Hej
Ostatnio przeglądając swoje zbiory doszłam do wniosku, że nie mam typowo czerwonej pomadki. Musiałam jak najszybciej to zmienić, zatem rozpoczęłam poszukiwania wśród drogeryjnych kosmetyków. Chodziłam, macałam, trafiłam w miedzy czasie na niezły bubel, o którym napiszę niedługo. Aż w końcu w Rossmannie, po wysmarowaniu calej ręki różnymi mazidłami, wybrałam kolor, który najbardziej mi przypadł do gustu - Rimmel #170 Alarm. Jestem w posiadaniu Airy Fairy, więc wiedziałam, że sięgam po dobrą pomadkę, która jest przede wszystkim trwała na ustach.
I nie myliłam się. Alarm jest idealny. Bezproblemowe nakładanie, świetny blask koloru i sam kolor bardzo intesynsywny, trwały. Schodzi bardzo równomiernie.
Ogólnie to nie lubię na sobie takich kolorów, podziwiam dziewczyny, które czerwień noszą na codzień. Na razie maluję się nią w domu :D Ku uciesze męża ;)
Lubicie czerwone pomadki? Często po nie sięgacie?
Pozdrawiam :)
Ostatnio przeglądając swoje zbiory doszłam do wniosku, że nie mam typowo czerwonej pomadki. Musiałam jak najszybciej to zmienić, zatem rozpoczęłam poszukiwania wśród drogeryjnych kosmetyków. Chodziłam, macałam, trafiłam w miedzy czasie na niezły bubel, o którym napiszę niedługo. Aż w końcu w Rossmannie, po wysmarowaniu calej ręki różnymi mazidłami, wybrałam kolor, który najbardziej mi przypadł do gustu - Rimmel #170 Alarm. Jestem w posiadaniu Airy Fairy, więc wiedziałam, że sięgam po dobrą pomadkę, która jest przede wszystkim trwała na ustach.
I nie myliłam się. Alarm jest idealny. Bezproblemowe nakładanie, świetny blask koloru i sam kolor bardzo intesynsywny, trwały. Schodzi bardzo równomiernie.
Ogólnie to nie lubię na sobie takich kolorów, podziwiam dziewczyny, które czerwień noszą na codzień. Na razie maluję się nią w domu :D Ku uciesze męża ;)
Lubicie czerwone pomadki? Często po nie sięgacie?
Pozdrawiam :)








