Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lip Tint. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lip Tint. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 lipca 2013

Bell Lip Tint Absolute Colour - czerwień

27
Hej
Podczas poszukiwań czerwonej pomadki, jakiś czas temu w Biedronce trafiłam na szafę Bell - i tam wygrzebałam Lip Tint Absolute Colour w kolorze czerwonym.

Słowa Lip Tint kojarzą mi się z trwałością - tak, tego potrzebuję, więc nie wahałam się wrzucić go do koszyka.


Opakowanie  - jak błyszczyk, gąbeczka miękka, średniej wielkości, dobrze się nią operuję, konsystencja okej, nie jest za rzadka. Zapach miły dla nosa - pierwsze wrażenia bardzo pozytywne.


Niestety, opakowanie nie jest tutaj najważniejsze. N a tym kosmetyku zawiodłam się strasznie. Jedna warstwa jest bardzo transparentna, prawie w ogóle nie widać koloru. Po wyschnięciu, nałożyłam kolejną warstwę. Było lepiej, ale pojawił się kolejny problem - bardzo trudno nałożyć Lip Tint równomiernie. Trzecia warstwa - nakładałam bardzo długo, aby pokryć niedociągnięcia po drugiej warstwie i żeby uzyskać w końcu tą czerwień. Udało się - usta wyglądały smakowicie. Nadmiar błyszczyka zaczął się zbierać wewnątrz ust, więc delikatnie go usunęłam., Było idealnie, ale tylko przez chwilę. Problemy zaczęły się po około pół godzinie - bo lip tint zaczął schodzić z ust bardzo nierównomiernie. Kontur został, natomiast usta zaczęły się pokrywać czerwonymi plackami - których nie mogłam zmyć.

 Zdjęcia, niestety, nie są zbyt dobrej jakości. Ale raczej wszystko widać ;)






Robiłam jeszcze kilka podejść, wszystkie kończyły się wyżej opisanym efektem. Pierwszy raz spotkałam się z  produktem do ust, który zachowuje się w tak dziwny sposób. Już pierwsza warstwa dość nieciekawie wygląda, przy trzeciej jest dobrze, ale trwałość po prostu badziewna :/ a ta cała atrakcja kosztuje 7zł.


Podsumowując - nie polecam.


**************************

Miło mi Was poinformować, że w rankingu najpopularniejszych blogów kosmetycznych, dzięki Wam, jestem w srebrnej pięćdziesiątce :) Dziękuję :*****



Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

piątek, 8 kwietnia 2011

Astor Lip Tint - testujemy

5


Dzięki uprzejmości firmy Astor, tak jak wiele dziewczyn, miałam możliwość przetestować nowy produkt formy Astor Lip Tint.
Otrzymałam 3 odcienie "flamastrów"
- 103 Rosewood Blush
- 200 Grenadine
- 300 Nude Sweetness




Wcześniej nie miałam styczności z tego typu produktami. Dość nowatorskie rozwiązanie - zamknięcie pomadki w pisaku z możliwością dania "nabłyszczającego" efektu za pomocą balsamu. Przez kilka dni testowałam owy produkt, aby w miarę wyrobić sobie opinię.

 Kilka zdjęć:

zdjęcie bez lampy, sama pomadka:

zdjęcie z lampą, sama pomadka:

zdjęcie bez lampy, pomadka + balsam:

zdjęcie z lampą, pomadka + balsam:



po zmyciu pomadek z ręki, a szorowałam i to długo ;)))))

PLUSY:
- nowatorskość;
- śliczny zapach -  w momencie gdy otworzyłam flamaster poczułam świetny owocowy zapach, dzięki któremu malowanie ust staje się przyjemnością;
- trwałość - muszę przyznać, że dość mocno trzymał się ust, spokojnie do kilku godzin;
- dzięki zamknięciu pomadki w pisaku możemy bez korzystania z konturówek perfekcyjnie obrysować usta.
MINUSY:
 - niestety podkreśla suche skórki;
- trwałość - tak, dla mnie jest to plus i minus... z jednej strony fajnie że trzyma się dobrze ust, natomiast z drugiej niemożliwością jest zmycie pomadki z ręki - co niestetycznie wygląda...



Wszystkie przysłane odcienie mi podpasowały. Jednak moim ulubieńcem stał się 200 Grenadine. Wielokrotnie szukałam takiego odcienia pomadki czy błyszczyka w innych firmach i w końcu się udało :)

Tak przedstawiają się moje usta w poszczególnych pomadkach:

 300 Nude Sweetness

200 Grenadine

 103 Rosewood Blush




Podsumowując :)  jest to dobry produkt, ciekawy, warto samemu się przekonać co to za cudo. Kolorów nie ma zbyt dużo do wyboru, ale sądzę, że każda z nas znajdzie dla siebie odpowiedni odcień. Średnia ocena to 4/5 :)


Pozdrawiam :)

Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia