niedziela, 20 kwietnia 2014

Truskawka i Malina - błyszczyki Isadora Multi Vitamin Gloss

Dzisiaj chciałabym Wam pokazać dwa błyszczyki. Jeden mnie urzekł, drugi rozczarował. Mowa tutaj o błyszczykach multiwitaminowych IsaDora Multi Vitamin Gloss #34 Strawberry oraz #32 Raspberry. 


Tak, jestem blyszczykomaniaczką. Lubię je. Mam ich, moim zdaniem, za dużo - przez te kilkanaście lat od kiedy się maluję, zużyłam do końca dwa :) Dlatego tez bardzo się ucieszyłam widząc kolejne egzemplarze.. Od razu spodobał mi się jaśniejszy kolor, czyli Strawberry, bo po takie najczęściej sięgam. Czerwień dla mnie nie była kusząca, choć kolor w opakowaniu wygląda ciekawie. 


No właśnie. Opakowanie. Jest normalne jak na błyszczyki przystało. Choć do końca nie spodobał mi się aplikator. Jest on umieszczony na przezroczystej plastikowej rurce, która się nie brudzi. Szok! Ja zawsze mam je ubrudzone aż po nakrętkę :) Natomiast gąbeczka jest chyba dla mnie zbyt prosta, wolę je bardziej wygięte, co u mnie ułatwia malowanie ust. 



Konsystencja błyszczyków jest odpowiednia. Nie jest to gęścioch, który z trudnością się rozprowadza po ustach, ani rzadzioch, ktory wylewa się poza kontur. Świetnie się przykleja do ust. Nie obciąża ich, wargi nie są lepiące, jednak należy uważać na wiatr i włosy - ta kombinacja nie jest zbyt udana ;) Po aplikacji usta są miękkie, dłuższe stosowanie sprawia, że są świetnie nawilżone, miłe w dotyku.
Zapach obu błyszczyków jest nieuciążliwy, owocowy, słodki. Co bardzo uprzyjemnia ich stosowanie. Smaku nie posiadają ;)

#34 Strawberry, #32 Raspberry


Oba błyszczyki są transparentne, czyli nadają ustom lekki kolor z efektem tafli. Moim ulubieńcem kolorystycznym okazał się jaśniejszy okaz, czyli #34 Strawberry. Jest to idelany jasny róż, który delikatnie podbija naturalny kolor ust. Świetnie się prezentuje, idealny na codzień. Natomiast czerwień #32 Raspberry mnie rozczarowała. Nadaje ustom lekko czerwony odcień, jednak nie rozlewa się po ustach równomiernie. Na zdjęciach widać plamy koloru. A tego nie lubię. Oba błyszczyki oczywiście nie są jakoś super trwałe. 1-2 godziny wytrzymają, później należy nanieść poprawki. Mi to akurat nie przeszkadza, błyszczykami mogłabym się smarować non stop.
 
#34 Strawberry

#32 Raspberry


Który błyszczyk okazałby się Waszym ulubieńcem? 


Życzę Wam wszystkim Wesołych i Spokojnych Świąt!

Pozdrawiam :)



17 komentarzy:

  1. śliczne są! Lubię tak błyszczące błyszczyki ;) Że wygląda jakby były nałożone grubą warstwą a tak naprawdę to tylko dwa pociągnięcia :) Raspberry chyba bardziej by mi odpowiadał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też takie lubię które dają efekt tafli :) jednak bardziej pokochalam strawberry

      Usuń
  2. Przepięknie prezentują się na ustach ;) błyszczą baaardzo :) nazwa zobowiązuje!
    Buziaki, zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ah, Stawberry piękny! Ładnie lśnią :) Co do błyszczyków, to uwielbiam wszelkie produkty do ust Diora i szczególnie przypadły mi do gustu ( a może ust? :D) błyszczyki Clarinsa Instant Light Natural Lip Perfector :)
    W ogóle Kochana ja Ciebie jeszcze pamiętam z czasów wizażu i Moje Makijaże :) Bardzo się ucieszyłam jak znalazłam Twojego bloga :) Ciekawe czy Ty mnie pamiętasz! Na moim blogu jest pare moich zdjęć :) Daj znać jak sobie skojarzysz, jestem bardzo ciekawa :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne że pamietam naszą małą poziomke ;) choć teraz już nie taka mała :) miło Ciebie znowu widzieć.

      Usuń
    2. Bardzo fajnie że pamiętasz! :) No, teraz to już stara dupa, 19 lat mi jutro stuknie :D

      Usuń
  4. ładne, isadora zawsze miała genialne jakościowo błyszczyki :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten raspberry u mnie się nie sprawdził :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Także chętnie sięgam po strawberry :)

      Usuń
  6. Kolory piękne, a na ustach wyglądają obłędnie. Zdecydowanie bardziej wolę jednak pomadki niż błyszczyki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie odwrotnie :) lepiej czuję się w blyszczykach :)

      Usuń
  7. Zdecydowanie wolę pomadki, ponieważ bardzo długo nosiłam wyłącznie rozpuszczone włosy. Kolorowy błyszczyk i wiatr tworzyły mi na twarzy malownicze, czerwone wąsy. ;) Ale chyba sobie jakiś kupię, bo ostatnio coraz częściej noszę włosy związane i ze schowaną grzywką. Ten truskawkowy odcień jest cudny!

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że czerwień nie rozprowadza się równomiernie... Choć częściej sięgam po pomadki, ostatnio zaprzyjaźniłam się z błyszczykiem Virtual, który znajduje się w opakowaniu przypominającym łezkę.

    OdpowiedzUsuń
  9. nie lubię takich szklanych błyszczyków - wolę konkretne kolorki:)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia