Pokazywanie postów oznaczonych etykietą efekt na rzęsach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą efekt na rzęsach. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 lipca 2017

Długie i podkręcone rzęsy tylko z L'Oreal

6

Tusze do rzęs L'Oreal bardzo lubię i od kilku lat wypróbowałam ich wiele. Mam swoich faworytów, do których co rusz wracam, jednak zawsze z zaciekawieniem śledzę nowości. Kilka miesięcy temu firma wypuściła nową maskarę False Lash Superstar X-Fiber, która ma za zadanie pięknie wydłużyć i pogrubić rzęsy nadając im gwiazdorski efekt sztucznych rzęs. Wymagania co do tuszy mam duże, czy ta maskara je zaspokoiła? Zapraszam do lektury.





Może zaciekawi Ciebie:



Opakowanie Maskary False Lash Superstar X-Fiber jest poręczne, w tonacji fioletowej z białymi napisami. Tusz jest dwustronny i ma to pomóc nam w podkreśleniu rzęs. Cała filozofia polega na tym, że najpierw nakładamy jedną warstwę tuszu bazowego, aby podkręcić i wydłużyć rzęsy, natomiast kolejnym krokiem jest nałożenie tuszu z widocznymi włóknami, które mają za zadanie oblepić nimi rzęsy i je pogrubić. W związku z tym mamy tutaj dwie różne szczoteczki. 



Pierwsza ze szczoteczek, czyli "1", jest prosta, lekko zwężana w środku, włoski są gęste i krótkie. I to za jej pomocą nakładamy tą pierwszą warstwę. Tusz ma ładny zapach, L'Oreal przyzwyczaiło nas do tego, choć nie pobija zapachem Volume Million Lashes So Couture, to jest on lekki i nienachalny. Kolor tuszu jest oczywiście czarny, konsystencja nie jest zbyt gęsta, dzięki czemu ładnie przyczepia się rzęs i je rozdziela. Jednak potrzebuje dłuższej chwili, aby na nich wyschnąć.



Druga szczoteczka oznaczona numerem "2" ma już bardziej zaokrąglony kształt, jest grubsza i widoczne na niej są włókna, które oblepią się wokół rzęs. Konsystencja jest gęsta, wynika to z dużej ilości właśnie tych włókien. Zapach bardziej ostry niż u "1", jednak nadal on nie przeszkadza. Maskarę nakładam po zastosowaniu pierwszej szczoteczki. Dzięki temu, że on nie schnie zbyt szybko, włókna bezproblemowo przyczepiają się i zwiększają objętość rzęs. Podczas aplikacji nie osypują się. Jednak zawsze trzeba mieć na uwadze, że jeżeli nie będzie się precyzyjnym, to można uzyskać niepożądany efekt. Niestety w tym miejscu po nałożeniu zbyt dużej warstwy bardzo łatwo posklejać rzęsy, które nie będą wcale kojarzyć się ze spojrzeniem gwiazd z czerwonego dywanu.



Oczywiście, tusze nie muszą być używane w parze. Najczęściej sięgam tylko po "1", ponieważ wtedy uzyskuję ładny naturalny efekt. Rzęsy są podkręcone i wydłużone. Natomiast na wieczór, lub gdy mam ochotę na coś mocniejszego, sięgam także po "2". Tak jak powyżej zaznaczyłam trzeba uważać z warstwami. W zupełności wystarcza tylko jedna, przy drugiej sklejenie rzęs murowane. Osobiście, dla większego bezpieczeństwa, wolę jeszcze sięgnąć po silikonową czystą szczoteczkę i wyczesać nadmiar produktu. W trakcie noszenia, czy to samej "1", czy "1+2" nic się nie osypuje, czy rozmazuje. Po zaschnięciu tusz jest nie do zdarcia i bardzo trwały. Z drugiej strony bardzo łatwo się go zmywa - dobry micel lub mleczko do demakijażu usuwa produkt z rzęs. Sięgam po niego w ważnych dla mnie sytuacjach. Przykładowo, w piątek o 6 rano się malowałam, przeżył ze mną 7h podróż autobusem do Warszawy, koncert oraz powrót. W sobotę rano, po dotarciu do domu i spoglądnięciu w lustro nie miałam żadnych zarzutów co do makijażu oczu. Świetnie trzymał się przez 24h! (czego nie mogę powiedzieć o podkładzie)



Maskara L'Oreal False Lash Superstar X-Fiber jest jednym z moich ulubieńców i tak jak większość tuszy tej firmy spełniła moje oczekiwania i na niej się nie zawiodłam. W dni, kiedy go używałam, bardzo często znajomi pytali się, czy mam sztuczne rzęsy, albo gdzie robiłam przedłużanie rzęs. Byli w szoku, że taki spektakularny efekt uzyskałam tuszem dostępnym w każdej drogerii. Moim zdaniem, jest to bardzo udany kosmetyk i zostaje ze mną na dłużej.

A jakie są Wasze ulubione maskary?

Pozdrawiam :) 







Czytaj dalej »

wtorek, 29 stycznia 2013

Tusz do rzęs ASTOR Big&Beautifull BOOM Curved

52
Cześć :)
W końcu przychodzę z konkretną recenzją. Troszkę kosmetyków mi się nazbierało, o których chciałabym napisać, więc zaczynamy :)

Dzisiaj, na pierwszy ogień idzie najnowszy tusz firmy ASTOR Big&Beautifull BOOM Curved :)
Jak wiecie, nie mam problemów ze swoimi rzęsami, są one długie, ciemne, w miarę gęste. Od tuszu wymagam przede wszystkim podkręcenia i pogrubienia :) Nie każdy tusz to mi zapewnia. Jak nazwa tuszu Astor wskazuje, po jego użyciu takie rzęsy powinny być. Ciekawe efektu? zapraszam na recenzję :)

   

Opinia producenta:                                                                                                                                                             

Nowa Maskara Big & Beautiful Boom! Curved daje efekt do 10x grubszych i super podkręconych rzęs w mgnieniu oka. Największa szczoteczka Astor w połączeniu z  innowacyjną, intensywnie pogrubiającą formułą, powodują, że rzęsy stają się jeszcze grubsze, podkręcone i bardziej wyraziste niż kiedykolwiek. 



Korzyści:
  • Jeden ruch. Jedna warstwa. Natychmiastowy efekt pogrubionych i podkręconych rzęs
  • Największa szczoteczka Astor
  • Testowana oftalmologicznie
  • Również dla kobiet noszących szkła kontaktowe
 Pojemność: 12ml
Cena: około 30zł (ale można trafić na częste promocje)


Moja opinia:                                                                                                                                                                        


Tusz do rzęs ma eleganckie opakowanie, złote, a na nim czerwone napisy, które się nie ścierają. Dobrze się zakręca. Szczoteczka jest bardzo duża, jak dla mnie za duża, początkowo się trochę przestraszyłam, wyobrażałam sobie jak przez przypadek wetknę ją w oko. Jest do tego dość gruba. Nie jest prosta, a w formie łuku, zapewne dlatego aby już jednym maźnięciem dotarła do wszystkich włosków nawet w kącikach zewnętrznych i wewnętrznych. Kolor tuszu to głęboka czerń, nie płowieje z czasem, co jest dużym plusem.

Początkowe użytkowanie tego tuszu było hmm problematyczne. Nie mogłam się przyzwyczaić do tej szczoteczki, jej wielkości, przy malowaniu rzęs zawsze gdzieś się dotknęłam, czy to powieki, czy policzka.. niezbyt to było fajne. Także na rzęsach nie było jakiegoś większego WOW, ot,.. rzęsy pomalowane.  Jedna warstwa nie dawała spektakularnego wyglądu rzęs, więc starałam się nakładać dwie. Jednak tutaj pojawił się kolejny problem - im więcej warstw tym większe prawdopodobieństwo, że otrzymamy sklejone rzęsy. Na szczęście szczoteczka ładnie je rozczesuje, więc w miarę poradziłam sobie ze sklejaniem, choć czasami się jeszcze zdarza. Pomalowanie dolnych rzęs to już wyższa szkoła jazdy - przez wielkość szczoteczki.


Ze wszystkim można dojść do wprawy, ale cech tuszu się nie zmieni, więc najważniejsze jest co ten tusz może zrobić z rzęsami. A robi to co trzeba i to co obiecuje producent: rzęsy są wydłużone, podkręcone i pogrubione co mnie bardzo zadowala. Dodatkowo, nie zauważyłam aby się kruszył w ciągu dnia, bądź rozmazywał, trwałość jest na plus. Oczywiście tusz nie jest wodoodporny, ładnie się zmywa za pomocą zwykłego mleczka do demakijażu.



Podsumowując - życia nie lubię sobie utrudniać, a niestety z tą szczoteczką trzeba umieć pracować. Ja jej się nauczyłam, nawet malowałam tym tuszem inne dziewczyny z małymi oczkami i udało się bezproblemowo to zrobić. Ale dla osób poctkujących obsługa może być denerwująca i problematyczna. Natomiast działanie tuszu jak najbardziej wyśmienite - rzęsy są wydłużone, pogrubione i maksymalnie podkręcone :) Tak jak lubię. Ten tusz ideałem nie jest, bo ma swoje wady, ale jest nawet całkiem całkiem.

 Ciekawa jestem, jakie jest Wasze zdanie o takich szczoteczkach? Udziwnienie, czy może coś co jest potrzebne do lepszego działania tuszu? :)


Pozdrawiam :)  


 
Czytaj dalej »

wtorek, 14 sierpnia 2012

Recencja tuszu do rzęs L'oreal Volume Million Lashes plus taki tam minimalistyczny dzisiejszy look ;)

38
Hej :)
Przy recenzjach tuszy do rzęs zawsze dopadają mnie pewne myśli... Za kogo, te wszystkie firmy kosmetyczne, działy marketingu, "pijarowcy", reklamodawcy itp, mają nas konsumentów? Wkurza mnie niemiłosiernie, że tusze do rzęs są reklamowane na super hiper ekstra modelkach z doczepianymi sztucznymi rzęsami.... super podkręcenie, super wydłużenie, efekt 3D, 4D, zaraz pewnie pojawi się i 5D, milion rzęs itp... a to wszystko to jeden wielki pic na wodę, fotomontaż... A dziewczyny idą do sklepu i kupują tusz za piździesiąt złotych, bo chcą mieć rzęsy jak Eva Longoria czy magiczna "DżejLoł"... Już nawet mnie aż tak bardzo nie razi reklamowanie kremów na cerach 14-latek czy podkładów, z użyciem PS'a... Tak się zastanawiam, kiedy w końcu firmy kosmetyczne zaczną nas konsumentki szanować i przedstawiać produkt takim jakim jest....? noooooooo............się wyżaliłam :PPPPP

To się wygadałam i mogę przejść do rzeczy, a mianowicie do recenzji tuszu do rzęs  L'oreal Volume Million Lashes  w kolorze black. Produkt ten wygrałam jakiś czas temu na wizażu w konkursie na makijaże gwiazd. Nigdy mnie jakoś tak nie interesował w sklepie, choćby z tego względu, że nie wierzę reklamom :P Ale jak już dostałam, to używałam. Zobaczcie co z tego wyszło ;)



Opis produktu:


Jak sama nazwa wskazuje maskara ta precyzyjnie pokrywa kolorem każdy włosek z osobna przez co rzęsy wydają się dużo gęściejsze, więc optycznie wydaje się ich dużo więcej niż jest w rzeczywistości. Receptą na osiągnięcie takiego rezultatu było stworzenie idealnie wyprofilowanej szczoteczki, która dociera nawet na kącików oka przez i co bardzo ważne nie pozostawia nieestetycznie wyglądających grudek na powierzchni rzęs. Nigdy więcej sklejonych włosków! Efektem są więc długie, pogrubione, doskonale rozdzielone rzęsy, które przyciągną wszystkie spojrzenia. [źródło: KWC]

Pojemność: 9g
Cena: ok. 50zł




Moja opinia:

Opakowanie bardzo eleganckie, złotawe; zrobione z dobrego materiału. Napisy na nim się nie zdzierają, jedynie na krańcach gdzieniegdzie, zeszła złota farbka, ale jest to naprawdę niewidoczne.


Szczoteczka jest silikonowa, dość duża, bo 3 centymetrowa, gruba (średnica przekroju ok 1cm) Kolor głęboka czerń, nie szarzeje z czasem; zapach: przyjemnie się "niucha" ;)


Dzięki dobrze wyprofilowanej szczoteczce, dość gęstym włoskom, tusz dociera do każdej rzęski, ładnie je podkreśla i wydłuża, lekko podkręca, chociaż nie jakoś spektakularnie. Efektu miliona rzęs nie ma, ale jest całkiem dobrze. Tusz jest dość trwały, nie rozmazuje się ani się nie kruszy. Niestety ma tendencję do sklejania rzęs przy nasadzie, co jest dość trudne później do rozczesania.

Słowa, słowami, ale najlepiej efekt zobaczyć na zdjęciach. Moje naturalne rzęsy są ciemne, dość długie, gęste, więc mało problematyczne. Tusz Volume Million Lashes ładnie je podkreśla. Po lewej stronie rzęsy nagie, po prawej z tuszem Loreal.

[klikając na zdjęcie można je obejrzeć w większym rozmiarze]

Plusy/Minusy:
+ eleganckie opakowanie
+ ładna głęboka czerń
+ podkreśla, wydłuża rzęsy
+ nie osypuje się, nie rozmazuje
- potrafi skleić rzęsy



I tak na koniec, mój dzisiejszy minimalistyczny look :) na powiekach beżowy cień, plus czarna kreska, wytuszowane rzęsy; policzki podkreślone bronzerem, na ustach pomadka Rimmel






Przypominam przy okazji o konkursach: urodzinowym oraz prezentowym. Szczegóły znajdziecie TUTAJ oraz TUTAJ. Zostało mało czasu a każdy ma takie same szanse :) Serdecznie zapraszam


Pozdrawiam :)

Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia