Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki naturalne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki naturalne. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 października 2015

Odżywczy szampon i odżywcza maska do włosów cienkich i zniszczonych z wyciągiem z owsa BJOBJ

2

Targają mną skrajne emocje. W ostatnim czasie dużo się działo u mnie na głowie. Radykalnie zmieniłam kolor włosów i wciąż o nie dbam. Nakładam różne odżywki, maski, oleje, aby po zabiegu Olaplex jeszcze bardziej je wzmocnić i odżywić. Jednakże zauważyłam, że końcówki mi się zaczęły rozdwajać i niektóre włoski się łamią, co wcześniej nie miało miejsca. Poza tym, podcinałam je miesiąc temu. Niestety moje włosy są tak delikatne, że nawet Olaplex nie uchronił ich przed wyniszczającym działaniem rozjaśniacza. A co by było, gdybym nie zdecydowała się na tę kurację? Pewnie byłabym łysa!

 


Pewnie zastanawiacie się po co taki wstęp. Mam zamiar przedstawić Wam opinię na temat zestawu Bjobj: odżywczy szampon i odżywcza maska do włosów cienkich i zniszczonych z wyciągiem z owsa, ale musicie być świadome jakie kuracje przechodziłam i jakie są moje włosy. Bo na to jak one teraz wyglądają ma wpływ wiele czynników i wiele preparatów, które do tej pory trafiły na moją głowę. Długo się zastanawiałam, czy zdecydować się na ten opis, czy nie będzie on przekłamany. Jednak zdecydowałam się na to, ponieważ owe kosmetyki są na wykończeniu, więc jest to ostatni dzwonek, aby to zrobić. Proszę, weźcie pod uwagę fakt, że dużo dobrego zrobił Olaplex i wygląd moich włosów zawdzięczam przede wszystkim temu preparatowi (choć nie ochronił tych nieszczęsnych końcówek włosów). Oczywiście duet stosowałam także przed dekoloryzacja, więc mogłam zauważyć ewentualne zmiany.

Produkty Bjobj mają naturalne składy, posiadają odpowiednie certyfikaty gwarantujące, że składniki pochodzą z ekologicznych upraw. A takie produkty moje włosy bardzo lubią. W szamponie i masce można znaleźć: ekstrakt z owsa, który nawilża i koi skórę głowy, łagodzi podrażnienia, odżywia, wzmacnia strukturę włosów i powoduje, że stają się bardziej elastyczne i lśniące; ekstrakt z pokrzywy  bogaty w sole mineralne, witaminy (C, B2, B5), flawonoidy, kwas linolowy i kwas alfa-linolenowy; wpływa na prawidłowy stan skóry, włosów i paznokci; polecana przy łojotokowym zapaleniu skóry głowy, łupieżu, zapobiega łysieniu, regeneruje naskórek. Olejek Jojoba  jest jedną z najcenniejszych substancji w kosmetyce.  Suchym z natury i przesuszonym zbyt dużą ilością zabiegów chemicznych włosom nadaje sprężystość, miękkość i blask, włosom przetłuszczającym się – zapewnia właściwe oczyszczenie, działa także bakteriostatyczne i łagodzi podrażnienia skóry głowy. Olejek ze słodkich migdałów  jako składnik maski pomaga zregenerować suche, zniszczone i łamliwe włosy. Odżywia, nawilża, dodaje im blasku i witalności. Zawiera szereg naturalnych substancji odżywczych, takich jak proteiny, sole mineralne oraz witaminy A, E, D i z grupy B. Witaminy A i E zaliczane są do „witamin młodości”. Olejek z nasion makadamia jest doskonały do włosów zniszczonych, doskonale je nawilża i wzmacnia, w porównaniu z innymi olejami w niewielkim stopniu przetłuszcza włosy i skórę głowy.  Zawiera magnez, wapń, fosfor, i selen oraz witaminy E, B1, B5, B6 oraz niacyny i kwasu foliowego. Inulina jest roślinnym polisacharydem posiadającym właściwości prebiotyczne. Skutecznie wzmacnia florę bakteryjną skóry przy jednoczesnym zahamowaniu wzrostu patogenów. Inulina uzyskiwana jest przez ekstrakcję gorącą wodą korzeni cykorii podróżnika (Cichorium intybus L.). Jest to innowacyjny składnik, bardzo przyjazny skórze, działa łagodząco i nawilżająco. Nadaje włosom puszystość i blask.


Opakowanie szamponu jest bardzo poręczne, nie zajmuje dużo miejsca w łazience, nie wyślizguje się z mokrych rąk. Kosmetyk ma konsystencję dość rzadką, co akurat mi nie pasuje, ponieważ nie zachowując ostrożności może się wylać z dłoni. Jest za to bardzo wydajny i wystarczy na wiele aplikacji. Bardzo dobrze się pieni, co jest nie często spotykane w naturalnych szamponach. Zapach ma specyficzny, ziołowy, mi się podoba, natomiast mój małżonek nie potrafił go znieść. Najwidoczniej jest bardziej wyczulony na takie zapachy. Natomiast włosy po umyciu są dobrze oczyszczone, puszyste i odbite od skóry. I co najważniejsze widoczna jest poprawa kondycji włosa. 


W poście o Olaplex pokazywałam Wam zdjęcie włosów przed dekoloryzacją, które wcale zbyt ładnie nie wyglądały, a wtedy już używałam duetu Bjobj. Uwierzcie, ale przed sięgnięciem po te kosmetyki moje włosy prezentowały się jeszcze gorzej. Mam duży zapas szamponów drogeryjnych i niestety wpadłam na pomysł, aby je zużywać. Strasznie to wyniszczyło moje i tak słabe włosy. Szampon Bjobj zaczął je regenerować, w ciągu kilku tygodni wykonał naprawdę dobrą robotę. Co więcej sprawił, że nie przetłuszczały się tak bardzo jak wcześniej i się nie puszyły. Pojedyncze włoski nie odstawały, były przygładzone, nie podrażnił skóry głowy.  Po zmianie koloru włosów utrzymał efekt uzyskany kuracją, stan ich się nie pogorszył.


Maska do włosów jest w plastikowej tubce. Ma identyczny zapach jak szampon. Substancja jest bardzo gęsta, mi przypomina masę do ciast. Początkowo byłam strasznie niezadowolona z tej odżywki. Moje włosy wcale dobrze się nie prezentowały. Były bardzo splątane, skołtunione, nie mogłam ich rozczesać. Jasne jest, że naturalny skład w dużej mierze wspomógł działanie szamponu, bo cały zestaw dobrze wpłynął na kondycję moich włosów, jednak nie sięgałam po niego zbyt często. Myślałam, że wystawię mu złą opinię, ale coś mnie tknęło i przeczytałam instrukcje na stronie sklepu. Powinnam zrobić to już na samym początku, ponieważ po prostu tę maskę źle stosowałam. Należy ją nakładać na suche włosy przed myciem szamponem, natomiast ja ją stosowałam na już mokre po szamponie. Po zmianie w aplikacji dostrzegłam znaczącą różnicę - moje włosy już się nie plątały, były dobrze wygładzone. I mogłam także sięgać po moją ulubioną nawilżającą odżywkę (o której kiedyś Wam napiszę).  


Podsumowując, zestaw Bjobj dobrze wpłynął na moje włosy, uratował mnie przed zniszczeniami spowodowanymi drogeryjnymi szamponami... Pewnie gdyby mógł dłużej sam podziałać, to efekt byłby bardziej widoczny, jednak Olaplex fenomenalnie poprawił kondycję włosów, co raczej po krótkim czasie nie osiągnęłabym po zastosowaniu produktów Bjobj. Jednak szampon i odżywkę polecam do zniszczonych włosów, bo dobrze je odżywia i oczyszcza. Kosmetyki Bjobj można zakupić min w sklepie http://www.biobeauty.pl


Pozdrawiam :)
 



Czytaj dalej »

środa, 3 grudnia 2014

Czarne Mydło

13
O czarnym mydle myślę, że już niejednokrotnie słyszałyście. Oferuje je wiele firm z naturalnymi kosmetykami. Krążyłam wokół niego dość długo, aż w końcu je zakupiłam. Wybrałam czarne mydło, czyli Savon Noir, którego producentem jest Beaute Marrakech.


Czym jest czarne mydło? Jest to pasta wyprodukowana ze zmiażdżonych oliwek. Prawdziwe mydło ma krótki skład, mogą się pojawić także inne oleje, które wzbogacają działanie. Na rynku jest wiele podróbek, firmy widząc popularność tego kosmetyku stosowanego od wieków np w łaźniach tureckich wypuszczają swoje produkty. Często składniki nie pochodzą z certyfikowanych upraw bądź w słoiczku jest cała tablica Mendelejewa. Dlatego sięgnęłam po prawdziwy marokański produkt, w jego składzie jest: aqua (woda), olea europaea oil (oliwa z oliwek), potassium hydroxide (wodorotlenek potasu).  Czarne mydło świetnie oczyszcza, dogłębnie odżywia, niestety potrafi przesuszyć skórę, ale jest na to sposób. Dlatego należy odpowiednio je stosować, aby wyłuskać z niego to co najlepsze. Można go używać do oczyszczania, albo jako maska. Do twarzy oraz do całego ciała. W połączeniu z olejkiem arganowym może zdziałać cuda. I tak go też stosuję.


Opakowanie Savon Noir to szklany słoiczek z aluminiową nakrętką. Konsystencja jest bardzo zbita, kolor zielonkawy, półprzezroczysty. Zapach natomiast jest bardzo specyficzny, pachnie oliwkami. Mi on nie przeszkadza, z czasem go bardzo polubiłam.

Jak stosuję czarne mydło? Nie używam go codziennie, tylko 2 razy w tygodniu. Wykonuję nim demakijaż. O dziwo świetnie się pieni po kontakcie z wodą. Pozostawiam na chwilę takie spienione mydło na twarzy a następnie spłukuję. Pod palcami czuć tak jakby "skrzypienie" skóry. Czytając wiele recenzji czarnych mydeł, zawsze się zastanawiałam co to znaczy, jak to wygląda. Po prostu skóra jest tak oczyszczona i odświeżona, że aż skrzypi :) Aby zapobiec wysuszania skóry zwilżam cerę i nanoszę olejek arganowy. Rano moja twarz prezentuje się bardzo świeżo. Czasami po użyciu mydła stosuję jeszcze glinkę Ghassoul, która wzmacnia oczyszczenie skóry i świetnie radzi sobie z trądzikiem oraz wydzielaniem sebum.


Co dalej? Czarne mydło stosuję, z krótkimi przerwami, od wakacji i w ciągu tych miesięcy świetnie sobie poradził z moją cerą. Nie mam problemów ze suchymi skórkami, jest ona oczyszczona i bardzo gładka. Radzi sobie z moją kapryśną skórą i pomaga jej zwalczyć wszelkie niespodzianki. Mam zamiar nadal po niego sięgać. 


Savon Noir zakupiłam w marokosklep.pl i kosztowało mnie niecałe 25zł. W opakowaniu jest 200g. Starczy go na wiele aplikacji, ponieważ jest bardzo wydajny. Niewiele go potrzeba.


Ciekawa jestem, czy także sięgacie po czarne mydło? Jakie są wasze wrażenia?


Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

sobota, 6 września 2014

Złoto Maroka

6
Olej arganowy jest wszędzie. Nie dziwię się temu, jest to jeden z niewielu produktów, który może uczynić cuda. Firmy kosmetyczne podłapały trend i wszystkie mają kremy, balsamy, szampony, odżywki, nawet pomadki z olejem arganowym. Niestety, w większości przypadków jest to tylko pusty slogan, wystarczy spojrzeć na skład (INCI) i poszukać frazy 'argania spinosa kernel oil'. Często jest hen hen daleko za niepotrzebną chemią, która zrobi więcej złego niż dobrego. Albo wcale go nie ma... o takim przypadku gdzieś słyszałam. A mimo to na opakowaniu wielkimi literami znajduje się napis 'olej arganowy'. Myślę, że warto zaglądać na tył opakowania i czytać. Nie trzeba się znać na odczytywaniu składów, ja się nie znam. Ale zakodowałam w głowie kilka formuł, które lubię/nie lubię w kosmetykach albo te, które są na topie. Nie warto naciągać się na tak wątpliwej jakości kosmetyki. Dzięki temu możemy wejść w posiadanie kremów z dużą ilością złotego oleju i cieszyć się jego działaniem.


 Innym wyjściem może być zakup czystego kosmetycznego oleju arganowego. I zachęcam Was do tego, bo jest to dobra inwestycja. Możecie go używać solo, albo wzbogacić nim swój ulubiony krem, szampon, balsam itp. Możliwości są ogromne. Jednakże przy takich zakupach także należy uważać. Wybierzcie olej z pewnego sklepu, najlepiej z odpowiednimi certyfikatami. W innym wypadku możecie otrzymać olej spożywczy, olej rozcieńczony np z oliwą z oliwek, podrasowany innymi składnikami lub olej wyprodukowany z pestek, które wydaliły kozy... tak... Owoce arganii są przysmakiem kóz żyjących w Maroko, które potrafią spałaszować całe plantacje drzew. Plantator, aby nie być stratnym, zbiera wydalone pestki i z nich produkuje olej. Lepiej nie nakładać takiej 'mieszanki' na twarz.

Olej arganowy produkowany jest tylko w Maroko, ponieważ jedynie tam rosną drzewa arganowe. Do wyprodukowania 1 litra oleju potrzeba ok 30kg owoców. Stąd wysokie ceny czystego oleju czy kosmetyków z jego zawartością. Jednak dobrze jest wiedzieć jak odróżnić olej kosmetyczny od oleju spożywczego, który ma mniej walorów pielęgnacyjnych. Olej kosmetyczny ma delikatny choć charakterystyczny zapach, natomiast ten spożywczy pachnie orzechami. Ma też jaśniejszy złoty kolor. Jest to spowodowane tym, iż olej kosmetyczny wyrabiany jest ze świeżych owoców drzewa arganowego, natomiast spożywczy z prażonych orzechów. Warto zwrócić na to uwagę przy zakupie.


Olej arganowy jest cennym kosmetykiem. "Posiada  wysoką zawartość tokoferolu, czyli witaminy E (w tym Beta-tokoferolu, Gamma-tokoferolu i Delta-tokoferolu), która działa przeciwstarzeniowo. Zalecany jest w walce ze zmarszczkami, przedwczesnym starzeniem się skóry, doskonały dla dojrzałej cery. Pomaga zredukować powstałe już zmarszczki poprzez odbudowę warstwy hydrolipidowej skóry, a tym samym zachować młodzieńczy i zdrowy wygląd skóry. Dzięki naturalnym antyoksydantom chroni organizm przed niekorzystnym działaniem wolnych rodników. Ma nawilżające właściwości - dogłębnie nawilża, ujędrnia i napina skórę, REDUKUJE CELLULIT I ROZSTĘPY! Chroni przed działaniem szkodliwych dla cery czynników zewnętrznych, takich jak: słońce, wiatr, zimno, stres. Ma właściwości naprawcze, regenerujące  i odżywcze. Jest skuteczny w walce z trądzikiem, łuszczycą, egzemą. Może przyśpieszać gojenie ran, zadrapań, pęknięć skóry, rozstępów, blizn, poparzeń (w tym słonecznych). Jest doskonały do masażu, który rozluźnia spięte i bolące mięśnie. Nawilża suche i zniszczone włosy, nawilża i odżywia skórę głowy. Wzmacnia kruche, rozdwajające się paznokcie. Olej arganowy ma zastosowanie w pielęgnacji nawet bardzo wysuszonej skóry dłoni. Używany jest także do pielęgnacji paznokci." [źródło marokosklep.com] Ma wszechstronne działanie.


Swój pierwszy olej arganowy otrzymałam na spotkaniu blogerek od marokosklep.com. Było go tylko 30ml, więc korzystałam z niego ostrożnie, coby zbyt szybko się nie skończył. Drugą buteleczkę 50 ml zakupiłam już sama, ponieważ tak bardzo się polubiłam z tym olejem, że nie wyobrażam sobie bez niego pielęgnacji. 


Zastosowałam go pierw do mieszanki OCM. Świetnie nawilżył mi cerę. Stała się ona elastyczna, gładka i miękka w dotyku. Trądzik był wyciszony. Paznokcie też przy tym zyskały - były grube, nie łamały się. A dłonie nie były tak wysuszone. Olej stosowałam także na całe ciało - aplikację bardzo ułatwia atomizer - wystarczyło tylko spsikać skórę i rozsmarować. Świetnie mi ją nawilżył, przestałam mieć problem z wysuszoną skórą łokci czy kolan. Poza tym nie pozostawiał tłustej warstwy na ciele, ładnie się wchłaniał, nie lepił się. Ważne jest, aby olej nakładać na zwilżoną skórę, wtedy właściwości nawilżające są najlepsze. W innym przypadku można uzyskać odwrotny skutek. Olej często nakładam wieczorami na twarz po użyciu różnych peelingów, glinek, masek itp. Radzi sobie świetnie z podrażnieniami, wycisza moją cerę. Pod oczami, razem z kwasem hialuronowym, działa cuda. Można go stosować do różnych domowych maseczek. Ja nie próbowałam, ale jest pełno przepisów w necie. Włosy też lubią ten olej. Wiele włosomaniaczek po niego sięga. Ja w tej kwestii nie mam doświadczenia, ale wierzę im na słowo.

Każdej z Was polecam olej arganowy. Nawet jeżeli nie bawicie się w naturalne kosmetyki, takiego asa warto mieć na swojej półce w łazience.  Jeżeli Was jeszcze nie przekonałam, to zajrzyjcie do Arsenic, świetnie opisała jego działanie.

Zapewne część Was ma w swoich zbiorach Złoto Maroka. Jak go używacie?

Pozdrawiam :)




Czytaj dalej »

środa, 29 maja 2013

Eubiona Aloesowy peeling do twarzy z granatem - recenzja

15
Witam
Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić drugi produkt firmy Eubiona, który dzięki biogreenhause.pl wpadł w moje łapki: Aloesowy peeling do twarzy z granatem.  Na punkcie twarzy mam ostatnio hopla, szukam cudownego kosmetyku, który sprawi, że moja cera odżyje. Raz jest lepiej, raz jest gorzej, małymi kroczkami dążę do ideału, który jest bardzo odległy. Peeling jest jednym z tych produktów, które pomogą, a nie zaszkodzą. Ale czy ten konkretny dostatecznie pomógł? Zapraszam na recenzję.


Opinia producenta:                                                                                                                                   

Odświeżający peeling z aloesem, polecany jest szczególnie do cery normalnej i mieszanej. Zawiera drobinki winogron, które złuszczają martwe komórki skóry oraz głęboko oczyszczają pory. Cera odzyskuje swój naturalny blask.
Sposób użycia: raz lub dwa razy w tygodniu, nakładać równomiernie na twarz. Delikatnie wmasować i spłukać ciepłą wodą.

100% składników pochodzi z surowców naturalnych
13,24% składników pochodzi z kontrolowanych upraw biologicznych
98,1% składników roślinnych pochodzi z kontrolowanych upraw biologicznych

 INCI: Aqua (Water), Glycine Soja Oil*, Aloe Barbadensis Extract*, Glyceryl Stearate, Glyceryl Stearate Citrate, Hydrogenated Palm Glycerides, Coco Glucoside, Vitis Vinifera Seed Oil*, Punica Granatum Extract*, Sorbitol, Butyrospermum Parkii*, Vitis Vinifera Seed Extract*, Simmondsia Chinensis Oil*, Sodium PCA, Alcohol, Tocopherol, Parfum, Limonene, Linalool, Citronellol, Citric Acid, Phytic Acid.


Produkt certyfikowany przez: ECOCERT



Pojemność: 125 ml
Cena: ok 40 zł.


Moja opinia:                                                                                                                                              



Peeling zamknięty jest w miękkiej, plastikowej tubce. Zamknięcie łatwo się otwiera i wydobywa się odpowiednią ilość produktu. Tak jak w przypadku aloesowego żelu, jest to niemiecki produkt, stąd opisy na opakowaniu są w tymże języku lub angielskim, nie ma żadnej naklejki po polsku, wszelkich informacji należy szukać na stronach internetowych.

Peeling ma konsystencję dość gęstą, w kolorze jasnej brzoskwini, posiada małe ciemne drobinki - są to cząstki pestek winogrona, które odpowiadają za ścieranie martwego naskórka i oczyszczanie. Zapach jest bardzo świeży, można wyczuć aloes, ale także owoce, przede wszystkim granat.





 Preparat nakładałam 2 razy w tygodniu po wcześniejszym oczyszczeniu twarzy. Wmasowywałam go okrężnymi ruchami, a następnie spłukiwałam. Peeling jest dość delikatny, z racji małych drobinek, krzywdy sobie nie zrobimy. Już po pierwszym użyciu widać efekty. Skóra jest miękka i gładka w dotyku, nie czuć nieprzyjemnego ściągania. Z czasem ładnie pozbywał się martwego naskórka. Co do dogłębnego oczyszczania porów, to mam mieszane uczucie, nie zauważyłam jakiegoś WOW pod tym względem, choć też "czarnych" kropek zbyt wiele nie mam, także nie poradził sobie ze zmniejszeniem intensywności wyprysków :(


Po peelingu cera jest odświeżona i miękka, poprzez masaż przy aplikacji skóra jest lepiej ukrwiona.  I co najważniejsze - nie zaszkodził mojej cerze, choć tak jak wcześniej pisałam, dodatkowe oczyszczanie peelingiem nie zmniejszyło pojawiania się wyprysków.  Jednak jest to raczej kosmetyk, który służy do pomocy innym preparatom.


Jeżeli lubicie naturalne i ekologiczne  kosmetyki, warto zapoznać się z firmą Eubiona. Kosmetyki możecie znaleźć w sklepie http://www.biogreenhouse.pl lub http://www.pasazkosmetyczny.pl


Pozdrawiam :)

Czytaj dalej »

niedziela, 19 maja 2013

Eubiona Aloesowy żel do mycia twarzy z granatem - recenzja

6
Witajcie

Ostatnio do mojej kosmetyczki trafiło wiele naturalnych kosmetyków. Jednym z nich jest Aloesowy żel do mycia twarzy Eubiona - produkt niemieckiej firmy, która charakteryzuje się produkcją kosmetyków ekologicznych z odpowiednimi badaniami, certyfikatami. Kosmetyk przypadł mi do gustu, jeżeli jesteście ciekawe dlaczego, to zapraszam do dalszej lektury.



Opinia producenta:                                                                                                                                   

Delikatnie myjący żel do codziennego stosowania. Wyciągi z aloesu oraz granatu nawilżają skórę, mają działanie kojące i balansujące. Doskonale usuwa makijaż. Odpowiedni dla skóry wrażliwej.
Zastosowanie: Stosować rano i wieczorem na wilgotną skórę twarzy i dekolt. Zmyć dużą ilością ciepłej wody.

100% składników pochodzi z surowców naturalnych
11,76% składników pochodzi z kontrolowanych upraw biologicznych
100% składników roślinnych pochodzi z kontrolowanych upraw biologicznych

INCI: Aqua, Coco Glucoside, Aloe Barbadensis Leaf Water, Punica Granatum Fruit Water, Glycerin, Alcohol, Sodium Cocoyl Glutamate, Disodium Cocoyl Glutamate, Xanthan Gum, Aloe Barbadensis Leaf Powder, Camellia Sinensis Leaf Water, Echinacea Purpurea Extract, Citric Acid, Parfum, Sodium Citrate, Limonene, Citral, Linalool.

Produkt certyfikowany przez: ECOCERT
     
Pojemność: 125 ml
Cena: ok 25 zł.
 (źródło: http://www.biogreenhouse.pl/) 

Moja opinia:                                                                                                                                              




 Zacznę może od opakowania. Tubka jest wykonana z miękkiego plastiku, dzięki czemu żel łatwo się wyciska, zamknięcie bezproblemowo się otwiera. Opisy są po niemiecku i angielsku, na opakowaniu znajduje się naklejka w języku polskim, ale jest ona papierowa, stąd po kontakcie z wodą napisy się rozmazują.

Żel nie należy do gęściochów, jest rzadki. Średnio się pieni, jednak łatwo nakłada się go na twarz i po niej rozsmarowuje.  Bardzo dobrze zmywa makijaż, a także inne nieczystości osadzone na buźce po całym dniu ;) Pozostawia twarz czystą, świeżą, nie ściągniętą. Nie towarzyszy żadne klejące uczucie. Skóra jest wyciszona, nawilżona, odświeżona, miękka i gładka.




Zapach jest przyjemny, świeży, intensywny, wyczuwalna jest słodkość granatu,  pozostaje po spłukaniu, jednak po pewnym czasie traci na mocy i się ulatnia. Umila tak prozaiczną czynność jak codzienne mycie.
Wydajność niezła, używałam go 2 razy dziennie przez dwa miesiące. Pojemność preparatu to 125 ml.


Muszę przyznać, że z tym żelem się polubiłam. Mimo, że wolę bardziej pieniące się preparaty, jednak stanął na wysokości zadania i spełnił moje wszystkie oczekiwania. Bardzo mi się spodobał efekt nawilżenia po samym myciu, oczywiście późnej używałam odpowiednich kosmetyków, ale nie odczuwałam żadnego wysuszenia, które często towarzyszyło mi przy innych żelach.

Jeżeli lubicie naturalne i ekologiczne  kosmetyki, warto zapoznać się z firmą Eubiona. Kosmetyki możecie znaleźć w sklepie http://www.biogreenhouse.pl lub http://www.pasazkosmetyczny.pl

Pozdrawiam :)

Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia