Pokazywanie postów oznaczonych etykietą błyszczyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą błyszczyk. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 sierpnia 2017

SHINYBOX LIPIEC Pool Party

4

Przed samym wyjazdem nad morze oraz w trakcie jak tam byłam, przyszło do mnie kilka paczek z kosmetykami. Wróciłam w poniedziałek wieczorem i tak naprawdę za oglądanie wzięłam się dopiero we wtorek. Jednak ukrop nie sprzyjał robieniu zdjęć. Na szczęście wczoraj było troszkę chłodniej i udało mi się sfotografować kilka produktów, które w najbliższym czasie Wam pokażę. Na pierwszy rzut idzie jeszcze lipcowe pudełko ShinyBox Pool Party. Wiem, że już mamy sierpień, jednak z przyczyn wyżej wymienionych nie miałam jak pokazać Wam zawartości. Na szczęście, pudełko jest dostępne na stronie, więc jeżeli zawartość Wam się podoba, to macie jeszcze szansę na zakupy.



Dzisiaj będzie tylko pierwsze wrażenie. Nie wiem, czy na dłużej pochylę się nad jakimś kosmetykiem, bo niestety lipcowa edycja nie przypadła mi jakoś bardzo do gustu. Może z dwa kosmetyki mi się przydadzą, reszta niestety nie. Poza tym, oczekiwałam jednak czegoś innego. Myślałam, że znajdę krem z filtrem, samoopalacz, mgiełkę ochładzającą, wodę termalną czy wodoodporną maskarę do rzęs. Teoretycznie, każdy z tych kosmetyków, które znalazłam w lipcowym pudełku, można użyć przed, w trakcie, a nawet po imprezie na basenie. Jednak to do mnie nie przemawia. Ale może ja mam jakieś skrzywione skojarzenia? Aby nie przedłużać, zobaczcie co znalazło się w lipcowym pudełku ShinyBox.



Zacznę od kosmetyku, o którym wiedziałam, że będzie w pudełku. Kueshi Żel Aloesowy 98% to strzał w dziesiątkę. Każdy z nas wie, że aloes ma dobroczynny wpływ na naszą skórę. Nawilża, regeneruje i dezynfekuje. U mnie już poszedł w ruch. Po kąpielach słonecznych nad morzem mojemu synowi schodzi skóra z nosa i policzków. Pierwsze co zrobiłam po otworzeniu pudełka, to posmarowałam jego buzię żelem co świetnie ukoiło swędzenie. Widzę, że suche skórki tak nie odstają i przede wszystkim syn nie chodzi i nie kwęka, że go piecze, swędzi itp. Druga sprawa, ukąszenia. W tym roku w Międzyzdrojach było pełno komarów. Spokojnie nie można było posiedzieć na plaży. Mimo używania środków na komary, przyjechaliśmy do domu w bąblach. U mnie często występuje lekka alergiczna zmiana i po posmarowaniu widzę, ze miejsce ukąszenia się zmniejsza. Aloes rządzi! 




Syoss Szampon do włosów Hair Reconstruction z linii Salonplex to szampon odbudowujący przeznaczony do zniszczonych włosów. Ma za zadanie odbudować zerwane wiązania i zregenerować włosy. Hmmm... zużyć to zużyję, moje włosy są farbowane, więc na pewno ich struktura jest zachwiana, ale nie oczekuję nie wiadomo czego. Kilka razy używałam szamponów z tej firmy i było ok. Zobaczymy jak będzie tym razem.



Peeling oraz maska do stóp Efektima na pewno zużyję. Są to dwie saszetki produktu, który ma za zadanie doprowadzić do dobrego stanu nasze stopy po ciężkim dniu. W lecie często chodzę w sandałach, więc staram się nie straszyć ani siebie, ani innych złą kondycją pięt. Używam wielu preparatów, aby ładnie się one prezentowały, więc tym bardziej jestem ciekawa efektu, jaki uzyskam po tym zabiegu.



Bardzo żałuję, że pudełko nie dotarło do mnie przed wyjazdem nad morze, ponieważ były chwile, że żałowałam, że nie zaopatrzyłam się w tego typu produkt. Antybakteryjny żel do rąk CleanHands bardzo by mi pomógł. Wszelkie wyjazdy nad morze wiążą się z milionami osób, z którymi dzielisz klamki, krzesła, ubikacje. Uwierzcie, że nadmorskie restauracje nie są w stanie odpowiednio zadbać o higienę takich miejsc i o dostępność podstawowych akcesoriów, jakim jest na przykład mydło. Oczywiście, miałam zawsze ze sobą nawilżone chusteczki, jednak nieraz to nie wystarczało i na samą myśl o tym, z czym miałam kontakt, przechodzą mnie ciarki. Mała tubka antybakteryjnego żelu spokojnie mieści się w torebce, więc można ją nosić ze sobą. Co więcej, żel nie wymaga użycia wody. Wystarczy go rozsmarować w dłonie i mamy pewność, że wszelkie bakterie zostały wybite. Jeżeli przed Wami jest urlop nad polskim morzem, zaopatrzcie się w tego typu kosmetyki. Odetchniecie z ulgą.



W lipcowym pudełku są aż cztery kosmetyki kolorowe. Aż takiej ilości jeszcze nigdy nie było. No cóż, na imprezę trzeba się przygotować, nawet jeżeli jest ona na basenie.  Z Catrice można było otrzymać jeden z dwóch kosmetyków. U mnie padło na Żelowy Lakier do paznokci Iconails w pięknym czerwonym kolorze 05 It's All About That Red. Jest to na tyle uniwersalny kolor, że będzie pasować do wszystkiego i na każdą okazję. 



Kolejnym kolorowym kosmetykiem jest cień do powiek Virtual w kolorze 006 Perfetto. Jest to bardzo ładny jasny róż o satynowym wykończeniu. Pigmentacja jest bardzo dobra, świetnie przyczepia się skóry i się nie osypuje. Postaram się o nim nie zapomnieć i użyć go przy najbliższym makijażu. 



Niezbyt często sięgam po błyszczyki do ust, jednak kosmetyk od Vipery w ogóle nie przypadł mi do gustu. Kolor, który mi się trafił to Snow Flakes, czyli bezbarwny błyszczyk z milionem brokatowych drobinek. Jest strasznie klejący i moje włosy ciągle przyklejały się do ust. Nie, z tego miłości nie będzie. Na plus jest opakowanie, bo magnetyczne z serii Magnetic Play Zone. Można ze sobą łączyć w piramidkę różne rodzaje kosmetyków.



Ostatni kolorowy kosmetyk, to Joko Baza pod makijaż Smooth Your Face. Tego produktu jestem ciekawa, poniważ ma wygładzić i zmatowić cerę. Zobaczę też, czy przedłuża trwałość makijażu. 



Mój małżonek zawsze biadoli, czemu w tych wszystkich paczkach i przesyłkach nie ma nic dla niego. Zawsze mu powtarzam, że przecież używa szamponów, odżywek, żeli, balsamów. Ale dla niego to za mało. W tym boxie w prezencie znalazłam próbkę Antyperspirującego odżywczego kremu do stóp stworzonego dla mężczyzn od ManFoot. Dobrze mi znana firma Shefoot stworzyła linię specjalnie dla naszych Panów. Oprócz tego otrzymałam kod rabatowy -35% na tę linię. Jeżeli ktoś z Was planuje tam robić zakupy, to napiszcie, z chęcią Wam kod udostępnię.



Na sam koniec pokażę Wam kosmetyk, który otrzymały Ambasadorki ShinyBox. Jest to Schwarzkopf  Repair Rescue Micelarna odżywka oczyszczająca z linii profesjonalnej. W czerwcowym pudełku znalazła się miniaturka tego produktu i powiem szczerze, że świetnie się spisała na moich włosach: były one nawilżone i sypkie, ładnie się układały. Teraz mam do dyspozycji 500ml tego produktu i jestem tym faktem zafascynowana. 


Jak sami widzicie, zawartość lipcowego pudełka nie rzuca na kolana. Ja zawsze wychodzę z założenia, że z każdym kosmetykiem można coś zrobić, jednak oprócz kilku produktów nie ma nad czym się zachwycać. Żel aloesowy Kueshi oraz baza pod makijaż Joko chyba najbardziej trafiły w mój gust. Oraz oczywiście żel antybakteryjny CleanHands. Reszta niestety nie zachwyca zbytnio, albo nawet i odpycha, jak to ma miejsce na przykład w przypadku błyszczyka Vipera. A Wam co się najbardziej spodobało? 

Plusem jest to, że w pudełku jest dużo polskich kosmetyków, jednak z drugiej strony, są to raczej pozycje z tej niższej półki. Chyba jednak wolałabym z trzy porządniejsze kosmetyki plus kilka próbek, niż pięć takich, po które raczej nie sięgnę i rozejdą się w świat (przy dobrych wiatrach). Mimo wszystko, polecam Wam subskrypcję pudełek ShinyBox, bo zawsze można znaleźć coś fajnego, co akurat nam przypadnie do gustu. Poza tym, zawsze wartość wszystkich kosmetyków to minimum 200 złotych. Zatem w ostatecznym rozrachunku się opłaca. 

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

wtorek, 2 maja 2017

ShinyBox Kwiecień SPEŁNIJ MARZENIA

1

Z miesiąca na miesiąc ShinyBox mnie zaskakuje. Po pierwsze design opakowania jest uroczy. A po drugie kosmetyki, które znajduję w pudełku są starannie dobierane. Tym razem pudełko nazwane "Spełnij Marzenia" proponuje nam pięć pełnowymiarowych produktów, próbkę oraz voucher na prezent. Zaglądnijcie ze mną do środka.





- 417 Pieniący się żel do mycia twarzy z luffą

 


Czysta, świeża i promienna skóra już po pierwszym zastosowaniu. Dokładne usuwanie zanieczyszczeń skóry, dzięki zawartości mikrocząsteczek naturalnej luffy. Zawartość minerałów z Morza Martwego wraz z odżywczymi ekstraktami roślinnymi zapewnia skórze dogłębne odżywienie i nawilżenie. Średnia cena: 116 zł / 200 ml


Kwietniowe pudełko było promowane za pomocą tego produktu, a na Facebooku był po prostu szał. Nie dziwię się - żel do mycia twarzy kosztuje 116zł, a cena subskrypcji pudełka wynosi 49zł. Kwietniowy ShinyBox został bardzo szybko wyprzedany. A wracając do kosmetyku, przyznam się, że firma obiła mi się o uszy, jednak nie miałam przyjemności nic od nich używać. Jestem ciekawa, jak się u mnie sprawdzi żel, moja cera jest wymagająca.


Dr Irena Eris Błyszczyk do ust ProVoke



Intensywnie nawilżone, miękkie i gładkie usta o długotrwałym połysku. Pielęgnacyjna formuła, wzbogacona o Volulip Complex regeneruje i ujędrnia usta, nadając im pełniejszy wygląd. Mix kolorów. Średnia cena: 55,00 zł / szt.


Wokół kosmetyków Provoke czaję się od jakiego czasu. Dużo dobrych opinii można znaleźć w internecie. Niestety kolor błyszczyka nie trafił w moje gusta, nie pasuje on do mojej urody. Poza tym, odzwyczaiłam się od tej formy podkreślania ust, bo ostatnio sięgam przede wszystkim po matowe pomadki. Uczucie kleistości ust nie było dla mnie komfortowe.


Joko Make Up Spiekany róż do policzków



Idealnie rozświetlone i podkreślone kości policzkowe dzięki zawartości iskrzących drobinek, które odbijają światło nadając twarzy promienny i zdrowy wygląd o każdej porze dnia. Mix kolorów. Średnia cena: od 13,50 zł / szt.

Róż to drugi z kosmetyków kolorowych, które można znaleźć w kwietniowym pudełku. I tym razem także nie trafiłam z kolorem. Nie przepadam aż za tak pomarańczowymi odcieniami, a duże drobinki brokatu nie zachęcają mnie do jego użycia. Na plus jest konsystencja.



Faberlic Balsam tlenowy z serii Air Stream



Odżywiona, dotleniona i zregenerowana skóra, dzięki wysokiemu stężeniu kompleksu tlenu. Pomaga skórze walczyć z niekorzystnymi warunkami klimatycznymi i zregenerować skórę po przebytym stresie. Kosmetyk jest również zalecany jako produkt SOS do pielęgnacji podrażnionej skóry po ekspozycji na światło słoneczne, depilacji, agresywnych zabiegach w gabinecie kosmetycznym. Średnia cena: 39,90 zł / 50 ml

Pielęgnacja stoi na wysokim poziomie. W każdym pudełku proponowane są kosmetyki o których nie miałam do tej pory pojęcia. Kolejnym "wynalazkiem" jest balsam tlenowy, który ma za zadanie ukoić podrażnioną skórę. Jak na balsam jest go dość mało, więc myślę, że jest do stosowania punktowo. Opis bardzo zachęca do używania go, jestem ciekawa, jak wysokie stężenie tlenu wpłynie na moją przesuszoną skórę. 


Krynickie SPA Rozświetlający krem pod oczy



Efekt rozświetlonej, wypoczętej i nawilżonej skóry okolic oczu. Regularnie stosowany wygładza i zmniejsza widoczność zmarszczek. Bogaty skład skutecznie niweluje oznaki zmęczenia, działa kojąco i łagodząco oraz przywraca świeżość skórze wokół oczu. Średnia cena: 16,00 zł / 30 ml


Pielęgnacja skóry wokół oczu jest bardzo ważna, niestety wiek robi swoje. Pojawiające się zmarszczki oraz cienka skóra potrzebuje dobrego nawilżenia i rozświetlenia. Mam nadzieję, że to zauważę po zastosowaniu tego kosmetyku.



Lab ONE N°1 Regenerujący szampon do włosów step 1 próbka



Zregenerowane, odżywione i nawilżone włosy. Zawarte w produkcie naturalne olejki i keratyna wzmacniają strukturę włosa na całej jego długości. Włosy stają się stają się miękkie, gładkie i nie elektryzują się.

Jedyna próbka w pudełku. Nie jestem w stanie po jednorazowym użyciu zbyt wiele o tym szamponie powiedzieć. Nie sądzę, abym zauważyła jakąkolwiek regenerację.


Katalog marzeń Indywidualny prezent - voucher



Niezapomniane prezenty w formie przeżyć, dzięki którym spełniają się najskrytsze marzenia! Katalog Marzeń to strona internetowa, pełna pomysłów na niezapomniane prezenty. Tylko teraz możesz wybrać swój wymarzony!  Średnia cena: 30,00 zł / szt.


Pomysł vouchera bardzo mi się podoba. Na stronie katalogmarzen.pl można wybrać prezent dla siebie albo dla bliskiej osoby. Wybór jest przeogromny, myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie.




Podsumowując, pielęgnacja bardzo przypadła mi do gustu, na pewno kosmetyki zużyję. Natomiast z kolorówką nie trafiłam w kolory. Może następnym razem.



Zachęcam Was do subskrypcji ShinyBox. Pudelka rozchodzą się jak świeże bułeczki. Obserwuję stronę na FB i widzę, że coś ciekawego jest szykowane na czerwiec - pudełko XXL. Jeżeli nie chcesz go przegapić, to wystarczy już od maja włączyć subskrypcję (jedynie 49zł miesięcznie). 


Co sądzicie o kwietniowym pudełku? Wpadło Wam coś w oko?


Pozdrawiam :)




Czytaj dalej »

piątek, 30 stycznia 2015

Przyjemne błyszczyki Wibo Lip Sensation

6
Bardzo lubię błyszczyki i po nie najczęściej sięgam. Dzisiaj chciałabym pokazać Wam te, które dobrze sprawują się u mnie na co dzień, bo nie są w intensywnych barwach i ustom nadają delikatny kolor. Zapraszam na kilka słów o Lip Sensation od Wibo.


Posiadam trzy egzemplarze oznaczone numerem 1, 4 oraz 5. Wszystkie bardzo przypadły mi do gustu, ponieważ na ustach wyglądają bardzo przyjemnie.

 Nr 4 to jasny róż i lekko kryje mój naturalny kolor ust. Wykończenie ma kremowe, ładnie sunie po ustach. 


Nr 5 to jasny beż i po nałożeniu na usta zbytnio się nie różni od jasnego różu. Ma delikatny shimmer, jednak na ustach nie jest on widoczny i całość prezentuje się bardzo ładnie.


Nr 1 w opakowaniu ma kolor czerwony, zatopione są w nim małe drobinki. Lekko podbija mój naturalny kolor ust i stał się moim ulubieńcem. Drobinki są niewidoczne na ustach a całość wygląda bardzo kusząco.


Konsystencja wszystkich błyszczyków jest średnio gęsta, aplikator w formie gąbeczki nabiera odpowiednią ilość płynu na równomierne pokrycie całych ust. Trwałość jest średnia, wytrzymuje na ustach do dwóch godzin, choć jestem zjadaczem błyszczykowym ;) Usta są gładkie i miękkie, lekko nawilżone. Jednak nie zauważyłam efektu powiększenia ust do rozmiaru XXL :) Nie powinnyście się tego spodziewać.



Błyszczyki są przyjemne i jeżeli lubicie takie kosmetyki, to myślę, że będziecie zadowolone. Oczywiście można je znaleźć w Rossmannie oraz w internetowym sklepie Wibo [klik]

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

wtorek, 6 stycznia 2015

Rockowe usta od WIBO - pomadka czy błyszczyk?

30
 Rockowy styl kojarzy mi się przede wszystkim z intensywnością koloru na ustach, natomiast oczy są podkreślone czarnymi kreskami, nie takimi zwykłymi, o nie. Można szaleć. Pokazywałam Wam już bardzo rockowy makijaż oczu, który możecie zaleźć tutaj. Dzisiaj przyszedł czas na usta! Dzięki produktom do ich podkreślania Lip Lacquer Rock With Me można naprawdę się pobawić.


Pomadka czy błyszczyk? Marka Wibo postanowiła w jednym kosmetyku zamknąć wszystko, co jest związane z produktami do ust. Tak powstał  Lip Lacquer Rock With Me, czyli lakier do ust. Obecna jest intensywność koloru pomadki, połysk błyszczyka oraz pielęgnacja pomadek ochronnych.

Aplikator jest standardowy - gąbeczka, która pobiera wystarczającą ilość płynu, aby pokryć całą powierzchnię ust. Za pomocą jednego pociągnięcia mamy trwały i intensywny kolor. Zalecam nakładanie małej ilości kosmetyku, ponieważ zbyt duża ilość powoduje nieestetyczne plamy (co będziecie mogły zobaczyć na zdjęciach poniżej).  Usta mają świetny połysk, kolor jest trwały, utrzymuje się do 2-3 godzin, przy czym równomiernie schodzi. Powierzchnia ust jest gładka, ładnie wygładzona i wyrównana, nie podkreśla suchych skórek itp.  


W kolekcji są trzy kolory, które od wielu lat są lubiane. 

 Lip Lacquer nr 1 to piękna fuksja. Świetnie się prezentuje na ustach. Jest bardzo świeży.



Lip Lacquer nr 2 to kolor wpadając w brąz. Najmniej go polubiłam. Lubię takie mniej rzucające się kolory, jednak okazał się nudnym kolorem z całej tej trójki. Też możecie teraz zauważyć, że zbyt wiele nałożonego kosmetyku powoduje plamy koloru. A i z tym kolorem najczęściej mi się to zdarzało.



Lip Lacquer nr 3 to klasyczna czerwień, którą uwielbiam na ustach... u innych :P Ciągle się boję tego koloru, strasznie się przed nim bronię. Mam nadzieję, że mi to przejdzie, bo ten błyszczyk bardzo mi się podoba. Jeżeli lubicie takie kolory, to polecam.




Lip Lacquer Rock With Me dostępne są w Rossmannie lub na stronie sklepwibo.pl . Jeden egzemplarz kosztuje niecałe 10zł.


Używałyście już tych kosmetyków od Wibo? Jak się u Was spisują?

Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

sobota, 27 grudnia 2014

Błyszczyki Kobo Professional Long Lasting Glass Shine część 2

13
Jakiś czas temu pokazywałam Wam pierwszą piątkę błyszczyków Kobo Professional Long Lasting Glass Shine. Możecie je zobaczyć tutaj. Dzisiaj przyszedł czas na kolejną partię. W końcu. Przyznam się, że zdjęcia na dysku leżakowały dwa miesiące, nie mogłam się zebrać do ich obróbki, tworzenia kolaży itp. Dzisiaj trochę się ponudziłam i stwierdziłam, że dobrze by było wziąć się za tę notkę.


Błyszczyki bardzo lubię i po nie przede wszystkim sięgam. Kobo Professional spełnia moje oczekiwania - jest błysk, przyjemna aplikacja, trwałość i równomierne schodzenie błyszczyka z ust.

Konsystencja jest gęsta, lekko klejąca, jednak nie podkreśla naturalnych zmarszczek, czy suchych skórek. Zapach błyszczyków jest przyjemy, lekko słodkawy, szybko się ulatnia. Rodzaje błyszczyków są różne - mamy wykończenia kremowe, perłowe, błyszczące, brokatowe. Nadają ustom lekki kolor, błysk i efekt tafli.


Dzisiaj chcę Wam pokazać kolejną piątkę Kobo Professional Long Lasting Glass Shine: 208 Strawberry Ice, 209 Exotic Seashell, 210 Mauve Glow, 211 Blueberry Love, 213 Juice Watermelon. Swatche na ręce prezentują się następująco. Jednak na ustach kolor troszkę inaczej wygląda, co mam zamiar Wam także pokazać.




 208 Strawberry Ice
 Błyszczyk w odcieniach czerwieni, jednak takich niedojrzałych truskawek. Ma duże fioletowe drobinki, które na szczęście gdzieś się gubią. Usta są ładnie podkreślone, wyglądają świeżo i całuśnie:)


209 Exotic Seashell
Nie polubiłam tego błyszczyka. Jest to bardzo jasny róż o wykończeniu perłowym z masą odbijających światło drobinek.

210 Mauve Glow
Kolor błyszczyka jest jasno-różowy, bezdrobinkowy. Usta wyglądają bardzo dziewczęco, świeżo.

211 Blueberry Love
Błyszczyk jest także w odcieniach różu, jest jednak ciemniejszy od poprzedników. Ma w sobie dużo drobinek, jednak prezentuje się bardzo ładnie.


213 Juice Watermelon
Tak jak nazwa wskazuje, błyszczyk ma kolor arbuzowy, nadaje ustom ładny świeży kolor. Ma w sobie drobinki, jednak nie są one tak bardzo widoczne.


Wszystkie błyszczyki dostępne są w Drogeriach Natura i kosztują 14,99zł. Jednak warto rozglądać się za promocjami :)


Który błyszczyk najbardziej się Wam podoba?

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

niedziela, 6 lipca 2014

Błyszczyki Kobo Professional Long Lasting Glass Shine część 1

17

Moja kolekcja błyszczyków ostatnio bardzo się rozrosła. Nigdy nie ukrywałam, że je bardzo lubię, jednak co za dużo, to nie zdrowo. Wręcz oczopląsu dostałam, gdy zobaczyłam 15 różnych kolorów błyszczyków Kobo Professional. Nie wiedziałam po który najpierw sięgnąć, bo wszystkie kolory były interesujące. No i wymazać wszystkimi na raz się nie dało ;) Bolała mnie też głowa na samą myśl, jak ja Wam je tutaj wszystkie pokażę - notka by miała z dwa kilometry :P Nie pozostało nic innego jak podzielić cudną piętnastkę na trzy części. Dzisiaj chcę Wam pokazać pierwszą piątkę Kobo Professional Long Lasting Glass Shine  : 203 Pearly Rose, 204 Caramel Ice, 205 Iced Latte, 206 Coral Chic, 207 Orange Nectar.


O ogólnych właściwościach błyszczyków napiszę tylko raz, bo raczej nie zauważyłam jakiś większych różnic, poza kolorem.
Opakowania są standardowe jak na błyszczyki przystało, jednak zamiast gąbeczki do nakładania mamy do czynienia z pędzelkiem. Łatwo nim się operuje, pobiera odpowiednią ilość błyszczyka do pokrycia ust. Konsystencja jest gęsta, lekko klejąca, równomiernie się rozchodzi po ustach, nie podkreśla naturalnych zmarszczek, czy suchych skórek. Wykończenia błyszczyków są różne, są egzemplarze bardziej kremowe, ale także i te z drobinkami mniejszymi lub większymi. Jednak wszystkie są raczej półtransparentne - nadają lekki kolor, błysk i efekt tafli, bardzo ładnie się prezentują. Zapach jest słodkawy, ale nie przytłaczający. Raczej z tych ładnych, umilających malowanie. Trwałość błyszczyków standardowa. Do 2-3h, równomiernie schodzi.


Ogólne 'swatche' zrobiłam na białej kartce oraz na ręce. Kolory prezentują się świetnie, szkoda, że jednak na ustach trzeba by było z kilogram błyszczyka nałożyć, aby ten kolor zobaczyć. Ale z drugiej strony - większość kobiet woli delikatne błyszczyki, o bezpiecznych kolorach, półtransparentne, lekko nadające kolor. I takie właśnie są błyszczyki Kobo.

zdjęcie z lampą
zdjęcie z lampą
zdjęcie bez lampy


203 Pearly Rose 

 Jest to chłodny jasno-różowy błyszczyk z masą drobinek. Daje lekko perłowy efekt, choć jeszcze znośny.



204 Caramel Ice 

 Brązowawy kolor, masa rozświetlających drobinek. Jednak na ustach wygląda dość naturalnie, uzyskuje się jedynie lekko przyciemnione usta.



205 Iced Latte  

 W tym błyszczyku drobinek jest dość mało, przez co nie są widoczne na ustach. Jest dość jasny i może na ustach prezentować się "trupio". Lubię go łączyć z pomadkami.



206 Coral Chic  

Bardzo lubię wszelkie koralowe błyszczyki i ten przypadł mi do gustu. Ma w sobie drobinki, jednak nie są one nachalne. Kolor jest zbliżony do naturalnego koloru ust.



207 Orange Nectar

 Dla mnie ten kolor jest dziwny. W opakowaniu wygląda na mocno pomarańczowy, jednak na ustach lekko je barwi. To czego nie lubię, to brokat. Ma w sobie masę dużych żółtych i fioletowych drobinek, które niestety nie giną na ustach.


Klikając zdjęcia w kolażu, będą one w większej rozdzielczości.

Mam nadzieję, że zdjęcia i opisy będą dla Was pomocne. Który z błyszczyków najbardziej Wam przypadł do gustu?

Za jakiś czas zamieszczę swatche kolejnej piątki ;)


Pozdrawiam :)

Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia