środa, 9 września 2015

Efekt miliona rzęs, czyli L'oreal Volume Million Lashes Feline

Od kiedy pamiętam, to zawsze miałam długie, czarne rzęsy. Rzadko kiedy na nie narzekałam. Pamiętam jak byłam dzieckiem, jak pewna pani była wielce niezadowolona, że moja mam pozwala mi używać maskary. A to były moje naturalne rzęsy! Nie potrzebne mi były nigdy żadne odżywki, czy nawet rzadko kiedy sięgam po sztuczne rzęsy. Wystarcza mi tylko porządny tusz do rzęs! Wiele z nich przetestowałam, wiele recenzji takich produktów tutaj się pojawiło, znalazłam swoje perełki. Jednak kosmetyk, o którym chcę Wam dzisiaj napisać staje się moim ulubieńcem, jest on moim odkryciem roku. 



Niedawno od firmy L'oreal otrzymałam przemiły prezent. W pięknym czarnym pudełeczku były zamknięte cztery tusze z linii Volume Milion Lashes. Podstawową wersję znałam i bardzo lubię, pozostałe były dla mnie nowością.



Volume Million Lashes - Ikoniczny Efekt Miliona Rzęs - Dla kobiet wykonujących wyrafinowany makijaż oka lub makijaż klubowy, ekstremalnie zwielokrotnione rzęsy. Efekt: Spojrzenie zapierające dech i olśniewające piękno miliona rzęs. Nowa generacja objętości - rzęsy są jak zwielokrotnione dzięki unikalnej formule tuszu i szczoteczce Millionizer. Rzęsy 3 razy grubsze* i rozdzielone, bez nadmiaru i bez grudek. [źródło: http://www.lorealparis.pl]


To właśnie mój dotychczasowy ulubieniec. Używałam go zamiennie z innymi tuszami, jednak co jakiś czas do niego wracam i nadal jestem zadowolona. Na blogu możecie znaleźć moją recenzję. Jest ona z 2012 roku, więc przy okazji zobaczycie jak przez ten czas zmienił się mój blog.


Volume Million Lashes So Couture - Elegancka Objętość Rzęs - Ultraprecyzyjna szczoteczka Couture definiuje i otula tuszem każdą rzęsę. Bogata formuła o zniewalającym zapachu, zawiera płynny jedwab i czarne pigmenty aby nadać rzęsom intensywną objętość bez grudek. Rzęsy jak zwielokrotnione. Szczoteczka Couture o wyjątkowo drobnych i miękkich włóknach, łączy w sobie delikatność i precyzję, aby dotrzeć do każdej rzęsy zapewniając równomierne rozdzielenie i elegancki efekt. L'Oréal Paris opracował specjalną formułę, która pozwala pokryć rzęsy intensywnie czarną zasłoną. Wysokiej jakości materiał – formuła „płynnego jedwabiu” – delikatnie pokrywa każdą rzęsę, by nadać objętość i intensywność barwy, podkreślając oczy jedwabistą czernią. Twoje oczy zyskają elegancką oprawę i szykowny rys w najdrobniejszym szczególe dzięki innowacyjnej formule Volume Million Lashes So Couture o zniewalającym zapachu. [źródło: http://www.lorealparis.pl]


Tego tuszu jeszcze nie używałam, nie chcę wszystkich od razu otwierać, bo potem schną i są do wyrzucenia. Czeka na swoją kolej. Przeszukałam internety za recenzjami i opinie o tym produkcie są bardzo pozytywne. Myślę, że mi także przypadnie do gustu.


Volume Million Lashes Excess - Spojrzenie bez umiaru. Odkryj nową maskarę Volume Million Lashes Excess, która łączy w sobie: • Doskonale czarne pokrycie każdej rzęsy; • Legendarny efekt miliona rzęs; • Wyjątkowe podkreślenie spojrzenia; • Objętość bez umiaru Cechy szczoteczki:
•wzbogacona o 50% więcej włosków typu excess niż w maskarze Volume Million Lashes, aby nadać każdej rzęsie objętości, pogrubienia i podkreślenia, • wyjątkowo gęsta szczoteczka zaprojektowana tak, by docierać do każdej rzęsy i umożliwić pokrycie całej jej powierzchni za jednym pociągnięciem. [źródło: http://www.lorealparis.pl]


Opis tuszu jest bardzo zachęcający. Troszkę przeraża mnie ta duża szczoteczka, jednak myślę, że sobie z nią poradzę. Ważne, żeby odpowiednio działała.


Volume Million Lashes Feline - Zmysłowe Kocie Spojrzenie - NOWOŚĆ! Wyprofilowana szczoteczka Millionizer.Objętość i podkręcenie. Wyprofilowana szczoteczka pogrubia i podkręca rzęsy od nasady aż po same końce. Błyszcząca formuła z drogocennymi olejkami: arganowym, kameliowym oraz z kwiatu lotosu, nadaje rzęsom zmysłową objętość. Optymalna doza tuszu bez nadmiaru, bez grudek. [źródło: http://www.lorealparis.pl]




Po Feline sięgnęłam w pierwszej kolejności. Byłam bardzo ciekawa tej nowości. Do tego zachęcała także ciekawa szczoteczka. Zastanawiałam się, jak zadziała na moich rzęsach. Okazało się, że bosko! Jestem zauroczona efektem. W bardzo szybki sposób rzęsy są pogrubione i maksymalnie podkręcone. Dwie warstwy nadają bardzo spektakularny efekt. Co więcej, jest bardzo trwała. Nie kruszy się, ani się nie rozmazuje. Demakijaż to wyzwanie. Mleczko czy płyn micelarny ma problemy z usunięciem całego tuszu. Jedynie płyn dwufazowy daje sobie z nim radę, choć muszę dłuższą chwilę przytrzymać wacik. 




Aplikacja tuszu nie sprawia większych problemów. Tak wygięta szczoteczka dobrze się dopasowuje do linii rzęs, natomiast gęsto rozmieszczone silikonowe wypustki ładnie rozdzielają rzęsy. Natomiast migdałowy zapach umila jego nakładanie.
Poniżej możecie zobaczyć, jaki efekt uzyskałam za pomocą tuszu Feline. Rzęsy są lekko skołtunione, ale to nie jest wina kosmetyku, tylko tego w jaki sposób rosną moje rzęsy. Efekt, jaki uzyskuję za jego pomocą, bardzo mi odpowiada. 


Tusz do rzęs Feline nie należy do najtańszych, bo średnio kosztuje 50zł. Ale warto go kupić, na częstych promocjach lub w sklepach internetowych jest o wiele tańszy. Myślę, że będziecie z niego zadowolone. 



Która z Was używała tusze L'oreal Volume Million Lashes? Jak wrażenia? 

Pozdrawiam :)








26 komentarzy:

  1. Ale zazdroszczę takiego zestawu! Miałam już dwa razy wersję podstawową i jest na prawdę dobra!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-D dzięki :-) to ci powiem, że moim zdaniem Feline jest o wiele wiele lepsza od podstawowej złotej wersji :-)

      Usuń
  2. Szkoda, że jeszcze nie masz porównania z So Couture bo akurat ten jest moim ulubieńcem, używam go nieprzerwanie od jakiegoś...1,5 roku?:) Jakby Feline był równie fajny, to bez zastanowienia bym po niego sięgnęła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie mam. Na razie nie chcę otwierać wszystkich tuszy, bo nie nadążę ich zużyć :) I tak mam jeszcze 3 inne otwarte i na razie zostały wyparte przez Feline :)

      Usuń
  3. Miałam tradycyjną wersję oraz So Couture. O ile pierwsza nie do końca przypadła mi do gustu, o tyle drugą jestem oczarowana i chętnie do niej powrócę. Feline wygląda zachęcająco, ale przeraża mnie problematyczny demakijaż. Od dwufazy zdecydowanie wolę mleczko Pharmaceris:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. także nie przepadam za płynami dwufazowymi, ale wolę się chwilę przemęczyć wieczorem ;) Coraz bardziej mnie nęci So Couture :D

      Usuń
  4. widziałem :D Mam ochotę na Evę L. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Na nią to wiele osób ma ochotę :D

      Usuń
  5. Denerwuje mnie to, że tak ciężko się je zmywa :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to problematyczne, jednak myślę, że warto się przemęczyć. W zamian w ciągu dnia jest nie do ruszenia :D

      Usuń
  6. Ja też zaczęłam testy od wersji zielonej, jednak średnio jestem z niej zadowolona;/ Bardzo skleja mi rzęsy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooj... a jak malujesz rzęsy? Zygzakiem, czy na prosto? Bo ja na prosto i sklejanie jest naprawdę minimalne, tylko u nasady...

      Usuń
  7. Zazdroszczę! Chciałabym je wszystkie. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny zestaw, również bardzo lubię tusze L'oreal :)

    OdpowiedzUsuń
  9. jeszcze nie miałam żadnego tuszu z tej serii i chyba najwyższa pora to zmienić...
    pozdrawiam serdecznie
    Marcelka Fashion :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto przyjrzeć się tym tuszom z bliska :D

      Usuń
  10. Ja mam ten zwykły, klasyczny wariant i to jeden z moich ulubionych tuszy, polecam go wszystkim! Ciekawi mnie jeszcze czerwona wersja!

    OdpowiedzUsuń
  11. Używałam złotego i fioletowego i efekt powala na kolana :) Mogę spytać co zrobiłaś ze tak cudowny prezent trafił w Twoje ręce?:)

    OdpowiedzUsuń
  12. tusze z L'oreal to zdecydowanie moje ulubieńce, wcześniej miałam problem z maskarami bo kruszyły się mi po paru godzinach, są trwałe, ale moja rękawica Glov daje sobie z nimi radę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Faktycznie, masz niesamowite rzęsy;) Lubie tusze L'oreal, ale równie dobry efekt można uzyskać tańszymi tuszami. Jest jeszcze trzeci przypadek, mój - jeśli masz beznadziejne rzęsy, szału niczym nie uzyskasz ;))

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale ładnie rozdziela! So Couture nie lubię, sklejał mi rzęsy na potęgę. Noir Excess lubiłam bardzo, a klasyczny VML po prostu lubię, choć ideałem nie jest :) Feline bardzo kusi!

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię So Couture, Dla mnie najlepszy. A Volume Million Lashes - Ikoniczny Efekt Miliona Rzęs tyłka u mnie nie urwał :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam So Couture, działa cuda ale zmywanie jest trochę męczące.

    OdpowiedzUsuń