piątek, 30 stycznia 2015

Przyjemne błyszczyki Wibo Lip Sensation

6
Bardzo lubię błyszczyki i po nie najczęściej sięgam. Dzisiaj chciałabym pokazać Wam te, które dobrze sprawują się u mnie na co dzień, bo nie są w intensywnych barwach i ustom nadają delikatny kolor. Zapraszam na kilka słów o Lip Sensation od Wibo.


Posiadam trzy egzemplarze oznaczone numerem 1, 4 oraz 5. Wszystkie bardzo przypadły mi do gustu, ponieważ na ustach wyglądają bardzo przyjemnie.

 Nr 4 to jasny róż i lekko kryje mój naturalny kolor ust. Wykończenie ma kremowe, ładnie sunie po ustach. 


Nr 5 to jasny beż i po nałożeniu na usta zbytnio się nie różni od jasnego różu. Ma delikatny shimmer, jednak na ustach nie jest on widoczny i całość prezentuje się bardzo ładnie.


Nr 1 w opakowaniu ma kolor czerwony, zatopione są w nim małe drobinki. Lekko podbija mój naturalny kolor ust i stał się moim ulubieńcem. Drobinki są niewidoczne na ustach a całość wygląda bardzo kusząco.


Konsystencja wszystkich błyszczyków jest średnio gęsta, aplikator w formie gąbeczki nabiera odpowiednią ilość płynu na równomierne pokrycie całych ust. Trwałość jest średnia, wytrzymuje na ustach do dwóch godzin, choć jestem zjadaczem błyszczykowym ;) Usta są gładkie i miękkie, lekko nawilżone. Jednak nie zauważyłam efektu powiększenia ust do rozmiaru XXL :) Nie powinnyście się tego spodziewać.



Błyszczyki są przyjemne i jeżeli lubicie takie kosmetyki, to myślę, że będziecie zadowolone. Oczywiście można je znaleźć w Rossmannie oraz w internetowym sklepie Wibo [klik]

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

środa, 28 stycznia 2015

Kropki - Gradient Dots

15
Wczoraj obiecałam Wam, że pokażę moje pierwsze kropki robione sondami. W takim zdobieniu już dawno się zakochałam, bo można wyczarować naprawdę świetne kompozycje. Przeglądnęłam setki zdjęć i dziesiątki tutoriali i powiem Wam - kropki są banalnie proste, trzeba wiedzieć po prostu co robić w jakiej kolejności.



Dzisiejsze zdobienie od razu przypadło mi do gustu, dlatego też jako pierwsze zostało wykonane. Są niedociągnięcia, fakt :) Przede wszystkim, za szybko od zrobienia kropek nałożyłam top coat i gdzieniegdzie porobiły się zacieki. Poza tym, trzęsąca się ręka wcale ne pomagała w robieniu idealnych kół ;) Mimo tego, jestem zadowolona z efektu.


Użyłam trzech lakierów My Secret. Bazą jest dla mnie #215 Coral, czerń to #209 Dressed in black. Na wierzch nałożyłam matujący top coat, czyli #227 Matt Finish Top Coat.



Zapewne jeszcze wiele kropkowych malunków się pojawi :) Co sądzicie o takim zdobieniu?

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

wtorek, 27 stycznia 2015

Nowe akcesoria paznokciowe

19


Ostatnio, jak zapewne zauważyłyście, więcej jest u mnie paznokciowych wpisów. Trochę mnie to pociąga, choć daleko mi do lakieromaniactwa czy bycia w tym pro. Raczej traktuję to jako zabawę. Dlatego też pojawiło się u mnie kilka rzeczy, które ma tę zabawę urozmaicić. Wszystkie produkty pochodzą ze strony BornPrettyStore, część dostałam od sklepu, a część (większą ;) ) zakupiłam :) 



  • sondy [klik] - od jakiegoś czasu bardzo mi się podobają zdobienia z kropkami, a sondy w tym na pewno mi pomogą. Jestem już po pierwszych próbach (jutro Wam pokażę :P) i chcę więcej ;)

  • kryształki [klik] - wybrałam srebrne, bo raczej będą do wszystkiego pasować. Mam już parę pomysłów.

  • naklejki wodne [klik], [klik], [klik] - tęsknię za wiosną, więc postawiłam przede wszystkim na motywy kwiatowe. Nie mogę się doczekać, kiedy ich użyję ;)

  • kolejne naklejki wodne - zakupiłam je jeszcze w grudniu stąd można zauważyć motywy świąteczne. No nic, użyję je w grudniu ;) A najbardziej podobają mi się koteczki :)

Jeżeli jesteście zainteresowane tym bądź innymi produktami ze sklepu Born Pretty Store, to mam dla Was 10% rabat. Wystarczy, że wpiszecie kod rabatowy  BAIQ10.   Przesyłka do Polski jest darmowa.



Co Wam najbardziej się spodobało?

Pozdrawiam :)




Czytaj dalej »

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Makijaż a soczewki + konkurs

18
Soczewki kontaktowe noszę od kilkunastu lat z krótkimi przerwami. Kiedyś nie wyobrażałam sobie, że kiedykolwiek będę wkładać ciało obce do oczu. Obserwowałam wtedy swoją starszą siostrę, która je sobie aplikowała - bałam się. Oczywiście czas zweryfikował moje poglądy. Na studiach wzrok zaczął mi się psuć, na wykładach nic nie widziałam, co się dzieje na tablicy. A siedzenie w pierwszej ławce nie było moim marzeniem. Musiałam w końcu się zdecydować: okulary lub soczewki. Wybrałam to i to. W dzień nosiłam soczewki a wieczorami okulary. Z czasem pojawiła się u mnie fascynacja makijażem i metodą prób i błędów zauważyłam co mogę używać, a czego raczej się wystrzegać, ponieważ osoby noszące soczewki częściej zapadają na wszelkie infekcje oczu. Oczywiście nie jest to standardem, dobrze postępując z soczewkami, dbając o higienę oczu można się przed tym ochronić.
 


Nosząc soczewki nie trzeba rezygnować z makijażu. jednak trzeba uważać na pewne zasady, które postaram się tutaj wypunktować.
  • przed założeniem soczewek należy zadbać o higienę rąk oraz samych soczewek.
  • najpierw należy założyć soczewki, później wykonać makijaż. Jest to raczej logiczne - jeżeli zrobi się to po makijażu można go sobie rozmazać - soczewki są mokre od płynu i po nałożeniu ten płyn jest usuwany z oczu - wygląda to jakby się płakało. Drugą istotną sprawą jest, że na soczewkach mogą się osadzać resztki makijażu np tuszu, cieni itp. Wtedy należy je oczyścić.
  • Wykonujemy demakijaż po ściągnięciu soczewek. Zazwyczaj wszelkie preparaty do tego przeznaczone są tłuste i część z tego może znaleźć się na soczewce, co następnie może prowadzić do ich zabrudzenia, dyskomfortu i zaczerwienia oczu. Dlatego też ważne jest, aby ściągnąć soczewki przed demakijażem.


Zastanawiające jest to, czy osoby noszące soczewki mogą używać wszystkich kosmetyków. W sklepach można znaleźć te, które są przetestowane oftalmologicznie, czyli przez okulistów i są przede wszystkim przeznaczone dla osób o wrażliwych oczach. Jednak nie jest to konieczne, tak samo jak nie jest konieczna rezygnacja z kosmetyków do makijażu. Warto jednak zwrócić uwagę na ich właściwości i uważać przy aplikacji, aby np ich osypywanie nie powodowało dyskomfortu lub w najgorszym wypadku podrażnienia i infekcji.
  • cienie do powiek powinny być prasowane, nie osypujące się. Jeżeli takie są, to powinno się strzepnąć nadmiar pyłku z pędzla. Także powinno się ograniczać używanie cieni sypkich i brokatu, gdzie drobinki mogą przedostać się na soczewkę powodując dyskomfort. 
  • tusz do rzęs powinien być trwały, radzę unikać tych z mikrowłóknami, bo one najczęściej się osypują. 
  • czarna kredka na linii wody może się odbijać na soczewce brudząc ją i powodując dyskomfort.


W trakcie noszenia soczewek należy dbać o ich higienę. Stosując się do zaleceń producenta, zwracając uwagę na kosmetyki, których używamy, możemy zmniejszyć prawdopodobieństwo występowania infekcji oczu, opuchnięcia, podrażnienia. Warto też się zastanowić nad samym wyborem soczewek. Teraz najczęściej sięgam po te jednodniowe. Dzięki temu nie muszę martwić się o nieprawidłowe wyczyszczenie ich przed użyciem, ponieważ codziennie sięgam po nowe pudełeczko. Nie muszę też się bawić w pojemniczki i płyny. Wcześniej też dobrze się sprawowały soczewki miesięczne, są one stosunkowo tańsze i dobrze je przechowując nie trzeba się o nic martwić. 


Zachęcam Was do wypełnienia kwestionariusza zadowolenia z soczewek kontaktowych. Tam też możecie wziąć udział w konkursie 100% Happy, gdzie do wygrania jest roczny zapas soczewek CooperVision (zgłoszenia są przyjmowane do 28 lutego 2015r.). Wszystkiego się dowiecie tutaj. Natomiast, jeżeli zastanawiacie się nad zakupem soczewek, to odwiedzając tę stronę możecie znaleźć adresy specjalistów, którzy dobierają je do indywidualnych potrzeb. 

Nosicie soczewki czy okulary? Na co najczęściej wtedy zwracacie uwagę wykonując makijaż?

Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

Shadows of Gray - Makijaż krok po kroku

5
Szarości są bardzo uniwersalne i pozwalają stworzyć makijaż na każdą okazję. Dzisiaj pokazuję troszkę mocniejszą wersją, która będzie dobrym wyborem na wieczór lub bal studniówkowy. Oczywiście makijaż jest bardzo łatwy do wykonania. Zapraszam!


Makijaż krok po kroku:
1. Podkreślam brwi. Na całą powiekę aplikuję bazę pod cienie. Rozświetlam obszar pod brwiami oraz kąciki wewnętrzne za pomocą białego cienia.  Następnie na całą ruchomą powiekę nakładam jasno metaliczny szary cień. Ten sam cień aplikuję na całą dolną powiekę.
2. Kącik zewnętrzny górnej i dolnej powieki oraz załamanie powieki podkreślam ciemniejszą szarością.
3. Aby bardziej przyciemnić kącik zewnętrzny nakładam tam odrobinę czerni.
4. Wszystkie odcienie szarości łączę ze sobą, by uzyskać dymek.
5. Wzdłuż górnej linii rzęs maluję linerem kreskę.
6. Tuszuję rzęsy.



Użyte kosmetyki:
  • podkład Revlon Colorstay #150 Buff
  • korektor Kobo Professional Modeling Illuminator #101
  • korektor Kryolan Dermacolor Camouflage Rainbow #2
  • puder sypki Kobo Professional Translucent Loose Powder
  • bronzer W7 Honolulu Bronzer
  • baza pod cienie Kobo Professional Eyeshadow Base
  • cienie Glazel:  biały, czarny
  • szare cienie oraz czarny liner z paletki Smashbox 'Click You're It' Holiday Eye Palette
  • cienie do brwi Inglot
  • Loreal Volme Million Lashes Black Mascara
  • błyszczyk Wibo Lip Sentention nr 4





Ten makijaż ukazał się także na portalu http://www.glam-express.com [klik]

Pozdrawiam :)

Czytaj dalej »

sobota, 24 stycznia 2015

WIBO Wow Mix Sand nr 1

12
Dzisiaj pora na kolejny lakier, tym razem Wibo Wow Mix Sand o numerze 1.


Lakier WOW Mix Sand

Strukturalny lakier do paznokci o luksusowym efekcie specjalnym. Tysiące subtelnych odcieni łączą się ze sobą i przenikają w szorstkiej i śliskiej trójwymiarowej formule. Kolory kolekcji bazują na powrocie do tropikalnych odcieni rafy koralowej i oceanicznej roślinności. Lakier wyróżnia wyjątkowy połysk i powiew luksusu. Dostępny w 4 kolorach.


Nr1 jest koloru niebieskiego, jednak na paznokciach jest półtransparentny. Zatopiony w nim jest delikatny pyłek, brokat oraz paski o różnym rozmiarze. To wszystko tworzy ciekawą kompozycję. Lakier można nosić solo, albo jako dodatek do mani. Po wyschnięciu lakier lekko matowieje, jednak nadal urzeka. Trwałość naprawdę dobra, zmywanie jest uciążliwe jak to bywa przy piaskach czy brokatach. Pędzelek jest dobrze przycięty, konsystencja lakieru jest średnio gęsta, dzięki czemu aplikacja jest bezproblemowa, nie rozlewa się niekontrolowanie. 



Lakier jest dostępny w szafach Wibo w Rossmannie lub na stronie sklepu [klik]. Kosztuje 7,99 zł


Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

piątek, 23 stycznia 2015

Pędzel do podkładu Deni Carte

5
Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o pędzlu do podkładu, po który ostatnio bardzo często sięgam. Jest to nowość firmy Deni Carte:PĘDZEL PRESTIGE P90S.   Zapraszam na recenzję :)


Pędzelek otrzymujemy w plastikowym opakowaniu, na którym są nadrukowane najważniejsze informacje. Po jego wyjęciu, pędzel prezentuje się bardzo ładnie, jest solidnie wykonany, nie widać żadnych ubytków. Włosie jest syntetyczne, gęste, zbite, a przy tym bardzo elastyczne, równo przycięte i żaden włosek nie odstaje.


Pędzel jest typu Flat Top, służy przede wszystkim do nakładania płynnych podkładów i tak też go stosuję. Spryskuję włosie wodą termalną a następnie aplikuję podkład stemplując twarz. Na sam koniec rozcieram go okrężnymi ruchami. Podkład wygląda na twarzy bardzo naturalnie, nie ma żadnych smug i plam. 


Pędzel jest już po wielu praniach i spisuje się bardzo dobrze. Nie zauważyłam, aby tracił włosie, nie odkształca się, szybko schnie. Jego użytkowanie jest bardzo przyjemne i jak na razie to po niego sięgam przy codziennym makijażu.

Pędzel Prestige P-90 kosztuje 25,40 zł i jest dostępny u producenta [klik]

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

czwartek, 22 stycznia 2015

WIBO Boom Boom Mascara

30
Rzęsy w rozmiarze XXL? Czemu nie :) Wydłużenie i pogrubienie to jest to, co potrzebuję. Tusz do rzęs Wibo Boom Boom Mascara według producenta ma to mi zagwarantować. 



Opakowanie mascary jest normalne, choć limonkowa zieleń mnie nie urzeka. Jednak ważne jest to co w środku. 



Silikonowa szczoteczka mnie bardzo zaskoczyła. Jest ona dużych rozmiarów, natomiast wypustki są bardzo krótkie, na szczęście gęsto rozstawione. Przyznam się, że pierwsze spotkanie nie należało do tych pozytywnych, ponieważ bardzo skleiła moje rzęsy, a później strasznie się osypywał. Jednak problemy są po to, aby je rozwiązywać. Odrzuciłam wszelkie przyzwyczajenia i starałam się tak je zmienić, aby uzyskać tym tuszem ten efekt sztucznych rzęs. Teraz aplikacja tuszu nie sprawia mi problemów, zajmuje mi to niewiele czasu. Rzęsy są pogrubione od nasady i bardzo wydłużone. Jak tego dokonałam?

  • Szczoteczka nakłada zbyt wiele produktu, dlatego przed użyciem nadmiar płynu należy usunąć. 
  • Do tej szczoteczki należy się przyzwyczaić i nauczyć się jej używać. Jest ona duża, dlatego może niektórych przerazić. Raczej zygzakowate ruchy szczoteczką nie wchodzą w grę. 
  • Tusz ma mikrowłókna, które nadbudowują rzęsy. Dwie warstwy pozwalają na uzyskanie efektu sztucznych rzęs. Niestety trzeba uważać na problemy. Te mikrowłókna potrafią się osypywać w ciągu dnia. Na pewno dzieje się tak przy świeżym tuszu. Mój odstał miesiąc i teraz o wiele lepiej mi się go używa i osypywanie jest minimalne, jeżeli już jest. Po drugie, należy uważać na grudki - ważne jest tutaj dobre rozczesanie rzęs. Można sięgnąć po grzebyki, ale już samą szczoteczką od tuszu także da się to zrobić.
  • I przede wszystkim - nadmiar tutaj szkodzi. Jednak po kilku aplikacjach można wyczuć ile tuszu czy warstw potrzebujemy.

Na zdjęciach rzęsy wymalowałam dwoma warstwami tuszu. Do rozczesania nie użyłam żadnych wspomagaczy typu grzebyki itp. Myślę, że nie jest źle :)




Tusz Boom Boom Mascara, moim zdaniem, nie każdemu przypadnie do gustu. Wiele osób już po pierwszej aplikacji może czuć się rozczarowana. Ale myślę, że można się do niego z czasem przekonać. Pytanie brzmi, czy warto? Na te pytanie musicie już sobie same odpowiedzieć. :)



Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

wtorek, 20 stycznia 2015

Party Time z MySecret

21
Poczwórne paletki MySecret Natural Beauty spokojnie mogę nazwać Odkryciem Roku. Firma wypuściła aż cztery wersje kolorystyczne. O dwóch z nich już pisałam: Nude oraz Night Out. Dzisiejszy post będzie dotyczył Party Time. Myślę, że nikogo nie zaskoczy fakt, że będą prawie same ochy i achy.

Opakowanie paletki jest wykonane z solidnego plastiku, kwadratowe z przezroczystym wieczkiem. Nie stwarza problemów przy otwieraniu. Na odwrocie palety są zawarte wszystkie ważne informacje: opis oraz skład. Do zestawu dołączona jest pacynka.


Za pomocą tych cieni można wykonać różne makijaże od tych mocnych po te delikatne, ponieważ  w zestawie są cienie jasne i ciemne. Dodatkowo są one bardzo dobrze napigmentowane i można za pomocą nich budować kolor. Każdy z cieni ma inne wykończenie, dzięki czemu makijaż nie będzie płaski. Mieszając je ze sobą można uzyskać naprawdę ciekawy efekt.

Jasna cytrynka oraz beż z tonami różowymi mają wykończenie satynowe,  bardzo szybko przyczepiają się do powieki. Lubią się raczej z płaskimi, syntetycznymi pędzlami. Konsystencja jest mokra i raczej się nie osypuje.
Fiolet jest bardzo ciekawy. Ma wykończenie matowe, choć dodając odrobinę innego cienia z zestawu można uzyskać satynowe wykończenie. Jest niesamowicie napigmentowany i świetnie buduje się nim kolor. Bardzo dobrze się go rozciera puchatymi pędzlami i można uzyskać różowy dymek. Cień jest raczej suchy, przez co może się osypywać.
Pomarańcz ma wykończenie metaliczne. Nie jest tak dobrze zmielony jak pozostałe kolory w paletce. Przez co trochę się osypuje. Tak jak jasne cienie lubi się z pędzlami płaskimi i dobrze przyczepia się do skóry.
Wszystkie cienie są bardzo trwałe. Wytrzymują do demakijażu (u mnie nawet do 12h). Problematyczne może być osypywanie, jednak używając odpowiednich pędzli i strzepując z nich nadmiar cieni, można sobie z tym poradzić.


Makijaż wykonałam w całości cieniami z tej paletki. W zewnętrznym kąciku jest fiolet, na środku pomarańcz, natomiast w wewnętrznym kąciku jasnożółty cień. Jasny beż znalazł się pod brwiami. Kreskę wykonałam linerem w pisaku MySecret Waterproof Eyeliner natomiast rzęsy wytuszowałam maskarą Loreal Volume Million Lashes.




Paletki MySecret Natural Beauty są dostępne w Drogeriach Natura, kosztują 11,99zł.


Macie tę paletkę? Jeżeli tak, to jakie są Wasze wrażenia?

Pozdrawiam


Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia