środa, 13 maja 2015

Shake Colors

17
Wiosna to pora roku, kiedy można bezkarnie szaleć z kolorami.  Limonkowo - fioletowy makijaż wykonany paletką My Secret Shake Colors wpisuje się się w ten trend.
 


Shake Colors to zestaw czterech pastelowych cieni, wszystkie są matowe, dobrze napigmentowane. Bardzo dobrze przyczepiają się powieki, nie bledną i nie gubią koloru przy blendowaniu. Te cienie są dobrej jakości i jeżeli lubicie nieraz zaszaleć, to warto po nie sięgnąć. Paletka kosztuje niewiele, bo tylko 12,99zł. Dostępna jest w Drogeriach Natura.



W dzisiejszym makijażu limonkowy cień nałożyłam na całą ruchomą powiekę, natomiast turkus wzdłuż linii rzęs. Roztarłam oba kolory, aby przejście między nimi było łagodne. Załamanie powieki oraz kąciki zewnętrzne podkreśliłam pozostałymi dwoma cieniami: łososiowym oraz fioletowym. Nałożyłam je także na dolną powiekę. Kąciki zewnętrze rozjaśniłam bielą Glazel. Wzdłuż górnej linii rzęs narysowałam kreskę za pomocą Maybelline Lasting Drama Gel Liner oraz wytuszowałam rzęsy tuszem Kobo Ideal Volume Mascara. Brwi oczywiście podkreśliłam cieniem Inglot Brow Powder 567.



Co sądzicie o takich kolorach na powiekach? 

Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

wtorek, 12 maja 2015

Kobo Professional Matte Blusher

8
Róże do policzków to kosmetyki, po które sięgam codziennie. Nie wyobrażam sobie bez nich makijażu, ponieważ świetnie ożywiają twarz. Niedawno w Drogeriach Natura pojawiły się nowe produkty: Kobo Professional Matte Blusher i dzisiaj o nich opowiem. Zapraszam.



Opakowania wyglądają schludnie, minimalistycznie. Mają przezroczyste wieczko, więc szybko można znaleźć w kosmetyczce kolor, który nas interesuje. 


Wszystkie róże są w 100% matowe, nie pylą się i szybko przyczepiają się do pędzla. Dobrze je się nakłada na skórę, nie robią plam, nie ścierają się ani nie bledną w ciągu dnia. Są bardzo wydajne, niewiele potrzeba do podkreślenia policzków. Kolor też można stopniować. Im więcej warstw się nałoży, tym kolor będzie wyraźniejszy.  Ich konsystencja jest średnio - sucha i niestety podatna na uszkodzenia. Jeden z róży mi się już skruszył mimo, że nie nosiłam go, nie rzucałam itp. Leżał w szufladzie i niestety musiałam innym kosmetykiem go uderzyć :(



201 Apricot to mój ulubiony kolor. Jest on najjaśniejszy i najdelikatniejszy z całej trójki. Można w nim dostrzec tony różowe, dzięki temu wygląda na policzkach dziewczęco. Świetnie się u mnie sprawdza w codziennym makijażu i chętnie po niego sięgam. 



202 Terra Cota to jasna pomarańcza wpadająca w brzoskwinię. Raczej pasuje do wielu typów urody. Jednak z nim się nie polubiłam, ładniej u mnie prezentuje się Apricot. 



203 Marsala. W tym roku ten kolor jest bardzo popularny. Wpada w ciemną miedź, ale widoczne są też tony różowe (fioletowe). Na pierwszy rzut oka wydaje się on dość ciemny, jednak na policzkach świetnie się prezentuje. Oczywiście możemy nałożyć kilka warstw - wtedy na jasnych cerach nie będzie się zbyt dobrze prezentował. Jednak policzki nim jedynie muśnięte świetnie odmieniają twarz. Po niego sięgam przy większych wyjściach, gdy chcę wykonać wyraźniejszy makijaż.




Wszystkie róże można kupić w Drogeriach Natura. 4g produktu kosztuje 14,99zł. Warto się nimi zainteresować.

Jak myślicie, który odcień najlepiej by do Was pasował?

Pozdrawiam.

 
Czytaj dalej »

niedziela, 10 maja 2015

Blue Smoky Eyes - Makijaż krok po kroku

7
Miałam ochotę na smoky eyes. Sięgnęłam po paletkę Urban Decay Smoked Eyeshadow Palette, która świetnie nadaje się do takich malunków. Ten makijaż dobrze sprawdzi się na wieczorne wyjścia - zabawę z przyjaciółmi lub elegancki wieczór, albo weselne przyjęcie. Sięgnęłam po niebieskie cienie, które może nie są łatwe, można przedobrzyć, jednak świetnie współgrają z moimi zielonymi tęczówkami. Makijaż jest dość prosty i myślę, że nie sprawi Wam trudności. Jeżeli nie posiadacie paletki UD, to spokojnie możecie sięgnąć po zamienniki w podobnych kolorach. Myślę, że efekt będzie taki sam.


Makijaż krok po kroku:
1. Podkreślam brwi. Na całą powiekę nakładam bazę pod cienie.
2. Jasny brąz (#Freestyle) nanoszę na załamanie powieki. Pozwoli mi to w łatwy sposób rozcierać granicę ciemnych cieni.
3. Na środek powieki nakładam czarną kredkę, która wzmocni kolor.
4. Za pomocą płaskiego pędzelka rozcieram kredkę na całą ruchomą powiekę.
5. Czarnym (#Blackout) i brązowym (#Backdoor) cieniem rozcieram górną granicę czarnej kredki.
6. Na środek powieki nakładam niebieski cień (#Evidence) i łączę go z pozostałymi kolorami.
7. Oczyszczam skórę z drobinek. Nakładam podkład, korektor oraz puder. Białym połyskującym cieniem rozświetlam kąciki wewnętrzne. Na obszar pod brwiami aplikuję jasny beż (#Kinky).
8. Dolną powiekę delikatnie podkreślam. Używam do tego czarnego oraz szarego połyskującego cienia (#Mushroom).
9. Wzdłuż górnej linii rzęs maluję kreskę, którą rozcieram. Tuszuję rzęsy.



Lista kosmetyków:
  • Makeup Atelier Paris Foundation 2NB
  • Kryolan Dermacolor Camouflage Reinbow Set #2
  • Korres Compact Powder Brightering Flawless Finish #WRP
  • Kobo Professional Matt Bronzing & Contouring Powder 311 Nubian Desert  
  • Kobo Professional Matte Blusher 201 Apricot
  • Urban Decay Eyeshadow Primer Potion Original
  • Ubran Decay 24/7 Glide On Eye Pencil
  • Urban Decay Smoked Eyeshadow Palette: Kinky, Freestyle, Mushroom, Backdoor, Blackout, Evidence
  • Everyday Minerals Eyeshadow: Floating Feathers
  • Kobo Professional Ideal Volume Mascara
  • Inglot Brow Powder 567 
  • Deni Carte Waterproof Lipliner #110
  • Wibo Lip Sentention nr 4



Ten makijaż także ukazał się na portalu http://www.glam-express.com w języku angielskim [klik]

Miłego dnia :)


Czytaj dalej »

sobota, 9 maja 2015

Moja Pielęgnacja: MURIER Collagen Hydration O2 Series

5
Pod koniec marca przedstawiłam Wam trzy kosmetyki francuskiej firmy MURIER z serii Collagen Hydration O2, które miały zrewolucjonizować moją pielęgnację twarzy: krem do twarzy na noc, na dzień oraz pod oczy  To co producent obiecuje, możecie przeczytać w poprzednim poście. Teraz nadszedł w końcu czas, aby napisać, jak u mnie zadziałały i czy się sprawdziły. Nie będę opisywać działania każdego produktu z osobna, ponieważ używałam wszystkich trzech z tą samą częstotliwością. Ciężko mi by było stwierdzić, który krem lepiej nawilża, działa itp. Mam nadzieję, że to nie będzie dla Was problematyczne.
 

Opakowania trzech kosmetyków są poręczne, wykonane z miękkiego plastiku. Zapach jest identyczny, świeży, miły dla nosa. Konsystencja jest bardzo podobna - lekka, choć najgęściejszy jest krem na noc. Wszystkie dobrze się rozsmarowują i szybko wchłaniają. Dzięki temu, np krem na dzień można z powodzeniem stosować pod makijaż, jest dobrą bazą. Nie pozostawiają tłustego czy lepkiego filmu. Są bardzo wydajne, niewiele potrzeba kosmetyku, aby nanieść go na całą twarz bądź pod oczy.


Moja cera jest dość dziwna. Określam ją jako mieszaną, ponieważ mam obszary tłuste, ale też suche. Aby tego było mało jest trądzikowa, nad czym trudno zapanować. Staram się świadomie dobierać wszystkie kosmetyki nanoszone na twarz, bo jeden niepożądany składnik potrafi zaprzepaścić cały mój dotychczasowy wysiłek. Dlatego też raczej nie zmieniam sprawdzonych kosmetyków, a do wszelkich nowości podchodzę z dużym zaniepokojeniem. Wiem, że moja cera nie lubi parabenów oraz parafiny. Od razu pojawiają się bolące gule, które się nie goją i pozostawiają plamy i blizy potrądzikowe. Moja twarz naprawdę jest poharatana i lata nieświadomości wyryły na niej swoje piętno. Dlatego też na porządku dziennym jest u mnie czytanie składów. I od tego zaczęłam swoją przygodę z kremami MURIER. Na szczęście nie znalazłam tam niczego niepojącego, wręcz przeciwnie. W kremach można znaleźć roślinne komórki macierzyste, ekstrakt z winorośli, ekstrakt z kiełków sojowych i pszenicznych, masło shea, olej z pestek winogron, kwas hialuronowy, kolagen.  Mogłam ich użyć, choć w pierwszym tygodniu ich stosowania oglądałam swoją cerę bardzo dokładnie.

od lewej: krem na dzień, na noc i pod oczy

Oba kremy - na dzień i na noc dobrze u mnie działały. Od pierwszego użycia odczułam ukojenie. Po dłuższym stosowaniu widoczna była wyraźna poprawa elastyczności i gładkości cery. Nie ściągała się w ciągu dnia. Była świeża i promienna. Nie zauważyłam, żeby zmniejszyła się ilość zmarszczek, ale nie są aż tak bardzo widoczne. Natomiast krem pod oczy był strzałem w dziesiątkę. Przyznam się, że do tej pory takowych produktów nie używałam. Wychodziłam z założenia, że przecież ten obszar też należy do twarzy i można tam spokojnie stosować zwykłe kremy. Nic bardziej mylnego. Dopiero teraz zauważyłam dużą zmianę w elastyczności skóry. Opuchnięcia stały się mniej widoczne, a korektory wyglądały o wiele lepiej, łatwiej się je rozsmarowywało i lepiej się stapiały się z kolorytem skóry. Zauważyłam też, że niektóre moje mimiczne zmarszczki są mniej widoczne, w końcu skóra jest bardziej napięta.



Podsumowując, jestem zadowolona z działania wszystkich trzech kremów: okazały się dobrymi, niezapychającymi nawilżaczami. Najbardziej się u mnie sprawdziły krem na noc oraz pod oczy. Dzięki dobrej wydajności będę się nimi cieszyć jeszcze przez 2-3 miesiące. Kremy może nie należą do tanich,  każdy z nich kosztuje powyżej 100zł. Jestem świadoma, że nie każdy jest w stanie wydać jednorazowo taką kwotę. Sama bym się długo zastanawiała, jednak myślę, że od czasu do czasu można poszaleć. Kremy starczają na bardzo długo.


Miałyście do czynienia z kosmetykami tej firmy?


Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

środa, 6 maja 2015

Essie Spring Collection 2015: #Flowerista

22
Na blogu nadal wiosna! Tym razem zagościła ona u mnie na paznokciach dzięki najnowszej wiosennej kolekcji Essie Spring Collection 2015. 



Flowerista to najbardziej wyrazisty kolor w całej kolekcji. Jest on po prostu cudny. Nietuzinkowy odcień fuksji pięknie się prezentuje na paznokciach. Nie potrzebuje żadnych topów, ponieważ ma bardzo wysoki połysk. Trwałość u mnie standardowa, kilka dni. W trakcie noszenia nie odpryskuje, nie matowieje, jedynie ścierają się końcówki. 


Nakładanie emalii dla mnie jest problematyczne. Ale tak mam z każdym lakierem Essie, niestety. Miniaturki mają bardzo wąski pędzelek, przez co trzeba wykonać nim więcej ruchów. Konsystencja jest dobra. Jednak nie wiem dlaczego, wszystkie Essiaki mi bąbelkują. Muszę naprawdę się napracować, aby uzyskać zadowalający efekt. Przed nałożeniem kolejnej warstwy poprzednia musi dobrze wyschnąć. Na szczęście nie trwa to długo. Po drugie muszę uważać, aby przypadkiem nie nałożyć zbyt grubej warstwy, bo wtedy na 99% w tym miejscu mam bąbelki. A z tak wąskim pędzelkiem jest to odrobinę trudne, acz nie niewykonalne. W końcu udało mi się tak pomalować paznokcie Flowerista, że mogę go pokazać.



Wszystkie Essiaki, które mam (a jest ich 7), nie spełniają moich oczekiwań w 100%. Ubolewam nad tym, ponieważ kolory mają przepiękne i byłabym w stanie zostać stałym klientem firmy. Jednak na razie odpuszczam. Na chwile obecną muszę się ich nauczyć, wyczuć, aby malowanie paznokci było przyjemnością. Teraz za każdym razem siedzę jak na szpilkach i szukam grudek na płytce paznokcia. Jeszcze jakiejś nerwicy się przez to nabawię. Zazdroszczę dziewczynom, u których lakiery Essie spisują się wyśmienicie.

Na blogu możecie znaleźć posty o lakierach Essie z najnowszej kolekcji:

Essie Spring Collection 2015 w zdjęciach

Essie Spring Collection 2015: #Petal Pushers


A jakie Wy macie doświadczenia z lakierami Essie?


Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

poniedziałek, 4 maja 2015

Świeży, wiosenny makijaż

4
Mając odrobinę więcej czasu niż zazwyczaj, wykonałam wiosenny, świeży makijaż. Główne kolory to zielony oraz połyskujący, delikatny żółto-złoty. Chwilę tymi pędzelkami machałam, aby wszystko ładnie rozetrzeć, ale myślę, że było warto, ponieważ całość mi się podoba.



Cienie, które użyłam w tym makijażu, pochodzą z mojej już starej palety cieni Paese Światło Toskanii. Nie wiem, czy jeszcze są dostępne w sprzedaży, ale jeżeli tak, to warto mieć kilka kolorów.  Aby cały look był świeży, to policzki musnęłam różem Kobo Professional 201 Apricot. Jest on bardzo uniwersalny, a do mojej karnacji pasuje idealnie. Użyłam także pomadki Kiko MakeUp Milano Velvet Mat - Satin Lipstick o numerze 602 Natural Rose. Na moich ustach bardzo fajnie wygląda, przez ostatnie dni tylko po nią sięgam. Reszta użytych kosmetyków jest Wam bardzo dobrze znana, ponieważ często po nie sięgam w makijażu.

Użyte kosmetyki:
- podkład Makeup Atelier Paris 2NB
- Kryolan Dermacolor Camouflage Reinbow Set #2
- puder w kompakcie Korres Compact Powder Brightering Flawless Finish #WRP
- brozner Kobo Professional Matt Bronzing & Contouring Powder 311 Nubian Desert  
- róż Kobo Professional 201 Apricot
- cienie Paese 'Światło Toskanii' 
- Kobo Professional Ideal Volume Mascara
- Inglot Brow Powder 567 
- Kiko MakeUp Milano Velvet Mat - Satin Lipstick  602 Natural Rose 


Kto ma ochotę na odrobinę kolorów? :)

Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

niedziela, 3 maja 2015

Najczęściej czytane TOP 3 - KWIECIEŃ

3
Nie nadążam. Dla mnie czas zbyt szybko leci, niedawno był styczeń, a teraz mamy już maj. Gdzie mi umknęły te cztery miesiące? Też tak macie?

Zapraszam na najczęściej czytane posty w kwietniu. Jeżeli któryś z postów Wam umknął, to teraz możecie nadrobić zaległości.

1. Historia moich brwi  - Bardzo się cieszę, że tak ciepło przyjęłyście ten tekst. Pokazuję w nim, jak na przestrzeni kilkunastu lat zmieniało się moje podejście do brwi i sposób ich podkreślania.









2.  Idealne wydłużenie rzęs  - ten tusz jest moim ulubieńcem i sięgam po niego w codziennym makijażu. W poście możecie przeczytać dlaczego.









3. Kolorowa wiosna, czyli nowości - Posty z nowościami zawsze cieszą się popularnością. Nie dziwię się, bo sama lubię czytać, co nowego pojawia się w kosmetyczkach koleżanek.











 Mam nadzieję, że przez te trzy dni udało Wam się wypocząć. Pozostało jeszcze kilka godzin, ja mam zamiar jeszcze się porelaksować ;)

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

piątek, 1 maja 2015

Nowości w kosmetyczce - zakupy w Kiko Make Up Milano

21
Mam nadzieję, że majówka mija Wam przyjemnie. U mnie spokojnie, spędzam ten czas w domu i odpoczywam. Przynajmniej się staram. Pogoda nie sprzyja wszelakim wyjść na powietrze, stąd postanowiłam napisać lekki post, aby uprzyjemnić sobie i Wam czas :) 
 


Tydzień temu otrzymałam na maila informację, że w internetowym sklepie Kiko Make Up Milano jest bezpłatna wysyłka. Hmmm, to było naprawdę kuszące, ponieważ mimo że strona jest w języku polskim, to paczki lecą prosto z Włoch, a jak wiadomo wysyłka jest droższa niż u nas w kraju. Zaczęłam się zastanawiać, co potrzebuję. Szczerze, to wszystko mam z kosmetyków, jednak kilka rzeczy chciałam sama wypróbować. Minusem w sklepie jest to, że należy złożyć zamówienie na minimum 100zł. Myślałam, że mi się nie uda, ale wrzucając kolejne produkty do koszyka, które mnie interesowały, szybko wymagana kwota się uzbierała. Przesyłka dotarła do mnie migusiem. Miałabym ją już w środę, niestety firma kurierska ma problem z przeczytaniem adresu. Dopiero moja telefoniczna interwencja pozwoliła mi cieszyć się paczuszką w czwartek. Pokażę Wam co wzięłam :)

Na początek lakiery. Zaczynam się sama przed sobą przyznawać, że chyba to już nie jest normalne, że co chwilę coś kupuję z lakierów. Wybrałam cztery kolory wiosenne, których nie mam w swojej kolekcji, albo mi się kończą ;) Kliknęłam także sreberko, bo myślałam, że będzie to jednolity kolor, niestety okazał się brokatem. A takich w swoich skromnych zbiorach mam chyba dwa.  Oprócz tego wzięłam nabłyszczający top coat Gel Look. Mam nadzieję, że się z nim polubię.

Na zdjęciu od lewej: Gel Look, 216 Satin Pastel Pink, 355 Canary Yellow, 391 Grass Green, 531 Pearly Green Butterfly, 271 Sparkle T. Silver Multicolour.



Ciekawa byłam pomadek Kiko, bo czytałam o nich dobre opinie. Wybrałam wersję matującą, czyli Velvet Mat - Satin Lipstick o numerze 602 Natural Rose. Na pierwszy rzut oka wydaje się dość ciemna, jednak na ustach jest jaśniejsza. Jutro pokażę Wam ją w makijażu :) A opakowanie jest boskie, cieszy oko.



Konturówka Smart Lip Pencil 715 Periwinkle Violet była wyborem nie do końca przemyślanych. Przyznam się, że nie wiem czemu wzięłam taki niecodzienny kolor. Jak coś to oddam siostrze, która ostatnio mi wspominała o fioletowych pomadkach.



Zakupy nie obyły się bez cieni do powiek. W końcu ostatnio kupiłam sobie paletę z Kiko na 24 sztuk, więc trzeba ją czymś zapełnić, bo inne wkłady niestety do niej nie pasują. Chciałam szary z drobinkami (taki był na zdjęciach na stronie) okazał się czarny z drobinkami, a takich cieni także kilka mam.  Infinity + Sparkle Eyeshadow 411 Anthracite ładnie się mieni, dam mu szansę, zobaczę jak będzie się prezentował na powiekach. Ciekawa jestem pigmentacji.




Z zakupów jestem zadowolona. Mam nadzieję, że wszystkie kosmetyki spełnią moje oczekiwania. Ciekawa jestem bardzo lakierów. Mam nadzieję, że będą bezproblemowe i nie będą mi tak bąbelkować jak Essie... A na maj daję sobie bana na zakupy :)

Co Wam najbardziej wpadło w oko? :)

Pozdrawiam :)




Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia