poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Sigma Beauty Eye Shadow Base #Spy - recenzja

Nie lubię cieni w kremie, z założenia i doświadczenia. Do tej pory te, z którymi miałam do czynienia, nie spełniały moich oczekiwań - tzn nie były trwałe, nie trzymały się powieki, od razu rolowały się w jej załamaniu. Jak już jakieś mam, to używam tylko jako akcent lub pod cienie sypkie, aby wzmocnić kolor. Do produktu Sigmy podchodziłam raczej sceptycznie - myślałam, że będzie tak samo, czyli będzie to cień, z którym się nie polubię i albo będzie leżakował w szufladzie, albo komuś oddam.Gdybym go nie otrzymała od firmy, to nigdy bym go nie kupiła, w żaden sposób by mnie nie zainteresował, z racji konsystencji. Jednak po pierwszym użyciu zmieniłam całkowicie zdanie - zaskoczył mnie naprawdę pozytywnie i chcę więcej. Zapraszam na recenzję cienia w kremie Sigma Beauty Eye Shadow Base w kolorze #Spy.



Opakowanie cienia jest świetne. Wiele produktów przewinęło się przez moje ręce, zazwyczaj te droższe  mają ładniejsze opakowania (stąd też ich ceny) ale tutaj jak sroka siedziałam i oglądałam opakowanie godzinami. W białym kartoniku znajduje się mały szklany flakonik o bardzo interesującym kształcie półkola, szkło jest bardzo masywne, grube, ciężkie.  Zakrętka czarna duża. Dostęp do cienia chroni biała "zatyczka", dzięki niej cień nie ma zbyt szybko wysychać.
 

Sam cień jest w bardzo ciekawym kolorze - podstawą jest ciepły brąz, taki kasztanowy, a w nim zatopione są zielone pigmenty, w zależności od grubości warstwy na powiecie oraz kąta padania światła, kolor się zmienia, raz jest bardziej brązowy, raz bardziej zielony. Taki duochrom.


Konsystencja kremowa, zbita, ale miękka. Bardzo łatwo się rozsmarowuje po powiece.
Do aplikacji stosuję pędzelek o kształcie języczkowatym, nabieram nim cień z opakowania a następnie nanoszę go na powiekę. I teraz jeżeli mam więcej czasu na makijaż, to rozcieram cień tym samym pędzlem, natomiast gdy już muszę wychodzić, to robię to palcem. Efekt jest praktycznie taki sam, pędzelkiem trzeba się jedynie troszkę dłużej namachać. I właśnie - cień w tym kolorze, dzięki temu, że kolor nie jest jednoznaczny, świetnie prezentuje się solo na powiece. Nie trzeba bawić się w cieniowanie itp. U mnie idealnie się sprawdza przy szybkich makijażach, bo raz dwa i makijaż oczu gotowy. Często jedynie delikatnie rozświetlam kącik wewnętrzny innym kolorem.


 Skład:



Trwałość cienia jest bez zarzutu. Jestem mile zaskoczona, bo tak jak we wstępie pisałam, z cieniami w kremie nie mam zbyt dobrych wspomnień, natomiast tutaj nie mogę mu nic zarzucić. Trzyma się powieki przez kilkanaście godzin, nie roluje się, nie zbiera się w załamaniu, kolor nie płowieje. Nie potrzebuje żadnej bazy pod cienie, by przedłużać trwałość. I to co jest wielkim plusem przy takich produktach - nie ma mowy o żadnym osypywaniu się. Dla mnie IDEAŁ :)

Tak się prezentuje cień w akcji:  
(wewnętrzne kąciki lekko rozświetliłam beżowym cieniem , reszta powieki jest pokryta cieniem Sigma)

 


Cała buzia.  
Tutaj bardzo dobrze widać jak ten cień się prezentuje: w zewnętrznym kąciku widać brąz, a środek to połyskująca metaliczna zieleń. Kącik wewnętrzny rozświetlony innym cieniem.



Minusów nie znalazłam i przez to mam ochotę na więcej kolorów. Cena nie jest też jakaś straszna, bo tylko $13.00, co w przeliczeniu na złotówki wychodzi ok 40zł.

Jeżeli macie możliwość zakupów produktów Sigmy, spójrzcie na te cienie - nie tylko pędzle są znakomitej jakości. Naprawdę warto :)


PS. Sorki, że mnie tak mało, ale życie... i niestety już tak będzie częściej. :/


Pozdrawiam :)




9 komentarzy:

  1. Efekt rewelacyjny!!! W życiu bym nie pomyślała, że na powiece jest jeden cień! Pięknie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko w wewnętrznym kąciku jest inny dzień, reszta powieki to cień Sigmy.

      Usuń
  2. Kolor tego produktu jest bardzo fajny:)

    OdpowiedzUsuń
  3. przyznam, że wygląda naprawdę ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Prezentuje się nieziemsko :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. jest piękny - mam bardzo podobny też kremowy od Benefit no i jakie rozmarzone spojrzenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jedyne jako tako znośne zdjęcie ;))) było dużo innych fajnych, ale cera wyszła albo strasznie różowa, albo prześwietlona. Złe ustawienia aparatu :)))

      Usuń
  6. Kolorki mocno błyszczące. Efekt też ciekawy :)
    Zapraszam do mnie: http://kosmetycznaplaneta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń