wtorek, 7 stycznia 2014

Chabrowy lakier do paznokci od Deni Carte #328

12

Bohaterem dzisiejszego wpisu będzie lakier Extra Strong o numerze 328 z firmy Deni Carte, czyli piękny chaber. Niestety, już na samym początku muszę o tym napisać, strasznie trudno uchwycić na zdjęciach jego kolor. Nie ma on typowego kremowego wykończenia, w lakierze jest zatopiony niebieski pyłek, który nadaje pewnej niepowtarzalności. Widoczny jest on na zdjęciach ze zbliżeniem na pędzelek czy opakowanie. Na paznokciach niestety przez to, że odbijał światło, paznokcie wyszło trochę matowe - a uwierzcie tak nie jest. Błysk tego pyłku nie jest nachalny. Aż trudno go zauważyć, moje 'wprawione' oko odkryło to po kilku dniach ;))) Całość  wygląda naprawdę ciekawie.


Jeżeli chodzi o trwałość, to też jestem mile zaskoczona, bo na zdrowych paznokciach spokojnie trwa conajmniej 3 dni, potem się ściera. Zatem jest nieźle. Na niezdrowych paznokciach (a mam takie dwa, tzn leczę z rozwarstwiania, które zafundowałam sobie sama) odpryski pojawiają się bardzo szybko, bo po około 1-2 dniach. Aplikacja nie spowodowała u mnie przyśpieszonego bicia serca, w tym względzie jest wszystko w porządku. Pędzelek z tych normalnych, bez udziwnień. Konsystencja przyjemna..



Cenowo jest bardzo przyjemnie, za 10ml należy zapłacić 5,80zł, jednak na ich FB często są ogłaszane promocje (np za produkty w cenie 50zł zapłaci się tylko 16zł ) Problem jest z dostępnością, z tego co wiem, to można zakupić kosmetyki DeniCarte tylko na ich stronie.



Pozdrawiam :)

Czytaj dalej »

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Błyszczyki Isadora Color Chock #48 Chic Coral oraz #54 Cabaret Red

24
Cieszę się, że mogę odkrywać IsaDorę na nowo, bo z każdym produktem mnie pozytywnie zaskakuje. Tak też jest w przypadku błyszczyków z serii Color Chock. Posiadam dwa kolory: #48 Chic Coral oraz #54 Cabaret Red.



Opakowanie jest standardowe, aplikator miękki i łatwy w obsłudze, precyzyjnie nanosi błyszczyk na usta. Kolory są intensywne, świetnie napigmentowane, ładnie i równomiernie rozlewa się na ustach, nie ma żadnych prześwitów, co przy takich kolorach nie jest wskazane. Powiedziałabym, że jest to taka pomadka w formie błyszczyka - jest kolor oraz niesamowite nabłyszczenie. Warto też wspomnieć, że wystarczy raz pociągnąć aplikatorem po ustach, aby uzyskać świetny efekt.



Trwałość jest przyzwoita, oczywiście przy jedzeniu i piciu jest ona krótsza, schodzi równomiernie, nie tworzy żadnych nieestetycznych plam itp.Nie podkreśla suchych skórek, na ustach tworzy się tafla koloru.

Od lewej: #48 Chic Coral, #54 Cabaret Red


Chic Coral to piękny odcień czerwieni z pomarańczowi tonami, natomiast Cabaret Red to winna czerwień, ciemna, dojrzała. Świetnie wyglądają na ustach, żałuję, że nie jestem na tyle odważna, aby na codzień takie błyszczyki używać. W innym wypadku na pewno zainwestowałabym w pozostałe kolory.
Cena to ok 50zł za 4ml.

Isadora Color Chock #48 Chic Coral



Isadora Color Chock #54 Cabaret Red



Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

niedziela, 5 stycznia 2014

Karnawałowy makijaż krok po kroku

44
Rozpoczął się karnawał i można szaleć z makijażami :) Dzisiaj chciałabym Wam pokazać, jak sztuczne rzęsy z kryształkami mogą odmienić look. Do makijażu oczu użyłam cieni Glazel, które parę dni temu zakupiłam. Spodziewajcie się wielu makijaży z ich użyciem, w końcu nowe zabawki trzeba wypróbować ;)  Zapraszam na tutorial.


Makijaż krok po kroku:
1. Podkreślam brwi. Na całą powiekę nakładam bazę pod cienie.
2. W zewnętrzny kącik nakładam matowy granat.
3. Za pomocą fioletowego cienia rozcieram górną granicę cieni.
4. Na środek powieki nakładam bordowy cień.
5. Na resztę powieki aplikuję perłowy beżowy cień.
6. Pomiędzy beżowym a bordowym cieniem aplikuję iskrzące jasne bordo. Rozcieram granice między cieniami. Jeżeli trzeba, to dokładam koloru.
7. Obszar pod brwiami rozcieram matowym beżem, dokładam także na górną granicę cieni perłowego beżu. Podkreślam dolną powiekę pomarańczowym cieniem.
8. Wzdłuż górnej linii rzęs rysuję linerem kreskę.
9. Przyklejam sztuczne rzęsy. Tuszuję rzęsy.


Lista kosmetyków:
  • podkład Glazel Anti-Shine Control #1
  • paleta korektorów Kryolan Dermacolor Camouflage Rainbow #2
  • korektor pod oczy Maybelline Pure.Cover Mineral Concealer #02 Natural
  • puder w kompakcie Korres Compact Powder Brightering Flawless Finish #WRP1
  • Bronzer Lancome Bamboo
  • baza pod cienie  Deni Carte
  • cienie Glazel:  granat (H21), fiolet (H15), matowy beż (332), bordowy (H8), pomarańczowy (19), perłowy beż (2), jasny iskrzący bordowy (72)
  • cień do brwi Inglot Brow Powder #567
  • Maybelline Lasting Drama Gel Eyeliner #01 Black
  • klej do sztucznych rzęs Inglot Duo Adhesive
  • sztuczne rzęsy
  • IsaDora Mascara Volume 2.0 Black
  • błyszczyk Astor Liquid Care #111 Irresistible



Tutorial w języku angielskim możecie także znaleźć na portalu http://www.glam-express.com [klik]



Sztuczne rzęsy pochodzą ze sklepu BornPrettyStore.


Od początku mnie zafascynowały tymi kryształkami i byłam ciekawa, jak będą wyglądać na oku. Niestety są trudne w obsłudze, sztywne i ciężko dopasowują się do kształtu oka. Miałam problemy z przyklejeniem ich w kącikach. To wszystko przez te kryształki. Do tego bardzo obciążają oko. Tak czy siak, takie rzęsy są ciekawą odskocznią, świetnie nadadzą się do sesji lub właśnie na jakąś karnawałową imprezę.


Jeżeli jesteście zainteresowane tym bądź innymi produktami ze sklepu Born Pretty Store, to mam dla Was 10% rabat. Wystarczy, że wpiszecie kod rabatowy  BAIQ10.   Przesyłka jest darmowa.



Pozdrawiam :)




Czytaj dalej »

sobota, 4 stycznia 2014

Baza pod Cienie Laura Mercier Eye Basics #Buff & #Wheat

15
Nie wyobrażam sobie makijażu oczu bez użycia bazy pod cienie. Nawet jak cienie są super trwałe, super napigmentowane, to i tak sięgam najpierw po bazę. Ten nawyk wszedł mi już w krew. W ciągu kilku lat używałam ich wielu, z różnych firm, jedne były świetne, inne niekoniecznie. Przez przypadek natknęłam się na bazę Laura Mercier - wygrałam próbkę w jakimś konkursie. Zaczęłam jej używać, potem przeszukiwałam net  za firmą, bo w ogóle jej nie znałam, ani nie widziałam w Polsce (bo niestety kosmetyki są niedostępne). Mała próbka na długo starczała, byłam z niej zadowolona, więc zakupiłam kolejny egzemplarz, tym razem pełnowymiarowy. Na 'truskawce' strawberrynet.com akurat bazy były w promocji za około 40zł, więc nie zastanawiając się długo i wzięłam. Niestety nie było tego koloru co dotychczas miałam, więc kliknęłam inną. a kolorów jest dużo do wyboru.

od lewej: #Buff, #Wheat

Opakowanie bazy do cieni przypomina błyszczyk. Jest ono podłużne i aplikuje się go za pomocą gąbeczki. Odrobinę nakładam na powiekę i rozsmarowuje palcem. Wtedy dzieją się czary, ponieważ baza zmienia się w bardziej hmmm pudrową. Konsystencja jest, że tak powiek, luźna, jak błyszczyk. Posiadam kolory Wheat, który już jest na wykończeniu niestety - jest to jasny matowy beż oraz Buff, produkt pełnowymiarowy - kolor też wpadający w beż z odrobiną różówego pigmentu, ale mający wykończenie satynowe.

od lewej: #Wheat, #Buff
od lewej: #Wheat, #Buff

Cienie na tych bazach wytrzymują u mnie od rana do wieczora, nie blekną, nie rolują się w załamaniu. Mogę trzeć palcem powiekę i kolor nie schodzi (oczywiście w granicach rozsądku). Baza jest na tyle silna, że przy niektórych cieniach może występować problem z blendowaniem. Dodatkowo cienie stają się wodoodporne. Sprawdzałam i się nie rozmazały, więc coś w tym musi być. Jednak demakijaż nie jest uporczywy, zwykłe mleczko lub płyn micelarny wystarczy.

#Wheat

Baza podbija troszkę kolor. Idealnie sprawdza się przy suchych i pylistych cieniach, gdy należy budować kolor, bo takie cienie się nie trzymają zbytnio powieki. Baza zachowuje się jak klej, do którego przykleja się cień i zejść po dobroci nie chce ;)

#Buff

Przez to, że obie bazy mają różne wykończenie, Wheat matowe a Buff satynowe, cienie do powiek inaczej się prezentują na oku. Po zastosowaniu Buff przez cień przebija się delikatnie satyna, choć na powiekach aż tak to nie jest widoczne.  Poniżej pokazuję jak to realnie wygląda. Na każdym zdjęciu od lewej: cień solo, cień + baza Wheat, cień + baza Buff. Wydaję mi się, że Wheat lepiej się prezentuje.

od lewej: cień solo, cień + baza Wheat, cień + baza Buff
od lewej: cień solo, cień + baza Wheat, cień + baza Buff
od lewej: cień solo, cień + baza Wheat, cień + baza Buff

Myślę, że baza jest warta uwagi. Na pewno przemawia za nią konsystencja i opakowanie, nie trzeba nic dłubać w słoiczku (bo w takie formie zazwyczaj firmy proponują bazy) Ale oczywiście posiada najważniejsze cechy - cień jest bardzo trwały. Co więcej, obie bazy można stosować także solo, jako cień, bo ładnie ujednolicają koloryt skóry, tuszując wszelkie przebarwienia, żyłki itp. Skóra jest gładka i miła w dotyku.

Jak będziecie miały szansę wypróbowania tej bazy, to się nie zastanawiajcie, tylko klikajcie ;) Będziecie zadowolone, jak ja.

Pozdrawiam :)

Czytaj dalej »

piątek, 3 stycznia 2014

Body Elixir Time for Baltic

14
Balsamów w domu mam od groma, ja sama nie jestem w stanie tego użyć, więc kiedyś tam sobie postanowiłam, że nowe egzemplarze będę otwierać po uprzednim wykończeniu wszystkiego co jest pootwierane. Ta zasada w sumie dotyczy wszystkich kosmetyków, jednak przy balsamach ponoszą mnie emocje  ;) I tak też było tym razem. Na niedawnym spotkaniu blogerek przybyło do mojej kolekcji kilka balsamów. Opierałam się dość długo, jednak ten produkt aż krzyczał do mnie: 'spróbuj a nie pożałujesz'. Body Elixir Time for Baltic z firmy The Secret Soap Store naprawdę kusił. Szata graficzna, tytuł Doskonałość Roku 2013, skład. Ciekawe co z tego wyszło?


Posiadam wersję 100ml, normalny pełnowymiarowy produkt to 250ml i kosztuje ok 70zł.
Opakowanie jest zwyczajne, bo normalne plastikowe z pompką, która ułatwia wydobycie kosmetyku. Ciekawa jest szata graficzna, ponieważ nie ma zwykłej nalepki czy nadruku.  Z jednej strony jest zielona nalepka z wyszczególnymi ważnymi informacjami, czyli nazwa, opis kosmetyku oraz skład. Natomiast z drugiej strony jest przyklejona etykieta z materiału. Z tego co zauważyłam, to firma własnie lubuje się w takich urozmaiceniach, podkreśla to jeszcze bardziej naturalność.


Konsystencja kosmetyku jest bardzo lekka, łatwo się rozsmarowuje, szybko się wchłania nie pozostawiając nieprzyjemnej tłustej warstwy. Natomiast zapach jest obłędny, bo jest to zapach perfum. Kojarzę go, kiedyś osoba z mojego otoczenia używała perfum o podobnym zapachu, jednak nie mogę sobie przypomnieć. Nie jestem zbyt dobra w opisie zapachów, albo jest ładny, albo nieładny. Ale nie wyniuchacie tutaj owoców, raczej elegancję. Co więcej zapach jest bardzo trwały, czuję go przez cały dzień, praktycznie nie muszę używać perfum:)


Działanie kosmetyku także jest świetne. Skóra jest nawilżona, gładka, elastyczna wygląda bardzo dobrze. Drobne podrażnienia są regenerowane. I ten efekt utrzymuje się bardzo długo. Balsam jest wydajny, niewiele go trzeba.

Skład jest naturalny. Mamy tutaj olej arganowy (trzeci w składnie), olej z avocado, masło shea, ale też wyciąg z bursztynu i minerały morskie. Jest on bogaty i ciekawy.



INCI: Aqua , Glycerin ,Argania Spinosa Kernel Oil, Butyrospermum Parkii (Shea ) Butter , Persea Gratissima ( Avocado )Oil ,Aqua Propylene Glycol Soluble Collagen , Caprylic Capric Triglyceride ,Cyclopentasiloxane , Cetearyl Alcohol , PEG-20 Stearate ,Parfum, Cetyl Alcohol , Glyceryl Stearate , Panthenol , Amber Extract ,Fucus Vesiculosus Extract, Aloe Vera Barbadensis Leaf Juice Powder ,Citric Acid ,Tocopheryl Acetate, Ascorbyl Palmitate,Lecithin,Amber Powder ,Benzoic,Acid,Dehydroacetic Acid,Phenoxyethanol,Polyaminopropyl,Biguanide,Ethylhexylglycerin, Butylphenyl Methylpropional ,Hydroxycitronellal.



Bardzo polubiłam ten balsam. Konsystencja, zapach i działanie są takie, jak lubię.

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

czwartek, 2 stycznia 2014

Niebiańskie paznokcie

43
Pokażę Wam kolejny lakier, który bardzo, bardzo mi się podoba. Chodzi o Isadora Wonder Nail #763 Cloud.


W grudniu pokazywałam Wam jego brata - #I762 Meadow, który możecie pooglądać tutaj. I tam też jest krótka recenzja, którą z czystym sercem mogłabym przekopiować. Konsystencja lakieru jest idealna, do tego szeroki pędzel, który precyzyjnie aplikuje kolor na paznokcie, szybkie schnięcie, bo już po kilkunastu minutach mogę normalnie wrócić do swoich zajęć. Do całkowitego krycia potrzebne są dwie warstwy, ale to raczej standard. I ta trwałość - lakier noszę przez kilka dni.



I to co najważniejsze, co mnie najbardziej urzekło - to kolor. Piękny czysty pastelowy błękit, wykończenie kremowe, dobre nabłyszczenie. Uwielbiam :) Same zobaczcie ;)



cena regularna: około 36zł za 6ml. Dostępny w 19 kolorach.

Mi się bardzo podoba i razem z bratem świetnie się u mnie spisują :)

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

Nowy Rok 2014

11
Witajcie w Nowym Roku :)
Na wstępnie chciałabym Wam życzyć, aby to co Was spotka w tym roku było niesamowite, niezwykłe, niepowtarzalne. Aby było lepiej niż do tej pory, aby spełniły się Wasze marzenia i postanowienia :)

No właśnie - postanowienia noworoczne. Ułożyłyście listę? Ja nigdy w coś takiego się nie bawiłam. Podchodzę do tego wszystkiego tak, że to co ma być, to będzie. Mam swoje marzenia i dążę do ich spełnienia, choć wydaje się, że są one tak odległe Jednak jest kilka punktów, które chciałabym zrealizować w tym roku.

 Przede wszystkim chciałabym zmienić szatę graficzną bloga - to co jest teraz kompletnie mi się nie podoba, chciałabym, aby blog był bardziej nowoczesny ale i przyjemny, czyli będę pracować nad innym układem, innym nagłówkiem, może wykupię domenę. Jestem beztalenciem graficznym i do tej pory moje próby różnie wyglądały. Ale będę próbować ;) Może znajdę też dobrą duszyczkę, która pomoże ;))) Planuję też częściej tutaj się pojawiać, choć oczywiście to wszystko zależne jest od wolnego czasu. Często mam pomysły na notki, ale lenistwo bierze górę ;) Oczywiście nie chcę bloga traktować jako obowiązku, bo przebywanie tutaj z Wami jest i będzie dla mnie przyjemnością, jednak zbyt często marnuję swój wolny czas. A będąc tutaj też odpoczywam. Koniec z tekstami: "ale mi się nie chce". :D
 
Oprócz tego: wizyta u lekarzy, planuję zrobić komplet badań. Zaczynając od okulisty (do którego wybieram się od lipca) stomatologa, dermatologa(półtorej roku temu powinnam już być) a kończąc na ginekologu itp.

I to chyba wszystko. Prywatne sprawy raczej zostaną prywatne, tam też planuję kilka malutkich zmian, aby żyło się lepiej Mam nadzieję, że wszystko ułoży się tak, jak ja tego chcę i ten rok będzie przyjemniejszy niż poprzedni :)

Trzymajcie kciuki i Wam też będę kibicować w Waszych postanowieniach :)

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia