środa, 18 października 2017

Jesienny makijaż || Autumn Mist

3

Przychodzę do Was z kolejnym makijażem. Tym razem ponownie sięgnęłam po paletkę Anastasia Beverly Hills Modern Renaissance. Przed napisaniem recenzji chciałabym ją dobrze poznać i stworzyć wiele makijaży. 




Tym razem pokusiłam się o inną technikę - skupiłam się na rozmytej kresce wzdłuż linii rzęs, którą dodatkowo roztarłam burgundowym cieniem. Załamanie powieki delikatnie podkreśliłam, a na resztę powieki nałożyłam jaśniejszy cień. Natomiast ciemne usta dobrze współgrały z całością. Całość od razu skojarzyła mi się z mgłą, stąd też taka nazwa. 



Lista kosmetyków:

//TWARZ (FACE)//
- L'Oreal Infallible 24H Matte 12 Natural Rose
- Catrice Liquid Camouflage 020
- Laura Mercier Loose Setting Powder Translucent
- Kobo Professional Matte Blush Palette
- The Balm Bahama Mama
- My Secret Face Illuminator Powder  Princess Dream

//BRWI (BROWS)//
- Anastasia BeverlyHills Dipbrow Pomade Taupe

//OCZY (EYES)//
- Zoeva Eyeshadow Fix Matte
- Kobo Professional Smoky Eyes Pencil
- Anastasia BeverlyHills Modern Renaissance Palette: Tempera, Warm Taupe, Love Letter, Venetian Red, Buon Fresco
- MakeupGeek Eyeshadow Phantom
- Donegal False Lashes
- Max Factor 2000 Calorie Mascara

//USTA (LIPS)//
- Kobo Professional 408 Brownie



Co sądzicie o takich barwach w makijażu? Lubię po te kolory sięgać jesienią, a Wy?

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

niedziela, 15 października 2017

WIECZOROWY KOBALTOWY MAKIJAŻ || MORPHEBRUSHES PALETTE

8

Jest dużo kosmetyków, do których wzdycham i chciałabym je po prostu mieć. Powoli spełniam swoje zachcianki, choć gdyby się zastanowić, wcale tego nie potrzebuję, moje szafki uginają się od kosmetyków i jestem świadoma tego, że nigdy przenigdy ich nie zużyję. Jednak nowości kuszą. Podobnie było z nową paletą MorpheBrushes stworzoną we współpracy z Jaclyn Hill - od kiedy ją zobaczyłam, to jej zapragnęłam. Kolory w niej bardzo mnie urzekły, kolejne jej zdjęcia tylko potwierdzały, że będę z niej zadowolona. Przed zakupem powstrzymywał mnie brak kasy oraz to, że ciągle była niedostępna w sklepach. Udało mi się odłożyć potrzebną kwotę i czekałam, aż się pojawi. Na polskich stronach była dość duża przebitka, na stronie MorpheBrushes koszty przesyłki były większe niż koszt paletki, więc pozostały mi sklepy angielskie. Pod koniec września udało mi się ją upolować na BeautyBuy - pół dnia odświeżania strony i jej przeciążenie, kolejki na wejście do sklepu sięgające 30tyś - pokonałam takie trywialne przeszkody. Paletka kosztowała mnie niecałe 200zł (w polskich sklepach widziałam ją w cenie ok 260-270zł), dotarła do mnie po ponad tygodniu. I tak - opłacało się czekać! 






Dopiero w ten weekend miałam czas, aby wypróbować kolory w paletce. W kobalcie się zakochałam, więc wiedziałam, że go użyję. Lubię też użyć najciemniejszego koloru z danej palety, bo można po tym poznać, jak będzie wyglądała współpraca z cieniami. Więc nikogo nie powinno dziwić, że ostatecznie makijaż jest czarno-kobaltowy. Początkowo miał być zwykły dymek, jednak pokusiłam się o delikatne cut crease. Do tego wzdłuż linii rzęs namalowałam kreskę za pomocą linera Rimmel, na którego skusiłam się na promocji w Rossmannie - po pierwszym użyciu nie jestem z niego zadowolona. Nie zabrakło sztucznych rzęs - od kiedy trafiły do mnie rzęsy od Donegal, bardzo je polubiłam, oba modele mi się podobają, jednak przy ciemniejszych makijażach wybieram te bardziej dramatyczne, wyrazistsze. Usta pozostawiłam neutralne - pomalowałam je moją ulubioną pomadką L'oreal.




Lista kosmetyków:
//TWARZ (FACE)//

- L'Oreal Infallible 24H Matte 12 Natural Rose

- Catrice Liquid Camouflage 020

- Laura Mercier Loose Setting Powder Translucent

- Kobo Professional Matte Blush Palette

- The Balm Bahama Mama

- My Secret Face Illuminator Powder  Princess Dream

//BRWI (BROWS)//

- Anastasia BeverlyHills Dipbrow Pomade Taupe

//OCZY (EYES)//

- Zoeva Eyeshadow Fix Matte

- MorpheBrushes & Jaclyn Hill Palette

- Donegal False Lashes

- Rimmel Colour Precise Eyeliner 001 Black

- L'Oreal Mascara Paradise Extatic

//USTA (LIPS)//

- L'Oreal Color Riche Matte 103 Blush in a Rush




Post ze swatchami z tej paletki na pewno stworzę, jednak przed ostateczną opinią chciałabym wypróbować więcej kolorów, a to oznacza więcej makijaży. Jednak jeżeli zastanawiacie się nad zakupem palety cieni MorpheBrushes & Jaclyn Hill, to potwierdzam to, co Wam szepce gdzieś  z tyłu głowy - musicie ją mieć! Będziecie zadowolone. 

Pozdrawiam :)




Czytaj dalej »

poniedziałek, 9 października 2017

KOSMETYKI DLA PANÓW, CZYLI MBOX. A DLA PAŃ - NATURALNIE PIĘKNA VIII || PUDEŁKA SHINYBOX INSPIREDBY

0

Nie tak dawno pokazywałam Wam zawartość wrześniowego ShinyBox'a, a już mam kolejne dwa pudełka, które są naprawdę fajne. Pierwszy z nich to InspiredBy Naturalnie Piękna, gdzie znajdują się kosmetyki o naturalnych i przyjemnych składach. Większość z nich zazwyczaj bardzo mi przypada do gustu, moja skóra i cera bardzo je lubi. Natomiast drugie to MBox, czyli pudełko dla panów. Jest to nowy produkt od ShinyBox. Mój małżonek zawsze kręci nosem, jak do mnie przychodzą kolejne paczki (czy to z współprac czy moje własne kupione - choć zawsze mówię, że wszystkie są z współprac, aby mi nie marudził, że ciągle na coś wydaję pieniądze). Tym razem z zaciekawieniem przyjął fakt, że coś jest też dla niego. Zobaczcie co znaleźliśmy w najnowszych pudełkach ShinyBox.



 

 

MBOX IT'S A MAN'S WORLD



Pierwsze pudełko z kosmetykami dla mężczyzn. Kosztuje ono 69zł i zawiera pięć pełnowymiarowych produktów. Pierwsze co się rzuciło w oczy to zestaw Semilac SPA for Men. Nie powiem, mój mąż skrzywił się na widok pięciu lakierów. Niestety większość Panów nie lubi w taki sposób dbać o swoje paznokcie i on do nich należy. Kremy do rąk, odżywki - nie ma problemu, sama mu podsuwam różne specyfiki, bo chcę, aby miał gładkie dłonie. Jednak w przypadku lakierów to raczej nie przejdzie mimo, że są one bezbarwne i schną do matu. Natomiast z drugiej strony... po cichu się cieszę, bo to ja będę musiała te wszystkie piękności zużyć. Całość zapakowana jest w minimalistyczne pudełko. Zestaw składa się z pięciu preparatów, z których każdy charakteryzuje się innymi, rewolucyjnymi właściwościami – od wybielenia płytki poprzez odtruwanie, odżywienie i wzmocnienie paznokci. Do pudełka dołączona jest kartka z opisem każdego lakieru. Mogę tylko jedno stwierdzić - niech żałuje! 



W poprzednich pudełkach znajdywałam kosmetyki firmy SheFoot, którzy w swojej ofercie mają także linię przeznaczoną dla mężczyzn - ManFoot. Do boxa trafiły Dezodorant do obuwia i stóp oraz Antyperspiracyjny odżywczy krem do stóp. Myślę, że takie kosmetyki każdemu mężczyźnie się przydadzą, nawet jeżeli nie ma problemów z dolnymi częściami ciała. Krem zmniejszy potliwość stóp, odżywi skórę. Szybko się wchłania, a aktywne składniki takie jak Masło Shea, witamina E, olej Avocado, olej Jojoba będą pielęgnować i utrzymywać właściwą higienę stóp. Natomiast dezodorant odświeży obuwie i nada im ładny zapach zielonej herbaty.



W MBoxie kolejnym produktem pełnowymiarowym jest Olejek do brody od firmy Pan Drwal. Niestety mój małżonek nie nosi brody, jednak olejek można stosować do pielęgnacji skóry. Skład kosmetyku jest świetny: olej ze słodkich migdałów, olej jojoba, olej arganowy, a do tego piękny klasyczny męski zapach. Na stronie można znaleźć kompozycję zapachową: Góra zapachu (nuty głowy): zioła, lawenda i eukaliptus w połączeniu z nutami tabakowymi; Środek (nuty serca): drzewo sandałowe i cedrowe w połączeniu z przyprawami, goździkiem i gałką muszkatołową; Dół zapachu (nuty bazy): piżmo. Olejek nie pozostawia na skórze tłustego filmu, bardzo ładnie się wchłania i na długo jego zapach utrzymuje się na skórze. Pan Drwal to polska firma, a ich kosmetyki powstają na bazie naturalnych składników. W swojej ofercie posiadają produkty do pielęgnacji brody, ale także skóry twarzy, kosmetyki do stylizacji fryzur, szampony, balsamy czy perfumy. Markę zapamiętuję i czekam na okazję, aby zrobić tam zakupy.



Do włosów w pudełku także się coś znalazło - Serum przeciw wypadaniu włosów Pilomax. W opakowaniu znajduje się preparat oraz grzebień, który pomoże rozprowadzić serum po całych włosach. Preparat ma duże spectrum działania, zapobiega utracie włosów, działa także antygrzybiczno i antyłupieżowo. Silnie nawilża, łagodzi i chroni przed podrażnieniami, nadaje także włosom połysk, a składniki aktywne dzięki nowatorskim sposobom transportowania docierają do głębszych warstw skóry i do cebulki włosa. Reguluje wydzielanie sebum i stymuluje odnowę komórek naskórka. Jeżeli będzie robił to wszystko, co obiecuje producent, to będzie świetnie.



Kolejne dwa produkty, to próbki. Pierwszy z nich, to próbka zapachu Vebum, jest to typ perfumy leśno - owocowej. Bardzo ładnie pachnie, mi się podoba. Natomiast drugi produkt to próbka koktajlu jagodowego Nutrend 100%  białka. Ciekawe, czy jest to smaczne.





INSPIREDBY NATURALNIE PIĘKNA EDYCJA 8



Pudełka Naturalnie Piękna bardzo lubię, bo zawsze znajduję tam świetne kosmetyki o naturalnych składach. A takie produkty moja skóra bardzo docenia. Pierwszy kosmetyk, który mnie zachwycił, to Odżywczy krem do twarzy Senelle. Opakowanie jest cudowne, bardzo mi się podobają nadruki na szklanej buteleczce oraz czarna podstawka, na której krem może stać na toaletce. Krem ma za zadanie nawilżyć i odżywić skórę. Skład też jest bardzo atrakcyjny: olej lniany, z pestek pomidora, ze słodkich migdałów oraz innowacyjne substancje aktywne Oléoactif® DIAM 1,5% oraz Oléoactif® Pomegranate 2%. Cieszę się, że to krem do mnie trafił, ponieważ ten produkt był wymienny z balsamem do ciała. 



Kolejne kosmetyki, które także od razu wypróbowałam pochodzą od firmy Cashee Naturals. W pudełku znalazłam trzy miniaturki: Serum Regeneracyjne Róża & Dynia 10ml oraz naturalne mydełka Rozmaryn, Karotkowy Len. Wszystkie produkty ślicznie pachną, jednak to serum skradło mi serce. Jest on bogaty w naturalną witaminę C, która moja cera wręcz ubóstwia, ponieważ wzmacnia naczynia krwionośne, ogranicza powstawaniu stanów zapalnych, zmniejsza zaczerwienienia i szorstkość skóry; spowalnia procesy starzenia, rozjaśnia i wyrównuje koloryt skóry. W składzie oprócz oleju z owoców dzikiej róży oraz nasion dyni można znaleźć między innymi olej z oliwek, z owoców rokitnika, olej jojoba, olej z nasion ogórecznika lekarskiego, olej arganowy, z wiesiołka. Jest to niezła mieszanka. 



Maska zwiększająca objętość do włosów cienkich O'Herbal to aż 500 ml produktu. Maska dodaje objętości, uszczelnia strukturę cienkich włosów, wzmacnia ich warstwę keratynową. Ekstrakt z kwiatów arniki wypełnia wnętrze włosa składnikami niezbędnymi do jego wytrzymałości i objętości. Opis brzmi bardzo zachęcająco, jednak na tę chwilę używam innej maski, więc chyba ją oddam. Poza tym, w lutym otrzymałam ekstra box dla ambasadorek z ElfaPharm i między innymi maskę wzmacniającą. I przyznam się bez bicia, że jeszcze jej nie użyłam. Szkoda by było, aby kosmetyki się u mnie marnowały, więc pewnie przekażę mamie, albo którejś z sióstr. 



W pudełku znalazłam także dwie maseczki do twarzy. Bardzo lubię takie dodatki, ponieważ dużo ich używam. Tym razem trafiłam na Luvos Oczyszczającą maseczkę z wyciągiem szałwii, której naturalny skład zachwyca oraz Vis Plantis Maseczka na zmarszczki mimiczne i głębokie linie. Każdy z tych produktów jest na dwa użycia, więc starczy mi to na dwa tygodnie. Najpierw zacznę od Luvos, która między innymi ma oczyścić pory i uregulować wydzielanie sebum. 


Ostatni kosmetyk w pudełku InspiredBy Naturalnie Piękna to lakier do paznokci Cuccio. Jakoś mam mało szczęścia. Kiedyś w którymś ShinyBoxie trafił mi się od nich pomarańcz, a teraz pastelowa zieleń. Nie jest to kolor, który używam jesienią, wolę ciemniejsze odcienie. Dlatego też wrócę do niego wiosną. Mam nadzieję, że wypadnie lepiej niż jego pomarańczowy kolega, którego wywaliłam po dwóch użyciach - niestety bardzo szybko zgęstniał i odchodził płatami z paznokci. 


Podsumowując, oba pudełka bardzo mi przypadły do gustu. Zawartość MBOX'a jest przemyślana i myślę, że spodoba się mężczyznom, którzy chcą i potrafią o siebie zadbać. Mam nadzieję, że te ekstra boxy będą się pojawiać systematycznie. Natomiast InsipiredBy Naturalnie Piękna i tym razem mnie nie rozczarowała. Krem do twarzy oraz serum to moi ulubieńcy.

A Wy co sądzicie o zawartości pudełek? Co Wam wpadło w oko?

Pozdrawiam :)






Czytaj dalej »

sobota, 7 października 2017

MAGIC AUTUMN || JESIENNY MAKIJAŻ

12

Nie wiem jak jest u Was, ale u mnie dni mijają bardzo szybko. A ten tydzień to już w ekspresowym tempie. A czuję się, jakby dopiero dwa dni zleciały. I niestety przez to tak mało mnie na blogu. Mimo, że co tydzień obiecuję sobie, że będzie mnie więcej, to wieczorami, kiedy mam wolną chwilę i mogłabym coś napisać, jestem tak zmęczona, że myślę tylko o łóżku i książce do poduszki. Albo po prostu ta jesienna aura powoduje, że jestem mało zorganizowana? Bo chęci na cokolwiek też mało. 

 

 
 

A będąc w temacie jesieni. Udało mi się znaleźć wolną chwilę i wykonałam taki oto jesienny makijaż. Kolorystyka jest jak najbardziej moja ulubiona - brązy, burgundy, rdzawe czerwienie, fiolet to jest coś dla mnie. Kombinowałam także z dodatkami. Stąd na czarnej kresce pojawił się akcent kolorystyczny - za pomocą cienia i duraline pojawiła się fioletowa kreska. Brakowało mi czegoś błyszczącego, więc zdecydowałam się na delikatną srebrną kreskę w zewnętrznym kąciku. Być może bardziej pasowałoby złoto, jednak liner wysechł mi na wiór i nie dało się go użyć. Sztuczne rzęsy odmieniły cały makijaż. Mimo, że nigdy nie narzekałam na swoje własne, które są długie i podkręcone, to jednak sztuczne przyciemniają makijaż, sprawiają, że spojrzenie jest bardziej... hmmm...  uwodzicielskie. Natomiast na usta pojawiła się jasna brązowo - nudziakowa pomadka. Nie miałam ochoty na nic mocniejszego, choć pogoda oraz pora roku wręcz do tego zachęca. 

 


Lista kosmetyków:
//TWARZ (FACE)//
- Makeup Atelier Paris Waterproof Liquid Foundation 2NB and 4Y
- Catrice Liquid Camouflage 020
- Laura Mercier Loose Setting Powder Translucent
- Kobo Professional Matte Blush Palette
- The Balm Bahama Mama
- My Secret Face Illuminator Powder  Princess Dream
//BRWI (BROWS)//
- Anastasia BeverlyHills Dipbrow Pomade Taupe
//OCZY (EYES)//
- Zoeva Eyeshadow Fix Matte
- Sigma Beauty Gel Eye Liner Wicked
- Anastasia BeverlyHills Modern Renaissance Palette: Tempera, Warm Taupe, Love Letter, Venetian Red, Red Ochre, Cyprus Umber, Primavera
- MakeupGeek Eyeshadow Masquerade
- Donegal False Lashes
- L'Oreal False Lash Superstar XFiber Mascara
//USTA (LIPS)//
- Kobo Professional 313 Crushed Berries



Cały makijaż mi osobiście się podoba i dobrze się w nim czułam, bo nosiłam go cały dzień. Jesień pozwala mocniej podkreślić oczy czy usta i na to najczęściej się decyduję.

Mam nadzieję, że jesień nie wpływa na Was tak jak na mnie. Trzymajcie kciuki, abym się przebudziła z tego ciągłego zmęczenia i lepiej się zorganizowała. 

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

sobota, 30 września 2017

SHINYBOX WRZESIEŃ BEAUTY SCHOOL

2

Chyba każdemu wrzesień kojarzy się ze szkołą. Najpierw przez kilkanaście lat do niej chodzimy, a później, po krótkiej przerwie, zaprowadzamy tam nasze dzieci. ShinyBox postanowił zadbać o to, aby wrzesień upłynął nam przyjemnie i swoje pudełko nazwał Beauty School. Kosmetyki, które można znaleźć w środku na pewno przydadzą się nastolatkom. A czy dojrzałe kobiety znajdą coś dla siebie?




Kosmetyki kolorowe lubię, mam ich nie mało, choć nadal chciałabym więcej. Jednak umieszczanie kolorowych kosmetyków bywa ryzykowne, nie zawsze trafi się z kolorem, konsystencją czy po prostu z upodobaniami. ShinyBox skupił się jednak na produktach, które raczej każda z nas używa, niezależnie od wieku.



Paletka do konturowania Smart Girls Get More na pierwszy rzut oka wygląda całkiem porządnie. Posiadam kolor 01 Bronze Touch i kolory są raczej jaśniutkie. Za pomocą dwóch bronzerów wykonturujemy twarz, policzki podkreślimy różem, a szczyty kości policzkowych - rozświetlaczem. Mimo, że kolory są bardzo moje, róż ma śliczny herbaciany odcień, to niestety całość jest słabo napigmentowana i daje bardzo delikatny kolor. Na pewno młode dziewczyny rozpoczynające swoją przygodę z makijażem będą zadowolone, ja - niekoniecznie.



Shimmer Roll BellaPierre to najdroższy kosmetyk w zestawie. Firmy nie znam, ale specjalizuje się ona w produkcji naturalnych, wegańskich kosmetyków do makijażu. Trafił mi się piękny szampański odcień rozświetlacza, który można stosować na powieki, twarz czy ciało. Ma raczej sypką konsystencję i nie trzyma się zbytnio suchej skóry - daje efekt skóry obsypanej połyskującymi drobinkami. Natomiast świetnie wygląda nałożony np. na bazę pod cienie lub balsam - tworzy piękną połyskującą taflę, w której jestem wprost zakochana. Nie podejrzewałam, że w tak nierzucającym się w oczy opakowaniu kryje się taki skarb. Zapowiada się bardzo fajny produkt.



Pod makijaż oczu zawsze używam bazy pod cienie. Dlatego też na pewno przyda mi się kosmetyk Cashmere Eyeshadow Base. Czytałam o niej dużo dobrego i po pierwszym użyciu widzę, że cienie bardzo ładnie przyczepiają się skóry, mają intensywniejszą barwę. Konsystencja jest kremowa, natomiast cielisty kolor dodatkowo tuszuje przebarwienia powieki i wyrównuje jej koloryt. Trwałość makijażu jest przedłużona.



Lakiery Delia kiedyś używałam i dobrze się spisywały. Niestety pomarańczowy kolor, który mi się trafił, niekoniecznie przypadł mi do gustu. Choć z drugiej strony, ostatnio mój małżonek pytał się mnie, czy mam pomarańczowy lakier, bo musi coś zakryć, pomalować... No cóż, chyba jednak do czegoś się przyda ;)



Cień do powiek Pierre Rene ma bardzo ładny kolor - mi się trafił jasny błękit mieniący się na jasny fiolet. Wykończenie ma metaliczne. Konsystencję ma tak jakby mokrą, jednak dość mocno się sypie. Jest to wkład, więc przerzucę go do paletki i pewnie kiedyś go użyję.



W boxie znalazłam maskę do włosów Novex Deep Moisture Hair Mask Argan Oil. Jest ona przeznaczona dla osób z suchymi, matowymi włosami oraz przesuszonymi i splątanymi końcówkami. Formuła bazująca na oleju arganowym ma za zadanie dogłębnie odbudować strukturę włosa. Tak się zastanawiam, czy ją sobie zostawić, czy przekazać siostrze, bo z jednej strony mam duży zapas kosmetyków pielęgnujących włosy, ale z drugiej strony maska jest akurat dla mnie. Ciągle borykam się z moimi splątanymi końcówkami, więc może ona pomoże? Firmy nie znam, jeżeli miałyście z nią styczność, to dajcie znać.



Do pielęgnacji rąk znalazłam dwa produkty. Pierwszy z nich to mydło CleanHands o działaniu antybakteryjnym. Takie kosmetyki u mnie bardzo szybko schodzą, więc na pewno zużyję. Drugi kosmetyk to próbka kremu do rąk Aksamitna Kuracja od Biały Jeleń. 2ml starczy na jedno użycie.



Na koniec zostawiłam produkty niekosmetyczne. Facechartów nigdy nie miałam i nie mam pojęcia, czy potrafię się nimi obsługiwać. Ale zawsze chciałam się tak pobawić. W książeczce jest kilkadziesiąt kartek, więc będzie można przelać na papier wiele pomysłów.



W pudełku znalazłam prezent dla Ambasadorek ShinyBoxa - bawełnianą torbę od sklepu brytyjka.pl Takie gadżety bardzo lubię, ponieważ są przydatne. Sprawdzi się na zakupach lub przenoszeniu papierów z pracy do domu i odwrotnie. 

Podsumowując, wrześniowa edycja nie sprawiła, że moje serce szybciej zabiło. Choć można znaleźć kilka perełek. Najbardziej zadowolona jestem z facechartów i torby, bo są to gadżety, które będę używać. Z kosmetyków to dobrze u mnie się spisuje baza pod cienie Cashmere, natomiast Shimmer Roll BellaPierre będę używać do makijażu oczu. Reszta mnie nie urzekła, i albo przekażę dalej w świat, albo w końcu kiedyśtam zużyję.

A Wy co sądzicie o wrześniowym ShinyBox?


Czytaj dalej »

wtorek, 26 września 2017

DONEGAL SERIA 'JUNGLE' - PĘDZLE, GĄBKI DO PODKŁADU, SZTUCZNE RZĘSY

4

Firmę Donegal znam już od wielu lat. Już jako nastolatka w drogeriach widziałam przede wszystkim akcesoria do makijażu, manicure czy ciała. Zazwyczaj były to podstawowe przedmioty, które mają za zadanie wspomóc naszą pracę. Od kilku lat zauważyłam, że Donegal się rozwija, co chwilę pojawiają się nowe, przemyślane produkty. W ostatnim czasie pojawiła się w ofercie linia Jungle, w której można znaleźć pędzle, gąbki do podkładu lub sztuczne rzęsy. I właśnie na tym dzisiaj chciałabym się skupić. Pragnę pokazać Wam tę kolekcję i opowiedzieć o moich odczuciach. Będzie dużo zdjęć, więc zapraszam do czytania i oglądania.

 


Na początek skupię się na pędzlach. W serii Jungle można znaleźć osiem podstawowych pędzelków. Ja posiadam cztery z nich. Każdy z tych pędzelków jest zapakowany w osobny kartonik. Natomiast szata graficzna przykuwa uwagę. Odbiega ona od zwykłych pędzelków. Utrzymana jest ona w kolorystyce pastelowej - na trzonku jasny róż przechodzi delikatnie w błękit, a jasnoróżowa skuwka dodaje całości uroku. Włosie we wszystkich pędzelkach jest syntetyczne, podczas ich mycia włoski nie wypadają ani się nie zniekształcają. Mimo, że jestem przyzwyczajona do pędzli z wyższej półki, to ogólnie jestem z nich zadowolona, większość z nich stosuję na co dzień. 



PĘDZEL DO APLIKACJI PUDRU wykonany jest z syntetycznego, miękkiego włosia. Jest ono dobrze przycięte. Pędzel jest lekko spłaszczony, a włosie nie jest zbite, dzięki temu równomiernie nanosi puder na twarz. Po ten produkt sięgam przy codziennym makijażu i spisuje się u mnie bardzo dobrze.



PĘDZEL DO APLIKACJI PODKŁADU to dla mnie zagadka. Włosie także jest syntetyczne, równo przycięte, ale bardzo zbite. Używałam go do podkładu płynnego i nie zostawia smug ani plam, równomiernie nanosi kosmetyk. Jednak nie polubiłam się z nim. Niestety jest on dość małych rozmiarów i przez to trzeba się nieźle namachać, aby pokryć całą twarz podkładem. Nie podoba mi się także, że jest mało elastyczny i dość twardy. Lepiej sobie radzi przy nakładaniu kosmetyków na małej powierzchni, np kremowych bronzerów. Mimo wszystko, jestem przyzwyczajona do innych sposobów aplikacji i nie przekonałam się do tego pędzla.




PĘDZEL DO ROZCIERANIA CIENI DO POWIEK sprawuje się u mnie bardzo dobrze. Używam go przede wszystkim do blendowania cieni transferowych w załamaniu powieki. Syntetyczne włosie jest miękkie i gładko sunie po delikatnej skórze powieki. Roztarcie cieni jest bardzo dobre i nie mam tutaj mu nic do zarzucenia. Spełnia swoją rolę.



PĘDZEL DO KONTUROWANIA BRWI jest małych rozmiarów, włoski są dobrze przycięte i zbite. Dobrze sobie radzi z nakładaniem cieni do brwi lub wszelkich kremowych pomad. Jego spiczasta budowa pozwala także używać go do dolnej powieki lub rozcierania ciemniejszego cienia wzdłuż górnej linii rzęs. Niestety do precyzyjnych kresek u mnie się nie sprawdza, jest dla mnie za gruby  - do tej czynności wolę mniejsze i dobrze zaostrzone pędzelki. 




Swego czasu był szał na SILIKONOWE GĄBKI DO MAKIJAŻU. Miały one być konkurencją dla gąbeczek typu beauty blender. Widziałam wiele filmików z użyciem tego kosmetyku i wydawało mi się, że aplikacja podkładu musi być nim fajna. W Donegal zaszaleli i wypuścili dwa rodzaje gębek - bardziej zbitą różową, czyli żelowy płatek do makijażu oraz bardziej miękką i elastyczną - białą, czyli silikonową gąbkę do makijażu



Tak jak producent obiecuje podczas aplikacji gąbki nie wchłaniają podkładu, dzięki czemu kosmetyki stają się bardziej wydajne. Także utrzymanie czystości jest łatwiejsze - wystarczy przemyć je ciepłą wodą z mydłem. Jest to na pewno duży plus, bo do niedawna miałam ogromny problem, aby domywać gębki BB (o swoich przejściach i odkryciach niedługo napiszę na blogu). I na tym chyba się kończą plusy. Niestety nie przekonałam się do tego sposobu aplikacji podkładu. Przede wszystkim powstają straszne smugi i ciężko jest kosmetyk wklepać dobrze w skórę. Mam wrażenie, że mam maskę na twarzy i musiałam całość wykańczać wklepując kosmetyk zwykłą gąbką BB. Jestem posiadaczką niedoskonałości na skórze i niestety wszystkie są uwidocznione, a moje pory wyglądają jak kratery. Podczas aplikacji podkładu zwilżoną gąbką BB czy nawet pędzlem typu flat top nie miałam takiego problemu. Bardzo szybko wróciłam do sprawdzonych metod, a gąbki niestety leżą nieużywane. Być może, jeżeli lubicie takie nowości, to produkt przypadnie Wam do gustu - jest on dobrze wykonany, tutaj nie mam się do czego przyczepić. Jednak nie spełnił moich oczekiwań i myślę, że tak będzie z każdą silikonową gąbką od formy X czy Y.




Na koniec zostawiłam to, co tygryski lubią najbardziej - SZTUCZNE RZĘSY! Nie używam ich oczywiście codziennie, bo nie mam takiej potrzeby. Jednak na ważniejsze wieczorne wyjścia lubię mocniej podkreślić oko. A rzęsy odmieniają cały makijaż. Posiadam dwa rodzaje sztucznych rzęs Donegal. Niestety nie powiem Wam jakie to modele, bo ani na opakowaniu nie znalazłam żadnych oznaczeń, a na stronie jest tylko numer artykułu i niestety zdjęcia rzęs są tak podobne, że nie jestem w stanie doszukać się, który model posiadam. Tego mi tutaj brakuje - fajnie by było, aby firma nazwała swoje modele rzęs biorąc przykład z firm specjalizujących się w ich sprzedaży, jest to łatwiejsze do zapamiętania niż czterocyfrową liczbę. Już kilka osób pytało mnie się co to za rzęsy, bo prezentują się fenomenalnie i jedynie mogłam podać nazwę firmy. Ja bym się zniechęciła.



Ale odbiegając od takich dupereli, chciałabym się skupić na samych rzęsach, ich wykonaniu oraz komforcie noszenia. Posiadam dwa modele. Pierwszy z nich świetnie nadaje się do delikatniejszych makijaży, ponieważ pojedyncze rzęski są ułożone na krzyż i są rozmieszczone dość rzadko. Ten model charakteryzuje się tym, że przy kąciku zewnętrznym włoski są dłuższe. Dzięki czemu oko bardzo ładnie w nim wygląda. Rzęski są lekko podkręcone, elastyczne. Całość jest zamontowana na cieniutkim czarnym pasku. Niestety przy makijażu bez nawet subtelnej kreski będzie się odznaczać. 




Drugi model nadaje się do mocniejszych makijaży. Włoski są dłuższe i gęściej położone, mocniej podwinięte. Mimo, że rzęs jest dużo, to na oku nie wygląda to brzydko. Pasek jest grubszy niż przy wcześniejszym modelu i mocniej się odznacza na oku. Obie pary sztucznych rzęs przyklejałam już kilkukrotnie, ich aplikacja jest bezproblemowa, dobrze dopasowały się do mojego kształtu oka. Oczywiście najpierw określiłam ich długość i delikatnie skróciłam. Podczas noszenia nie czułam ich na oku, choć to też jest zależne od tego, czy dobrze je się przyklei. Ja wciąż się tego uczę, łatwiej mi jest komuś dokleić rzęsy czy kępki, niż sobie. Do rzęs dołączony jest klej, jednak nie korzystałam z niego - zaufałam swojemu Duo. 




Moim zdaniem seria Jungle bardzo dobrze się prezentuje. Pędzle wyglądają obłędnie, są precyzyjnie wykonane, choć nie wszystkie przypadły mi do gustu. Silikonowe gąbeczki w ogóle u mnie nie zdały egzaminu, nie przepadam za tego typu wynalazkami, przyjemniej mi się pracuje na gąbkach typu beauty blender. Natomiast najbardziej jestem zadowolona z rzęs. Oba modele bardzo mi się podobają, pięknie wyglądają na oczach i odmieniają cały makijaż. Bardzo dobrze je się nosi, są lekkie, włoski elastyczne i dobrze podwinięte. Warto tutaj wspomnieć, że Donegal to polska firma i miło się patrzy na ich rozwój. 

A Wy co sądzicie o tych produktach? Skusiłybyście się na pędzle, gąbki czy sztuczne rzęsy?
Pozdrawiam :)

 
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia