Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Catrice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Catrice. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 sierpnia 2017

SHINYBOX LIPIEC Pool Party

4

Przed samym wyjazdem nad morze oraz w trakcie jak tam byłam, przyszło do mnie kilka paczek z kosmetykami. Wróciłam w poniedziałek wieczorem i tak naprawdę za oglądanie wzięłam się dopiero we wtorek. Jednak ukrop nie sprzyjał robieniu zdjęć. Na szczęście wczoraj było troszkę chłodniej i udało mi się sfotografować kilka produktów, które w najbliższym czasie Wam pokażę. Na pierwszy rzut idzie jeszcze lipcowe pudełko ShinyBox Pool Party. Wiem, że już mamy sierpień, jednak z przyczyn wyżej wymienionych nie miałam jak pokazać Wam zawartości. Na szczęście, pudełko jest dostępne na stronie, więc jeżeli zawartość Wam się podoba, to macie jeszcze szansę na zakupy.



Dzisiaj będzie tylko pierwsze wrażenie. Nie wiem, czy na dłużej pochylę się nad jakimś kosmetykiem, bo niestety lipcowa edycja nie przypadła mi jakoś bardzo do gustu. Może z dwa kosmetyki mi się przydadzą, reszta niestety nie. Poza tym, oczekiwałam jednak czegoś innego. Myślałam, że znajdę krem z filtrem, samoopalacz, mgiełkę ochładzającą, wodę termalną czy wodoodporną maskarę do rzęs. Teoretycznie, każdy z tych kosmetyków, które znalazłam w lipcowym pudełku, można użyć przed, w trakcie, a nawet po imprezie na basenie. Jednak to do mnie nie przemawia. Ale może ja mam jakieś skrzywione skojarzenia? Aby nie przedłużać, zobaczcie co znalazło się w lipcowym pudełku ShinyBox.



Zacznę od kosmetyku, o którym wiedziałam, że będzie w pudełku. Kueshi Żel Aloesowy 98% to strzał w dziesiątkę. Każdy z nas wie, że aloes ma dobroczynny wpływ na naszą skórę. Nawilża, regeneruje i dezynfekuje. U mnie już poszedł w ruch. Po kąpielach słonecznych nad morzem mojemu synowi schodzi skóra z nosa i policzków. Pierwsze co zrobiłam po otworzeniu pudełka, to posmarowałam jego buzię żelem co świetnie ukoiło swędzenie. Widzę, że suche skórki tak nie odstają i przede wszystkim syn nie chodzi i nie kwęka, że go piecze, swędzi itp. Druga sprawa, ukąszenia. W tym roku w Międzyzdrojach było pełno komarów. Spokojnie nie można było posiedzieć na plaży. Mimo używania środków na komary, przyjechaliśmy do domu w bąblach. U mnie często występuje lekka alergiczna zmiana i po posmarowaniu widzę, ze miejsce ukąszenia się zmniejsza. Aloes rządzi! 




Syoss Szampon do włosów Hair Reconstruction z linii Salonplex to szampon odbudowujący przeznaczony do zniszczonych włosów. Ma za zadanie odbudować zerwane wiązania i zregenerować włosy. Hmmm... zużyć to zużyję, moje włosy są farbowane, więc na pewno ich struktura jest zachwiana, ale nie oczekuję nie wiadomo czego. Kilka razy używałam szamponów z tej firmy i było ok. Zobaczymy jak będzie tym razem.



Peeling oraz maska do stóp Efektima na pewno zużyję. Są to dwie saszetki produktu, który ma za zadanie doprowadzić do dobrego stanu nasze stopy po ciężkim dniu. W lecie często chodzę w sandałach, więc staram się nie straszyć ani siebie, ani innych złą kondycją pięt. Używam wielu preparatów, aby ładnie się one prezentowały, więc tym bardziej jestem ciekawa efektu, jaki uzyskam po tym zabiegu.



Bardzo żałuję, że pudełko nie dotarło do mnie przed wyjazdem nad morze, ponieważ były chwile, że żałowałam, że nie zaopatrzyłam się w tego typu produkt. Antybakteryjny żel do rąk CleanHands bardzo by mi pomógł. Wszelkie wyjazdy nad morze wiążą się z milionami osób, z którymi dzielisz klamki, krzesła, ubikacje. Uwierzcie, że nadmorskie restauracje nie są w stanie odpowiednio zadbać o higienę takich miejsc i o dostępność podstawowych akcesoriów, jakim jest na przykład mydło. Oczywiście, miałam zawsze ze sobą nawilżone chusteczki, jednak nieraz to nie wystarczało i na samą myśl o tym, z czym miałam kontakt, przechodzą mnie ciarki. Mała tubka antybakteryjnego żelu spokojnie mieści się w torebce, więc można ją nosić ze sobą. Co więcej, żel nie wymaga użycia wody. Wystarczy go rozsmarować w dłonie i mamy pewność, że wszelkie bakterie zostały wybite. Jeżeli przed Wami jest urlop nad polskim morzem, zaopatrzcie się w tego typu kosmetyki. Odetchniecie z ulgą.



W lipcowym pudełku są aż cztery kosmetyki kolorowe. Aż takiej ilości jeszcze nigdy nie było. No cóż, na imprezę trzeba się przygotować, nawet jeżeli jest ona na basenie.  Z Catrice można było otrzymać jeden z dwóch kosmetyków. U mnie padło na Żelowy Lakier do paznokci Iconails w pięknym czerwonym kolorze 05 It's All About That Red. Jest to na tyle uniwersalny kolor, że będzie pasować do wszystkiego i na każdą okazję. 



Kolejnym kolorowym kosmetykiem jest cień do powiek Virtual w kolorze 006 Perfetto. Jest to bardzo ładny jasny róż o satynowym wykończeniu. Pigmentacja jest bardzo dobra, świetnie przyczepia się skóry i się nie osypuje. Postaram się o nim nie zapomnieć i użyć go przy najbliższym makijażu. 



Niezbyt często sięgam po błyszczyki do ust, jednak kosmetyk od Vipery w ogóle nie przypadł mi do gustu. Kolor, który mi się trafił to Snow Flakes, czyli bezbarwny błyszczyk z milionem brokatowych drobinek. Jest strasznie klejący i moje włosy ciągle przyklejały się do ust. Nie, z tego miłości nie będzie. Na plus jest opakowanie, bo magnetyczne z serii Magnetic Play Zone. Można ze sobą łączyć w piramidkę różne rodzaje kosmetyków.



Ostatni kolorowy kosmetyk, to Joko Baza pod makijaż Smooth Your Face. Tego produktu jestem ciekawa, poniważ ma wygładzić i zmatowić cerę. Zobaczę też, czy przedłuża trwałość makijażu. 



Mój małżonek zawsze biadoli, czemu w tych wszystkich paczkach i przesyłkach nie ma nic dla niego. Zawsze mu powtarzam, że przecież używa szamponów, odżywek, żeli, balsamów. Ale dla niego to za mało. W tym boxie w prezencie znalazłam próbkę Antyperspirującego odżywczego kremu do stóp stworzonego dla mężczyzn od ManFoot. Dobrze mi znana firma Shefoot stworzyła linię specjalnie dla naszych Panów. Oprócz tego otrzymałam kod rabatowy -35% na tę linię. Jeżeli ktoś z Was planuje tam robić zakupy, to napiszcie, z chęcią Wam kod udostępnię.



Na sam koniec pokażę Wam kosmetyk, który otrzymały Ambasadorki ShinyBox. Jest to Schwarzkopf  Repair Rescue Micelarna odżywka oczyszczająca z linii profesjonalnej. W czerwcowym pudełku znalazła się miniaturka tego produktu i powiem szczerze, że świetnie się spisała na moich włosach: były one nawilżone i sypkie, ładnie się układały. Teraz mam do dyspozycji 500ml tego produktu i jestem tym faktem zafascynowana. 


Jak sami widzicie, zawartość lipcowego pudełka nie rzuca na kolana. Ja zawsze wychodzę z założenia, że z każdym kosmetykiem można coś zrobić, jednak oprócz kilku produktów nie ma nad czym się zachwycać. Żel aloesowy Kueshi oraz baza pod makijaż Joko chyba najbardziej trafiły w mój gust. Oraz oczywiście żel antybakteryjny CleanHands. Reszta niestety nie zachwyca zbytnio, albo nawet i odpycha, jak to ma miejsce na przykład w przypadku błyszczyka Vipera. A Wam co się najbardziej spodobało? 

Plusem jest to, że w pudełku jest dużo polskich kosmetyków, jednak z drugiej strony, są to raczej pozycje z tej niższej półki. Chyba jednak wolałabym z trzy porządniejsze kosmetyki plus kilka próbek, niż pięć takich, po które raczej nie sięgnę i rozejdą się w świat (przy dobrych wiatrach). Mimo wszystko, polecam Wam subskrypcję pudełek ShinyBox, bo zawsze można znaleźć coś fajnego, co akurat nam przypadnie do gustu. Poza tym, zawsze wartość wszystkich kosmetyków to minimum 200 złotych. Zatem w ostatecznym rozrachunku się opłaca. 

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Listopadowe nowości: Inglot, Catrice, Arkana, Kobo, Ardell, Revlon itp

17

W listopadzie pojawiło się u mnie wiele nowości. Kilka z prezentowanych kosmetyków otrzymałam bezpośrednio od firm, np na listopadowym wrocławskim spotkaniu blogerek, a część sama kupiłam, aby poprawić sobie humor. Niestety listopad był dla mnie ciężkim miesiącem, kolejne także nie zapowiadają się lepiej. A zakupy i tak musiałam zrobić, były one przemyślane, niewiele jest zachcianek. No ale sami zobaczcie. Zaczynamy. 


Ja wiecie w listopadzie były duże promocje w Rossmannie. Początkowo miałam obok nich przejść obojętnie, jednak podstawowe kosmetyki zaczęły mi się kończyć, więc postanowiłam zakupić kilka produktów do makijażu twarzy. Do sklepu udałam się z długą listą, jednak jak to na takich promocjach jest - większość interesujących kosmetyków było już macanych lub po prostu ich nie było. Szukałam jakiegoś fajnego pudru wykończeniowego. Padło na Rimmel Stay Matte, który kiedyś już używałam i byłam zadowolona. Do tego wzięłam jeszcze korektor pod oczy Maybelline Affinitione w kolorze 01. Jak na razie oba produkty spisują się bardzo dobrze. Warto wracać do sprawdzonych kosmetyków.


Jak już coś się kończy, to wszystko. Musiałam zrobić zrobić zapas moich ulubionych podkładów Revlon Colorstay. Sięgnęłam po dwie buteleczki 150 Buff. Oprócz tego chciałam wypróbować 180 Sand Beige330 Natural Tan. Wybór tych podkładów jest uzasadniony - ostatnio używam kremu opalizującego ( o którym niedługo Wam opowiem) i moja cera odrobinę pociemniała. Ponadto zmiana włosów ociepliła mi koloryt cery i 150 Buff zaczął być dla mnie za jasny. Teraz albo mieszam 150 z 330 albo sięgam po 180. Moja opinia o tych podkładach jest niezmienna - dobrze kryją i przede wszystkim mnie nie zapychają. Ostatnio używałam podkładu innej firmy i niestety mam na policzku krajobraz księżycowy. Strasznie mnie wysypało. Z nowościami muszę jednak uważać.


W tym samym sklepie skusiłam się także na kępki rzęs oraz kultowe Demi Wispes od Ardell. Mam zamiar pokazać Wam kilka makijaży i dobrze by było użyć do nich sztucznych rzęs. Czekajcie na moje propozycje makijaży sylwestrowych, studniówkowych i karnawałowych. Oby tylko czas pozwolił mi zrealizować moje plany.


Wyjazd do Wrocławia był dobrym pretekstem do skromnych zakupów w Inglocie. Planowałam zakupić tylko jeden kosmetyk - kobaltowy liner w żelu, czyli Inlgot Eyeliner Gel o numerze 67. Piękny jest. A że ostatnio bardzo polubiłam wszystko co niebieskie, często się nim maluję. Na tym miałam zakończyć moje zakupy, jednak postanowiłam się rozejrzeć. 
 

Do podkładu Inglot HD Perfect Coverup Fundation już od jakiegoś czasu wzdychałam. No cóż... skusiłam się. Wzięłam odcień 71, który jest odrobinę ciemniejszy od Revlon Colorstay 180, jest bardziej żółty. Użyłam go raz, więc na razie zbyt wiele o nim powiedzieć nie mogę, jedynie, że ładnie wygląda na twarzy. Na szczęście nic więcej nie kupiłam. Długo dumałam nad pigmentami, w niektórych kolorach zakochałam się, jednak szybko się otrząsnęłam. Cena za mały pojemniczek pyłku, po który nie będę zbyt często sięgać, szybko mnie odstraszyła. Może kiedyś...

porównanie podkładów, RS to Revlon Colorstay, pomyliły mi się oznaczenia :)



Na wrocławskim spotkaniu blogerek, które odbyło się w poprzednim tygodniu było bardzo miło. Organizatorki postarały się o prezenty dla uczestniczek. Trafiły do mnie trzy drobiazgi od Catrice. Firmę znam, jednak nie mam dostępu do ich kosmetyków. Otrzymałam lakier z linii LuxuryNudes o numerze 10 - jest to jasny róż z perłowymi drobinkami. Nie wiem, czy kolor przypadnie mi do gustu, będzie trzeba wypróbować. Pomadka Ultimate Colour 249 Hey Nude to jaśniutki beż. Trochę mi przyszkadza dość tłusta konsystencja, no ale zobaczymy dalej. Trzecim produktem jest granatowy Longlating Eyeliner Pen. Myślę, że tutaj się polubimy.


Na spotkanie blogerek przybyła też przedstawicielka polskiej firmy Arkana specjalizującej się w produkcji kosmetyków do pielęgnacji, które można znaleźć przede wszystkim w salonach kosmetycznych. Przyznam, że wykład Pani o filozofii firmy, używanych składnikach do produkcji kremów bardzo mnie zaciekawił. W podarunku od firmy znalazłam trzy produkty: dwa kremy Uniton TXA + Vit. C oraz Hydrospheric Intensive Cream. Na razie używam tego pierwszego i jeżeli zrobi z moją twarzą te wszystkie cudowności o czym opowiadała przedstawicielka, to zostanę ich wielką fanką. Używam go od tygodnia i widzę dużą poprawę w kolorycie cery, ale zanim wydam ostateczną opinię, to muszę dłużej go przetestować. Natomiast te małe maleństwo to Post Treat Ointment, coś w stylu wazeliny. Jest to bardzo tłusty produkt w 99% złożony z tłuszczy roślinnych. Można nim nawilżać skórki, spierzchnięte usta czy wszelkie przesuszone partie ciała. Mimo, że w pudełeczku jest go niewiele, to jest bardzo wydajny. Na pewno o nim jeszcze tutaj na blogu usłyszycie.


Na koniec zostawiłam nowości Kobo Professional: tusz do rzęs Glam Lashes oraz trzy korektory Iluminate Cover Stick 101 Nude, który używam pod oczy, Perfect Cover Stick 102 Sand i 104 Light. Co do tuszu, to pewnie go w końcu użyję, choć szczoteczka nie jest dla mnie zachęcająca, wolę wersje silikonowe. Natomiast korektory używam codziennie i bardzo fajnie się u mnie spisują. Są dość dobrze kryjące i trwałe, a korektor pod oczy świetnie maskuje cienie pod oczami.


To chyba na tyle nowości, które u mnie zawitały. Większość z tych rzeczy już zaczęłam używać i po Nowym Roku powoli będą się pojawiać ich recenzje, na które już teraz Was zapraszam.


I pokażę Wam dzieło mojego dziecia. Bardzo mi pomagał przy fotografowaniu kosmetyków. Oczywiście musiał wykorzystać chwilę i ustawił swoje ulubione zabawki. I takie coś pstryknął ;) Jestem z niego bardzo dumna :)


A u Was coś ciekawego się pojawiło?

Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

środa, 16 października 2013

Zestaw do brwi 010 Catrice

31
Dzisiaj chciałabym napisać o zestawie do brwi firmy Catrice. Posiadam go w wersji testerowej, więc bez opakowania, jedynie wkłady.



Gdybyście jednak zakupiły go w wersji normalnej pełnowymiarowej, otrzymałybyście go w eleganckim opakowaniu z lusterkiem, z mini pęsetą oraz dwustronnym aplikatorem - z jednej strony skośny pędzelek do malunki brwi, z drugiej strony szczoteczka do przeczesywania brwi.
Kolory, które posiadam, są moim zdaniem dość uniwersalne, w tonacji chłodnej - ciemny brąz oraz popiel. Oba cienie do brwi mają wykończenie matowe, można je stosować samodzielnie lub mieszać do uzyskania odpowiedniej barwy nieodbiegającej od naturalnej barwy brwi. Konsystencja jest dość sucha, może się pylić, ważne jest, aby ewentualny nadmiar strzepać z pędzla.


Nakładanie nie jest problematyczne - cienie dobrze trzymają się skóry, wypełniają je. W trakcie dnia kolor nie płowieje, cienie się nie rozmazują. Chętnie po nie sięgałam, raczej tylko po ten ciemniejszy kolor, ponieważ daje naturalny wygląd brwi i przede wszystkim ma chłodny odcień, co przy mojej urodzie jest ważne. W kilku makijażach tutaj umieszczanych rysunek brwi poprawiałam właśnie tymi cieniami.


Niestety cienie mi się skruszyły. Nie wiem czy to wina transportu i przechowywania, choć u mnie leżały w szafce, nie przenosiłam ich, nie brałam w podróż, nie rzucałam, ani mi nie spadły, czy może konsystencji cieni. Szukałam informacji w innych recenzjach i nie znalazłam żadnej wzmianki o tym, że coś działo się niepożądanego. Przypuszczam, że podczas transportu zostały naruszone, a później niewielki wstrząs np przy otwieraniu opakowania wystarczył, aby zaczęły się kruszyć.

Myślę, że mogę polecić ten zestaw do stylizacji brwi. Cena jest atrakcyjna, bo ok 17zł, dostępność dobra, znajdziecie je w drogeriach, gdzie są szafy Catrice lub w sklepach internetowych, np w urodomania.com KLIK.

Czego używacie do podkreślania rysunki brwi? a może posiadacie recenzowany produkt? Dzielcie się spostrzeżeniami :)

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

czwartek, 3 października 2013

Catrice Allround Concealer - Paleta 5 korektorów

20
Moja cera nie należy do idealnych, pełno wyprysków, plam i blizn potrądzikowych, których sam podkład ma trudności zakryć - przynajmniej ja je widzę. W związku z tym, muszę sięgać po korektory, aby tworzyć iluzję doskonałości ;) Dzięki sklepowi urodomania.com stałam się posiadaczką palety pięciu korektorów z firmy Catrice - Allround Concealer. Do testów podeszłam dość entuzjastycznie, bo firma jest lubiana. Niestety  do kosmetyków Catrice osobiście mam dostęp utrudniony, bo w mojej mieścinie nie ma nigdzie ich szafy.. kiedyś była, jednak drogeria już nie istnieje. Pierwsze oględzinowe wrażenie było pozytywne, a jak to dalej się potoczyło? Zapraszam na recenzję.



Paleta jest oznaczona jako tester, ale sprawdzałam w necie, że opakowanie nie odbiega od tego pełnowymiarowego, różni się jedynie napisami na wieczku. Jest ono wykonane z dość solidnego przezroczystego plastiku, nie rysuje się zbytnio, napisy się nie zmazują. Łatwo się otwiera, mechanizm na tzw. "zatrzask" nie zacina się.



W środku znajduje się 5 kolorów korektora:
różowy -korektory w takiej kolorystyce można stosować na wszelkie opuchnięcia,  cienie pod oczami.
zielony - neutralizuje wszelkie zaczerwienienia, stosuje się go na przebarwienia, wypryski, naczynka
trzy odcienie beżu - mieszając je między sobą można uzyskać kolor idealnie dobrany do kolorytu cery, stosuje się go do rozświetlania (kolor najjaśniejszy) lub do maskowania wszelkich niedoskonałości.



Konsystencja korektorów jest dość kremowa, lepka i miękka, dość tłusta. Łatwo się nakłada na twarz, wklepywanie czy rozsmarowywanie jest bezproblemowe. Kosmetyk jest raczej bezzapachowy.

Z tych wszystkich pięciu kolorów najbardziej polubiłam różowy - świetnie spisuje się pod oczami i maskuje moje cienie, które w ostatnim czasie są dość widoczne (brak snu). Następnie wklepuję warstwę najjaśniejszego beżu - na kilka godzin to wystarcza. Nie zauważyłam, aby jakoś bardziej wchodził w zmarszczki, u mnie niestety większość kosmetyków tam się zagnieżdża, brak odpowiedniej pielęgnacji okolic oczu przez lata teraz odbija się czkawką. Skóra pod oczami nie jest obciążona, korektor się nie waży, wygląda przyzwoicie.

Zieleń w ogóle się nie spisała, a miałam w stosunku do niej duże nadzieje, z racji posiadania dużej ilości przebarwień. Korektor nie trzymał się cery, bardzo szybko schodził pozostawiając nieestetyczne plamy. Trwałość i współpraca z innymi produktami bardzo kiepska.

Beże - tak jak wspomniałam wyżej jest ich trzy kolory, dzięki temu można je mieszać między sobą i uzyskać odpowiedni dla nas kolor. Jest to moim zdaniem bardzo dobre rozwiązanie. Niestety krycie jest dość średnie, nie radzi sobie w 100% z przykrywaniem niedoskonałości - zakryje lekkie przebarwienia. Kosmetyk jest dość tłusty (zapewne odpowiada za to Ethylhexyl Palmiate na pierwszym miejscu w składzie) na tłustych partiach bardzo szybko spływa... Na szczęście nie podkreśla skórek, nie tworzy nieestetycznych plam... po prostu znika. Jak na kosmetyk służący do zadań specjalnych to trwałość niepowalająca... Myślę, że lepiej by się zachowywał na suchych cerach, na mieszanych i tłustych "nie wygląda".



Skład [z wizaz.pl]: Ethylhexyl Palmiate, Aluminium Starch Octenylsuccinate, Isostearyl Isostearate, Mica, Talc, Silica, Ceresin, Cera Microcristallina, Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-2, Copernica, Cerifera Wax, Phenyl Methicone, Caprylic/Capric Triglyceride, Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Ethylhexyl Dimethyl Paba, CI 15850, CI 42090, CI 77007, CI 77491, CI 77492, CI 77510, CI 77891.

Paletę korektorów Catrice zaliczam do średniaków, zieleń katastrofalna, beże średnio kryjące. Jedynie róż z jasnym beżem do zakrywania cieni pod oczami ratuje opinię. Koszt takiej paletki to 15zł, dostępny w dużych drogeriach oraz w sklepach internetowych np na urodomania.com. KLIK

Która z Was miała styczność z tymi korektorami? Jak Wasze wrażenia? Może jednak u Was się spisał?

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

niedziela, 11 sierpnia 2013

Nowości w kosmetyczce ze sklepu urodomania.com

46
Dzisiaj troszkę luźniejszy post :) Czyli z serii co nowego w mojej kosmetyczce ;)

W tygodniu wpadły do mnie dwie paczuszki ze sklepu urodomania.com. Jedną sama zamówiłam, bo podkład mi się skończył (nie ważne, że mam masę innych ;)), a druga jest w ramach współpracy, tzn na ich stronie FB szukano dziewczyn, które chętnie by przetestowały nową paletkę W7. Zgłosiłam się i się udało. Mam ją w łapkach, dodatkowo otrzymałam jeszcze dwa produkty Catrice.



Sklep urodomania.com polecam. Wielokrotnie robiłam tam zakupy i zawsze przesyłki dochodziły do mnie w przeciągu 24h. Dodatkowo kontakt też jest przemiły. Pozdrawiam Panią Gosię.:) Asortyment - to co tygryski lubią najbardziej - jest Sleek, W7, Revlon, TheBalm (chceeeee), Elf, Batiste, Hakuro i wiele wiele innych. Do tej pory, kosmetyki, które stamtąd kupiłam, były świeże, nowe, w oryginalnych opakowaniach, dobrze zabezpieczone w paczce. Do tego ceny i częste promocje kuszą. Aaaa żebym nie zapomniała, teraz jest 15% na wszystkie produkty Sleek ;)


Pokażę Wam, co  w najbliższym czasie będę używać :)





Od dłuższego czasu chętnie i namiętnie używam podkładu Revlon Colorstay w odcieniu 150 Buff. Idealnie się stapia z kolorytem mojej cery, jest nawet nawet kryjący. Kosmetyk już był ku końcowi, zatem należało zakupić nowy. W sklepie był za 29,90 - o połowę taniej niż w stacjonarnych sklepach. Do tego wzięłam drugi podkład, ciemniejszy w odcieniu 320 True Beige. Przyda mi się do mieszania z za jasnymi podkładami (mimo unikania słońca o  jeden ton się opaliłam :/ ), wypróbowałam go do konturowania i może jeszcze gdzieś go wykorzystam przy malowaniu innych osób (o ile się trafią :PP) Revlony to dobre podkłady, więc polecam. A za tę cenę warto brać. Niedługo przygotuję dokładniejszą notkę o tych podkładach. Zdjęcia porobione!






Kusił mnie rabat na Sleek'a, więc zaczęłam przeszukiwać stronę za czymś interesującym. Oczywiście śliniłam się do każdej paletki, ale tyle już mam cieni, że do końca życia ich nie użyję, więc szukałam czegoś jako "zapchaj dziurę mego chciejstwa"  :) I w taki o to sposób trafił do mnie żel do usuwania skórek Sally Hansen w promocyjnej cenie 9,98 zł. Od dłuższego czasu poszukiwałam czegoś do skórek, bo niestety już sobie z nimi nie radziłam (tak to sobie tłumaczę ;)), jak na razie raz użyłam i nawet dobrze je usuwa :)






Drugą paczkę otrzymałam parę dni później, bo w piątek. A w niej:




Paleta cieni W7 10 Out of 10. Kolorki bardzo sympatyczne, raczej stonowane. Myślę, że można nią wykonać i makijaże dzienne, i makijaże mocniejsze wieczorowe. Pierwsze "macanko" mnie zadowoliło i przez najbliższy czas chętnie będę po nią sięgać. Cena jest także zachęcająca do zakupu, bo tylko 17,90 zł. Zatem oczekujcie makijaży wykonanych tą paletką, a i myślę że w przeciągu 2 tygodni ukaże się pełna recenzja.



Catrice Allround Concealer to paleta 5 korektorów. Kolor zielony idealnie sprawdzi się na wszelkie zaczerwienienia np blizny, rozszerzone naczynka, różowy można używać na sińce pod oczami, natomiast beże do zatuszowania niedoskonałości, wyprysków, do rozjaśnienia np obszaru pod oczami itp. Korektory są kremowe, dobrze napigmentowane. Cena to 14,90. Opakowanie solidne, plastikowe, łatwo się otwiera. Na KWC paleta korektorów zbiera wiele pozytywnych opinii, jestem ciekawa, jak wypadnie u mnie.



Trzecim produktem jest tester cieni do brwi  Catrice Eyebrown Set. Zestaw zawiera dwa matowe cienie, raczej w chłodniejszym odcieniu. Sądzę, że będę sięgać po ten ciemniejszy, z racji ciemnej oprawy oczu i czarnych włosów, mam nadzieję, że będzie on do mnie pasował. Cena to 16,99 zł.


Jak widzicie, mam wszystko co potrzeba ;) Tylko siedzieć i malować  ;)

Skuszone? :D


Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

piątek, 19 października 2012

zakupowo :PPP czyli tym razem weszłam do drogerii TYLKO po odżywkę ;)))

34
Hej ;)

Dzisiejsze moje zakupy :PPP Muszę dać sobie szlaban na drogerię Aster, bo zbankrutuję :P Miałam dzisiaj chwilę wolnego w pracy, więc udałam się dosłownie na pięć minut do pobliskiej drogerii Aster. Chciałam kupić odżywkę do włosów, bo wszystko mi się już pokończyło. Oczywiście odżywki nie kupiłam, bo weszłam i padłam :D Oczom mym się ukazały 2 (słownie dwie, gdyby ktoś nie dowierzał :P ) ogromne szafy Essence wypełnione po brzegi łakociami :P Był tam chyba cały ich asortyment, od lakierów, zwykłych, topów brokatowych, cienie, podkłady, pędzle, płytki, stempelki, kredki, błyszczyki szminki... itp, od groma tego wszystkiego. Stałam i pożerałam wszystko oczami :D Wybrałam kilka rzeczy, bo czasu zbytnio na oglądanie nie miałam, może to i dobrze, bo pewnie z 2 razy tyle bym jeszcze wzięła. Żeby tego było mało, obok stała zapełniona szafa Catrice... no kuuuuuurcze..... prawie się popłakałam, że nie mam na koncie z jakiegoś miliona złociszy :PP Essence poznaję dopiero od niedawna, Catrice natomiast to dla mnie nowość w kosmetyczce, ale wszystko wyglądało kusząco :) Walczyłam ze sobą bardzo bardzo, myślę, że wygrałam tą batalię, bo wzięłam tylko kilka rzeczy. Chcecie zobaczyć co dokładnie? To patrzcie :D


Mój korektor Maybelline, których już używam od dobrych kilku lat, jest na wykończeniu, więc musiałam kupić nowy. Czytałam, że Essence ma bardzo podobny, który jest przyzwoity, kosztuje 3 razy mniej, więc wpadł do koszyka. Oczywiście mowa tutaj o korektorze Stay All Day 16h, za 11.99zł. Do tego wzięłam top coat nawierzchniowy, czyli Quick Dry Top Coat, bo mi czegoś takiego brakowało, zapłaciłam za niego 7.99zł. W ogóle, cała kolekcja lakierów mnie kusiła, od ostatniej wizyty w tej drogerii minęło bodajże 2 tygodnie, a ich ilość mnoży się w tępie geometrycznym :P Ostatecznie wybrałam bordowy brokat z płytkami holograficznymi Colour & Go #72 time for romance, który był przeceniony z racji wymiany opakowania, kosztował jedynie 3,99zł, aż grzech było nie brać ;) Była także najnowsza limitowanka Wild Craft, wszystko mi się spodobało, ale ograniczyłam się do cienia o przepięknym kolorze iskrzącego fioletu #03 Mystic Lilac - jutro zobaczymy jak się sprawuje na powiece :) Kosztuje on 7.99zł. Wiele dobrego czytałam o pędzlach Essence, były chyba wszystkie, które firma ma w ofercie. Na start zdecydowałam się na pędzel płaski, ponoć dobry do smokey eyes. Jutro się przekonamy. Zapłaciłam za niego 5,99zł, prawie jak za darmo ;) To tyle z Essence :) Z szafy Catrice zdecydowałam się na jeden cień, bo zbytnio nie miałam już czasu na macanko :D Wybór padł na ciemną zieleń z drobinkami, ponoć jakaś to nowość, czyli Absolute Eye Colour #600 Blackwood Forest. Kosztuje on 11.99zł, trochę dużo w porównaniu z Essence, ale jak będzie fajny, to na pewno wrócę się po jeszcze kilka kolorów, które wpadły mi w oko.


Zakupy uważam za udane, bo nie kupiłam tego, co chciałam (odżywki), a wyszłam z cudami, na których widok się ślinię :P Jutro zaczynam testy, makijaż już w głowie, mam w planie porobić zdjęcia, więc jak wszystko pójdzie tak jak chcę, to czekajcie na makijaż ;)

Pozdrawiam :)




Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia