czwartek, 4 lipca 2013

Love Me Green Energetyzujący Scrub do Ciała - recenzja

Nie będę ukrywać, że w pielęgnacji zapach ma dla mnie ogromne znaczenie. Żele, balsamy, szampony... itp  muszą powalić moje zmysły, abym na dłużej pozostała przy produkcie - przecież wybór w drogerii jest ogromny. Jeżeli do tego jeszcze działa, to przepadam. Żel pod prysznic ma pachnieć i dobrze myć, nie przesuszając przy tym skóry, balsam ma pachnieć i nawilżać, szampon ma pachnieć i nie robić z włosów tzw "miotły", a peeling, bez którego teoretycznie można przeżyć, musi pachnieć i pachnieć i pozostawiać skórę wręcz aksamitną. W momencie, kiedy trafił do mnie Energetyzujący Scrub do Ciała firmy Love Me Green, wiedziałam, że jest to produkt, dla którego mogę stracić głowę. Ale tego nie zrobiłam... Do tej pory targają mną różne emocje. Jeżeli chcecie wiedzieć dlaczego, to zapraszam do dalszej lektury.




Opis producenta:                                                                                                                                      

Zmysłowy peeling do eksfoliacji skóry ciała. Eliminuje martwe komórki naskórka. Wspomaga odnowę komórkową, poprawia krążenie, sprzyjając eliminacji toksyn, wygładza naskórek, który staje się miekki I delikatny. Daje uczucie świeżości.
Aktywne składniki: Cukier, olej arganowy, ekstrakt z papai, olejek ze słodkich pomarańczy

Produkt nie zawiera: parabenów, Phenoxyethanol, Silikon, EDTA, Oleje mineralne pochodzące z przemysłu petrochemicznego, Etoksylowany produkt .

Zapach otrzymywany na bazie naturalnych wyciagów roslinnych
Konserwanty dozwolone przez ECOCERT
Produkt testowany dermatologicznie
Nie testowany na zwierzętach

Pojemność: 200ml
Cena: 99,00 zł


Moja opinia:                                                                                                                                              

Scrub jest zamknięty w plastikowym płaskim pojemniczku, odkręcanym. Ubolewam nad tym, bo używanie go pod prysznicem jest problematyczne. Raz mi się wyśliznął z rąk i w locie łapałam peeling, na szczęście tylko niewielka ilość spłynęła razem z wodą. Nie wiem, czy w przypadku takiego produktu, inne opakowanie by się sprawdziło, ale coś poręczniejszego jest mile widziane. Dodatkowo, opakowanie, które dostałam, nie było zabezpieczone żadnym sreberkiem ( a szkoda, warto aby producent nad tym pomyślał) Był to jeden jedyny produkt, który lekko się otworzył w trakcie transportu, mimo że był dodatkowo owinięty. Jednak nic się nie wylało.


Z drugiej strony, już na samym początku mogłam poznać jego zapach - fenomenalny. Jest intensywny, naturalny, ma się ochotę po prostu sięgnąć po łyżkę i zjeść. Każde jego użycie sprawia, że aż wchłaniam całym ciałem ten zapach, co więcej - on się utrzymuje w łazience jeszcze do następnego dnia. Pachnie świeżymi pomarańczami, bez domieszki chemii, jest energetyzujący, jak nazwa wskazuje, pobudza zmysły, zapach bardzo wakacyjny :) 


Ale wróćmy na ziemię ;)
Scub ma konsystencje cukru zmieszaną z olejkami - bo taki też jest główny skład. Jest ona zbita, nie przelewa się między palcami. Dzięki temu dobrze się rozsmarowuje na ciele. Kryształki cukru świetnie masują skórę, nie są ostre, przez co nie czuć dyskomfortu.


Skóra po użyciu peelingu jest miękka, odnowiona, bo dobrze ściera martwy naskórek, olejki zawarte w peelingu świetnie ją nawilżają. Pozostawia na ciele tłustą warstwę, jak po użyciu oliwki, więc jak ktoś nie lubi takiego efektu, to peeling nie przepadnie mu do gustu. Ja lubię to uczucie :) Dodatkowo dzięki olejkom nie musimy używać balsamu - jaka oszczędność czasu :)


Produkt prawie idealny. Ale gdzie jest ten minus? W cenie! Jak chyba w każdym produkcie tej firmy. Scrub kosztuje 99,00zł, co dla mnie jest hmmm przegięciem. Wydałabym tyle na krem, nawet balsam do ciała, ale nie na scrub. Rozumiem, że skład jest bardzo atrakcyjny, ale podobny peeling możemy zrobić same w domu posiadając półprodukty: cukier brązowy, oleje, aromaty. I wyjdzie nas to na pewno o połowę taniej. Oczywiście, jeżeli ktoś jest w stanie wydać tyle pieniędzy na peeling, to warto, bo jest to wyśmienity produkt sam w sobie, ale ja niestety wolę tańsze odpowiedniki, które na polskim rynku z produktami naturalnymi można znaleźć.

Dałybyście się skusić na cudnie pachnący pomarańczami peeling? 


Pozdrawiam :)


20 komentarzy:

  1. Mam podobne zdanie o toniku tej firmy. Wszystko fajnie, pięknie, tylko ta cena...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za tonik bym tyle zapłaciła, bez niego obejść się nie mogę. ale peeling? :///

      Usuń
  2. Faktycznie ceny tych produktów powalają..

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam próbki produktów tej firmy:) są bardzo fajne, ale te ceny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie - produkty są bardzo fajne, ale te ceny są straszne

      Usuń
  4. Nie znam kompletnie tej firmy i patrząc na cenę, póki co raczej nie poznam. :) Ale scrub prezentuje się fantastycznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie gdyby nie współpraca z firmą, to nie miałabym możliwości poznać tej firmy.

      Usuń
  5. No kurcze, cena jest co najmniej absurdalna. Niestety nie jest to kwota, którą jestem w stanie wydać lekką ręką na peeling... ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest minus. Po miesiącu peeling jest tylko i wyłącznie kupką cukru. Ładnie nadal pachnącą, ale jednak tylko cukru. Po rozlewającym się wszędzie olejku nie ma śladu. Wyparował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czegoś takiego nie zauważyłam, Do końca był świetny, konsystencja okej, olejki nie wyparowały :)

      Usuń
  7. Cena to faktycznie ogromny minus...

    OdpowiedzUsuń
  8. Cena - Oo . Chyba żartują sobie. Taki peeling można mieć za grosze i nie płacić za nazwę marki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. można znaleźć tańsze odpowiedniki :)

      Usuń
  9. szkoda by mi było wydać taką kasę na peeling który u mnie i tak bardzo szybko schodzi ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...