Hejo:)
Większość osób pod wczorajszą notką oraz na funpage'u bloga napisało, że w pierwszej kolejności chciałoby poczytać o pędzlu do podkładu Hakuro H50. Także dzisiaj troszkę o nim opowiem ;)
Jeżeli chodzi o pędzle, to u mnie szału nie ma, kilka pędzelków Maestro, Hakuro i duuużo "nonejmów" ;) Mam gdzieś w odległych planach zakup nowych, kilka mam już upatrzonych, przede wszystkim do cieni, bo dobrych i bezproblemowych mam stosunkowo mało, ale na razie w miarę daję radę malować siebie tym co mam. Dzisiaj natomiast chciałabym przedstawić Wam moją historię podkładową i ulubiony pędzel Hakuro.
Moja przygoda z podkładami zaczęła się już w LO (rok 1999). Wraz ze świadomością kosmetyczną, ewoluowały przyrządy do nakładania wszelakich mazideł. Początkowo podkład nanosiłam palcami, później przeniosłam się na gąbeczki do makijażu. Wyższym levelem były pędzle. Pamiętam swoje pierwsze zbiorowe zamówienie wizażowe z Coastal Scents. Wtedy zakupiłam swój pierwszy języczkowaty pędzel. Nadal go mam, jest w dość dobrym stanie, mimo że namiętnie go używałam. Pędzel jest dość duży, fajnie go się używa na większe partie twarzy.Jednakże zmieniłam go na mniejszy języczkowy pędzel z Maestro. W międzyczasie udało mi się zdobyć kilka pędzelków z firmy Hakuro, jakoś długo nie mogłam się przekonać do H50, leżał nieużywany, potem sporadycznie nakładałam nim puder. I gdzieś tam kiedyś, oglądając jakiś filmik makijażowy na YT zobaczyłam, jak dziewczyna własnie takim flat top'em nakłada płynny podkład. Postanowiłam sama spróbować i okazało się, że to strzał w dziesiątkę. Wszelkie inne sposoby nakładania podkładów nie umywają się przy tym pędzelku.
Opis producenta:
Hakuro H50 pędzel do podkładu
Moja opinia:
Po pierwsze, nie wchłania podkładu. Wystarcza niewielka ilość na pokrycie twarzy. Druga sprawa, która przekonuje mnie do używania tego pędzla, to to, że nakłada równomiernie cienką, ale kryjącą warstwę, dając dość naturalny efekt.. Nie pozostawia smug. Jest dość obszerny, długa rączka, średnica włosia wynosi ok 3cm, długość to także ok 3cm, ale bezproblemowo dochodzi do wszystkich zakamarków twarzy. Włosie jest idealnie przycięte, co możecie zobaczyć na zdjęciach. Nałożenie podkładu zajmuje naprawdę krótką chwilę i należy do przyjemnych rzeczy ;)
Wg prducenta włosie wykonane jest z syntetycznego materiału. Jest ono super miękkie, mazianie nim jest przyjemnością. Dobrze sklejony, nie traci włosków, wytrzymał już kilkudziesiętne mycia, a włosie nadal jest sprężyste, gęste i miękkie. Z trzonka nie schodzi farba, ani napisy.
Strasznie żałuję, że tak późno go odkryłam. Można nim nakładać podkłady płynne, mineralne, wszelkie pudry, nawet róże czy rozświetlacze :) w każdym przypadku idealnie się spisuje. Z czystym sercem polecam, nawet osobom początkującym :)
Która z Was czuje się skuszona? :))) A może już od dawna z powodzeniem używacie tego pędzla?
Chciałybyście więcej takich notek, przedstawiających pędzle, których używam? Jeżeli tak, to o czym chciałybyście przeczytać?
Pozdrawiam :)
Większość osób pod wczorajszą notką oraz na funpage'u bloga napisało, że w pierwszej kolejności chciałoby poczytać o pędzlu do podkładu Hakuro H50. Także dzisiaj troszkę o nim opowiem ;)
Jeżeli chodzi o pędzle, to u mnie szału nie ma, kilka pędzelków Maestro, Hakuro i duuużo "nonejmów" ;) Mam gdzieś w odległych planach zakup nowych, kilka mam już upatrzonych, przede wszystkim do cieni, bo dobrych i bezproblemowych mam stosunkowo mało, ale na razie w miarę daję radę malować siebie tym co mam. Dzisiaj natomiast chciałabym przedstawić Wam moją historię podkładową i ulubiony pędzel Hakuro.
Moja przygoda z podkładami zaczęła się już w LO (rok 1999). Wraz ze świadomością kosmetyczną, ewoluowały przyrządy do nakładania wszelakich mazideł. Początkowo podkład nanosiłam palcami, później przeniosłam się na gąbeczki do makijażu. Wyższym levelem były pędzle. Pamiętam swoje pierwsze zbiorowe zamówienie wizażowe z Coastal Scents. Wtedy zakupiłam swój pierwszy języczkowaty pędzel. Nadal go mam, jest w dość dobrym stanie, mimo że namiętnie go używałam. Pędzel jest dość duży, fajnie go się używa na większe partie twarzy.Jednakże zmieniłam go na mniejszy języczkowy pędzel z Maestro. W międzyczasie udało mi się zdobyć kilka pędzelków z firmy Hakuro, jakoś długo nie mogłam się przekonać do H50, leżał nieużywany, potem sporadycznie nakładałam nim puder. I gdzieś tam kiedyś, oglądając jakiś filmik makijażowy na YT zobaczyłam, jak dziewczyna własnie takim flat top'em nakłada płynny podkład. Postanowiłam sama spróbować i okazało się, że to strzał w dziesiątkę. Wszelkie inne sposoby nakładania podkładów nie umywają się przy tym pędzelku.
Opis producenta:
Hakuro H50 pędzel do podkładu
Gęste włosie, bardzo miłe w dotyku. Pędzel idealny do nakładania
podkładów o płynnej konsystencji oraz kosmetyków mineralnych.
Rozprowadza produkt nie pozostawiając smug. Umożliwia równomierne
nałożenie kosmetyku i uzyskanie naturalnego efektu.
Nakładanie podkładu o płynnej konsystencji: Przed
użyciem spryskaj pędzel odrobiną wody, aby nie pochłaniał zbyt wiele
kosmetyku. Wyciśnij odrobinę podkładu na zewnętrzną stronę dłoni.
Delikatnie "mocząc" pędzel w podkładzie nanieś kosmetyk miejscowo na
całą twarz. Na koniec okrężnymi ruchami rozprowadź podkład na twarzy, aż
do uzyskania naturalnego efektu.
Trzonek pędzla wykonany jest z naturalnego drewna.
włosie: syntetyczne
całkowita długość pędzla: 17 cm.
długość włosia: 3 cm.
cena: 31zł
[źródło: http://www.bodyland.pl]Moja opinia:
Po pierwsze, nie wchłania podkładu. Wystarcza niewielka ilość na pokrycie twarzy. Druga sprawa, która przekonuje mnie do używania tego pędzla, to to, że nakłada równomiernie cienką, ale kryjącą warstwę, dając dość naturalny efekt.. Nie pozostawia smug. Jest dość obszerny, długa rączka, średnica włosia wynosi ok 3cm, długość to także ok 3cm, ale bezproblemowo dochodzi do wszystkich zakamarków twarzy. Włosie jest idealnie przycięte, co możecie zobaczyć na zdjęciach. Nałożenie podkładu zajmuje naprawdę krótką chwilę i należy do przyjemnych rzeczy ;)
Wg prducenta włosie wykonane jest z syntetycznego materiału. Jest ono super miękkie, mazianie nim jest przyjemnością. Dobrze sklejony, nie traci włosków, wytrzymał już kilkudziesiętne mycia, a włosie nadal jest sprężyste, gęste i miękkie. Z trzonka nie schodzi farba, ani napisy.
Strasznie żałuję, że tak późno go odkryłam. Można nim nakładać podkłady płynne, mineralne, wszelkie pudry, nawet róże czy rozświetlacze :) w każdym przypadku idealnie się spisuje. Z czystym sercem polecam, nawet osobom początkującym :)
Która z Was czuje się skuszona? :))) A może już od dawna z powodzeniem używacie tego pędzla?
Chciałybyście więcej takich notek, przedstawiających pędzle, których używam? Jeżeli tak, to o czym chciałybyście przeczytać?
Pozdrawiam :)



