kolorach.



Niestety w przypadku tego produktu nie będzie już tak różowo. Cztery kolory wydają się perłowe, a za takimi wykończeniami nie przepadam. Pozostała szóstka ma wykończenie kremowe i prezentują się całkiem całkiem. Jest kilka odcieni, które świetnie będą się nadawać na jesień. Jednak po pierwszej aplikacji od razu odrzucił mnie ich zapach, taki plastikowy. Smak ich także nie jest najlepszy. Zmyłam ją bardzo szybko. Nie będzie miłości...


Kobo Professional także nie próżnuje. Najnowsza kolekcja cieni do powiek z serii KOBO Professional FASHION EYE SHADOW to propozycja 8 nowych jesiennych barw. Cienie zapewniają trwały, intensywny i wyrazisty kolor oraz efektowny metaliczny połysk. Bogata formuła składników zawiera korzystne dla skóry makro i mikroelementy. Cienie można stosować na sucho i mokro, w zależności od pożądanej intensywności makijażu, nakładając je przy pomocy twardego aplikatora.



 Cienie z tej serii lubię i od razu wpadł mi w oko fiolet oraz zgaszony niebieski. Niestety na swatchach wypadły słabo... Reszta kolorów jest ładna, dobrze napigmentowana, mają konsystencję kremową. Jest to moje ulubione wykończenie. Jednak hmmm... zaskoczenia kolorystycznego nie ma, takie kolory można znaleźć w wielu neutralnych paletkach, także siostrzana marka MySecret ma je w swojej kolekcji. Trochę się zawiodłam. Postaram się je pokazać, jak się prezentują na powiekach.



Zainteresowały Was te produkty? Co o nich sądzicie? Które z nich z chęcią byście przygarnęły?


Pozdrawiam :)


 


Czytaj dalej »

piątek, 4 września 2015

Najczęściej czytane - TOP 3 SIERPIEŃ

2
Wakacje się skończyły. Część z Was wraca do szkoły, studenci mają jeszcze miesiąc spokoju. Dla mnie wrzesień to powrót do pracy, jestem naładowana energią, głowa jest pełna pomysłów. Także jest to związane z blogiem. Po kilku 'leniwych' miesiącach nastał czas na wytężoną pracę. Dzisiaj porobiłam dużo zdjęć, więc już jutro pokażę Wam co nowego do mnie zawitało. Natomiast dzisiaj chciałabym podsumować sierpień. Oto zestawienie postów, które Wam się spodobały. 


1. Długa historia o pryszczu. Moja walka!- Bardzo się ucieszyłam, kiedy zobaczyłam, że tak wiele z Was przeczytało moją historię dążenia do idealnej cery. Jeszcze wiele muszę zrobić, ale naprawdę, moja cera wygląda tysiąc razy lepiej niż np 2 lata temu. Jeżeli nie zdążyłyście wcześniej przeczytać mojej historii, to teraz zapraszam.






2. Urodzinowo-imieninowy prezent - ZAKUPY! Makeup Atelier Paris, Kryolan, Pierre Rene - W zestawieniu nie mogło zabraknąć postu zakupowego. Wy je lubicie, ja je lubię - wszyscy są zadowoleni ;)








3. Klasyczny rozświetlający makijaż - mój sposób na lekki makijaż- Bardzo lubię klasykę i najczęściej taki makijaż wybieram na codzień.  Może niekoniecznie sięgam po czerwoną pomadkę, ale też nie jest źle. Moim zdaniem, ten makijaż nadaje się na każdą okazję.











Jeżeli przegapiliście któryś z postów, to teraz serdecznie Was zapraszam. Przy okazji zapraszam Was na mały konkurs KLIK.

Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

wtorek, 1 września 2015

DOMOWE SPA Z NATURALNYMI MASKAMI PEEL OFF INITIALE + KONKURS!!!

11

Każda z nas ma takie dni, że potrzebuje odrobiny wytchnienia. Można wyjechać do ośrodka SPA albo zająć się sobą w domowym zaciszu. Większość z nas wybiera drugą opcję. Długa kąpiel lub relaksujący prysznic bogaty w wyciszające zapachy, świece, olejek na włosach, maseczka na twarzy, nowe manicure i pedicure. Czy tak wygląda u Was ten czas? Bo u mnie tak i uwielbiam te chwile. Pozwalają mi zregenerować siły, mam czas, aby pobyć sama ze sobą i obmyślić plany na nadchodzące dni. W tym czasie używam wielu kosmetyków, choć ostatnio nastąpiły małe zmiany. Nie nakładam na twarz maseczek z spiruliny algi morskie czy marokańskiej glinki, jak do tej pory. Sięgam po  MASKI PEEL-OFF INITIALE. Zapraszam Was do dalszej lektury, gdzie o nich opowiem, a na końcu posta jest dla Was NIESPODZIANKA! Będziecie mogły same przetestować wybrane przez siebie maski.

 



Marka INITIALE proponuje nam 8 różnych masek peel off (Oczyszczanie i Regeneracja, Odbudowa i Rozświetlenie, Odżywcza Pielęgnacja, Intensywna Regeneracja, Źródło Młodości, Pielęgnacja i Nawilżanie, Mineralne wzmocnienie oraz Odmłodzenie i Rewitalizacja). Każda z nich ma inne działanie oraz skład. Teoretycznie 15g jest przeznaczone na jeden raz. Za pierwszym razem, gdy wykorzystałam całość, połowę mieszanki musiałam wyrzucić, ponieważ już nie miałam jej gdzie nakładać. Dlatego też jedno opakowanie starcza mi na dwie aplikacje. Za niewielką cenę (ok 8,50zł, choć to jest zależne od sklepu), mogę się cieszyć nieskazitelną cerą dwa razy dłużej.



Przygotowanie mieszanki jest bardzo proste. Jeżeli miałyście do czynienia z glinkami lub spiruliną, to nie będzie to dla Was zaskoczeniem. Całość rozrabiam w 50ml letniej wody. Gdy biorę połowę proszku, to tym samym zmniejszam o połowę potrzebną ilość wody. Energicznie należy mieszankę wymieszać do uzyskania jednolitej masy i nakładam ją na twarz, szyję i/lub dekolt. Do mieszania i nakładania służy mi pędzel języczkowaty. Dzięki temu nie jestem cała upaprana, a aplikacja staje się dziecinnie łatwa. Bardzo szybko mieszanka zastyga i po 15 minutach ją ściągam, zaczynając od zewnątrz. Warto nakładać grubsze warstwy, wtedy bardzo łatwo odchodzi od skóry a ewentualne pozostałości należy zmyć ciepłą wodą. Do tej pory używałam wielu masek peel off, które uwielbiam, jednak żadna z nich nie dawała takiego komfortu aplikacji i noszenia.


Warto zatrzymać się dłużej przy składzie masek. Zależnie od rodzaju  posiadają od 96% do 99,9% naturalnych składników. Nie znajdziecie tam szkodliwej chemii. Bazą wszystkich masek jest ziemia okrzemkowa, czyli proszek uzyskany z jednokomórkowych glonów. Dzięki nim skóra jest elastyczna i sprężysta, dobrze wpływają na stan naczyń krwionośnych i ułatwiają odnowę tkanki. Zależnie od rodzaju, maski są wzbogacane o inne, cenne składniki. Postaram się zwięźle opisać te, które udało mi się do tej pory użyć.





INITIALE MASKA PEEL OFF OCZYSZCZANIE I REGENERACJA

Na początku sięgnęłam po tę maskę. Stwierdziłam, że dobrze będzie rozpocząć swoją przygodę od porządnego oczyszczenia cery. Maska ma za zadanie oczyścić skórę z toksyn, działa przeciwzapalnie i antybakteryjnie, przez co nadaje się dla osób z tłustą i problemową cerą. Oprócz tego ją zregeneruje, wzmocni i ujędrni. Odpowiadają za to dodane składniki: olejek z drzewa herbacianego oraz ekstrakt z wierzby. Po nałożeniu zielonej mieszanki na twarz od razu wyczuło się chłodzące działanie mentolu. Idealnie się sprawdziła przy niedawnych upałach. Po ściągnięciu maseczki skóra była niesamowicie gładka w dotyku, dobrze napięta. Czuć było głębokie nawilżenie - spokojnie zrezygnowałam z kremu. Przez kolejny dzień nie miałam problemu z wydzielaniem sebum, moja tłusta strefa T była matowa. Zapewne przy częstszym stosowaniu tej maseczki będzie można zauważyć trwalsze zmiany.




INITIALE MASKA PEEL OFF ODBUDOWA I ROZŚWIETLENIE

Po oczyszczeniu postanowiłam zobaczyć jak się spisze maska odpowiadająca za odbudowę i rozświetlenie. Ma to się zadziać dzięki perłowemu wyciągowi oraz koenzymowi Q10.  Kosmetyk przeznaczony jest dla osób o suchej i wrażliwej skórze, bo silnie nawilża. Po nałożeniu maseczki czuć niesamowity świeży zapach, który uprzyjemnia czas. Jest żółtej barwy z iskrzącymi drobinkami. Wyglądałam, jakbym nałożyła na siebie złoto. Byłam trochę sceptycznie nastawiona do tej maski, nie wierzyłam, że skóra będzie rozświetlona. Jednak tak było. Cera była uspokojona, zaczerwienienia nie były tak intensywne, lekko zbladły, wyglądała na wypoczętą. Oczywiście była ona gładka, naprężona i dogłębnie nawilżona. 




INITIALE MASKA PEEL OFF ODŻYWCZA PIELĘGNACJA

Przyszedł czas na porządne odżywienie. Maska zawiera miąższ aceroli, owocu z Ameryki Południowej, który jest bogaty w witaminę C, prowitaminę A, tiaminę (witamina B1), ryboflawinę (witamina B2), niacynę (witaminę PP), wapń, fosfor i żelazo. Jest to niesamowita bomba witaminowa dla cery. Różowa maseczka o delikatnym owocowo - kwiatowym zapachu pozostawia skórę gładką i naprężoną. Jest ona orzeźwiona i dobrze nawilżona, a zaczerwienienia są lekko rozjaśnione.



Maski Peel Off Initiale bardzo dobrze wpływają na moją cerę, która jest świetnie nawilżona i odżywiona. Będę często po nie sięgać, aby na dłużej utrzymać ten efekt.



KONKURS  KONKURS KONKURS !!!


Jeżeli jesteście ciekawe tych produktów, to mam dla Was niespodziankę. Aż dwie osoby, będą mogły wygrać dwie wybrane maseczki zaprezentowane poniżej. 


Jedynie co musicie zrobić, to w komentarzu pod tym postem wyrazić chęć udziału w konkursie, podać które dwie maseczki Was interesują oraz odpowiedzieć na pytanie: Jak wygląda Twój wieczór SPA? Nie zapomnij pozostawić swojego adresu e-mail.

Dla ułatwienia podaję schemat:
Biorę udział
Wybieram maskę ....
odpowiedź na pytanie: .......
e-mail: .....

Możecie także się zgłaszać na Facebooku, aby zwiększyć swoje szanse. Należy wtedy lubić stronę StorybyFerrou oraz wykonać zadanie konkursowe (KLIK). 


Macie czas na zgłoszenia do 14 września. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu oraz FB. Udział w konkursie oznacza akceptację regulaminu zamieszczonego poniżej.

Życzę wszystkim powodzenia. 


REGULAMIN KONKURSU
  • Rozdanie trwa od  01.09.2015 r. do  14.09.2015 r. godz. 23.59
  • Warunkiem koniecznym wzięcia udziału w konkursie jest wypełnienie zadania konkursowego

Zadanie konkursowe polega na:

-  byciu obserwatorem mojego bloga; napisaniu w komentarzu pod tym postem odpowiedzi na pytanie: Jaki wygląda Twój wieczór SPA? ; podanie swojego adresu e-mail.
 
LUB:
- polubienie fanpage na FB StoryByFerrou 
- napisaniu w komentarzu pod zdjęciem na FB odpowiedzi na pytanie: Jak wygląda Twój wieczór SPA?


  • Zgłoszenia niekompletne nie będą brane pod uwagę.
  • Spośród osób, które wezmą udział w Konkursie w terminie od  01.09.2015 r. do  14.09.2015 r. i poprawnie wykonają zadanie konkursowe, zostanie wyłonionych dwóch zwycięzców, którzy otrzymają nagrodę. Na kontakt od zwycięzcy z danymi do wysyłki czekam 2 dni. Po dwóch dniach nagroda przepada i zostaje przekazana osobie, która jest na liście rezerwowej. 
  • Osoby nagrodzone wyłania komisja konkursowa, w której skład wchodzi autor bloga storybyferrou.blogspot.com
  • Nicki (nazwiska) laureatów zostaną opublikowane na blogu storybyferrou.blogspot.com lub na stronie FB StoryByFerrou w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu.
  • W ciągu 10 dni od ogłoszenia wyników nagroda zostanie wysłana na wskazany adres. Wysyłka tylko na polskie adresy.
  • Musisz mieć skończone 18 lat lub zgodę rodziców na udział w konkursie.
  • Fundatorem nagrody jest firma INITIALE
  • W przypadku wygranej, zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych w celach związanych z organizacją konkursu.
  • Zgłoszenie do konkursu jest jednoznaczne z przyjęciem warunków niniejszego regulaminu.
  • Prawo do składania reklamacji, w zakresie niezgodności przeprowadzenia Konkursu z Regulaminem, służy każdemu uczestnikowi w ciągu 7 dni od daty wyłonienia jego laureatów. Reklamacje składać można mailem na adres ferrou_22@yahoo.pl.
  • Zastrzegam sobie prawo do dokonywania zmian w niniejszym regulaminie.
  •  Rozdanie  nie podlega pod ustawę o grach i zakładach /Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn/zm z dn. 29/07/1992
Czytaj dalej »

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Wieczorowy Smokey Eyes w jesiennych kolorach

6

Smokey Eyes jest ponadczasowym sposobem podkreślania oczu. Nigdy nie wyjdzie z mody. A nie jest on trudny do wykonania. Dzisiaj pokażę Wam makijaż, który idealnie wpasowuje się w nadchodzące trendy Jesień 2015.



Na całej powiece jest jest jeden cień - zgaszony fiolet. Nałożyłam go na wcześniej roztartą czarną kredkę, dzięki czemu kolor jest bardziej intensywny. Tym samym sposobem podkreśliłam dolną powiekę. Górną granicę cieni delikatnie roztarłam za pomocą brzoskwiniowego cienia. W takim ciemnym makijażu warto pamiętać o rozświetleniu wewnętrznych kącików. Połyskująca biel lub beż świetnie się do tego nadają. Kreska wzdłuż linii rzęs oraz dobrze wytuszowane rzęsy sprawią, że makijaż oczu będzie bardziej wyrazisty.

Przy tego typu makijażach warto pamiętać o ujednoliceniu kolorytu skóry. Wszelkie niedoskonałości powinny być ukryte. Wtedy można przejść do podkreślania policzków za pomocą bronzera oraz różu. Nie zapomniałam o rozśwetlaczu. Nałożyłam go na szczyty kości policzkowych, grzbiet nosa oraz łuk kupidyna. Natomiast z kolorem ust nie poszalałam. W jasnych kolorach na ustach czuję się najlepiej i myślę, że to był dobry wybór.


Lista użytych kosmetyków:
  • Make-Up Atelier Paris  BASE HYDRATANTE
  • Foundation Revlon Colorstay #150 Buff mixed with  Estee Lauder Double Wear 3C1 Pebble
  • L'Oreal True Match Concealer 01 Ivory
  • Kryolan  Dermacolor Fixing Powder  #P1
  • Kobo Professional Matt Bronzing & Contouring Powder #311 Nubian Desert
  • W7, Double Act Bronzer And Blusher
  • My Secret Face Illuminator Powder  #Princess Dream
  • My Secret 2in1 Big Eye Pencil #Black
  • Sensique Velvet Touch Eyeshadow: 155, 150, 101
  • L'Oreal Volume Million Lashes Feline
  • Inglot AMC Brow Gel # 18
  • Maybelline Lasting Drama Gel Liner Black
  • My Secret 'Kiss My Lips' Big Color Stick #11 Sweet Peach




Jak widzicie, w tym makijażu sięgnęłam po cienie Sensique, o których pisałam ostatnio. Można za ich pomocą wykonać porządny i przede wszystkim trwały makijaż. Jeżeli szukacie tańszych kosmetyków, to szczerze mogę je polecić. 


Co myślicie o takim makijażu? Zapraszam Was do komentowania.

Pozdrawiam :)





Czytaj dalej »

czwartek, 27 sierpnia 2015

Przegląd cieni Sensique: Velvet Touch oraz Diamond Shine

28

Przyznam szczerze - rzadko kiedy sięgam po pojedyncze cienie. I to tylko przez lenistwo. Mam tyle palet cieni, że wygodniej mi sięgnąć po jedną z nich i wyczarować makijaż, niż szukać, przekładać, otwierać, zamykać małe opakowania.  Przez to wiele ciekawych  i dobrych kosmetyków leży i się marnuje. Na moje własne życzenie. Wielokrotnie obiecywałam sobie, że w końcu powyciągam je z plastikowych opakowań i przełożę do palet, ale wychodziło tak jak zawsze - nadal jestem w posiadaniu średniego pudełka wypełnionego cieniami do powiek.  Ale w końcu to zrobię, na pewno. Żal mi, że tylko leżą i tracą ważność, więc co jakiś czas po nie sięgam. I jestem zadowolona. Na przykład tak jest z cieniami Sensique: Velvet Touch Eyeshadow oraz DIamond Shine Eyeshadow. Są one dobre jakościowo i tanie. Różnorodność kolorów pozwala na wykonanie różnych makijaży, choć raczej przeważają brązy. I wśród nich są perełki, które uwielbiam i często używam. Chciałabym dzisiaj Wam je pokazać i krótko opisać moje spostrzeżenia.



SENSIQUE VELVET TOUCH EYESHADOW


Posiadam 12 kolorów, które mają jedwabistą konsystencję. Większość z nich ma wykończenie metaliczne, choć kilka sztuk jest matowych. Te cienie są świetnie napigmentowane, szybko przyklejają się powieki, choć najlepiej moim zdaniem, wyglądają na białej kredce. Kolekcja ma raczej jasne kolory: odcienie beżu i brązu. Można nimi wykonać ładny, delikatny rozświetlający look. Jednak na trzy produkty warto zwrócić uwagę: ciemny błszczący brąz, piękny głęboki zgaszony fiolet oraz intensywną pomarańczę. Dwa pierwsze nakładam na całą powiekę lub zaznaczam nimi kąciki zewnętrzne, natomiast pomarańcz świetnie sprawdza się do zaznaczenie załamania powieki. Cienie kosztują niewiele, bo 6,99zł za sztukę. Warto się zaopatrzyć w niektóre kolory, którymi można wyczarować ładny makijaż.





SENSIQUE DIAMOND SHINE EYESHADOW



Połyskujące cienie to letnia nowość w szafie Sensique. Ponownie w kolekcji znajduje się 12 kolorów, które mają wykończenie satynowe. Tutaj różnorodność kolorystyczna jest już większa, jest więcej ciemniejszych i intesynwniejszych kolorów. Niestety w porównaniu z Velvet Touch wypadają słabo. Są mniej napigmentowane, niektóre kolory ciężko się nakłada. Choć warto zwrócić uwagę na kilka sztuk, które wychodzą przed szereg: ciemne brązy, jasny żółtek oraz metaliczny grafit. Lubię po nie sięgać i bardzo dobrze się zachowują na powiece. Reszta kolorów jest trochę gorszej jakości i muszę się odrobinę namachać, aby uzyskać odpowiedni kolor. Choć wszystko rozwiązuje biała kredka, na której cienie rozkwitają. Cienie kosztują 6,99zł, więc ponownie nie jest to wygórowana cena.



Obie linie mają takie same opakowania. Przezroczysty plastik jest dobrej jakości, samoistnie się nie otwierają, wyglądają ładnie. Warto im poświęcić uwagę przechadzając się po sklepie. Dostępne są w Drogeriach Natura.


Może jesteście posiadaczkami tych cieni? Co o nich sądzicie? Mam w planie pokazać kilka makijaży wykonanymi tymi kosmetykami. Mam nadzieję, że znajdę na to czas i nikt ani nic mi nie przeszkodzi. :)


Pozdrawiam :)  

 
Czytaj dalej »

niedziela, 23 sierpnia 2015

Urodzinowo-imieninowy prezent - ZAKUPY! Makeup Atelier Paris, Kryolan, Pierre Rene

20
Uwielbiam okres letni, bo w odstępie kilkunastu dni obchodzę urodziny i imieniny. I wtedy bez wyrzutów sumienia spełniam swoje zachcianki, także zakupowe. I tak też było w tym roku, postanowiłam sobie sprawić prezent. Nie mogłoby to być innego jak kosmetyki, od których hmmm... jestem uzależniona. Dokonałam skromnych zakupów w internetowym sklepie ladymakeup, wybrałam te produkty, które od jakiegoś czasu chciałam mieć. Przede wszystkim zwróciłam się w stronę profesjonalnych kosmetyków, ale znalazł się także produkt z niższej półki. 




1. Kryolan - Dermacolor - Puder Fixujący Makijaż - 20g - P1



Potrzebowałam dobrego pudru fiksującego. Kryolan'a jeszcze nie miałam, jednak w internetach zbiera dobre opinie. Nie mogąc zdecydować się na kolor, kliknęłam P1, czyli odcień transparentny. Puder jest w kolorze białym, jednak nie zauważyłam, aby bielił skórę. Po pierwszym użyciu trzyma w ryzach makijaż. Myślę, że będzie dobrze. Raczej nie będę go używała na codzień, tylko na większe wyjścia. Za 20g należy zapłacić 55zł, więc myślę, że nie jest to wygórowana cena.




2. Make-Up Atelier Paris - BASE HYDRATANTE - Baza nawilżająca - BASE - (30 ml)


Firmę MAP uwielbiam za podkłady. Zastanawiałam się, czy jednego nie wziąć, bo mój już się skończył, jednak po dłuższym zastanowieniu wybrałam bazę pod podkład. Jedną z tej firmy miałam, także nawilżającą ale białą, niestety musiałam ją wyrzucić, bo była po terminie ważności. Myślałam, że wybrałam tą samą, jednak ta ma inny zapach i kolor. Po pierwszej aplikacji jestem zadowolona, bardzo dobrze się rozsmarowuje, szybko się wchłania pozostawiając cerę nawilżoną. Myślę, że się pokochamy. Pojemność bazy to 30ml i kosztuje 76zł.




3. Pierre René - Skin Balance - Podkład kryjący - 20 - CHAMPAGNE


O tym podkładzie czytałam wiele. I były to bardzo pozytywne opinie. Od dłuższego czasu chciałam zobaczyć, co to za cudo, niestety u mnie w mieście nie znalazłam produktów tej firmy. Wybrałam najjaśniejszy odcień i raczej nie trafiłam z kolorem. Teraz jest dla mnie za jasny, być może zimą będzie idealny. Na pierwszy rzut oka wydaje się fajnym żółtkiem, jednak przy porównaniu z Revlon Colorstay 150 Buff widać, że ma w sobie różowe tony. Na razie zaaplikowałam go raz, komfort noszenia był dobry, ładnie wyglądał na buzi. Zobaczymy jak się będzie spisywał w zimie. Za 30ml zapłaciłam 22.99zł




Z zakupów jestem zadowolona. Szkoda, że w sklepie nie ma już Zoeva, bo więcej rzeczy bym kupiła :D  Ale jak coś, to następnym razem.


Używałyście któryś z tych produktów? Jakie macie spostrzeżenia?

Pozdrawiam :)









Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia