Hej:)
Pod ostatnim postem, kilka osób chciało zobaczyć na powiece cień Color Infaillible z kolekcji L’Or Electric (odcień 039). Dlatego też dzisiaj poszedł w ruch. Ogólnie jakoś nie miałam pomysłu na taki makijaż, aby ten cień grał pierwsze skrzypce, więc wymyśliłam taki delikatny look. Ogólnie średnio dobrze w nim się czułam, moje oczy wyglądały na jakieś chore ;) Ale dotrwałam do wieczora. Mimo upałów trzymał się tak jak w chwili nałożenia :) Na pewno tym cieniem jeszcze się pobawię, ale chyba bardziej będzie użyty jako akcent. A teraz zapraszam do oglądnięcia zdjęć :)
Użyte kosmetyki:
- podkład Loreal Lumi Magique (odcień N4)
- korektor pod oczy Meybelline Pure Cover Mineral #02
- puder sypki Paese transparentny
- bronzer Lancome Bamboo
- baza pod cienie Paese
- cień EDM #Driftwood na ruchomej powiece
- cień EDM #Floating Feathers w wewnętrznych kącikach oraz pod łukiem brwiowym
- cień Loreal Color Infaillible #039 w załamaniu powieki
- cień Paese Światło Toskanii #611 na dolnej powiece
- kredka czarna Pierre Arthes (niedługo będzie jej recenzja)
- tusz do rzęs Loreal Volume Million Lashes (bardzo z nim się polubię, już to widzę :D)
- błyszczyk Hean Lip Gloss Colour Obssesion #42
Pozdrawiam :)
uwielbiam takie delikatności :)
OdpowiedzUsuńładnie :) W sam raz takie upały! choc ja w takie dni nie uzywam podkladu.
OdpowiedzUsuńnaturalnie i ladnie :)
OdpowiedzUsuńNiby zwyczajnie ale z pazurem:)
OdpowiedzUsuńMnie się w ogóle nie chce malować w takie dni, sam tusz i o tego podkreślone brwi;)
Fajna kreska i bardzo naturalny makijaż :)
OdpowiedzUsuńSuper!
OdpowiedzUsuńŚwietny makijaż ,bardzo naturalny ! ;D
OdpowiedzUsuńDodaję do obserwowanych.
Ewelka ;*
mmmmrau :D
OdpowiedzUsuńUrzekająca delikatność :)
OdpowiedzUsuń