środa, 28 marca 2012

Paleta cieni Kiss Beauty 36 Color Baked Eyeshadow - moje wrażenia, swatche oraz kilka makijaży

Jakiś dłuższy czas temu, bodajże na przełomie grudnia i stycznia, od firmy KKcenterHK otrzymałam do testów paletę cieni  Kiss Beauty 36 Color Baked Eyeshadow. Robiłam do niej wiele podchodów, używałam jej dość często, aby poznać każdy kolor z osobna... powiem jedno - było ciężko... ale zacznę od początku.

Paleta zapakowana jest w kartonowe pudełko z ładną panią "na okładce" ;) Wewnątrz, schowana w styropianowym ochraniaczu znajduje się paleta 36 wypiekanych cieni - okrągła, zamykana plastikowym przezroczystym wieczkiem. Cienie są dość dziwnie skomponowane, lepiej by to wyglądało jakby tonacje były obok siebie, poza tym, kolory się powtarzają... :/ w rezultacie nie ma 36 różnych kolorów a może z 15 :O

Cienie są o różnej konsystencji, niestety większość jest bardzo twarda i sucha. Nałożenie ich na powiekę za pomocą pędzla graniczy z cudem, bo w ogóle nie trzymają się włosia. Lepiej wypadają jak nakłada się je na mokro... choć też nie ma jakiejś większej rewelacji. Na szczęście znalazłam na nie "jakiś" sposób. Po pierwsze, trzeba zetrzeć wierzchnią warstwę - wtedy dokopujemy się do środka koloru. Po drugie - nakładam cienie albo pacynka albo po prostu palcem, blendowanie, rozcieranie koloru już wykonuję za pomocą pędzelków na powiece. W całej palecie jest kilka kolorów, które jednak są miękkie i nie stanowią żadnego problemu - skąd ta różnica w konsystencji... nie mam pojęcia.

Wykończenie jest różne - można znaleźć cienie półmatowe, ale także o wykończeniu satynowym czy błyszczącym. Na trwałość nie narzekam - po kombinacjach z nałożeniem ich w ogóle na powiekę, trzymają się do wieczora. Troszkę mogą zblaknąć, ale nic się nie roluje ani nie zbiera się w załamaniu powieki.

Muszę powiedzieć, że ta paleta cieni jest dość ciężka do oceny. Ale podsumowując, za cenę około 20$ to nie polecam. Za taką kwotę można naprawdę świetną paletę sobie sprawić, gdzie nie trzeba kombinować w ogóle z nałożeniem cieni.



 To teraz kilka "swatchy". Zdjęcia robione w oświetleniu dziennym oraz z lampą błyskową od aparatu. Jak widzicie, mają one dość różne wykończenie, widać także które są w miarę bezproblemowe w użyciu, a które są tak suche że nic z nich zbytnio nie będzie. Także można zauważyć, że wiele kolorów po prostu się powtarza...






I kilka makijaży, które wykonałam cieniami z tej paletki:





Ogólnie, można ciekawe makijaże zmalować, kolory ładnie się prezentują, ale ta nieszczęsna aplikacja czasami bywa dobijająca.

A jak Wam się podoba?

Pozdrawiam :)
Czytaj dalej »

środa, 21 marca 2012

Makijaż witający wiosnę ;)



Dzisiejszy mój makijaż miał być zwyczajny, taki codzienny. Ale w trakcie malowania uświadomiłam sobie, że przecież dzisiaj kalendarzowa wiosna i tak "na szaro" nie można jej przywitać ;) Tego co wykonałam już nie chciałam zmywać, więc dodałam kolory na dolnej powiece oraz kolorową kreskę wzdłuż górnej linii rzęs. I jak Wam się podoba? :)















Pozdrawiam :)
Czytaj dalej »

BIELENDA Eco Care Glinka Biała - recenzja

Hej
Dzisiaj przedstawię Wam recenzję Glinki Białej z firmy Bielenda. Jest to Bioorganiczna Maseczka do twarzy, szyi i dekoltu, przeznaczona do cery suchej, normalnej, wrażliwej i naczynkowej.


 Jak otrzymałam ją do testów od serwisu magazyndrogeria, troszkę się przeraziłam. Wcześniej z tej samej linii miałam "przyjemność" używać Glinki Zielonej, której moja cera nie polubiła. Nawet mogę powiedzieć, że znienawidziła. Doszło do jakiejś reakcji uczuleniowej, po nałożeniu jej na twarz, zaczęła ona piec. Wytrzymałam chwilę i zmyłam. Skóra była lekko zaczerwieniona, chciałam użyć kremu, który ZAWSZE używam... heh... to był błąd... na cerze musiały zostać jakieś składniki glinki, ponownie doszło do reakcji, tym razem silniejszej...  i skóra aż się paliła....

Po takich przygodach zbytnio nie chciałam mieć więcej do czynienia z maskami firmy Bielenda.




Wokół Białej Glinki chodziłam dość długo i zastanawiałam się, czy warto eksperymentować. Wg producenta jest to najdelikatniejsza glinka i to mnie skusiło do jej użycia. I powiem szczerze - nie żałuję!





Tak jak obiecuje producent, glinka jest bardzo delikatna. Świetnie oczyszcza skórę, pory wydają się zmniejszone. Cera jest bardzo gładka, elastyczna, odświeżona. Bezproblemowo się ją nakłada, a tym bardziej zmywa. Ma przyjemny zapach. Użyłam jej 4 razy, 2 razy w tygodniu, wygląd cery troszkę się poprawił (choć wypryski jak były tak i nadal są :/ ) Na pewno jeszcze niejednokrotnie po nią sięgnę, bo bardzo spodobał mi się uzyskany efekt oczyszczonej, odświeżonej i gładkiej skóry.


Pozdrawiam :)
Czytaj dalej »

czwartek, 8 marca 2012

Makijaż na dzień kobiet ;)))))

Hej :)

Pokażę wam dzisiejszy makijaż, jest bardzo prościutki, w sumie 3 kolorki na powiekach ;) Pewnie coś podobnego już tutaj pokazywałam, ale właśnie w czymś takim najlepiej się czuję i chyba najlepiej mi pasuje. A że dzisiaj trzeba było ładnie wyglądać :PPP to się postarałam ;)

Użyte kosmetyki:
- podkład Rimmel LF
- korektor Maybelline
- puder sypki transparentny Paese
- bronzer Lancome Bamboo
- róż Shimmer Brick Bobbi Brown
- baza pod cienie Virtual
- cienie Inglot, Paese
- kredka czarna Pierre Arthes
- tusz do rzęs Bourjois
- pomadka ochronna Carmex





Buziole dla wszystkich babeczek :****  i  oczywiście po kwiatuszku @-}--   ;))))

Czytaj dalej »

środa, 7 marca 2012

małe zakupy ;)

Hej.
Tak żeby było troszkę inaczej niż zazwyczaj, pokażę Wam moje wczorajszo-dzisiejsze zakupy ;)

Wczoraj udało mi się odebrać nagrodę w rossmanie za konkurs, który odbył się na wizażu. Otrzymałam dwie karty po 50zł i nie omieszkałam już z jednej z nich skorzystać ;)

Skończył mi się mój ulubiony korektor pod oczy, więc pierwszą rzeczą którą wrzuciłam do koszyka był korektor mineralny Maybelline, który już od kilku lat namiętnie używam. Recenzję o nim znajdziecie TUTAJ. Oprócz tego zakupiłam już chyba osławioną pomadkę ochronną Carmex o zapachu truskawkowym... uwielbiam truskawki :). Ostatnio moje usta są w strasznym stanie, przez zimno i wiatr na dworze, suche powietrze w domu. Stwierdziłam, że sama sprawdzę, czy na pewno ten Carmex działa :) Muszę przyznać, że po pierwszym dniu używania widzę różnicę :) Zobaczymy za jakiś dłuższy czas, czy efekt nadal będzie się utrzymywał. Mam też świra na punkcie maseczek. Typu Peel Off uwielbiam, dlatego wybrałam Rival de Loop Peel Off Maske :) Wzięłam także maseczkę antytrądzikową z siarką Siarczana Moc :) Nie mogę sobie poradzić z wysypem na mojej twarzy, więc zobaczymy czy wypalenie siarką coś da haha :))
Dobrałam jeszcze waciki :P bo one u mnie znikają w zastraszającym tempie i brakowało kilku złotówek do okrągłych 50zł :)

Dzisiaj udałam się do biedronki na zakupy żywieniowe. Oczywiście nie mogłam wyjść z pustymi rękami :P

Na półce zauważyłam mleczka do demakijażu, wybrałam wygładzające BeBeauty mleczko łagodzące do demakijażu twarzy i oczu do skóry suchej i wrażliwej. Jestem ciekawa jak będzie się sprawował. Miałyście już coś takiego? Do tego zakupiłam kolejną maseczkę :D tym razem Maseczkę Redukującą Trądzik z glinką zieloną z DermoMinerały. Może ona pomoże na moje wypryski :P


Miałyście którąś z tych rzeczy? Jeżeli tak, to jakie są Wasze wrażenia? :)

Pozdrawiam  :)

Czytaj dalej »

poniedziałek, 5 marca 2012

Mam już roczek :)

Hej
Dzisiaj taki post niekosmetyczny, bardziej wspominkowy, wypominkowy itp.

Dzisiaj stuknął mi rok bycia częścią społeczności blogospota, dokładnie 5 marca 2011 roku, na tyle znalazłam w sobie odwagi, że założyłam tutaj konto z postanowieniem dzielenia się swoimi dziwactwami. Chciałam mieć miejsce gdzieś w internecie, gdzie mogłabym umieszczać swoje makijaże. Wiem, że nie jestem doskonała w tym co robię, wiele mi brakuje, wiedzy, doświadczenia. Ale codziennie staram się być lepsza w tym co robię.  Mam jakieś maleńkie marzenia związane z tymi swoimi malunkami, może kiedyś znajdę w sobie dodatkową dawkę odwagi, aby zrobić krok dalej?

Poznałam tutaj wiele fajnych dziewczyn, ich pasje, ich blogi. Wielokrotnie z wypiekami na twarzy oglądałam Wasze prace, czytałam Wasze recenzje, odzywała się we mnie chęć posiadania tych wspaniałości, które przedstawiałyście, kusicielki :P Starałam się dążyć do tego, aby mój blog był coraz bardziej ciekawszy, aby wiele osób miało chęć przebywania tutaj.

Zapewne ostatnio zauważyłyście, że jest mnie mniej niż więcej... Heh.. czuję, że się wypaliłam. Jak na początku, dzień zaczynałam od bloga, teraz potrafię przez kilka dni się tutaj nie pojawiać. Codziennie szukam nowych sił, aby usiąść, coś wymyślić, namalować, napisać. Średnio mi to wychodzi. Ale mam nadzieję, że w końcu uda mi się zebrać w sobie i ponownie cieszyć się tym, co tutaj do tej pory robiłam.

Po roku czasu, mój blog obserwuje 517 osób, jest to dla mnie naprawdę pozytywne zaskoczenie, nie sądziłam, że aż tyle osób będzie chciało oglądać te moje śmieszne wypociny :) Dziękuję Wam za to, że jesteście, że mnie czytacie, komentujecie, dzielicie się swoimi spostrzeżeniami. 

Buziaki :*****
Czytaj dalej »

niedziela, 4 marca 2012

czary mary, czyli lakier magnetyczny Delia Comsetics - recenzja

Nie potrafię przyozdabiać paznokci, zazdroszczę dziewczynom, które tworzą piękne małe arcydzieła na swoich pazurkach. Mi brakuje talentu i przede wszystkim cierpliwości. Wielokrotnie miałam ochotę na jakiś wzorek, jednak nigdy mi nic ładnego nie wychodziło, więc koncentrowałam się tylko na jednym kolorze. Pod koniec poprzedniego roku poraz pierwszy usłyszałam o lakierach magnetycznych, które postanowiłam upolować. Jakie było moje zaskoczenie, gdy w paczuszce od Delia Cosmetics znalazłam ich nowość:  Emalia Delia Magnetic  Otrzymałam kolor #5, czyli taki fioletowo-burgundowy.. Zapraszam na recenzję.  



Kilka słów o produkcie od producenta:
  
Emalia Delia Magnetic
Kolekcja wpisuje się w najnowsze, światowe propozycje rynku kosmetycznego. Gama kolorystyczna oparta jest o 8 modnych i chętnie wybieranych przez kobiety kolorów. Ich innowacyjność i zaawansowanie technologiczne jest absolutną premierą tego typu produktu na rynku polskim. Komplet zawiera emalię magnetyczna w kartoniku z magnetyzująca końcówką. Pojemność: 7 ml
 
Sposób użycia: Energicznie wstrząśnij emalią. Pomaluj paznokieć. Od razu przyłóż paznokieć do magnetyzera (nasadki z magnesem). Przytrzymaj magnetyzer przy paznokciu ok. 15-30 sekund, unikając bezpośredniego kontaktu z emalią.





Moja opinia:

Lakier otrzymujemy w kartonowym pudełeczku. Oprócz niego znajduje się płytka magnetyczna, dzięki której możemy uzyskać wzorek.

Nasadka magnetyczna jest zaokrąglona, dzięki temu dobrze dopasowuje się do paznokcia. Dzięki niej możemy uzyskać ukośne paski. Po pomalowaniu paznokcia przykładamy nasadkę, tak aby nie dotykać płytki, odczekujemy od 15 do 30 sekund (im dłużej tym efekt będzie intensywniejszy) i gotowe. Lakier musi być świeżo nałożony, dlatego też trzeba robić każdy paznokieć osobno, czyli malujemy, przykładamy płytkę, malujemy kolejny paznokieć, przykładamy płytkę itd. Może to być dość uciążliwe, ale czego się nie robi aby paznokcie ładnie wyglądały.

Sam lakier ma bardzo ładny kolor, jest bardzo kryjący, szybko schnie. Pędzelek jest mały, zgrabny, precyzyjnie maluje się nim paznokcie, nie pozostawia smug. Bardzo często "noszę" go samego, czyli bez wzorków. Trwałość jest zadowalająca, do dwóch dni w stanie nienaruszonym.

Lakier bardzo przypadł mi do gustu. Efekt jaki można uzyskać za pomocą magnesu bardzo mi się podoba, paznokcie świetnie się prezentują.


Miałyście już do czynienia z podobnymi lakierami magnetycznymi? tej bądź innej firmy? jestem ciekawa Waszych opinii :)


Pozdrawiam :)

Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...