Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neicha. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neicha. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 marca 2017

NEICHA Sztuczne rzęsy 513 oraz niewidoczny klej do rzęs

9

Nie często sięgam po sztuczne rzęsy, choć nie uważam się za laika w tym temacie. Moje naturalne są na tyle długie, że zazwyczaj wystarczy je dobrze wytuszować. Jednak od czasu do czasu, na większe wyjścia bardziej podkreślam swoje spojrzenie właśnie tym elementem makijażu.  W styczniowym pudełku ShinyBox znalazłam sztuczne rzęsy oraz klej firmy NEICHA. Produkty na tyle mi się spodobały, że z chęcią chciałam je wypróbować. Zapraszam na recenzję.

 


Zacznę może od recenzji rzęs. Mój model to 513. Na pierwszy rzut oka wyglądają bardzo ładnie. Zewnętrzne kąciki są bardziej zagęszczone, dzięki temu nadają efekt tzw, kociego oka. Widać, że pojedyncze rzęski są precyzyjnie doklejone, delikatnie na krzyż, nie ma bałaganu. Pasek jest czarny, jednak nie odznacza się na powiece. Przyznam szczerze, że rzęsy mnie zaintrygowały i jak najszybciej chciałam ich użyć.




Niestety już przy pierwszej aplikacji pojawiły się problemy z rzęsami. Po pierwsze bardzo ciężko było je odkleić od opakowania - klej był mocny, przez co niepostrzeżenie można było poodrywać pojedyncze rzęski. Na szczęście udało się i na pasku rzęs nie zauważyłam żadnych ubytków. Z łatwością się one dopasowały do kształtu powieki, nosiło je się wygodnie, nie były odczuwalne na powiekach. Niestety kolejne schody napotkałam przy ich myciu. Rzęsy są tak delikatne, że odklejenie nadmiaru kleju graniczy z cudem. Niestety tym razem nie udało się bezproblemowo przejść przez ten proces. Pasek tak jakby się złamał. Przy drugiej aplikacji nie było to na szczęście widoczne na oku. Kolejne mycie niestety już nie należało do przyjemnych - klej na pasku nie chciał puścić i chwila nieuwagi spowodowała, że został on naruszony a pojedyncze rzęsy wypadły, a całość nie jest zdolna do ponownego użycia. Tak się prezentują rzęsy po dwóch użyciach :/



Nie uważam, że nie mam doświadczenia ze sztucznymi rzęsami, do tej pory nie miałam takich problemów. Ten model u mnie się nie sprawdził.  Szybko się zniszczyły, przez co np porównując z do tej pory moimi ulubionymi rzęsami Ardell wypadły bardzo kiepsko. Opinie w internecie na temat tego modelu rzęs raczej są bardzo dobre, być może ta partia nie należała do udanych... Tak czy siak, ta przygoda nie zachęca mnie do dalszego poznawania asortymentu firmy.


 


O niewidocznym kleju Neicha będą same plusy. Po pierwsze aplikacja jest bardzo wygodna. Za pomocą cienkiego pędzelka można nałożyć produkt na pasek rzęs lub na kępki. Nie zużywam nadmiaru produktu, jak to ma miejsce na przykład przy klejach w tubkach, to co potrzebuję pobieram za pomocą aplikatora. Kolor kleju jest biały, jednak gdy zasycha, robi się przezroczysty. Przez to jest on niewidoczny na powiekach. Bardzo szybko schnie i dobrze mocuje sztuczne rzęsy do powieki. Chyba po raz pierwszy nie miałam większych problemów przy wewnętrznych kącikach - klej bardzo szybko złapał skórę. W ciągu dnia pasek rzęs nie odkleja się, przez co nie muszę się martwić o makijaż. Warto tutaj też nadmienić, że mnie nie uczulił, jak najbardziej może być stosowany przez osoby mające wrażliwe oczy i noszące soczewki.



Podsumowując, klej Neicha wyparł mojego dotychczasowego ulubieńca z Inglota i na pewno zostanie ze mną na dłużej. Natomiast sztuczne rzęsy u mnie się nie spisały, są bardzo delikatne i bardzo szybko uległy zniszczeniu. Oba produkty można zakupić w znanych drogeriach internetowych, a koszt to około 15zł.

Miałyście kiedykolwiek do czynienia z rzęsami Neicha? Jak się u Was sprawują?


Pozdrawiam :)

 
Czytaj dalej »

poniedziałek, 30 stycznia 2017

ShinyBox Party Time

5

Tydzień temu otrzymałam swoje pierwsze pudełko ShinyBox. Styczniowa edycja inspirowana jest karnawałem, więc znajdziecie tam kosmetyki, które mają nam pomóc w przygotowaniu się do imprezy. Zobaczcie, co znalazłam w pudełku Party Time.



Przed dużą i znaczącą imprezą warto zadbać o swoją cerę wybierając świadomą pielęgnację. Aby każdy o tym pamiętał, ShinyBox włożył do pudełka następujące produkty:

Farmona Zimowy krem do twarzy zabezpieczy skórę przed szkodliwym działaniem mrozu, zlikwiduje nieprzyjemne uczucie spierzchnięcia i suchości delikatnie natłuszczając cerę. Niestety, nie przepadam za takimi kremami, dla mnie ich konsystencja jest zbyt ciężka i tłusta. Rano mam niewiele czasu na makijaż, a ten krem długo się wchłania. Jednak mąż jest z niego zadowolony. Na pewno kosmetyk u nas się nie zmarnuje. 




l'Orient Krem pod oczy zawiera wiele świetnych składników: minerały z Morza Martwego, witaminy, proteiny i naturalne ekstrakty roślinne takie jak rumianek, pokrzywa zwyczajna, podbiał pospolity, skrzyp polny, kasztanowiec zwyczajny, algi morskie, aloes. Naprawdę skład zachwyca, a moja cera uwielbia naturalne kosmetyki. O działaniu zbyt wiele nie mogę powiedzieć,  musiałabym używać go trochę dłużej, ale zauważyłam, że skóra pod oczami jest miękka i gładka. Konsystencja kremu jest taka jaką lubię,  szybko się wchłania, więc nada się do codziennego użytku. 




O włosy zadba Schwarzkopf Gliss Kur Fiber Therapy Regeneracja w olejku. Lubię produkty które, można stosować na mokre i na suche włosy i nie trzeba ich spłukiwać. Działanie tego sprayu jest natychmiastowe: włosy stają się miękkie a olejek dodaje blasku,  przez co wyglądają na zdrowe. Co więcej ułatwia ich rozczesywanie. Regenerująca formuła OMEGAPLEX ponoć odbudowuje włos od środka przez naprawę jego zniszczonych włókien, jednak nie mogę tego potwierdzić, ponieważ zbyt krótko stosuję tę odżywkę. Zobaczymy, jak włosy będą się prezentować po np miesiącu. Mimo wszystko eliksir w olejku jest wart uwagi i mi bardzo podpasował. 




Stare porzekadło mówi, że to uśmiech czyni kobietę piękną. I pewnie dlatego w pudełku można znaleźć miniaturkę pasty wybielającej BlanX Med, która ma sobie poradzić z trudnymi do usunięcia osadami spowodowanymi spożyciem kawy, tytoniu czy czerwonego wina. Myślę jednak, że za krótko jej używam,  aby stwierdzić czy tak faktycznie jest. 




Czas na produkty do makijażu. Niektóre z nich to perełki, min:
Sztuczne rzęsy Neicha model 513 oraz niewidoczny klej do rzęs Neicha to świetna pozycja w imprezowym pudelku. Jest to teraz podstawa przy mocniejszych wieczorowych makijażach. Poza tym, model który został dobrany,  jest bardzo naturalny i dość uniwersalny - będzie pasował do każdego oka. Podoba mi się w nich, że rzęski są zagęszczone w kącikach zewnętrznych i pięknie się prezentują. Pewnie jeszcze niejedną noc w nich przetańczę.




Faberlic cień do powiek w kredce nada oku wyrazistości. Posiadam kolor 5570, czyli złotawy brąz. Takie kolory lubię, pięknie rozświetlają powiekę. Kredka ma miękką konsystencję, dzięki czemu z łatwością będzie się rozcierać na powiekach. Raczej nie wierzę w zapewnienia producenta, że nie będzie się rolować. U mnie wszystkie kosmetyki w kremie rolują się w załamaniu powieki. Natomiast jest to dobra opcja jako baza pod cienie i podbicie koloru lub tylko na część ruchomą powieki. 



Podkreślenie brwi to u mnie standard. Do tej czynności używam przede wszystkim cieni do brwi lub pomad. Modelujący żel do brwi Bell raczej nie skradnie mojego serca, ponieważ nie umiem takich kosmetyków używać. Kolor 03 mi odpowiada, bo jest w tonacji zimnej, jednak długo zasycha i pozostawia tak jakby efekt mokrych brwi, a to mi nie do końca odpowiada. Dam mu jeszcze szansę, ale raczej poleci w świat. 




Rozświetlenie policzków to podstawa w makijażu wieczorowych. Joko Emulsja rozświetlająca Glow Primer to kosmetyk do twarzy i ciała, który nadaje skórze jedwabisty połysk. Na policzkach daje ładny efekt tafli, który można stopniować. Im więcej nałoży się kosmetyku, tym większy efekt GLOW. Myślę, że parę razy po niego sięgnę, choć wole suche kosmetyki do twarzy, które mogę nałożyć po przypudrowaniu twarzy. 




Oprócz tych powyższych kosmetyków, w pudełku znalazłam jeszcze pomarańczowy lakier Cuccio Naturale. Raczej teraz nie będę go używać, poczeka do lata, gdzie można pozwolić sobie na odrobinę kolorystycznego szaleństwa. 




Styczniowe pudełko ShinyBox Party Time przypadło mi do gustu, większość rzeczy będę używać i trafione są w moje gusta. Na pewno najbardziej się cieszę ze sztucznych rzęs, kremu pod oczy oraz odżywki do włosów. Jeżeli macie na niego ochotę, to na stronie shinybox.pl możecie je zakupić za 49zł,


A Wy co sądzicie o tym pudełku? Używaliście już któregoś z tych kosmetyków?

Pozdrawiam :)

Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia