środa, 1 maja 2013

Rouge Bunny Rouge Glassy Gloss #078, czyli post z serii "uwielbiam" :)

Hej :)




Błyszczyki bardzo lubię, bardziej nie pomadki. Często po nie sięgam, lubię po prostu maziać nimi po ustach :) Na początku roku, dzięki konkursowi u Piękność Dnia w moje łapki wpadł błyszczyk firmy Rouge Bunny Rouge. Firmę znam, miałam podkład, który wspominam bardzo miło, bo świetnie spisał się przy moim makijażu ślubnym - kiedyś do niego na pewno wrócę. I tak jak myślałam, błyszczyk także zawładnął moim sercem.







Opakowania wszystkich produktów firmy są urocze. Całość jest zapakowana w czarny kartonik z świetnym nadrukiem dmuchawców, kwiatów czy motyli. Nie ma przesytu, całość wygląda bardzo elegancko. Natomiast samo opakowanie błyszczyka jest ubogie we wszelkie dekoracje,  znajduje się tylko nadruk dmuchawca (np na podkładzie znajduje się tylko nadruk liścia paproci), który jest bardzo trwały i odporny na ścieranie. Świetny efekt.
Aplikator jest bardzo miękki, nabiera odpowiednią ilość kosmetyku potrzebną do pokrycia ust.

Kolor błyszczyka jest dość naturalny: różowo brzoskwiniowy - z przewagą jednak delikatnego różu, choć w odpowiednim świetle pigmenty brzoskwiniowe się ujawniają. Wykończenie jest kremowe, nie posiada żadnych błyszczących drobinek, brokatu, a mimo to na ustach występuje połysk, tworzy efekt tafli. Konsystencja jest dość gęsta, ale  kosmetyk dobrze rozprowadza się na ustach, nie jest lepki. Zapach bardzo przyjemny, nie przytłacza.
Produkt jest bardzo trwały, długo utrzymuje się na ustach, a jak schodzi, to równomiernie. Do tego ma właściwości nawilżające i pielęgnujące  dzięki olejowi z nasion róży rdzawej w składzie. Od kiedy używam błyszczyka, nie muszę dodatkowo nawilżać ust, zimą nie miałam problemów z pierzchnięciem czy suchością.





Błyszczyk na ustach pokazywałam wielokrotnie używając go przy makijażach. Ma na tyle uniwersalny kolor, że pasuje do każdego koloru cieni na powiekach. Bardzo go polubiłam i będę nadal z chęcią po niego sięgać. A starczy na długo, bo ma dużą pojemność - aż 10 ml oraz jest bardzo wydajny. Cenowo już nie jest zbyt ciekawie, bo jest to wyższa półka, trzeba za niego zapłacić ok 100 zł. Ale naprawdę warto, bo starczy na wiele miesięcy codziennego używania.


Skład: POLYBUTENE, OCTYLDODECANOL, SILICA DIMETHYL SILYLATE, VP/HEXADECENE COPOLYMER, SILICA, CALCIUM ALUMINUM BOROSILICATE, 1,2-HEXANEDIOL, CAPRYLYL GLYCOL, TOCOPHERYL ACETATE, MICA, AROMA (FLAVOR), PENTAERYTHRITYL TETRA-DI-T-BUTYL HYDROXYHYDROCINNAMATE, TIN OXIDE, PARAFFINUM LIQUIDUM (MINERAL OIL), ROSA MOSCHATA SEED OIL. +/-: CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE), CI 77491 (IRON OXIDE), CI 15850 (RED 6), CI 77492 (IRON OXIDE), CI 15850 (RED 7 LAKE), CI 77499 (IRON OXIDE)

Macie swoje ulubione błyszczyki? Jestem ciekawa Waszych typów :)

Pozdrawiam :)


14 komentarzy:

  1. ładny nudziak :) choć ja raz na kiedy używam błyszczyków ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja mam tak z pomadkami, używam ich od czasu do czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładny, pięknie wygląda na ustach. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oooo. Jestem na tak :) Miałam ulubiony z Sephory, ale go przestali produkować :/ a zużyłam chyba ze 4 opakowania...

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie głównym kryterium wyboru błyszczyka poza kolorem jest brak karminu w składzie ;-) Poza tym nie lubię "nadrobinkowanych".

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny kolor! Uwielbiam takie :) Bardzo podoba mi się efekt na ustach :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ladniutki ten blyszczyk Asiu:) ja uwielbiam Lancome JT jestem im wierna od kilku lat:)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja lubie Galm Shine pure chrome z L'Oreala oraz Stay with Me z Essence. Poza tym to generalnie wolę szminki;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliczny! Moim ulubionym błyszczykiem jest ten w tubce z Yves Rocher. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękny kolorek :) , bardzo mi się podoba

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...