Pokazywanie postów oznaczonych etykietą takie tam.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą takie tam.... Pokaż wszystkie posty

środa, 7 października 2015

Podsumowanie września + Najczęściej czytane - TOP3 WRZESIEŃ

4

Już październik? Kiedy ten czas tak szybko zleciał? Te pierwsze dni miesiąca gdzieś mi się zagubiły... Dopiero dzisiaj mam chwilę czasu, a to już połowa kolejnego tygodnia. Ktoś zna sposób, aby wydłużyć dobę o kilka godzin?


Jako że wrzesień już za nami, wypadałoby zrobić podsumowanie miesiąca. Zanim przejdę do zestawienia trzech najbardziej poczytnych postów, to pokażę Wam zdjęcia z piątku - w ramach pracy udałam się na wycieczkę do Wrocławskiego ZOO. Ostatni raz tam byłam w szkole podstawowej, więc około 20 lat temu. Dużo się zmieniło. Pogoda dopisała, więc i kilka ciekawych zdjęć wyszło. Chcecie zobaczyć?

 
 
 
 
 

A co ciekawego było na blogu?




1. Moja radykalna metamorfoza włosów z Olaplex!    Tak, jestem blondynką! Jeżeli jesteście ciekawe, jak do tego doszło, to zapraszam do czytania i oglądania mojej metamorfozy :)










2. Efekt miliona rzęs, czyli L'oreal Volume Million Lashes Feline   Ten tusz podbił moje serce i stał się Ulubieńcem Roku. Ostatnio sięgnęłam po rozchwytywany So Couture i Feline bije go o głowę. Przytajcie dlaczego.





3. Czy warto zainwestować w Beautyblender?   Nie wyobrażam sobie wykonywania makijażu bez gąbeczki BB. Być może część z Was uważa, że to zbędny wydatek, jednak ja kupuję go regularnie. Warto.










Przy okazji przypominam Wam o konkursie, w którym można wygrać fenomenalny samoopalacz w piance Vita Liberata. Czas na zgłoszenia mija 8.10. KLIK


http://storybyferrou.blogspot.com/2015/09/zatrzymac-lato-konkurs-do-wygrania.html
Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

sobota, 4 października 2014

Najczęściej czytane TOP 3 - WRZESIEŃ

11
Miesiąc szybko minął. Nastał październik. Jeszcze trzy miesiące i powitamy nowy rok. Czas jest nieubłagany, niestety i leci jak szalony. Dzisiaj będzie krótko - przypomnienie tego co się działo we wrześniu na blogu.  Przedstawię Wam trzy najczęściej odwiedzane posty. Jeżeli Wam gdzieś umknęły, macie teraz możliwość zaznajomienia się z nimi. 




1. DELIKATNY, ROMANTYCZNY MAKIJAŻ DLA PANNY MŁODEJ - KROK PO KROKU

 Makijaż jest bardzo szybki w wykonaniu i wcale nie musi być przeznaczony tylko na wesele. Jako dzienny też się sprawdzi.




 



2.  27 powodów do uśmiechu :) 

Lakierunie :)))) Polujcie na nie w Drogerii Natura, bo są bardzo dobre jakościowo. Kilka z nich możecie wygrać w rozdaniu na FB klik






3.  Smakowite balsamy do ust My Secret

Balsamy mają świetny skład, dobrze nawilżają usta. Namiętnie używam tego w środku - na ustach pozostawia taki jakby koralowy odcień. Efekt na ustach możecie zobaczyć tutaj.






To by było na tyle :) Do następnego :)

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

niedziela, 31 sierpnia 2014

Koniec lata... nikosmetyczne i kosmetyczne podsumowanie

2
Wakacje minęły. Ehhh.. miałam tak wiele planów, a niezbyt je zrealizowałam. Trochę posprzątałam, wypoczęłam. Przez ponad ostatni tydzień odpoczywałam od bloga, netu, FB itp. Z jednej strony nie miałam czasu, bo musiałam się pouczyć, rozmowa klasyfikacyjna była przede mną. (ufff udało się.) A gdy miałam czas, to sięgałam po książkę i myślałam. Dużo, być może za dużo. Wiele spraw z ostatniego półrocza próbowałam sobie poukładać w głowie, jednak nic z tego nie wyszło. Skończyłam 30 lat i zastanawiałam się, ile już za mną, a ile przede mną. Zastanawiałam się nad tymi wszystkimi niespełnionymi marzeniami... ciągle gdzieś je odpycham na dalszy plan, tłumacząc się durnymi, przyziemnymi sprawami. Czy droga, którą obrałam, jest dla mnie dobra? Życie jest zbyt krótkie, o czym się boleśnie przekonałam... dzisiaj jesteśmy, jutro może nas nie być... I mimo tej świadomości nadal ciężko mi zająć się marzeniami. Heh...

I pośród tych rozważań mijały tygodnie. Na początku sierpnia byłam nad morzem. Zrelaksowałam się troszkę z dala od codziennego zgiełku. Oj ile bym dała, aby teraz powylegiwać się nad morzem... Choć nie oszukujmy się, rzadko kiedy mi się to udawało. Bieganina za synem, który wszystko musiał zobaczyć, dotknąć, była wyczerpująca. Mimo wszystko, powrót był bolesny, bo wypoczynek zbyt krótki. 


Sięgnęłam po książki - ohh. przypomniałam sobie, jak to jest w nich się kompletnie zatracić. Kiedyś czytałam ich wiele, później przestałam i trochę mi było z tym źle... A w tym miesiącu przeczytałam ich osiem :D W tym dwa razy trylogię o Grey'u :P Tylko proszę się nie śmiać. :)))) Wiem, że część z Was nie lubi takich książek, ja też może nie uważam je za jakiś wysokich lotów, jednak miło mi się je czytało. Kończąc ostatnie zdanie z trzeciego tomu, poczułam nieodpartą chęć przeczytania wszystkiego od początku. Wiedziałam co będzie, a i tak nie żałuję tego czasu ;) A teraz czekam na film. Jestem ciekawa jak to wszystko zostanie przedstawione. Nie, nie interesują mnie sceny łóżkowe :P, raczej to jak pokażą głównych bohaterów, ich rozterki, przemyślenia, rozdarcie.



 Odpoczęłam od netu, ale nie odpoczęłam od kosmetyków. Pojawiło mi się kilka nowych pozycji. Z kolorówki dość mało, z pielęgnacji to do końca roku starczy :)

Przede wszystkim, jak już czytałyście na blogu, pojawił się u mnie zestaw od Etre Belle. Recenzję możecie zobaczyć tutaj. Zdania o tych kosmetykach nie zmieniam, nadal mi się podobają i działają oczyszczająco na cerę. Niestety zaczęłam znowu podjadać. I to nie owoce i warzywa, a ciastka, czekoladę, chrupki, chipsy.... Zdarzyło się też kilka imprez, gdzie sięgałam po alkohol. Moja cera odpowiedziała z całą stanowczością, że jej się to nie podoba. Wróciłam do punktu wyjścia sprzed kilku miesięcy. Choć trzeba przyznać, że teraz szybciej wszelkie gule się goją. Niestety plamy potrądzikowe nie chcą zniknąć! Moje serum ze Zrób Sobie Krem się skończyło i jakoś nie mogłam znaleźć chwili, aby rozrobić sobie kolejne. Muszę się za to wziąć. Do tego udało mi się wygrać na FB rozdanie, gdzie kusił zestaw rozjaśniająco - wygładzający firmy Norel Dr Wilsz: Żel oczyszczający oraz tonik żelowy z kwasem migdałowym, krem rozjaśniająco-wygładzający z kwasem migdałowym i PHA na noc. Na razie jeszcze ich nie używałam, zastanawiam się, jak je wpleść w moją dotychczasową pielęgnację. Oj za dużo tego mam ;)




Kosmetyki Balea kusiły mnie już od jakiegoś czasu. Do Niemiec mam kawałek drogi, więc taka wycieczka na zakupy nie wchodziła w grę. Teoretycznie mogłam podjechać do Wrocławia, z tego co mi się kiedyś obiło o uszy, są sklepy sprzedające niemieckie kosmetyki. Ale nie oszukujmy się, lenistwo zawsze brało górę. Na szczęście z Niemiec wracała rodzinka i poprosiłam o zakupy. Nie określiłam co chcę mieć, miałam zostać zaskoczona. I tak oto trafiło do mnie kilka ciekawych niemieckich kosmetyków: dwa balsamy, masło do ciała, dezodoranty oraz żele pod prysznic. Ten jabłkowy to mój ulubiony. Heh... Nie dość, że mam w domu kilka nieotwartych balsamów, to teraz zbiór powiększył się o kolejne trzy. Kiedy ja to zużyję?



Będąc w Międzyzdrojach, zauważyłam namiot maroko-sklep. Dzięki spotkaniu blogerek z początku roku, poznałam działanie ich oleju arganowego, przypomniało mi się, jak dziewczyny zachwalały ich czarne mydło. Nie zastanawiając się, poczyniłam małe zakupy :) Sięgnęłam po 50ml butelkę oleju arganowego, bo poprzednik mi się kończy. Muszę przyznać, że świetnie nawilża mi cerę. Bez  zastanowienia wzięłam też Savon Noir, czyli czarne mydło. Już teraz wiem, co to znaczy "skrzypiąca cera pod palcami" - często to określenie pojawia się przy recenzjach tego typu mydeł :) Muszę przyznać, że świetnie oczyszcza cerę. Pewnie pojawi się osobny wpis na jego temat. O oleju arganowym recenzję planuję niedługo.



Z kolorówką nie poszalałam. Robiąc uzupełniające zakupy, przeglądnęłam ofertę Makeup Revolution. Dużo o nich ostatnio w internetach i zastanawiałam się, o co tyle krzyku. Postanowiłam zakupić jedną z paletek, aby się o tym przekonać. Wybrałam Iconic 2 i już teraz wiem. Jeżeli się zastanawiacie nad zakupem, to przestańcie. Cienie są naprawdę dobrej jakości, na bazie są wręcz fenomenalne. Co więcej, prawie w ogóle się nie osypują, co jest na przykład wkurzające w paletach Sleek. Od zakupów paleta towarzyszy mi w codziennym makijażu. Planuję jeszcze zakupić Iconic 1. Ładnie się prezentuje.



Mam nadzieję, że we wrześniu będzie mnie trochę więcej. Choć powrót do pracy może to uniemożliwić. Nadal zbyt chętnie nie siadam przed komputerem, ponieważ on szaleje. Paskudnika muszę przeinstalować, jednak tak tego nie lubię robić, że wolę się pomęczyć i czekać 5 min na otworzenie się strony, niż oczyścić system. Ale może to dobrze. Trzeba też się zająć innymi sprawami ;)


Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

środa, 2 lipca 2014

Najczęściej czytane - TOP 3 CZERWIEC

10
To jest niesamowite, mamy już lipiec, połowa roku za nami. Ten czas strasznie szybko leci. Mam teraz chwilę przerwy, wakacje, mogę odpocząć (o ile będzie mi dane), sierpień będzie troszkę ciężki, bo muszę przygotować się do pewnego egzaminu, już się boję. Natomiast pod koniec lipca mam urodziny, ehh 30 na karku.. jak żyć? ;))

A co było ciekawego do poczytania w czerwcu?


 1. Makijaż na kazdą okazję - krok po kroku  Cieszę się, że spodobał się wam ten makijaż - uplasował się na pierwszym miejscu najchętniej czytanych notek. W końcu, w końcu - jest nadzieja ;))) Jeżeli nie widziałyście, to zapraszam. Makijaż przypadnie Wam do gustu, bo jest bardzo uniwersalny, nada się dla każdego i na każdą okazję.





2. Truskawkowo - zakupowo ;) Byłabym bardzo zaskoczona, gdyby żaden post chwalipięcki nie pojawił się w tym zestawieniu ;) Też lubię zakupy ;) A róże polecam, bardzo często po nie sięgam, wyglądają na policzkach fenomenalnie :)






3. My Secret Glam Specialist Eyeliner Kreski uwielbiam, latem stawiam na kolor. Z linerami My Secret można poszaleć.






Jeżeli przeoczyłyście powyższe notki, to możecie teraz nadrobić :) Jestem zadowolona, że w zestawieniu pojawił się makijaż, bo ostatnio nie cieszyły się one popularnością.

Zapraszam za miesiąc z kolejnym zestawieniem;)

Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

sobota, 8 marca 2014

Ciężko jest wrócić...

35
Hej

Do napisania tego posta zabierałam się kilkukrotnie. Nie jest to dla mnie łatwy temat, wiem też, że większość z Was nie doczyta go nawet do końca, co rozumiem. Ale czuję potrzebę opowiedzenia o tym wszystkim, przez co przeszłam w ostatnich miesiącach. Potrzebuję przenieść codzienne monologi na 'papier'... Mimo, że blog jest przecież typowo kosmetyczny, jednak jest to moje miejsce, więc zrozumiałe powinno być, że zrobię to tutaj.

Zniknęłam na jakiś czas. Pewnie wiecie dlaczego. Przez ostatnie miesiące cały swój czas poświęciłam jednej osobie - Mariuszowi. Jest moim szwagrem, którego traktuję jak przyjaciela, brata. Przez ostatnie miesiące walczyliśmy z jego chorobą - czerniakiem złośliwym, a w styczniu i lutym dodatkowo z absurdami w 'służbie' zdrowia. W polsce nie ma normalnego programu leczenia nowotworów. To pacjent i jego rodzina musi biegać między lekarzami, stać w kilkugodzinnych kolejkach lub płacić po 300zł za 5 min wizyty...To oni muszą się dokształcać, bo lekarze nie wiedzą o nowoczesnych metodach leczenia. Muszą siedzieć przy łózkach i pilnować podawania leków. Muszą kłócić się z pseudolekarzami, którzy za nic mają ludzkie życie, śmieją się prosto w twarz, kłamią, nie podają leku, doprowadzają do pogorszenia stanu chorego. To oni zabijają, nie choroba, bo choroba jest do wyleczenia.

Mariusza życie zostało wycenione na ok 350 tyś zł, które wyłożyć 'na stół' musiał pacjent. Tyle kosztował lek Ipilimumab. Gdyby Mariusz mieszkał w cywilizowanym kraju zachodniej Europy, to otrzymałby go za darmo. Niestety u nas lek do 1 marca br nie był refundowany. A wiecie dlaczego? Bo NFZ wymyśliło sobie, że jeżeli firma produkująca lek nie zejdzie z ceny, to nie podpisze na niego kontraktu. I tak z około 2 lata trwała ta 'walka'. Nie ważne jest życie człowieka, ważne jest jakieś tam widzimisię kogoś na górze. Nie ważne, że ten lek podany w odpowiednim czasie, w początkowym stadium choroby daje 80% pozytywną odpowiedź, czyli chorzy są wyleczeni i spokojnie żyją sobie jeszcze średnio 10 lat (bo tyle mniej więcej trwały badania nad tym lekiem). Powinno się go podawać także chorym z wieloma przerzutami do mózgu, ponieważ jest to jeden z nielicznych leków, który przechodzi przez barierę układ krwionośny - mózg. A im bardziej się zwleka z jego podaniem, to ten procent maleje. A wiecie co jest najtragiczniejsze w tym wszystkim. Lek jest refundowany od 1 marca (co i tak jest nieprawdziwą datą, co wyjaśnię później) Aby go otrzymać z NFZu trzeba spełnić wiele wymogów. Jednym z nich jest to, że chory, musi najpierw być leczony standardowo np przejść przez chemioterapię lub radioterapię oraz uczestniczyć w badaniach klinicznych innego leku, który nie zadziałał. Co prowadzi do tego, że Ipi jest podawane w tym końcowym stadium choroby, kiedy to szanse na wyleczenie są 20-40%. W ogóle nie rozumiem tej polityki. Przecież jeżeli państwo ma wywalać ok 300tyś złotych na lek, to niech to robi wtedy, kiedy szanse na wyleczenie są największe... Ale to jeden z paradoksów... Kolejnym paradoksem jest to, że ubiegać o refundację mogą osoby pełnoletnie. Ja mam namiary na 17letniego chłopaka chorego na czerniaka ... czy pan w eleganckim garniturku z NFZu powie mu prosto w oczy, że nie dostanie leku, bo jest za młody i musi umrzeć?! I ta śmieszna data 1 marca... pani w NFZie nam jasno odpowiedziała - lek będzie dostępny może za pół roku, bo przecież kontrakty ze szpitalami trzeba podpisać, a to trwa. Więc ja się pytam - po co dajecie ludziom nadzieję...? Pół roku przy tej chorobie to ogrom czasu... Wszystko może się zmienić... tak jak u Mariusza...

Lojalka... Ustawa gwarantuje pacjentowi, że może się leczyć gdzie chce... Bujdy na resorach.  żaden szpital nie przyjmie do siebie pacjenta z innej placówki. No chyba, że ma się znajomości. Myśmy nie mieli... nawet gdybyśmy z Mariuszem podjechali na SOR do innego szpitala, to mogliby nas nie przyjąć, daliby leki i odesłali do domu... Inna sytuacja - znaleźliśmy lekarza, który chciał się podjąć wycięcia guza. Ale ordynator się nie zgodził i ten biedny lekarz musiał być jemu lojalny... A gdzie w tym wszystkim życie człowieka?

Kłamstwo... W szpitalu, w którym Mariusz przebywał, nie leczono go. Doprowadzono do pogorszenia jego stanu. Wmówiono nam, że stan Mariusza się pogarsza, bo leki nie działają - a nie działały bo były niepodawane. Spowodowało to ponowny nawrót problemów neurologicznych. Co więcej nie podawali leków antypadaczkowych.. Razem z siostrą byłyśmy tam od rana do wieczora, za każdym razem, jak pielęgniarki przynosiły tabletkę, pytałyśmy się 'co to?'. Słyszałyśmy że to lek przeciwbólowy. Nigdy nie padło słowo Depakine!. Nawet lekarka prowadząca na samym początku stwierdziła, że na razie odsuwają go. A co w karcie widniało - że miał podawany ! Więc się pytam - KIEDY???   Brak leków antypadaczkowych był kolejnym wyrokiem, bo w sytuacji stresowej spowodowało atak epilepsji... Osoby po operacji na mózgu muszą mieć je podawane do końca życia...

Brak empatii.... Zmieniła się lekarka prowadząca i rozpoczęły się kolejne kwiatki. Nie wiedziała ona przez 1,5h że ma nowego pacjenta, dodatkowo nawet nie zapoznała się z historią choroby! Na pytanie gdzie są dokumenty, powiedziała, że nie wie, gdzieś są. Więc skwitowałam sytuację, że to są jakieś jaja. Lekarka bardzo się oburzyła! Wyrzuciła mnie nawet z gabinetu. Niestety dla niej musiała ze mną rozmawiać, bo miałam wszystkie upoważnienia. Zapytałam się jej w końcu co dalej? co będą robić? Wiecie co mi odpowiedziała? Że teraz idzie na urlop (to był piątek) i jutro zostanie przydzielony nowy lakarz prowadzący, który zapozna się z dokumentami.... Wszystko mi opadło... A nowy lekarz pojawił się dopiero w poniedziałek przecież.. przez weekend dyżuruje tylko jeden, który nie ma czasu na nic.. musi gdzieś kiedys spać przy 48h dyżurze, co nie...?

Brak nadziei... W poszukiwaniu rozwiązań kilku lekarzy nawiedziłam. Katowice, Warszawa, Szczecin. Nikt nie widział szans... wszyscy umywali rączki, niikt nie chciał zaryzykować. Tłumaczenie było proste - dużo przerzutów, nie warto nic wycinać, cokolwiek robić. Nie rozumieli, że onkolog dosadnie powiedział, że Ipi można podać, gdy zrobi się porządek z największym guzem. Z resztą tych maleńkich rozprawi się Ipilimumab.. Zero współpracy nawet na linii lekarz - lekarz.To właśnie jeden z absurdów. Zamiast lekarze się między sobą kontaktować i znajdować najlepsze rozwiązanie, wysyłają pacjenta z karteczkami, skierowaniami, zaleceniami... Dopiero w Opolu lekarz po wysłuchaniu naszej opowieści stwierdził, że zmarnowaliśmy 2 tygodnie... i że on chce pomóc, chce zawalczyć, bo trzeba. Tylko, że.... Już było za późno... Niestety Mariusz wymęczony przez katów w szpitalu we Wrocławiu zmarł...


 Po co to wszystko opisałam... bo musiałam. Chcę. Dla siebie, dla Mariusza, dla wszystkich, którzy stali przy nim. polska to kraj absurdów, kraj gdzie człowiek dla państwa jest mało ważny, gdzie się nie daje możliwości na leczenie. Trzeba zbierać kosmiczne kwoty, co trwa długo i często okazuje się, że jest już za późno. W lutym za późno było dla Mariusza... ale i też dla Filipka, chorego na neuroblastomę....

Co więcej - ogarnęło nas wielkie rozczarowanie. Pomagali nam w większości obcy ludzie, ci, o których myśleliśmy, że staną za nami murem, wycofali się. Teraz wiemy, na kim można polegać. Są nowi najlbliżsi znajomi, przyjaciele. Także w blogosferze. Dziękuję dziewczynom za nagłośnienie historii, ja biegając miedzy lekarzami, szpitalem, fundacją, organizując eventy, aukcje itp po prostu nie miałam czasu. Gosiu, Agatko dziękuję. Reszcie też, przepraszam, że nie wypiszę, nie pamiętam już gdzie kto co pisał. Wiem, że organizowałyście dużą zbiórkę. Niestety zabrakło czasu. Jednak nie rezygnujcie, ponieważ potrzebujących jest wiele, a państwo nie pomaga....

Po tym wszystkim, gdzie w głowie tkwią ciągle te same obrazy, gdzie koncentracja na czymkolwiek jest zerowa, ciężko jest wrócić do pisania tak przyziemnych rzeczy jakimi są recenzje kosmetyków, do malowania się, uśmiechania się do aparatu itp. To co kocham robić, jest teraz odległe. Jednak nie chcę i nie mam zamiaru rezygnować z blogowania, jednak strasznie ciężko mi jest poukładać to wszystko w głowie. Czas leczy rany, wiem, że muszę go mieć więcej. Muszę czekać cierpliwie, aż się wszystko w mojej głowie unormuje, jak ucichną wewnętrzne głosy, żal, ale też i wściekłość i nienawiść skierowana do konkretnych ludzi ale i też do systemu.

Jakoś wrócę, tylko nie wiem kiedy... Poczekajcie proszę....




Czytaj dalej »

czwartek, 2 stycznia 2014

Nowy Rok 2014

11
Witajcie w Nowym Roku :)
Na wstępnie chciałabym Wam życzyć, aby to co Was spotka w tym roku było niesamowite, niezwykłe, niepowtarzalne. Aby było lepiej niż do tej pory, aby spełniły się Wasze marzenia i postanowienia :)

No właśnie - postanowienia noworoczne. Ułożyłyście listę? Ja nigdy w coś takiego się nie bawiłam. Podchodzę do tego wszystkiego tak, że to co ma być, to będzie. Mam swoje marzenia i dążę do ich spełnienia, choć wydaje się, że są one tak odległe Jednak jest kilka punktów, które chciałabym zrealizować w tym roku.

 Przede wszystkim chciałabym zmienić szatę graficzną bloga - to co jest teraz kompletnie mi się nie podoba, chciałabym, aby blog był bardziej nowoczesny ale i przyjemny, czyli będę pracować nad innym układem, innym nagłówkiem, może wykupię domenę. Jestem beztalenciem graficznym i do tej pory moje próby różnie wyglądały. Ale będę próbować ;) Może znajdę też dobrą duszyczkę, która pomoże ;))) Planuję też częściej tutaj się pojawiać, choć oczywiście to wszystko zależne jest od wolnego czasu. Często mam pomysły na notki, ale lenistwo bierze górę ;) Oczywiście nie chcę bloga traktować jako obowiązku, bo przebywanie tutaj z Wami jest i będzie dla mnie przyjemnością, jednak zbyt często marnuję swój wolny czas. A będąc tutaj też odpoczywam. Koniec z tekstami: "ale mi się nie chce". :D
 
Oprócz tego: wizyta u lekarzy, planuję zrobić komplet badań. Zaczynając od okulisty (do którego wybieram się od lipca) stomatologa, dermatologa(półtorej roku temu powinnam już być) a kończąc na ginekologu itp.

I to chyba wszystko. Prywatne sprawy raczej zostaną prywatne, tam też planuję kilka malutkich zmian, aby żyło się lepiej Mam nadzieję, że wszystko ułoży się tak, jak ja tego chcę i ten rok będzie przyjemniejszy niż poprzedni :)

Trzymajcie kciuki i Wam też będę kibicować w Waszych postanowieniach :)

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

niedziela, 16 czerwca 2013

Nowości :)

26
Cześć :)

Obiecałam sobie, że już nie będę nic kupować... taaaa ;) Ale pocieszam się, że część z tych rzeczy, które dzisiaj Wam pokazuję, są zakupione hen hen dawno temu, w poprzednim miesiącu ;) W czerwcu skusiłam się na tylko kilka rzeczy ;)



Agabil organizowała wspólne zakupy, rozbiórki itp.i nie mogłam przejść koło tego obojętnie ;) 


Z Kryolan wzięłam Kryolan Fixer spray Dermacolor 150 ml oraz kółko korektorów Kryolan Dermacolor Camouflage Rainbow nr 2. Potrzebuję czasem utrwalić makijaż, a fixer już kiedyś miałam i dobrze się u mnie spisywał. Chciałam też wypróbować korektory - wszystkich kolorów raczej używać nie będę ;) 


Z Makeup Atelier Paris były "rozbierane" duże butle podkładów i baz. Od jakiegoś czasu kusiła mnie baza nawilżająca. Podkład wodoodporny 2NB już też miałam, załapałam się tylko na 15ml, więc na długo nie starczy. Pomyślę o pełnowymiarowym produkcie.


Zainwestowałam jeszcze w  pędzelki Maestro. Do cieni wzięłam: pędzel do cieniowania Seria nr 330 R8, pędzel do cieniowania Seria nr 420 R6 oraz pędzel do eyelinera/brwi Seria nr 660 R4 - poprzedni mi wpadł za kaloryfer i wyciągnąć go nie mogę, a bardzo go lubię. 





W międzyczasie na allegro skusiłam się na kępki Ardell - od razu zakupiłam dwa opakowania. 





Ostatnio na blogach wiele osób pokazuje zakupy ze strony ze sztuczną biżuterią Katherine. Jej też nie ominęłam. Osobno było organizowane wspólne zamówienie, wiele rzeczy mi się spodobało, ale ostatecznie kupiłam opaskę w stylu pin-up girl, którą mogłyście widzieć w poprzednim poście, oraz kolczyki ;)



To jeszcze nie koniec :) Pewnego pięknego ranka weszłam na truskawkę i zobaczyłam korektor Magic Concealer Helena Rubinstein przeceniony do ok. 75 zł :O Lubię go, poprzedni mi starczył na ponad rok używania, ostatnio mocno się nad nim zastanawiałam, czy nie kliknąć, dobrze że poczekałam, bo zaoszczędziłam sporo pieniędzy.



W piątek poszłam do apteki tylko po krople do oczu. yhyyyy :P Wzięłam jeszcze bloker Ziaja oraz Eliksir wygładzająco - nawilżający do włosów Biovax. Dodatkowo znalazłam tam szafę kosmetyków Palmer's i dość długo się nad nimi zastanawiałam. Ale opanowałam swoje żądze ;) wolę najpierw poczytać opinie.



I na sam koniec - kosmetyk, który udało mi się wygrać w rozdaniu u Błahostki Kosmetyczne na FB - a mianowicie liner w żelu Maybelline w kolorze 07 Black Chrome :) Czytałam o tych linerach wiele pozytywnych opinii, mam nadzieję, że u mnie się sprawdzi. 




To chyba na tyle :) Postaram się ograniczyć zakupy, bo nie mam już gdzie tych wszystkich kosmetyków składować :PPP Choć wiele rzeczy kusi.. :)

Miałyście któryś z tych rzeczy? Czekam na Wasze opinie :)

Pozdrawiam


Czytaj dalej »

piątek, 1 lutego 2013

DM "Heaven"

3
 Hej

Dzisiaj niekosmetycznie :)

Okropny dzisiaj dzień miałam... i aby dojść jakoś do równowagi słucham nowego singla Depeche Mode :) Heaven :)
Chciałabym być teraz w niebie...

Nowa płyta będzie już do kupienia pod koniec marca :) Słitaśnie :D

Miłego słuchania :)


Czytaj dalej »

środa, 2 stycznia 2013

Podsumowanie Starego, powitanie Nowego Roku :)

27
Cześć :)

To pierwszy post w tym roku :) Mam nadzieję, że miło pożegnałyście ten miniony :) U mnie samo pożegnanie było ok, bo troszkę się pobawilam, spotkałam się ze znajomymi, niektórych osób nie widziałam przez 3 lata, bo każdy gdzieś tam w swoją stronę poszedł.  Jednak powitanie Nowego Roku już do miłych chwil nie należało. Przede wszystkim, ze mnie straszny koślawiec jest, poraz drugi skręciłam sobie nogę (pierwszy raz w październiku) i stwierdzam, że odpuszczam szpilkom, tylko płaski but, bo następnym razem to już się konkretnie połamię ;) Oczywiście na pogotowie pojechałam po odespaniu nocki i spędziłam tam 5h, aby tylko usłyszeć "jednak pani nie udało się nic złamać" :PPP Ach ta Polska Służba Zdrowia ;) Dodatkowo dzieciaczek mi się pochorował i już drugi dzień ma gorączkę....
Na szczęście nie wierzę w żadne przepowiednie, przysłowia itp, bo gdyby cały rok miał być taki jak wczorajszy dzień, to ja wysiadam i dziękuję :PPP



Zastanawiałam się, w jaki sposób podsumować miniony rok na blogspocie. Chciałabym Wam przestawić kilka ważniejszych zdarzeń związanych z życiem bloga:


1. Spotkania z dziewczynami. W lutym udało mi się poznać Agabil z bloga AgowePetitki, bardzo miło spędziłyśmy czas, szkoda że tak krótko. Mam nadzieję, że jeszcze nam dane będzie nie raz wypić wspólnie "kawkę" ;)
 Ważnym też dla mnie było spotkanie bloggerek we Wrocławiu. Tam poznałam wiele niesamowitych dziewczyn, odkryłam kilka świetnych blogów i co najważniejsze - nadal utrzymujemy kontakt :) Dziękuję :*

2. Takim moim małym sukcesem był wyjazd do Warszawy na finał na Ambasadorkę Marki Astor. Niestety  nie udało się nic wielkiego osiągnąć, ale już samo bycie tam wiele rzeczy mi uświadomiło. Jestem bogatsza o doświadczenia i może kiedys uda mi się je wykorzystać. Na pewno to była dla mnie duża przygoda.

3. Współpraca z magazynem e-makeupownia. Takim moim skrytym marzeniem było w końcu coś zrobić z tymi maziajami. Nie zastanawiałam się zbyt długo, jak dziewczyny przedstawiły swój plan i dołączyłam do ekipy :) Pierwszy numer mam nadzieję, że jak najszybciej się pojawi, ja już nie mogę się doczekać, a Wy? ;)

4. Najchętniej zaglądałyście tutaj pooglądać moje makijaże. W topie oglądalności znalazły się:

 - Nie taki turkus straszny ;) - makijaż krok po kroku


- Kolorowe makijaże paletką Sleek ACID :) 



- Makijaż w jesiennych barwach - moja metamorfoza, czyli efekt przed i po ;)))



 - Mystic Lilac - makijaż krok po kroku  


- Tęczowa Pin Up Girl? hmm... czyli tęczowa kreska ;)




5. Niektóre moje recenzje także były chętnie czytane:




- Delia Cosmetics lakier Matt Effect w kolorze miętowym (#409) - recenzja 







- czary mary, czyli lakier magnetyczny Delia Comsetics - recenzja 









- BIOKAP NUTRICOLOR Farba do włosów - recenzja








 - Recenzja tuszu do rzęs L'oreal Volume Million Lashes plus taki tam minimalistyczny dzisiejszy look ;)







- Z serii "Nigdy Więcej" - czyli zmywacz do paznokci Nailty z 'Biedronki'





6. Odkrycia kosmetyczne. Było ich dość mało, ponieważ nie przyzwyczajam się zbytnio do jednego kosmetyku, wychodzę z założenia, że można go zawsze zastąpić innym. Ale bardzo polubiłam naturalny balsam do ust Tso Moriri, płyn micelarny Pat&Rub, tusz do rzęs L'oreal Volume Million Lashes, lakiery Delia - praktycznie wszystkie rodzaje :) Do tych produktów chętnie wracam i kupuję kolejne opakowania.


Taki był rok 2012. Postanowień na ten kolejny żadnych nie mam, będę nadal tutaj, będę nadal pokazywać Wam moje makijaże i przedstawiać swoje opinie na temat kosmetyków. Zatem już teraz zapraszam Was do zaglądania :))))))


 * * * * * * * * * * *

Powrócę jeszcze do tego żegnania Starego Roku. Byłam na imprezce, ubrałam kieckę - i to była dobra decyzja, ponieważ wszystko odbywało się jak na weselu, tylko nie było państwa młodych ani tortu. Niestety zdjęć całościowych nie mam, aparatu też nie brałam, przed samym wyjściem zrobiłam zdjęcie tylko makijażu, zdjęcia robione w sztucznym świetle, więc niezbyt dobrej jakości. Makijażu nie udziwniałam. Początkowo miałam inny pomysł, ale nic mi nie wychodziło, męczyłam się strasznie, więc postanowiłam wszystko zmyć i jeszcze raz zacząć, zrobiłam bardzo podobny co ostatnio wam pokazywałam, ale bez sztucznych rzęs, bez kryształków :)

Użyte kosmetyki:
- podkład Estee Lauder Double Wear #2C1 Pale Almond
- korektor pod oczy Essence  Stay All Day 16h #Natural Beige
- puder sypki Paese transparentny
- bronzer Dior
- na policzkach Bobbi Brown Shimmer Brick #Rose
- baza pod cienie Paese
- cienie: srebro i czerń z paletki Sleek ACID,  biały pyłek EDM jako rozświetlenie pod łukiem brwiowym, pigment Platinum MAC w kąciku wewnętrznym  i na dolnej powiece, liner w płynie Astor,
- brwi podkreślone brązowym cieniem Paese Kaszmir #604
- tusz do rzęs L'oreal Volume Million Lashes
- pomadka Rimmel  #070 Airy Fairy





Pozdrawiam :)



Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia