piątek, 3 stycznia 2014

Body Elixir Time for Baltic

Balsamów w domu mam od groma, ja sama nie jestem w stanie tego użyć, więc kiedyś tam sobie postanowiłam, że nowe egzemplarze będę otwierać po uprzednim wykończeniu wszystkiego co jest pootwierane. Ta zasada w sumie dotyczy wszystkich kosmetyków, jednak przy balsamach ponoszą mnie emocje  ;) I tak też było tym razem. Na niedawnym spotkaniu blogerek przybyło do mojej kolekcji kilka balsamów. Opierałam się dość długo, jednak ten produkt aż krzyczał do mnie: 'spróbuj a nie pożałujesz'. Body Elixir Time for Baltic z firmy The Secret Soap Store naprawdę kusił. Szata graficzna, tytuł Doskonałość Roku 2013, skład. Ciekawe co z tego wyszło?


Posiadam wersję 100ml, normalny pełnowymiarowy produkt to 250ml i kosztuje ok 70zł.
Opakowanie jest zwyczajne, bo normalne plastikowe z pompką, która ułatwia wydobycie kosmetyku. Ciekawa jest szata graficzna, ponieważ nie ma zwykłej nalepki czy nadruku.  Z jednej strony jest zielona nalepka z wyszczególnymi ważnymi informacjami, czyli nazwa, opis kosmetyku oraz skład. Natomiast z drugiej strony jest przyklejona etykieta z materiału. Z tego co zauważyłam, to firma własnie lubuje się w takich urozmaiceniach, podkreśla to jeszcze bardziej naturalność.


Konsystencja kosmetyku jest bardzo lekka, łatwo się rozsmarowuje, szybko się wchłania nie pozostawiając nieprzyjemnej tłustej warstwy. Natomiast zapach jest obłędny, bo jest to zapach perfum. Kojarzę go, kiedyś osoba z mojego otoczenia używała perfum o podobnym zapachu, jednak nie mogę sobie przypomnieć. Nie jestem zbyt dobra w opisie zapachów, albo jest ładny, albo nieładny. Ale nie wyniuchacie tutaj owoców, raczej elegancję. Co więcej zapach jest bardzo trwały, czuję go przez cały dzień, praktycznie nie muszę używać perfum:)


Działanie kosmetyku także jest świetne. Skóra jest nawilżona, gładka, elastyczna wygląda bardzo dobrze. Drobne podrażnienia są regenerowane. I ten efekt utrzymuje się bardzo długo. Balsam jest wydajny, niewiele go trzeba.

Skład jest naturalny. Mamy tutaj olej arganowy (trzeci w składnie), olej z avocado, masło shea, ale też wyciąg z bursztynu i minerały morskie. Jest on bogaty i ciekawy.



INCI: Aqua , Glycerin ,Argania Spinosa Kernel Oil, Butyrospermum Parkii (Shea ) Butter , Persea Gratissima ( Avocado )Oil ,Aqua Propylene Glycol Soluble Collagen , Caprylic Capric Triglyceride ,Cyclopentasiloxane , Cetearyl Alcohol , PEG-20 Stearate ,Parfum, Cetyl Alcohol , Glyceryl Stearate , Panthenol , Amber Extract ,Fucus Vesiculosus Extract, Aloe Vera Barbadensis Leaf Juice Powder ,Citric Acid ,Tocopheryl Acetate, Ascorbyl Palmitate,Lecithin,Amber Powder ,Benzoic,Acid,Dehydroacetic Acid,Phenoxyethanol,Polyaminopropyl,Biguanide,Ethylhexylglycerin, Butylphenyl Methylpropional ,Hydroxycitronellal.



Bardzo polubiłam ten balsam. Konsystencja, zapach i działanie są takie, jak lubię.

Pozdrawiam :)


15 komentarzy:

  1. Oddałam Mamie ten balsam i także bardzo go polubiła, więc coś w nim musi być! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie świetną ma szatę graficzną :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oho już wiem jaki będzie mój kolejny balsam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam to samo z balsamami - miliard butelek i ciągle dochodzą nowe i nie wiadomo po co sięgać... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ufff dobrze, że ten problem nie tylko mnie dotyczy :)

      Usuń
  5. Po Twojej recenzji będę musiała znaleźć w sobie resztki silnej woli:D Wiem, że nie powinnam otwierać balsamów, dopóki nie zużyję napoczętych mazideł, ale ten produkt ma tak ładne opakowanie... Jednocześnie chciałabym sprawdzić, jak pachnie elegancja:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha :) inaczej tego zapachu nie potrafiłam opisać ;)) nie zastanawiaj się, tylko otwieraj ;)

      Usuń
  6. Chybateż nie byłabym w stanie się mu oprzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zakochałam się w opakowaniu :)

    OdpowiedzUsuń