wtorek, 16 lipca 2013

Bell Lip Tint Absolute Colour - czerwień

Hej
Podczas poszukiwań czerwonej pomadki, jakiś czas temu w Biedronce trafiłam na szafę Bell - i tam wygrzebałam Lip Tint Absolute Colour w kolorze czerwonym.

Słowa Lip Tint kojarzą mi się z trwałością - tak, tego potrzebuję, więc nie wahałam się wrzucić go do koszyka.


Opakowanie  - jak błyszczyk, gąbeczka miękka, średniej wielkości, dobrze się nią operuję, konsystencja okej, nie jest za rzadka. Zapach miły dla nosa - pierwsze wrażenia bardzo pozytywne.


Niestety, opakowanie nie jest tutaj najważniejsze. N a tym kosmetyku zawiodłam się strasznie. Jedna warstwa jest bardzo transparentna, prawie w ogóle nie widać koloru. Po wyschnięciu, nałożyłam kolejną warstwę. Było lepiej, ale pojawił się kolejny problem - bardzo trudno nałożyć Lip Tint równomiernie. Trzecia warstwa - nakładałam bardzo długo, aby pokryć niedociągnięcia po drugiej warstwie i żeby uzyskać w końcu tą czerwień. Udało się - usta wyglądały smakowicie. Nadmiar błyszczyka zaczął się zbierać wewnątrz ust, więc delikatnie go usunęłam., Było idealnie, ale tylko przez chwilę. Problemy zaczęły się po około pół godzinie - bo lip tint zaczął schodzić z ust bardzo nierównomiernie. Kontur został, natomiast usta zaczęły się pokrywać czerwonymi plackami - których nie mogłam zmyć.

 Zdjęcia, niestety, nie są zbyt dobrej jakości. Ale raczej wszystko widać ;)






Robiłam jeszcze kilka podejść, wszystkie kończyły się wyżej opisanym efektem. Pierwszy raz spotkałam się z  produktem do ust, który zachowuje się w tak dziwny sposób. Już pierwsza warstwa dość nieciekawie wygląda, przy trzeciej jest dobrze, ale trwałość po prostu badziewna :/ a ta cała atrakcja kosztuje 7zł.


Podsumowując - nie polecam.


**************************

Miło mi Was poinformować, że w rankingu najpopularniejszych blogów kosmetycznych, dzięki Wam, jestem w srebrnej pięćdziesiątce :) Dziękuję :*****



Pozdrawiam :)


27 komentarzy:

  1. to w takim razie nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. gratuluję sreberka :)

    a co do liptintu mam podobne wrażenia, ale czerwonego, różowy jest trochę lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Eh, tez dałam się nabrać Biedronce. Kupiłam ten lip tint mysląc, że jest taki sam jak ten z regularnej oferty Bell i będzie dawał też taki piękny soczysty i trwały kolor juz po pierwszej warstwie. No niestety tak jak Ty się bardzo rozczarowałam. Tinty z Biedry sa bardzo transparentne i delikatne, a ja nie tego szukam w produktach typu lip tint ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja pokochałam apocalipse :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie podoba mi się taki efekt po godzinie ;((

    OdpowiedzUsuń
  6. jakim cudem ja jeszcze nie mam tego

    OdpowiedzUsuń
  7. Pisałam o nim kilka postów wcześniej i również wadą była dla mnie trwałość. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam tego tinta z Bell kupionego w drogerii i efekt jest całkowicie inny

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam ten Tint z Bell własnie ale ten, który ja posiadam ma inne napisy takie różowe. Mam krwista czerwień i ja jestem z mojego tinta bardzo zadowolona. Może to jakieś 2 wersje?

    OdpowiedzUsuń
  10. też go mam i jestem zawiedziona... podobno drogeryjny lip tint z bell jest lepszy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zakupiłam niedawno fuksję i zobaczymy jak będzie się sprawdzała ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam jeden kolor. U mnie na ustach jest bardzo trwały, ale jakoś specjalnie mi nie leży, sama nie wiem czemu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Sama się zastanawiałam nad tymi Biedronkowymi tintami z Bella, ale myślę, że lepiej dopłacić te 3 złote i cieszyć się lepszą jakością, świetne są ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakbym czytała o innym kosmetyku, ja te tinty uwielbiam, ale fakt, że kupowałam w drogerii, a nie Biedronce. Słyszałam, że biedronkowa wersja jest diametralnie różna. Mój oryginalny Bell na weselu wytrzymał całą noc, potrzebował tylko dwóch poprawek! I ściera się równiutko, a kolor jest bardzo intensywny nawet przy pierwszej warstwie.

    Dobrze, że nie skusiłam się w Biedronce na uzupełnienie zapasów i nie kupiłam kolorów, których jeszcze nie mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż mnie natchnęłaś, żeby też zrobić posta o tych tintach. Pisząc zauważyła, że oprócz innego opakowania, to tinty z biedronki mają nawet inne nazwy!

      Usuń
  15. nie podoba mi się efekt. jedyny tint jaki toleruje to od MNY. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. ponoc tinty z natury sa lepsze...

    OdpowiedzUsuń
  17. Ponoć te Biedronkowe tinty są gorszej jakości niż drogeryjne...

    OdpowiedzUsuń
  18. a tak chciałam go kupić z nadzieją na ładny i trwały efekt... :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Drogeryjne są podobno lepsze jakościowo, nie wiem dlaczego... no ale różnica cenowa jest spora więc firma musiała "celowo" zmienić coś w produkcie

    OdpowiedzUsuń
  20. Gratuluję srebrnej pięćdziesiątki :D
    Nie miałam tinta i nie wiem czy się skuszę...

    OdpowiedzUsuń
  21. Wygląda nieciekawie ten tint...ja to w ogóle za tintami nie przepadam, więc tym bardziej na tego się nie skuszę;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam ten tint, ale sie nie polubilismy, niedlugo wyladuje u mojej kolezanki i ciekawe jak u niej sie sprawdzi :P

    OdpowiedzUsuń
  23. Biedronkowa wersja tego tintu jest badziewna :/ Co innego drogeryjna! Toż to cudo nad cudami jest ♥ Mój ulubiony tint ♥

    OdpowiedzUsuń
  24. Śliczna czerwień :) Cudownie się prezentuje na ustach ;) Bosko <3

    w wolnej chwili zapraszam do mnie na news :*

    OdpowiedzUsuń
  25. mialam ten blysczyk tylko w innym kolorze i tak samo sie robilo u mnie, o wiele lepsze sa z meybelline ale tez bez rewelacji, ciezko dobrac natomaist glownie dobry odcien .. ;/

    OdpowiedzUsuń