poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Makijaż w ciepłych brązach z zielonym akcentem

3

Lubię bawić się kolorami. Według mnie, najlepszy czas na to jest latem, gdy otaczający nas świat jest wielobarwny. Można wtedy dostrzec kombinacje kolorystyczne, które nie są typowe i na pierwszy rzut oka, niekoniecznie trafione. Kierując się tymi obserwacjami, postanowiłam to wykorzystać w makijażu. 




Tym razem połączyłam ze sobą ciepłe odcienie brązów z zimną jasną zielenią. Początkowo obawiałam się, że nie do końca te barwy będą do siebie pasować. Jednak ostatecznie jestem zadowolona z końcowego efektu. Otaczający nas świat jest najlepszą inspiracją.



LISTA KOSMETYKÓW:
//TWARZ (FACE)//
- Clarins Everlasting Foundation 107 Beige
- Makeup Atelier Paris Waterproof Liquid Foundation FLW4Y
- Catrice Liquid Camouflage 020
- Laura Mercier Loose Setting Powder Translucent
- Kobo Professional Matte Blush Palette 
- Diorskin Nude Tan Sun Powder 003
- My Secret Face Illuminator Powder  Princess Dream
//BRWI (BROWS)//
- Kobo Professional Eyebrow Colour 302 Ash
//OCZY (EYES)//  
- Zoeva Eyeshadow Fix Matte
- Sigma Beauty Gel Eye Liner Wicked 
-Zoeva Rodeo Belle Eyeshadow Palette: Bang Bang, Hot Wind
- MekaupGeek Eyeshadow:  Mirage, Desert Sands, Bada Bing, Taupe Notch, Rockstar
- False Lashes 
- L'Oreal False Lash Superstar XFiber Mascara 
//USTA (LIPS)// 
- Kobo Professional Matte Lips 405 Passiflora Tea


 
 


Łączycie ze sobą kolory, które do siebie nie pasują, czy może jednak trzymacie się sprawdzonych kombinacji kolorystycznych?

Pozdrawiam :)

 
   
Czytaj dalej »

środa, 16 sierpnia 2017

Kobalt i Fiolet - Jak je nosić? || Makijaż wakacyjny dla zielonookich.

5

 

Wakacje powoli dobiegają ku końcowi, warto wykorzystać najbliższe wolne dni. Może spotkanie ze znajomymi? Albo impreza aż do rana? Jeżeli szukasz makijażu w wakacyjnych kolorach. który świetnie się nada na szaloną noc, to trafiłaś w dobre miejsce. 

 



Niebieskie cienie zazwyczaj nie wyglądają zbyt dobrze na oczach i kojarzą się z tandetą. Moje odczucia w stosunku do tego koloru są odwrotne. Uwielbiam wszelkie nasycone kobalty i granaty, ponieważ świetnie podkreślają zieleń moich tęczówek. Dodanie fioletu, który jest stworzony do takich oczu, powoduje mega efekt. Oba kolory kocham i mogłabym je nosić ciągle i wszędzie. Jednak warto pamiętać o pewnych zasadach, którymi się kieruję i powodują, że nigdy niebieski makijaż nie będzie Wam się kojarzył z tandetą. 



Kobalt świetnie pasuje do dymków i wtedy makijaż wygląda obłędnie. Łączę go z czernią albo ciemnym brązem. Dobrze jest go nałożyć na środek powieki i rozcierać granice, aby połączył się z innymi kolorami. Wewnętrzne kąciki zawsze rozjaśniam. Tym razem dodałam dużo błysku. Mieniący się pigment na różowo świetnie współgrał z górną i dolną powieką, na której nałożyłam intensywny fiolet, który pięknie się mieni.



Lista kosmetyków:
//TWARZ (FACE)//

- Foundation Makeup Atelier Paris 2NB

- Catrice Liquid Camouflage 020

- Laura Mercier Loose Setting Powder Translucent

- Kobo Professional Matte Blush Palette

- Diorskin Nude Tan Sun Powder 003

- My Secret Face Illuminator Powder  Princess Dream

//BRWI (BROWS)//

- Inglot Brow Liner Gel 12

//OCZY (EYES)//

- Zoeva Eyeshadow Fix Matte

- Sigma Beauty Gel Eye Liner Wicked

- Sigma Eyeshadow Palette Nightlife by Camila Coelho: Bijou, Panache, Boogie, Urbanette, Leather Pants, After Hours

- My Secret Glam & Shine Eyeshdow: Metal Violet, Metal Cobalt 11

- Kobo Professional Pure Pearl Pigment 512 Cherry Sparks

- Inglot Duraline

- False Lashes

- L'Oreal False Lash Superstar XFiber Mascara

//USTA (LIPS)//

- Kobo Professional Matte Liquid Lipstick 405 Passiflora Tea






Jeżeli lepiej się czujesz w fioletach, to odwróć kolory. Niebieski cień świetnie się sprawdza jako podkreślenie dolnej powieki. A może niebieska kreska wzdłuż górnej linii rzęs? Nawet przy brązowych cieniach świetnie odświeża spojrzenie. A może w inny sposób przemycasz ten kolor w swoim makijażu? 

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

niedziela, 13 sierpnia 2017

Szarości na oczach - Prosty makijaż wieczorowy

8

Jak Wam mija niedziela? U mnie spokojnie. Zrobiło się odrobinę chłodniej i wzięła mnie chęć na malowanie. Początkowo, po prostu miał to być lekki, dzienny makijaż, nic szczególnego do pokazania. Chciałam jedynie podkreślić odrobinę oczy i ujednolicić cerę. Jednak w trakcie jego wykonywania wyszło intensywniej, mocniej. Oczy są na pierwszym planie, choć usta nie ustępują im miejsca. Mimo ciemnej oprawy oczu makijaż prezentuje się świeżo. 

 


Do wykonania makijażu oczu użyłam paletki cieni Urban Decay Smoked Palette. Użyłam czterech kolorów: jasnego matowego beżu Kinky, który lubię stosować pod łuk brwiowy lub aby rozetrzeć górne granice cieni. W załamanie powieki nałożyłam jasno brzoskwiniowy cień Freestyle. Zewnętrzne kąciki oczu przyciemniłam matowym brązem Backdoor. Ten piękny połyskujący szary cień to Mushroom. Świetnie prezentuje się na całej powiece. Być może na tym etapie makijaż byłby lekki, jednak narysowałam czarną kredką Kobo Professional Smoky Eyes Pencil kreski na górnej i dolnej powiece. W wewnętrznym kąciku nałożyłam piękny rozświetlacz z paletki róży Makeup Revolution. Kolory z niej także wylądowały na policzkach. Brwi podkreśliłam pomadą Inglot AMC Brow Liner  Gel o numerze 12, natomiast rzęsy porządnie wytuszowałam za pomocą maskary MaxFactor 2000 Calorie.



Wszelkie zaczerwienienia oraz wypryski ukryłam za pomocą palety korektorów L'oreal Infaillible Total Cover. Cerę ujednoliciłam za pomocą dwóch podkładów: Clarins Everlasting Foundation 107 Beige, który musiałam przyciemnić Makeup Atelier Paris Waterproof Liquid Foundation FLW4Y. Na policzkach jest mieszanka róży i rozświetlaczy z paletki Makeup Revolution Ultra Blush Palette Sugar and Spice.

Nie przepadam za intensywnymi kolorami na ustach, jednak postanowiłam je ładnie podkreślić. Sięgnęłam po piękną różową pomadkę z kolekcji wiosna/lato Kobo Professional Matte Lips 423 Lychee Tree



Wiem, że nie jest to dzienny makijaż, ale ja się bardzo dobrze w nim czułam. Lubię, kiedy moje oczy są mocniej podkreślone i tak też było dzisiaj. Na co dzień, gdy mam 15 minut na makijaż, to wtedy ograniczam go do minimum. Ale długi weekend i więcej wolnego czaso pozwala na odrobinę zabawy. 

Pozdrawiam :)

 
Czytaj dalej »

piątek, 11 sierpnia 2017

W poszukiwaniu podkładu idealnego || MakeUp Atelier Paris HD FOUNDATION AIRBRUSH - Płynny podkład HD

4


Rozpoczynam nową serię na blogu: W poszukiwaniu podkładu idealnego. Niestety ostatnio moi ulubieńcy dziwnie wyglądają na mojej skórze, dodatkowo lata mijają, mam już inne potrzeby. Nadal potrzebuję krycia, ale bez efektu maski, bez płaskiego matu, bez pokazywania tych wszystkich niedoskonałości. Ciągle coś kupuję i testuję. Od sklepu ladymakeup.pl otrzymałam podkład Makeup Atelier Paris HD FOUNDATION AirBrush, który może być także rozprowadzany za pomocą aerografu. Na temat tego kosmetyku jest dużo dobrych opinii, czas na moje pięć groszy.

 



Dlaczego szukam ideału? Niestety Revlon Colorstay zaczął coraz częściej u mnie na twarzy brzydko wyglądać, uwidacznia wszystko, co chciałabym ukryć. Nie wiem w czym jest problem, podejrzewam, że nie współgra z pielęgnacją, którą ostatnio stosuję, albo po prostu cera ma już dość. Dobrze się spisywał u mnie Estee Lauder Double Wear, jednak zaginął podczas podróży do Warszawy. Podejrzewam, że ktoś miał lepkie rączki, bo i perfumy zaginęły. No cóż, zauważyłam to dopiero w domu i już nic z tym nie mogłam zrobić. Teraz też jestem w trakcie testowania Clarins Everlasting Foundation, jednak nie trafiłam z kolorem i w lecie jest on troszeczkę za jasny. Staram się go przyciemniać i udaje mi się to z różnym skutkiem.



Opakowanie Makeup Atelier Paris HD FOUNDATION AirBrush, w porównaniu z innymi podkładami tej firmy, jest dość ubogie i po prostu nie zachęca do zakupu. Jednak każdy wizażysta targający kilkanaście buteleczek będzie zadowolony. W małej plastikowej buteleczce znajduje się 30 ml podkładu, który ma konsystencję bardzo płyną, lejącą. Posiadam kolor AIR2B, który ma żółte i różowe tony. Podkład jest na bazie wody, silikonowego oleju lotnego, mikronizowanych pigmentów oraz żywicy silikonowej. Dzięki temu według producenta można uzyskać naturalny efekt o wyjątkowej gładkości, bez widocznych niedoskonałości. A jak jest naprawdę?



Miałam duży problem z dopasowaniem odpowiedniego narzędzia do nakładania podkładu. Niestety gąbki typu Beauty Blender czy pędzle Flat Top strasznie dużo piją kosmetyku, przez co staje się on niewydajny. W końcu podkład został stworzony dla profesjonalistów, którzy będą go rozprowadzać aerografem. Niestety takowego sprzętu nie posiadam, więc musiałam szukać dalej. Najlepsza wydajność jest chyba przy rozprowadzaniu go palcami lub pędzlem typu duo-fibre - używam do tego pędzla Maestro 145. 



Podkładem MAP AirBrush trzeba budować krycie. Mam cerę z masą niedoskonałości, małych krostek, przebarwień, rozszerzonych porów. Pierwsza cienka warstwa niestety nic nie zakrywa, ujednolica jedynie kolor cery. Nie matuje, cera ma delikatny naturalny glow, wygląda bardzo ładnie, choć wszelkie przebarwienia są widoczne. Zawsze nakładam drugą warstwę podkładu i wtedy jest o wiele lepiej. Większość przebarwień jest przykrytych, jednak w ruch musi pójść korektor lub kamuflaż. Nie uwidacznia rozszerzonych porów, minimalnie je zakrywa. Jak wygląda cera? Bardzo naturalnie, jakbym na niej nic nie miała. Nawet po przypudrowaniu po chwili jest zdrowy i świeży błysk cery. Nie osiągnie się nim płaskiego, silnego matu, czy efektu maski. I to prawda, na zdjęciach wygląda bardzo ładnie, jest praktycznie niewidoczny. Trwałość podkładu jest bardzo dobra, ma on wodoodporną formułę, więc nie groźne dla niego są łzy czy pot. Dobrze się spisuje na mojej tłustej strefie T, przy noskach i na brodzie nic się złego nie dzieje. Po kilku godzinach jednak muszę sięgnąć po bibułki matujące i zebrać nagromadzone sebum. Biorąc pod uwagę to wszystko, co do tej pory napisałam, ten podkład świetnie będzie się sprawdzał przy większych wyjściach takich jak wesele.



Czy jest to mój ideał? Niestety nie. Potrzebuję podkładu bardziej kryjącego już po pierwszej warstwie. MAP HD Foundation świetnie się sprawdza przy cerach mało wymagających, które potrzebują lekkiego lub średniego krycia i nie mają zbyt wiele do ukrycia. Dobrze też wygląda na cerach dojrzałych, bo nie podkreśla naturalnych zmarszczek. Tak jak pisałam wyżej, moja cera nie należy do ideałów i posiada wszystko, czego mieć byśmy nie chcieli. Wolę sięgnąć po podkład wodoodporny MAP  Waterproof Liquid Foundation. Lepiej się w nim czuję i nie muszę budować krycia. Szkoda, że nie daje takiego samego wykończenia jak MAP HD, bo myślę, że wtedy skłonna byłabym zakończyć poszukiwania podkładu idealnego. Jednak nadal szukam, może Wy macie jakieś propozycje? Co u Was się sprawdza najlepiej?

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

wtorek, 8 sierpnia 2017

BURGUNDY LOVE || Makijaż

9

Niedawno obchodziłam urodziny, kolejne osiemnaste. W prezencie od młodszej siostry dostałam paletkę cieni Zoeva. Muszę przyznać, że siostra to dobry słuchacz, bo już wielokrotnie powtarzałam, że moje wymarzone prezenty to cienie lub pędzle Zoeva. W taki oto sposób trafiła do mnie pierwsza paleta cieni Rodeo Belle





Pewnie wcześniej bym Wam ją pokazała, bo mam ją od ponad tygodnia, jednak ostatnio w ogóle się nie malowałam. Przywiozłam znad morza paskudny katar i zapalenie ucha. Bolała mnie połowa twarzy, nie mogłam nawet otworzyć ust, z nosa się ciągle lało. Na szczęście od wczoraj jest już lepiej i w końcu mogłam po nią sięgnąć.



Na instagramie wczoraj pokazywałam Wam szybki dymek wykonany paletką Zoeva Rodeo Belle. Natomiast na dzisiaj zaplanowałam coś bardziej wyrazistego i nieszablonowego. Paletka jest dobrze skomponowana i można za jej pomocą wykonać lekkie, dzienne makijaże albo wieczorowe, ciemne malunki. Dzisiejszy makijaż należy do tej drugiej grupy. Podkreśliłam oczy mocniej niż zazwyczaj. Czarna kreska oraz mocno wytuszowane rzęsy robią swoje. Kącik zewnętrzny powieki wycieniowałam brązem oraz pięknym burgundem. Kącik wewnętrzny rozjaśniłam pięknym jasnym cieniem, który ma ładne satynowe wykończenie. Do tego pasowały mi ciemniejsze usta. Matowa pomadka w brązowym odcieniu świetnie się spisała.



Lista kosmetyków:
//TWARZ (FACE)//

- Revlon Colorstay Makeup 180 Sand Beige and 330 Natural Tan

- Kryolan Concealer Circle No.2

- Catrice Liquid Camouflage 020

- Laura Mercier Loose Setting Powder Translucent

- Kobo Professional Matte Blush Palette

- Kobo Professional Face Contour Stick Sculping, Highlighting

- My Secret Face Illuminator Powder  Princess Dream

//BRWI (BROWS)//

- Kobo Professional Eyebrow Colour 302 Ash

//OCZY (EYES)//

- Zoeva Eyeshadow Fix Matte

- Sigma Beauty Gel Eye Liner Wicked

- Zoeva Rodeo Belle Eyeshadow Palette: Early Sunrise, Rodeo Ready, Cactus Flower, Western Diva, Bang Bang

- Urban Decay Smoked Eyeshadow Palette Kinky, Blackout

- Inglot Duraline

- L'Oreal False Lash Superstar XFiber Mascara

//USTA (LIPS)//

- Kobo Professional Matte Lips 408 Brownie





Makijaż świetnie się nada do klubu czy nawet na wieczorne wyjście "na piwo". Chodziłam w nim cały dzień i dobrze się czułam. Praca z tymi cieniami jest bardzo dobra, choć jeszcze jest za wcześnie na wydanie wiążącej opinii. Na pewno chciałabym także zobaczyć inne paletki Zoevy. Coś polecacie albo odradzacie? Jakie paletki cieni są Waszymi ulubieńcami?





Pozdrawiam :)




Czytaj dalej »

niedziela, 6 sierpnia 2017

Neonowe szaleństwo na paznokciach || MY SECRET

8

Latem można szaleć! Soczyste kolory na paznokciach pięknie się prezentują i współgrają z lekką opalenizną. My Secret w tym roku wypuściła limitowaną edycję lakierów do paznokci w neonowych kolorach. Neon Color Nail Polish to kolekcja pięciu nasyconych wakacyjnych odcieni.



Lakiery MySecret bardzo lubię. Nie są zbyt drogie, do wyboru jest masa kolorów, a do tego bardzo często są dostępne ciekawe limitowane edycje. Opakowania oraz pędzelek się nie zmienia - buteleczki są kwadratowe, natomiast pędzelek dość duży, lekko spłaszczony. Nie mam problemów z ich używaniem. Trwałość będzie do trzech dni, jak to z tego typu lakierami bywa. Dla mnie jest to wystarczające, bo lubię często zmieniać kolory na paznokciach.



Tak jak wspominałam, w ofercie jest pięć neonowych kolorów. Każdy z nich ma nazwę owocu, z którym od razu się kojarzy. Lime to soczysta żółć z domieszką zieleni, Orange to intensywna pomarańcza, Strawberry to pomarańczowa czerwień z odrobiną różu. Cherry to piękny neonowy róż. Jednak serce skradł mi fiolet, czyli Blackberry, jest nieziemski.



Kolory na próbnikach prezentują się świetnie. Do pełnego krycia potrzebne były dwie cieńsze warstwy. Radzę nie nakładać jednej grubej, ponieważ lakier będzie schnąć w nieskończoność.


Lakiery są dostępne w Drogeriach Natura i kosztują 9,99zł za sztukę. Aktualnie trwa promocja -40% na wszystkie kosmetyki, więc można szaleć. Który kolor byście przygarnęły?


Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

czwartek, 3 sierpnia 2017

SHINYBOX LIPIEC Pool Party

4

Przed samym wyjazdem nad morze oraz w trakcie jak tam byłam, przyszło do mnie kilka paczek z kosmetykami. Wróciłam w poniedziałek wieczorem i tak naprawdę za oglądanie wzięłam się dopiero we wtorek. Jednak ukrop nie sprzyjał robieniu zdjęć. Na szczęście wczoraj było troszkę chłodniej i udało mi się sfotografować kilka produktów, które w najbliższym czasie Wam pokażę. Na pierwszy rzut idzie jeszcze lipcowe pudełko ShinyBox Pool Party. Wiem, że już mamy sierpień, jednak z przyczyn wyżej wymienionych nie miałam jak pokazać Wam zawartości. Na szczęście, pudełko jest dostępne na stronie, więc jeżeli zawartość Wam się podoba, to macie jeszcze szansę na zakupy.



Dzisiaj będzie tylko pierwsze wrażenie. Nie wiem, czy na dłużej pochylę się nad jakimś kosmetykiem, bo niestety lipcowa edycja nie przypadła mi jakoś bardzo do gustu. Może z dwa kosmetyki mi się przydadzą, reszta niestety nie. Poza tym, oczekiwałam jednak czegoś innego. Myślałam, że znajdę krem z filtrem, samoopalacz, mgiełkę ochładzającą, wodę termalną czy wodoodporną maskarę do rzęs. Teoretycznie, każdy z tych kosmetyków, które znalazłam w lipcowym pudełku, można użyć przed, w trakcie, a nawet po imprezie na basenie. Jednak to do mnie nie przemawia. Ale może ja mam jakieś skrzywione skojarzenia? Aby nie przedłużać, zobaczcie co znalazło się w lipcowym pudełku ShinyBox.



Zacznę od kosmetyku, o którym wiedziałam, że będzie w pudełku. Kueshi Żel Aloesowy 98% to strzał w dziesiątkę. Każdy z nas wie, że aloes ma dobroczynny wpływ na naszą skórę. Nawilża, regeneruje i dezynfekuje. U mnie już poszedł w ruch. Po kąpielach słonecznych nad morzem mojemu synowi schodzi skóra z nosa i policzków. Pierwsze co zrobiłam po otworzeniu pudełka, to posmarowałam jego buzię żelem co świetnie ukoiło swędzenie. Widzę, że suche skórki tak nie odstają i przede wszystkim syn nie chodzi i nie kwęka, że go piecze, swędzi itp. Druga sprawa, ukąszenia. W tym roku w Międzyzdrojach było pełno komarów. Spokojnie nie można było posiedzieć na plaży. Mimo używania środków na komary, przyjechaliśmy do domu w bąblach. U mnie często występuje lekka alergiczna zmiana i po posmarowaniu widzę, ze miejsce ukąszenia się zmniejsza. Aloes rządzi! 




Syoss Szampon do włosów Hair Reconstruction z linii Salonplex to szampon odbudowujący przeznaczony do zniszczonych włosów. Ma za zadanie odbudować zerwane wiązania i zregenerować włosy. Hmmm... zużyć to zużyję, moje włosy są farbowane, więc na pewno ich struktura jest zachwiana, ale nie oczekuję nie wiadomo czego. Kilka razy używałam szamponów z tej firmy i było ok. Zobaczymy jak będzie tym razem.



Peeling oraz maska do stóp Efektima na pewno zużyję. Są to dwie saszetki produktu, który ma za zadanie doprowadzić do dobrego stanu nasze stopy po ciężkim dniu. W lecie często chodzę w sandałach, więc staram się nie straszyć ani siebie, ani innych złą kondycją pięt. Używam wielu preparatów, aby ładnie się one prezentowały, więc tym bardziej jestem ciekawa efektu, jaki uzyskam po tym zabiegu.



Bardzo żałuję, że pudełko nie dotarło do mnie przed wyjazdem nad morze, ponieważ były chwile, że żałowałam, że nie zaopatrzyłam się w tego typu produkt. Antybakteryjny żel do rąk CleanHands bardzo by mi pomógł. Wszelkie wyjazdy nad morze wiążą się z milionami osób, z którymi dzielisz klamki, krzesła, ubikacje. Uwierzcie, że nadmorskie restauracje nie są w stanie odpowiednio zadbać o higienę takich miejsc i o dostępność podstawowych akcesoriów, jakim jest na przykład mydło. Oczywiście, miałam zawsze ze sobą nawilżone chusteczki, jednak nieraz to nie wystarczało i na samą myśl o tym, z czym miałam kontakt, przechodzą mnie ciarki. Mała tubka antybakteryjnego żelu spokojnie mieści się w torebce, więc można ją nosić ze sobą. Co więcej, żel nie wymaga użycia wody. Wystarczy go rozsmarować w dłonie i mamy pewność, że wszelkie bakterie zostały wybite. Jeżeli przed Wami jest urlop nad polskim morzem, zaopatrzcie się w tego typu kosmetyki. Odetchniecie z ulgą.



W lipcowym pudełku są aż cztery kosmetyki kolorowe. Aż takiej ilości jeszcze nigdy nie było. No cóż, na imprezę trzeba się przygotować, nawet jeżeli jest ona na basenie.  Z Catrice można było otrzymać jeden z dwóch kosmetyków. U mnie padło na Żelowy Lakier do paznokci Iconails w pięknym czerwonym kolorze 05 It's All About That Red. Jest to na tyle uniwersalny kolor, że będzie pasować do wszystkiego i na każdą okazję. 



Kolejnym kolorowym kosmetykiem jest cień do powiek Virtual w kolorze 006 Perfetto. Jest to bardzo ładny jasny róż o satynowym wykończeniu. Pigmentacja jest bardzo dobra, świetnie przyczepia się skóry i się nie osypuje. Postaram się o nim nie zapomnieć i użyć go przy najbliższym makijażu. 



Niezbyt często sięgam po błyszczyki do ust, jednak kosmetyk od Vipery w ogóle nie przypadł mi do gustu. Kolor, który mi się trafił to Snow Flakes, czyli bezbarwny błyszczyk z milionem brokatowych drobinek. Jest strasznie klejący i moje włosy ciągle przyklejały się do ust. Nie, z tego miłości nie będzie. Na plus jest opakowanie, bo magnetyczne z serii Magnetic Play Zone. Można ze sobą łączyć w piramidkę różne rodzaje kosmetyków.



Ostatni kolorowy kosmetyk, to Joko Baza pod makijaż Smooth Your Face. Tego produktu jestem ciekawa, poniważ ma wygładzić i zmatowić cerę. Zobaczę też, czy przedłuża trwałość makijażu. 



Mój małżonek zawsze biadoli, czemu w tych wszystkich paczkach i przesyłkach nie ma nic dla niego. Zawsze mu powtarzam, że przecież używa szamponów, odżywek, żeli, balsamów. Ale dla niego to za mało. W tym boxie w prezencie znalazłam próbkę Antyperspirującego odżywczego kremu do stóp stworzonego dla mężczyzn od ManFoot. Dobrze mi znana firma Shefoot stworzyła linię specjalnie dla naszych Panów. Oprócz tego otrzymałam kod rabatowy -35% na tę linię. Jeżeli ktoś z Was planuje tam robić zakupy, to napiszcie, z chęcią Wam kod udostępnię.



Na sam koniec pokażę Wam kosmetyk, który otrzymały Ambasadorki ShinyBox. Jest to Schwarzkopf  Repair Rescue Micelarna odżywka oczyszczająca z linii profesjonalnej. W czerwcowym pudełku znalazła się miniaturka tego produktu i powiem szczerze, że świetnie się spisała na moich włosach: były one nawilżone i sypkie, ładnie się układały. Teraz mam do dyspozycji 500ml tego produktu i jestem tym faktem zafascynowana. 


Jak sami widzicie, zawartość lipcowego pudełka nie rzuca na kolana. Ja zawsze wychodzę z założenia, że z każdym kosmetykiem można coś zrobić, jednak oprócz kilku produktów nie ma nad czym się zachwycać. Żel aloesowy Kueshi oraz baza pod makijaż Joko chyba najbardziej trafiły w mój gust. Oraz oczywiście żel antybakteryjny CleanHands. Reszta niestety nie zachwyca zbytnio, albo nawet i odpycha, jak to ma miejsce na przykład w przypadku błyszczyka Vipera. A Wam co się najbardziej spodobało? 

Plusem jest to, że w pudełku jest dużo polskich kosmetyków, jednak z drugiej strony, są to raczej pozycje z tej niższej półki. Chyba jednak wolałabym z trzy porządniejsze kosmetyki plus kilka próbek, niż pięć takich, po które raczej nie sięgnę i rozejdą się w świat (przy dobrych wiatrach). Mimo wszystko, polecam Wam subskrypcję pudełek ShinyBox, bo zawsze można znaleźć coś fajnego, co akurat nam przypadnie do gustu. Poza tym, zawsze wartość wszystkich kosmetyków to minimum 200 złotych. Zatem w ostatecznym rozrachunku się opłaca. 

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia